-
Posts
332 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by magdawi
-
Ziutka dziękuję za pomoc w transporcie.Jak będzie znany termin przyśpienia to zgramy to jakoś.
-
Dzwoniłam do gminy ,mają kontaktować się z Emirem w celu przyśpienia psa.
-
Luka to mnie rozbawiłaś .. Jak my to zrobimy? Ja jeżdzę autobusem też niezmotoryzowana jestem:roll:
-
Zaniosłam karmę. Luka na samo moje pojawienie się i głos ten pies ucieka. Próbowała raz podejść do niego jedna Pani, ale reakcja była taka sama. Nie wiem czego pies musi doświadczyć, żeby uciekać na widok człowieka...Jutro dzwonię do gminy, sprawą musi zająć się osoba, która go przyśpi. Podobno błąkają się dwa duże psy,ale ja widziałam tylko jednego(ja całe dnie spędzam w W-wie)Luka jak możemy umawiać się na przekazanie psa do DT?
-
Sprawa wygląda następująco; Pies nadal znajduje się na tej działce.Chodził akurat jak go wypatrzyłam , byłam jakieś 30-40 m od niego, na wołanie przeze mnie pies zareagował ..... ucieczką w głąb działki. Ja nie mam doświadczenia w łapaniu psów, więc proszę o wypowiedź bardziej doświadczonych. Pies znajduje się na zadrzewionej, zachwaszczonej ,nieogrodzonej działce (kilka tys. m.kw) , która najdłuższym bokiem przylega do trasy katowickiej , drugim do ruchliwej ulicy na Grodzisk Maz., i wtapia się w las... Na próbę nawoływania reaguje ucieczką, nie ma mowy o bliższym podejściu(ostatnim razem widziałam go z bliższej odległości niż dziś) Mnie się wydaje, że próba łapania go w tych okolicznościach jest ryzykowna dla niego, bo nawet kilka osób nie zabezpieczy go na tak rozległym terenie , żeby nie wyleciał na środek katowickiej wprost pod pędzące samochody....Ja zaczekałabym na Pana, który może go przyśpić.... w weekend zaniosę mu karmę... On z tej działki daleko się nie rusza ,tam się chyba czuje bezpiecznie, w tych chaszczach czasem trudno go znaleźć....
-
Kilka miesięcy temu były odławiane psy stadionowe. Akcję przeprowadzała Hankag i Kasia r . Psy trafiły do Niemiec do ludzi, którzy przygarniają te najbiedniejsze istoty, które nie mają wielkich szans na domek. Jeden psiak ma ok 14 lat całe życie bezdomny a drugi pół dziki , okazuje się , że bardzo dobrze wychodzi na prostą. Brązowa może warto skontaktować się z Kasią .. może byłaby możliwość, żeby Bajuś trafił do tych ludzi...( Ta Pani jest Polką jeśli się nie mylę).
-
Swoją pomoc w łapaniu zaoferowała również Hanah. Tylko teraz ONka muszę zlokalizować ...
-
Jutro wcześniej wyjdę z pracy żeby go poszukać.
-
Ja proponowałabym 7 rano . Z W-wy jedzie się cały czas prosto trasą katowicką, aż do Radziejowic ( ok 40km)
-
Śliczny pysio.
-
Czy są chętni do ewentualnego łapania w sobotę z sedalinem? Może najpierw tak spróbujemy?
-
Sprawa wygląda następująco... Dostałam namiary od Emira na Pana, który może przyśpić psa . Ten Pan może zająć się sprawą dzisiaj albo jutro do południa,póżniej dopiero w poniedziałek bo wyjeżdza na interwencję.Koszt usługi 610 zł
-
Kasiu Luka zaoferowała DT . Dzwoniłam do gminy jeśli akcję przeprowadzamy na własną rękę, zwrócą nam kasę za odłowienie psa po przedstawieniu r-ku. Czy Emir może odłowić czy kontaktować się z hyclem?
-
Beka na dzień dzisiejszy gmina nie ma podpisanej umowy z żadnym schronem. Przygotowują się do umowy z Emirem. Tyle wiem z gminy.
-
Tak Kasiu Pani jest pracownikiem gminy i z rozmowy wynika,że zainteresowana jest losem bezdomnych zwierząt. Gmina chyba dzwoni do hycla i ten odstawia do schronu, ale pewna nie jestem. Wiem ,że pies przemieszcza się a ludzie boją się o bezpieczeństwo dzieci bo to są 2 duże głodne psy..
-
Już mam świeże informacje z gminy.Psa widziano wczoraj i zgłaszano do gminy (z jeszcze jakimś psem). Pani powiedziała, że poprzednio mieliśmy podpisaną umowę z Krzyczkami (porozmawiałyśmy sobie trochę) teraz chcą podpisać umowę z FUNDACJĄ EMIR uf.. jestem spokojniejsza. Będę z tą Panią w kontakcie. Czy działamy same czy zostawiamy sprawę w rękach gminy? W razie czego potrzebne są chętne osoby do odłowienia, może jednak damy mu Sedalin?
-
Wczoraj wieczorem dowiedziałam się od sąsiadki , że jej syn widywał tego ONka i w poniedziałek zadzwonił do gminy, żeby go odłowiono(podobno jest jeszcze jeden duży pies,ale ja go nie kojarzę). Ja psa nie widziałam od dwóch dni ... Teraz szybko trzeba się dowiedzieć z jakim schronem mamy podpisaną umowę (sąsiedzi mówią że z Żyrardowem a dziewczyny z Żyrardowa mówią , że napewno nie....
-
Jestem... Kasiu dziekuję , że zajrzałaś. Pomoc wskazana , wreszcie byśmy się poznały bo przy łapaniu stadionowych psiaków nie mogłyśmy... Wyszłam z pracy wcześniej , żeby po widoku jeszcze być w domu. Psa jednak w tym miejscu nie było.. To wcale nie jest łatwe bo pies znajduje się na działce nieogrodzonej przy trasie katowickiej, która ma kilka tys.m kw.i wtapia się w las... więc same widzicie, że nawet 2 osoby złapać go nie dadzą rady , jakby podchodził do mnie to było by ok... Problemem jest jak juz pisałam to iż pracuję 40 km stąd wychodzę o 6 wracam o 20 latem bez problemu teraz jest ciemno więc kiepsko... Ale trzeba coś wykombinować żeby nie było za późno... dzisiaj do mnie to dotarło jak znalazłam martwego mojego pupila Żuczka , którego dokarmiałam i był prawie moim drugim psem...
-
Żuczusiu tak bardzo mi przykro.....wybacz..
magdawi replied to magdawi's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-(Żuczek był psem porzuconym 3 lata tmu przy trasie katowickiej... :-(Tak koczował do tej pory dokarmiany przez niektórych ludzi. W zeszłym roku zobaczyłam Żuczka po raz pierwszy .... Od 3 m-cy dokarmiałam go bo już tu mieszkamy ,był psem nieufnym. A ostatnio to już był mi bardzo bliski pies.. jakby trochę mój... Martwiłam się,że noce coraz chłodniejsze, czy nie jest głodny ... rano przed pracą czasami gotowałam mojemu psiakowi i rozdzielałam też dla Żuczka. Żuczku miałeś dom w moim sercu chociaż to zbyt mało.... :-(:-(:-(Cały czas mam przed oczami ten smutek w Twoich oczkach...:-( Żuczuniu....:-(:-( -
Żuczek ....:-(:-(:-(:-( Żuczuniu nie pomogłam Ci tak jak chciałam , bo powinnam dać Ci dom u siebie .... Dzisiaj wracając z pracy rozglądałam się za Tobą ... zawsze leżałeś zwinięty w kłębuszek na polance po lewej stronie dróżki... a od soboty nie widziałam Cię , ale czasami też tak było. Mam w pamięci piątkowy dzień kiedy ostatni raz Cię widziałam... Tak bardzo się cieszyłeś jak wołałam Cię i mówiłam , Ty biegłeś do mnie radośnie merdając ogonkiem,tylko w tych Twoich ślicznych oczach był wiecznie smutek... cieszyłeś się na jedzonko, zawsze grzecznie czekałeś aż je nałożę.... Na początku byłeś nieufny ja też troszkę się Ciebie bałam bo jednak dosyć duży psiak był z Ciebie...ale ostatnio zacząłeś lizać mnie po rękach i to było rozbrajające.. bo wywoływało u mnie łzy .... A dzisiaj coś mnie tknęło i zaczęłam rozglądać się po lewej stronie drogi tam gdzie nigdy nie leżałeś.... a jednak tam Cię dziś znalazłam maleństwo .... i nie mogłam w to uwierzyc.... wołałam żebyś wstał a Ty nadal leżałeś....podeszłam z przerażeniem ... nie oddychałeś.... kiedy to się stało dziś? wczoraj? nie znajduję odpowiedzi.. Wyglądałeś jakbyś zasnął spokojnie.... czekając , że znajdziesz dom w którym ktoś Cię przytuli , pogłaszcze, powie dobre słowo... i nie doczekałeś ... i to mnie tak bardzo boli... Bo byłeś jakby moim drugim psem.
-
PILNA POMOC ! Kiara- dość duża, ruda suka - WYGŁODZONA !
magdawi replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
O Boże :-(:-( jest chora czy nie dopuszczają jej do miski?