Pisze po raz czwarty, dwa razy mi skasowało, a za trzecim prąd mi zgasł (to chyba jakiś pech).
Przepraszam, że tak długo się nie oddzywałam, ale od razu pojechaliśmy do weterynarza (o którym później), a potem próbowaliśmy się wykąpać (zalecenie weterynarza) - trwało to prawie godzinę, niestety "dziewczyna" panicznie boi się wody, dlatego też pachnie tylko ciut lepiej niż wcześniej. Niestety sunia okazała się Bazylkiem, skoczyła na mojego psa i go ugryzła, ale nie martwcie się na razie, zobaczymy jak będą dogadywać się dalej. "Dziewczyna" jest bardzo przyjacielska w stosunku do ludzi, a i bardzo głodna, ale na razie może dostawać tylko małe porcje jedzenia. Jest bardzo chuda, waży 13 kilo, wystają jej kości, ale dopiero przy kąpieli poczułam jaka jest chuda - sama skóra i kości. Nie wiem czy nie ma jakiejś choroby skóry, ma bowiem łyse placki, co widać zresztą na zdjęciu z pierwszej strony, a do tego bardzo się drapie, przy czym wychodzą jej wielkie kłaki sierści. Niestety weterynarz, zresztą od chorób skórnych stwierdził, że na razie nic nie może powiedzieć, najpierw trzeba sunie wykąpać i podtuczyć. Kazał podawać preparaty witaminowe na sierść i skórę. Dostaliśmy gratis preparaty na odrobaczenie, ale już tam chyba więcej nie pójdziemy (a chodzimy tam od 10 lat), a to dlatego, że
- weterynarz nawet nie dotknął psa, bał się do niego podejść jakby mogła go czymś zarazić
- a na moje pytanie o te łyse placki powiedział, że widziałam co brałam.
(Nawiasem mówiąc moja mama już tam zadzwoniła i złożyła skargę na tego weterynarza, okazało się przy tym niestety, że nasz ulubiony weterynarz już tam nie pracuje - będziemy go szukać). To tyle o weterynarzu.
Sunia dostała już jedzenie i teraz śpi.
A teraz podziękowania kolejno dla: diany79 i jej męża, justyny85, maciaszek i w ogóle dla was wszystkich.
A zapomniałabym ze schroniska sunie wydali bez problemu i tu jeszcze raz podziękowania dla maciaszek.