-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
w takim razie nie dawajcie jej tej kości ani nic piszczącego, a w zamian za to niech ma mnóstwo ruchu i zajęcia. a pluszakami się nie opiekuje? żeby to czasem ciąża urojona nie była
- 566 replies
-
zapolowaliśmy na myszkę/szczurka/chomiczka czy inne żywe żarełko:evil_lol: po prostu skojarzyła sobie pisk z jakimś żywym stworzonkiem do jedzenia, a że geny ma terierowate to stąd taka reakcja. pańciowi uciekła zdobycz (wyrzuciłeś ją) to Ci ją złapała i przyniosła. mądra sucz;)
- 566 replies
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
Beatrx replied to evel's topic in Wychowanie
'A najważniejsze - szkolenie to nie terapia behawioralna - jeśli pies się rzuca na inne psy, to nie szkolenie mu potrzebne, a psi psychiatra. Nie każdy, kto potrafi nauczyć psa siadać, potrafi naprostować jego relacje z innymi osobnikami.' czyli jednak nie da się wyklikać zaprzestania agresji?:diabloti: -
[quote name='Jetrel']Życie na osiedlu gdzie przebywają psy było by dla niego męczarnią. Powód jest następujący: Baron jest uzależniony od obecności psa. Nie da się go utrzymać na smyczy. Tak bardzo chce się dostać do psa że podgryza człowieka, szarpie się, szczeka. Niestety spacer na osiedlu gdzie przebywają psy jest męczarnią i dla psa, i dla osoby wyprowadzającej.[/QUOTE] czyli nigdy nie będzie mógł wyjść poza teren podwórka? a jak przeskoczy płot, żeby dostać się do psa?
-
byłam w tym roku w Świnoujściu i tam na deptaku wieczorem roiło się od ludzi, po prostu tłumy chodziły. i żaden pies nie był noszony na rękach, wszystkie sobie radziły, niezależnie od tego czy były yorkami, ratlerkami, spanielami, różnymi kundelkami, onkami, labradorami czy haszczakami. chociaż z drugiej strony jak kiedyś z koleżanki psem szłam (a to kundelek tak mniej więcej do połowy łydki) to jak jej nie trzymałam od strony ściany to ludzie prawie ją rozdeptali:|
-
faktycznie chudzinek. i do tego ta skóra:(
-
pies musi mieć schronienie od warunków atmosferycznych i stały dostęp do wody. jak ma w miarę dobrą budę a obok miskę z wodą to TOZ nic niestety nie zrobi. a całkiem możliwe, że pani się po prostu zdenerwowała, że ktoś jej uwagę zwrócił i stąd jej reakcja. i nie chodziło mi o groźby, tylko o to żeby tak pokierować rozmową, żeby wyszło na to, ze z czystej sympatii do nich ostrzegasz ich przed konsekwencjami;)
-
[quote name='lilk_a']no widzisz , to nie o to chodzi , podałam przykłady z mojego życia , które nauczyły mnie nie ufać psom , tak z założenia nie , faktycznie , nikt nie kazał mi podchodzić do psa ,który mnie ugryzł w twarz , masz rację , ale też nikt mnie nie pilnował , nieważne zresztą i oczywiście masz rację że pies biegnący w naszą stronę również chciał się tylko przywitać , polizać po twarzy , pobawić i co tam jeszcze pies robi z radości ....... ale chodzi tu o coś zupełnie innego , chodzi o odpowiedzialność nas , ludzi mających zwierzęta , żeby zrobić wszystko by nie dopuszczać do takich sytuacji , żeby dzieci nie były pozostawione same żeby pies nie biegał luzem , żeby właśnie nie miał możliwości ucieczki z podwórka , ja nie wiem czy nie wiesz , czy nie chcesz wiedzieć że to od nas ludzi zależy czy stworzymy właśnie takie sytuacje nikt , absolutnie nikt nie przekona mnie do tego że psu trzeba ufać .... widocznie dla mnie szklanka jest do połowy pusta zastanów się ile mniej tragedii było by gdyby właściciele słodkich wielkich przytulanek , które tylko nieraz używają swoich zębów przewidzieli właśnie te nieliczne sytuacje , ile mniej pogryzionych dzieci , dorosłych , ile mniej pogryzionych lub zagryzionych psów absolutnie nie obarczam winą psów , tylko ludzi, ludzi nieodpowiedzialnych , bez wyobraźni ,[/QUOTE] ależ ja Ci nie każę ufać psom, to jest sprawa każdego z nas, naszych przeżyć i doświadczeń. mówię tylko, że ja swojemu ufam i wolałabym zaufać obcemu psu niż obcemu człowiekowi. z ostatnim zdaniem zgadzam się całkowicie, tylko teraz kwestia co zrobić, by poprawić bezpieczeństwo ludzi i psów? bo każdej sytuacji nikt nie jest w stanie przewidzieć, tak jak ani moja ciocia, ani moja babcia, ani moja mama, ani mój wujek nie przewidzieli tego, ze ja polezę do jedzącego psa mimo iż mi tłumaczyli nie raz nie dwa, że tego robić nie wolno, a ja kiwałam głową, że tak tak, nie podejdę. tak samo jak ten pies co biegł do was mógł wyjść z podwórka, bo zamek się zepsuł i furtka sama się otworzyła. co innego sytuacje, które zdarzają się notorycznie a człowiek i tak nic z nimi nie robi. tylko jak przekonać takiego kogoś do zmiany myślenia? albo do wzięcia odpowiedzialności za swoje zwierzątko? słowa nie wystarczą. doświadczenia? czasem też. miałam sąsiadów, którzy mieli samowyprowadzacza. pies średniego wzrostu, puszczany rano wracał w południe i puszczany był po południu i wracał na wieczór. tłumaczyłam ich córce nie raz nie dwa, że mu się coś może stać, że ktoś go otruje, pobije, pogryzą go psy. nic nie trafiało, bo on przecież mądry jest, przyzwyczajony i umie sobie poradzić. nawet jak wrócił pogryziony, kulawy, z naderwanym uchem to nic ich to nie nauczyło. i co z takimi ludźmi zrobić?
-
a już miałam nadzieję, że będą choć trochę współpracować. no nic, moze Tobie się uda;) a co do argumentu jak śmierć psa do nich nie przemawia to idź do nich z sąsiedzką radą, że policja kręci się po osiedlu i lepiej niech ogrodzenie naprawią, bo dostaną mandat za psa biegającego luzem. chociaż z drugiej strony może to przynieść zły dla psa skutek, bo zostanie unieruchomiona na łańcuchu cały czas:(
-
list to tak na wypadek, jakby się nie udało ich spotkać. może zaproponuj, ze będziesz ją na spacer brała?
-
[quote name='Soko']To na pewno ich pies, bo ją karmią, chodzą z nią na spacer, wpuszczają ją do domu i mają od dawna, często przyjeżdżali z nią jeszcze zanim się wprowadzili. Tylko zabezpieczenia przed tym by uciekła mają "nie te".[/QUOTE] to już wiem! zostaw im po prostu kartkę, list w torebce foliowej, żeby nie przemókł i tam opisz wszystko
-
psa, nie tylko yorka, bezsensem jest prowadzać w takich warunkach jak tu opisujesz. na spacer można wybrać sobie trasę jaką nam się podoba, niekoniecznie przez najruchliwsze, najwęższe i najbardziej zatłoczone ulice. a jak już koniecznie trzeba przejść z psem po takiej ulicy i przy takich warunkach to najzwyczajniej w świcie idziesz prawą stroną chodnika, tuż przy płocie/murze/ścianie budynku mając psa przy prawej nodze. uwierz, przeżyje... a co do kwestii materialnej: każdy ma prawo wydawać na psa tyle ile mu się podoba, o ile psu się przy tym nie dzieje krzywda. Ty wolisz kupić coś dla siebie, ktoś woli kupić coś dla psa, a jeszcze ktoś inny będzie wolał kupić coś do samochodu albo oddać dla biednych. generalnie ich pieniądze ich sprawa.
-
[quote name='lakomciaa']nie zostawiam go samego tylko jak ja myję np naczynia czy robię inną rzecz przy której nie mogę być obok syna to on bawi się wtedy w pokoju zabawkami i to jest sytuacja w której może coś się stać...[/QUOTE] to wtedy sucz na waruj przebywa cały czas z Tobą w kuchni
-
to może faktycznie to nie ich pies. może Werka się przybłąkała a oni ją czasem wpuszczają na podwórko. musisz próbować ich jakoś łapać w locie, jak przyuważysz, że idą.
-
a oni tam już mieszkają? bo często widzę, jak na budowie są psy puszczone w celu 'pilnowania' coby nikt niczego nie ukradł i właśnie wygląda to tak jak wygląda. ja bym najpierw spróbowała porozmawiać z właścicielami, może nie wiedzą, że pies wychodzi bramą albo po prostu nie pomyśleli o konsekwencjach tego.
-
Spaniel Cavalier Rodowodowy POMOCY!!!
Beatrx replied to stizek's topic in Cavalier King Charles Spaniel
Armia, co by się nie działo z pieskiem czy to z winy hodowcy czy nie to jednak dobry hodowca powinien wspierać nabywców swojego psiego dziecka a nie odwracać się od nich, bo kasa w kieszeni to już ma to gdzieś. -
[quote name='NightQueen']Gdzie dostanę naszywkę na rzepie z napisem "policja" do szelek? Mam szelki z napisem gangster ale chce też mieć policję, bo mi się podoba :evil_lol:[/QUOTE] na allegro są, w zakładce gadżety zoologiczne;)
-
lilk_a, co do Twojego drugiego przykładu: gdzie tu wina psa i kwestii ufania mu lub nie? samo to, ze był na łańcuchu a nie puszczony luzem świadczy o braku całkowitego zaufania do niego. Ty podeszłaś do niego, nikt Cię z nim samą nie zostawił ani nie kazał się bawić. ja też kiedyś taką głupotę zrobiłam, chciałam pogłaskać pieska babci, który jadł. wszyscy mi kładli do głowy, że do psa się nie podchodzi jak je, bo może ugryźć. ale ja, jako dziecko myślałam sobie w ten sposób: Szariczek taki kochany, bawię się z nim i na spacery chodzę to nic mi nie zrobi. i gdyby nie łańcuch to pewnie nie miałabym palców u rąk. przynajmniej niektórych. a co do pierwszego przykładu: skąd pomysł, ze ten pies biegł was zaatakować? może uciekł komuś z podwórka, a ten ktoś ma dziecko w wieku Twojego synka (ówczesnym) i pies zobaczył was z daleka i myślał, że jesteście jego pańciostwem i do was biegł? rozumiem, można się wystraszyć jak duży pies biegnie na nas z nieznanymi zamiarami, ale tak od razu stwierdzać, ze to miał być atak? sama powiedziałaś, że nie wiadomo co psu w głowie siedzi... ja tam wolę nie ufać ludziom niż psom i gdybym miała wybierać, czy być zamknięta na np. 24 godziny z obcym człowiekiem albo obcym psem to bez wahania wybrałabym psa.
-
[quote name='omry']Że chciało Ci się to pisać :) Ale to bardzo dobrze, bo mimo tego, że wiele osób pisało to już milion razy, to dalej nie dociera.[/QUOTE] nie chciało;p ale zauważyłam dziwną zależność, ze to właściciele psów w typie zazwyczaj najbardziej krzyczą, ze hodowle pod znakiem ZKwP są złe, tak jakby przez to ich pies miał stać się rasowy. a juz najbardziej mnie śmieszy tekst o klapkach na oczach, w momencie gdy osoba zarzucająca to innym sama ślepo podąża za jakąś ideą.jak dla mnie najważniejsze jest myślenie: jak ludzie zaczną w końcu myśleć o czymś innym niż czubek ich własnego nosa to zwierzakom będzie się super żyło. A&L coś do przemyśleń dla Ciebie: skoro pseudohodowle są takie super to ciekawe czemu od stycznia wchodzi ustawa zabraniająca rozmnażania zwierząt przez pseudo.
-
[quote name='A&L']Dobre :D Nie każdy musi się ze sobą zgadzać, ale twierdzenie, że ten artykuł, to stek bzdur według mnie świadczy o wspomnianych wcześniej klapkach na oczach. Uważam, że rodowód nie daje gwarancji tego, że pies będzie zdrowy - chociażby dlatego, że nie wszyscy hodowcy (powiedziałabym nawet, że mniejszość) robią psu badania genetyczne i ZK nie kontroluje odpowiednio hodowli. Przykładem jest pudel toy z rodowodem mojej znajomej, która posiada też 2 westy bez papierów. Westy nigdy nie chorowały, z pudlem ciągle są jakieś problemy, a uwierzcie mi, nie kupiła go z pierwszej lepszej hodowli - byleby jak najtaniej. Uważam, że w Polsce (przyznaje - nie wiem jak to jest za granicą) prowadzenie hodowli to niestety zazwyczaj biznes, nie miłość do rasy. I to się tyczy hodowli psów z rodowodem i ludzi rozmnażających psy bez papierów. Z tym, że Ci drudzy mają większe pole manewru, ale wiem, że hodowcy też bardzo często robią rzeczy wbrew regulaminowi ZK. Przykładem jest pani u której kiedyś trymowałam Lenkę. Ma ona hodowlę westów, kryje swoim repciem psy bez papierów i nie widzi w tym problemu. A jej hodowla jest dość znana i szanowana. Myślę, że rodowód nie da gwarancji, że pies będzie dobrze traktowany, że nie trafi do schroniska. Hodowla psów często opiera się też na tym, żeby rozmnażaj tylko psy o prawidłowej budowie, wyjątkowo utytułowane, nie zwracając uwagi na ich charakter. Jak patrzę na ONki na wystawach, to serce mi się kraja - to jest według Was ok? Przeciez do tego doprowadzili ludzie - hodowcy. [/QUOTE] o klapkach na oczach świadczy zgadzanie się z tym artykułem na 100%. gwarancji zdrowia szczeniąt nie da Ci nic, nawet badania rodziców, dziadków, prapradziadków itd. bo to genetyka i niektóre rzeczy mogą wyjść ot tak, bo geny suki i psa tak zadziałały. ale sama widzisz, ze niewielu hodowców ZK robi badania. ale przynajmniej jacyś robią. a pseudohodowcy? niewielu z nich szczepi i odrobacza swoje szczenięta, a co dopiero im badania robi. co do hodowli jako biznesu: widać, ze z prawdziwą hodowlą nie miałaś nic wspólnego. co więcej, nie masz pojęcia co 'wchodzi w skład' odchowania szczeniaka. biznes to mają na tym właśnie pseudohodowcy... co do Twojego przykładu: ot przypadek. na tego jednego chorowitego rasowego pudla mogę Ci dać setki przykładów zdrowych rasowych psów. a na te dwa psy w typie westów mogę Ci dać setki przykładów chorych zarówno fizycznie jak i psychicznie psów w typie. a panią proponuję zgłosić, reproduktor straci uprawnienia. no ale pewnie i tak tego nie zrobisz. apropo gwarancji: pokaż mi psa rodowodowego w schronisku. chociaż jednego. a ja Ci mogę pokazać setki psów w typie najmodniejszych ras, które po prostu się znudziły i zostały wyrzucone... apropo onków, proszę bardzo tu jest przykład super pseudohodowcy, który tak kocha pieseczki, nie to co ci źli hodowcy co tak je krzywdzą: [url]http://allegro.pl/owczarki-niemieckie-owczarek-niemiecki-i1957310611.html[/url] i jeszcze jedno: nie każda hodowla pod znakiem ZKwP jest dobra, ale każda pseudohodowla jest zła.
-
ogłoszenie, nad którym aż łza mi się w oku zakręciła, tak szkoda mi tych psów: [url]http://allegro.pl/owczarki-niemieckie-owczarek-niemiecki-i1957310611.html[/url] a zwłaszcza ojca tych szczeniąt;(
-
a może klatka dla niego? ale trzeba ją wprowadzić pod okiem dobrego behawiorysty, żeby nie narobić więcej szkody niż pożytku
-
tylko, ze widzisz... właściciel strusia się znalazł, a właściciele burków nie. łatwiej było burki przegonić niż znaleźć ich właścicieli...
-
[quote name='lakomciaa']pokaż mi dziecko , które da się upilnować przez cały czas... chodziło mi o to że nie pozwalaliśmy mu zostawać sam na sam z psem. A co do szkolenia to znowu widzę że jestem łapana za słowa... Przez 2 lata mąż jeździł z psem na szkolenie do ośrodka ale to nie znaczy że później pies miał samowolkę. No właśnie co do tresera to przedstawił to w taki sposób że pies ma być tam zamykany jak jest dziecko w domu.[/QUOTE] no chyba nie zostawiasz około 2 letniego dziecka samego, że się go upilnować nie da (bo z tego zrozumiałam, ze Twoje dziecko tyle ma). a Ty jaki masz udział w szkoleniu psa? bo coś mi się wydaje, ze głownie mąż się tym zajmuje i z racji tego pies w jakiś sposób uważa go za tylko i wyłącznie swojego (tak jak mówiłaś, ugryzienie z zazdrości). jak później był szkolony? a tego tresera to radzę Ci omijaj z daleka, bo każda klatka może się otworzyć przez przypadek, albo pręciki mogą zostać wyłamane. z resztą nie chodzi o to, żeby dziecko od psa odizolować tylko o to, zeby sprawić, że mogą przebywać koło siebie bez problemów. a jak dokładnie wyglądały te ataki psa na dziecko?
-
[quote name='A&L'] Zgadzam się w całości z artykułem w podpisie i to jest moje zdanie.[/QUOTE] szkoda tylko, ze niektóre 'argumenty' z tego artykuły nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. no ale Ty tyle już widziałaś i tyle się naczytałaś, ze oczywiście o tym wiesz:diabloti: