-
Posts
196 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ciborka
-
Info od Koleżanki, u której Nitka i Gucio (maluszek) są w DT: Oto co było u weta dziś: -Nitka ma krzywicę z powodu niedożywienia i jakieś wyrostki na żebrach od tego, poza tym rany na głowie świadczą o przemocy -Ma chore serce, powiększoną komorę i szmer, będzie za jakiś czas to się odzywać i będzie wymagało leczenia,leków,ale będzie dobrze jeśli będzie się o nią BARDZO dbało-echo serca zrobimy jak się troszkę poprawi jej stan ogólny -Dostanie leki na to,żeby główka się naprostowała,nie całkiem ale efekt będzie i będzie jej trzeba podawać leki na właśnie neurologiczne jakieś sprawy chyba dłuższy czas -trzeba odstawić szczeniaka (Gucio go nazwałam),bo wykańcza ją karmienie,ja go karmię mlekiem i karmą nową taką specjalną kupiłam,a do niej dostawiać max 2 razy na dobę a potem zakładać jej kaftan (kupiłam też) -Dostała dziś leki na biegunkę i przez kolejne 2 dni mam jej robić zastrzyki,dostałam od weta -Biegunki dostała chyba u mnie,bo zjadła jego karmy sporo...ale już jest ok teraz -Dostała witaminy w tabletkach i będzie miała je dodawane do karmy codziennie Jest bardzo kochana,wszyscy się zachwycają nią,a do mnie się non stop przytula, mój Koksik jest tak grzeczny,że w szoku jestem,wszyscy są grzeczni ( odpukać:) )
-
Doszło mleczko - dziękujemy! Jamnicza rodzinka pojechała wczoraj wieczorem do domu tymczasowego do mojej koleżanki w Warszawie - u mnie musiało się zwolnić miejsce dla 14-letniego boksera całego w nowotworach... Wet twierdzi, że został mu miesiąc życia :(
-
Link do jej wątku - zapraszam: [url=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=140856]Cudna kochana ROTTWEILERKA prosi o pomoc! - Dogomania Forum[/url] [LEFT] Cudna rocia przyprowadzona 20 czerwca 2009 do Schroniska na Paluchu - nie została przyjęta ponieważ nie znaleziono jej na terenie Warszawy. Obecnie przebywa w hotelu, jest cudowną, kochaną, przyjazną (również do innych psów, z kotami gorzej :P ) sunią. Uwielbia się przytulać. Ma ok. 5 lat. Przed adopcją zostanie wysterylizowana. Kontakt w sprawie adopcji - 503 069 502 [/LEFT] [CENTER] [/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-03rottka/zdjecie4.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-03rottka/zdjecie5.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-03rottka/zdjecie6.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-03rottka/zdjecie7.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-03rottka/zdjecie8.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER] [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-03rottka/zdjecie9.jpg[/IMG][/CENTER]
-
Dzwoniła dziś jakaś kobieta w sprawie jej adopcji. Chciałaby adoptować jamniczkę, a jej dorosła córka dzidziusia - ale to oczywiście za jakiś czas. Zobaczymy jak pójdzie wizyta przed adopcyjna i co to za osoba, ja osobiście z nią nie rozmawiałam tylko koleżanka. Mam do Was pytanko jak Wam idą adopcje jamników? W tym roku wyadoptowałam dwa (Nitka jest trzecia) i muszę powiedzieć, że nie było problemu - było na każdego jamniora kilku chętnych i można było wybrać najlepszy dom... Najgorzej mają kundelki :-(
-
Warszawa / Piaseczno Dzięki :)
-
tel: 503 069 502, 609 733 990
-
Wszystko dobrze :) Mały coraz chętniej je samodzielnie :) Nitka się rozkręciła i gania po ogrodzie mojego Gacusia ;) A jutro mamy kontrolę u weterynarza.
-
[FONT=Calibri,sans-serif][SIZE=2]Daba - mix dobermanki, która wychudzona w zaawansowanej ciąży trafiła do kliniki miała szansę na nowy dom... Niestety, na szansie się zakończyło. Trafiła do nowego domu na próbę i już po kilku dniach zapadła decyzja - jest za żywa, ma zbyt obwisłe sutki itd. Teraz szukamy dla niej nowego domu, choćby tymczasowego... Jest bardzo miłą, przyjacielską suczką,. Bardzo szybko się przywiązuje, uwielbia głaskanie i przytulanie. Jest silna i dosyć ciągnie na smyczy. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri,sans-serif][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=2]Kontakt w sprawie psa - 503 069 502 [IMG]http://przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-14daba/zdjecie3.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Isadora7']Czy określony jest wiek jamnisi? Wygląda na młodą. Czy będzie wysterylizowana przed adopcją? [/quote] Ok. 2 lat. Będzie na pewno wysterylizowana przed adopcją.
-
Dziękujemy ! :)
-
Dzięki :kiss_2: Tak? A pytałam się weta nie miał nic przeciwko. Zresztą nie dałam mu dużo, jedną łyżeczkę. Poczekamy na psie :)
-
Jakbyś mogła byłabym wdzięczna :oops: [IMG]http://10.158.226.68/bmi/przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-13jamniczka/maluch2.jpg[/IMG]
-
Tymczas dla niej mamy - na razie jest u nas. Potrzebne są na pewno fundusze na leczenie - na razie był rentgen i konsultacja (75 zł), ale chcemy się wybrać z nią do jakiegoś specjalisty ortopedy, a z małym może do Garncarza (opadająca powieka) - na razie mamy w weekend wizytę kontrolną u naszego weta. W dalszej kolejności sterylizacja suni, szczepienia obydwu itd. Mały popija z cycusia od mamy ale je też sam - daję mu puszkę junior, ryżyk z mięskiem, czasem pożuje trochę drobnego suchego od mamy, dziś dałam mu się napić trochę mleczka dla kociąt - tak sie składa że mam na tymczasie też dwa 9 tygodniowe kociaki (wie ktoś czy można i ew. gdzie można kupić takie mleczko dla szczeniąt?)
-
Wejdź na [url]www.przytulpsa.pl[/url] tam się powinny otworzyć...
-
[FONT=Arial][SIZE=2] [SIZE=3][FONT=Calibri]Do niedawna życie kruchej i bezbronnej Nitki było pasmem przemocy – delikatna suczka w konfrontacji z ludzką agresją i okrucieństwem. Mimo młodego wieku jamniczka bardzo wiele przeszła. Była często bita, co spowodowało skręt szyi powodujący, że sunia ma cały czas lekko przechyloną główkę. Na główce ma też kilka blizn, prawdopodobnie od uderzeń ostrymi narzędziami. Nawet fakt, że była szczenna nie powstrzymał jej właścicieli, a właściwie oprawców od przemocy – jedyny szczeniak, który ocalał ma z tego powodu lekko opadającą powiekę. Na szczęście jedna z osób będących świadkiem codziennego koszmaru jamniczki, poprosiła nas o pomoc. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Calibri]Suczka ma wspaniały charakter, jest bardzo troskliwą matką i mimo okrutnego traktowania wciąż tli się w niej pogoda ducha. Musimy dołożyć wszelkich starań, żeby rozbudzić w niej na nowo zaufanie do ludzi. Chcemy również leczyć szczeniaka, by dać mu szansę na normalne, szczęśliwe życie [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Calibri]Szczeniaczek jak i jego mama będą do adopcji za ok. miesiąc - na razie nie można ich rozdzielać. [/FONT][/SIZE]Kontakt w sprawie adopcji - [/SIZE][/FONT]503 069 502, 609 733 990 [FONT=Arial][SIZE=2] [SIZE=3][FONT=Calibri][B]Sprawmy żeby Nitka i jej bezbronne maleństwo mogły cieszyć się życiem, żeby były radosnymi, zdrowymi i pełnymi życia jamniczkami. Prosimy o wsparcie ich utrzymania i leczenia.[/B][B]Będziemy wdzięczni za kierowanie na konto naszej fundacji darowizn tytułem "Nitka" [/B][/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Calibri][B]Fundacja na rzecz zwierząt "Przytul Psa"[/B] ul. Parkowa 5K, Ustanów, 05-540Zalesie Górne Bank BPH (o. w Piasecznie)[/FONT][/SIZE][B] [FONT=Calibri][SIZE=3]66 1060 0076 0000 3200 0133 1036 [/SIZE][/FONT][/B] [/SIZE][/FONT][CENTER] [IMG]http://10.158.226.65/bmi/img29.imageshack.us/img29/9531/zdjecie1s.jpg[/IMG] [IMG]http://10.158.226.68/bmi/img20.imageshack.us/img20/7817/zdjecie2.jpg[/IMG] [IMG]http://10.158.226.67/bmi/img9.imageshack.us/img9/5372/zdjecie3v.jpg[/IMG] [IMG]http://10.158.226.68/bmi/img20.imageshack.us/img20/8610/zdjecie4w.jpg[/IMG] [IMG]http://10.158.226.67/bmi/przytulpsa.home.pl/aktualnosci/2009-07/2009-07-13jamniczka/maluch1.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
Kora, ja nigdy nie nazywałam opiekunów osobami do wynoszenia gówien i wcale tak nie uważam. Tak jak już pisałam, są tacy z którymi można się dogadać, zapytać o psa pod ich opieką itp. Ale jak w każdym miejscu - zdarzają się różne przypadki - jak usłyszałam kilka razy co mają do powiedzenia i jak się zachowują niektórzy pracownicy to zwątpiłam w ich pozytywny stosunek do zwierząt i dobre chęci. Gratuluje, że Ty dogadujesz się ze wszystkimi :)
-
Hubert wpuścił do domu 2 osoby z naszej fundacji, Panią Grażynę (czyli DT) oraz Pana L. (który znalazł psa). Ponadto nie miał nic przeciwko odwiedzinom obcej osoby, która zadzwoniła do Niego (chyba ktoś z dogomanii). Co ciekawe ta osoba nigdy więcej już się nie odezwała - nawet nie zadzwoniła aby powiedzieć, że jednak nie chce go odwiedzać... Wpuszczanie do domu osoby, która chce sprawdzić warunki - OK, ale jaka jest gwarancja, że to nie będzie jakiś podszywający się pod miłośnika zwierząt np. złodziej? Chodziło mi o to, że nie powinno się pozwalać wchodzić do domu osobom obcym i nikomu nie znanym... A co do "dogomaniackiej kultury", myślę że zauważyłaś, że na wielu wątkach toczą się boje, lecą wyzwiska, oskarżenia, wzajemne skakanie sobie do oczu. Ja osobiście uważam, że to do niczego nie prowadzi, skoro wszyscy dążymy (mam nadzieję, że wszyscy) do tego samego celu, to po co marnować na to czas... A Hubert moim zdaniem miał prawo poczuć się urażony, jak przeczytał o sobie na forum publicznym, że jest niestabilny psychicznie i mieszka w melinie (ja osobiście żadnych butelek po alkoholu tam nie widziałam, a Hubert podczas każdego spotkania był całkowicie trzeźwy).
-
Współpraca czasami jest, a czasem jej nie ma. Jeśli chodzi o p.Dyrektor to rzeczywiście nigdy nie spotkałam się z odmową pomocy z Jej strony, gdy jakiś pies potrzebował pomocy, trzeba było rozdzielić psy bo były do siebie agresywne, czy gdzieś przenieść jakiegoś psiaka z drugiego końca schroniska, rozwolnienie, dziura w ogrodzeniu itp. Ale nie jestem w stanie zrozumieć niektórych Jej decyzji (np. odmowy adopcji - nie jestem za wydawaniem zwierząt byle komu, ale jakiś czas temu stan psa z geriatrium którym się opiekowałam bardzo się pogorszył, psiak przestał chodzić... Podjęliśmy decyzję, że adoptujemy go aby ostatnie dni życia spędził w warunkach domowych, wśród kochających go ludzi... niestety p.Dyrektor nie zgodziła się na adopcję - pies kilka dni później zmarł w schronisku...) Jest jeszcze kilku pracowników z którymi można się dogadać (współpracować), widać (moim zdaniem), że kochają i dbają w miarę możliwości o zwierzęta, zależy im na ich losie, aby znalazły dom itp. natomiast jest też wielu pracowników, którzy mają gdzieś los przebywających pod ich opieką zwierząt i nawet manifestują to niewybrednymi komentarzami i zachowaniami w stosunku do zwierząt i ludzi. Agnieszka Ciborowska PS: Kora, znaleźli się właściciele wyżła - a tak wątpiłaś w skuteczność naszych poszukiwań...
-
[FONT=Tahoma][SIZE=2][B][FONT=Arial]Zacytuję tu przypadkowo znalezione przeze mnie ogłoszenie dane przez p.Annę o Lisku: "Dżyngis przybłąkał się do nas do wsi, biegał w panice i nie pozwalał do siebie podejść, ale już się oswoił. Prawdopodobnie został wyrzucony z samochodu. Dżyngis jest malutki, sięga mniej więcej do połowy łydki, jest młodziutkim psem, bardzo przyjaznym do innych psów, nie atakuje kotów. Ma wyjątkowo dłuższe, miękkie futerko. [COLOR=Red]Przebywa na podwórku sąsiada, nie ogrodzonym, pełnym śmieci itd., w warunkach dla psa zupełnie nieodpowiednich. Karmimy go, ale nic więcej nie możemy dla niego zrobić, zwłaszcza, że jeden z naszych psów nie akceptuje Dżyngisa i próbował go już pogryźć.[/COLOR] Proszę o pomoc w szukaniu domu dla Dżyngusia. To słodki psiaczek, przemiły i śliczny. Dżyngisek przebywa ok. 40 km od Warszawy na wschód, ok. 15 km od Mińska Mazowieckiego, dowóz jest możliwy, :-) Do Warszawy jak najbardziej." Dodatkowo p.Anna pisała, że jej sąsiad jest alkoholikiem (czyli nie wiadomo czego się po nim spodziewać). Waszym zdaniem lepiej mu było tam, na śmietniku, na nieogrodzonym podwórku jakiegoś alkoholika, niż w może niewielkim pokoju, ale u boku kochającego właściciela? Nie uważacie, że Hubertowi należą się przeprosiny? - pewnie nie, taka to już dogomaniacka kultura... Na koniec tylko dodam, że u Liska wszystko OK, kontaktowałam się wczoraj z jego opiekunem. [/FONT][/B][/SIZE][/FONT]
-
[quote name='Kora']Ciborka, nie bede Cie oceniac jak nie bedziesz podawala takich przykladow gdyby nie Fundacja to psy trafia do Schroniska, owszem to moze pomoc co nie znaczy ze macie monopol na takie sytuacje. I mam jeszcze jedno pytanie dlaczego na zadnej oficjalnej stronie nie ma ogloszenia o wyzle znalezionym w Piasecznie, ktorym Wasza fundacja sie zaopiekowala?[/quote] Ogłoszenia wiszą papierowe, zostały rozesłane faxy do lecznic weterynaryjnych, zostały poinformowane osoby zajmujące się adopcjami wyżłów i nie tylko, jest ogłoszony na różnych stronach, ma być ogłoszenie w GW. Jeżeli nie ma go na jakimś portalu to moze je Pani doda w wolnej chwili - im więcej ogłoszeń tym lepiej !
-
[quote name='Kora']To w takim razie zle dzialalas bo mnie jakos udawalo sie wiele razy odwiesc ludzi od oddania do Schroniska psow znalezionych i nie tylko, wystarczy sie zainteresowac, wypytac, poradzic. Kilkanascie razy pies przetrzymany wracal do swojego wlasciciela, ktory sie "obudzil". Ja jak ktos wprowadza psa na teren Schroniska [B]pytam[/B] o wszystko. Kiedys jeden sponsor "Klubu Przyjaciol Palucha" ktory skupial wolontariuszy w Schronisku, podarowal nam koszulki i czapki z logo uczelni ktorej byl wlascicielem (jeden z wolontariuszy byl nawet studentem tej uczelni) nosilismy je bo po pierwsze adoptowal psy ze Schroniska, przekazywal darowizny dla psow z Palucha, organizowal akcje na rzecz zwierzakow z Palucha.[/quote] Nie zna mnie Pani, nie wie Pani jak działam, więc nie powinna mnie Pani oceniać. Ja nie kwestionuję tego co Pani robi dla zwierząt (a wiem, że dużo - i o to nam wszystkim chyba chodzi).
-
Zależy kiedy. Niektórych udało się namówić, aby psa nie oddawali natychmiast + pomoc w znalezieniu nowych właścicieli, a było też kilka, które trafiły pod opiekę fundacji. Nie paraduję przecież po Schronisku w koszulce fundacji, aby odwodzić ludzi od adopcji psów z Palucha i namawiać do adopcji fundacyjnych psów, to jakaś bzdura.
-
Dzięki tym koszulkom na przykład kilka zwierząt dostało szansę aby nie trafić na Paluch (a były już pod bramą). Gdybym była w "cywilu" nikt by mnie raczej nie zapytał, czy nie mogę pomóc...
-
[quote name='Kora']Ty swiezak jestes;) to nie wiesz, ale nawet na stronie dzielono sie informacja o chorym palcu itd. Natomiast jesli chodzi o kamizelki to uwazam ze to dobry pomysl bo po pierwsze ustawowo nalezy sie choc kamizelka ochronna, a po drugie w pierwszej kolejnosci zostalo sie wolontariuszem Schroniska Na Paluchu, a dopiero potem powstala Fundacja. W koszulkach z logo Fundacji to mozna sobie chodzic na imprezie typu Event, wystawch gdzie odbywaja sie zbiorki i promocje.[/quote] Kora, a ja chodzę w koszulce fundacji często nie tylko na akcjach, ale też na uczelni, do sklepu, w schronisku itp. [B]i mam do tego prawo[/B].