Jump to content
Dogomania

JinnyAl

Members
  • Posts

    401
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JinnyAl

  1. Dzięki wszystkim za odpowiedzi :) Chyba macie rację, grubo się jeszcze zastanowię zanim wybiorę hodowlę. Nie żałuję, że spytałam, bo wcześniej prawie na 100% byłam zdecydowana na tą hodowlę... Przeczytałam artykół, dorby jest. Pisze tam "(...) wnętrostwo jest wadą genetyczną, przenoszoną na potomstwo (...). Rodzice szczenięcia z wnętrostwem także powinni zostać wykluczeni z rozrodu, ponieważ są niewątpliwie nosicielami tego defektu." Są 2 inne w odległości ok 150 km ode mnie. W sumie pociągiem pojechać to nie taki znowu problem... :) A na wystawie 24 w Katowicach oczywiście będę obowiązkowo! Już opracowuję zestawy pytań do hodowców :evil_lol:
  2. [quote name='coztego'][B]JinnyAl[/B], Spodek, 24 marca, godzina 10:15, ring 4 :cool1: Zgłoszone jest przeszło 30 gończych, na pewno będzie wiele osób, z którymi będziesz mogła porozmawiać o planach hodowlanych :razz: Nie ma co kierować się bliskością hodowli, lepiej włożyć w to trochę więcej starań i mieć takiego psa, o jakim marzysz.[/quote] Kurczę, a ja tak chciałam zatajniaczyć, że to chodzi o gończego... ale ktoś tu się spostrzegawczością wykazał :) Pozdrawiam!
  3. Planuję zakup psa i obserwuję jedną hodowlę. Wybrałam ją, bo jest bardzo blisko mnie, a nie mam auta, no i chciałabym żeby można było się poźniej z hodowcą często spotykać. Zebrałam takie informacje: 1. Hodowca bardzo dba o szczenięta, mają świetne warunki 2. Chętnie zaprosił mnie do siebie na spotkanie (ale jeszcze nie byłam), przez telefon wydawał się bardzo otwarty i przyjaźnie nastawiony. 3. Wiem o jednym szczenięciu z tej hodowli, że piesek miał 1 jądro, mimo to hodowca nie spuścił ceny 4. Inny piesek, sunia z tego samego miotu jest bardzo smutna, melancholijna, wygląda, jakby miała depresję, chociaż jest chowana w dobrych warunkach [o ludzkiej depresji wiem (co wynika z mojego zawodu), że predyspozycja do niej jest w ogromnej mierze dziedziczna, myślę, że u psów też, bo wiąże się w końcu z funkcjonowaniem neuroprzekaźników, ot biochemia) No i co myślicie? Powinnam mimo tego nastawiać się na psa z tej hodowli? Chciałabym psa do agility lub wystawowego, więc wymagania wysokie. Czy lepiej szukać innej hodowli...?
  4. Moja koleżanka ma labradora u którego wykryto w wieku ok 5 miesięcy dysplazję. Jako szczenię był super-zdrowy i nic na to nie wskazywało. Inne szczenie z tego miotu tez było chore i jest już po operacji. Nie mam inf. o pozostałych. Może chorych jest więcej... Hodowla jest bardzo znana i renomowana, a rodzice są chempionami. Oczywiście na stronie internetowej nie ma żadnej wzmianki, że te 2 mają dysplazję. Są za to ich zdjęcia, jako zdrowych szczeniaków i opis jaki miot był zdrowy i wyrównany. Hodowca sobie zostawił najładniejszą sukę, żeby rozmnażać. Wiem, ze u dużych raz dysplazja jest częsta, ale conajmniej 2 z miotu są chore. Czy ta suka powinna być rozmnażana? Czy to nie jest ryzykowne? Czy hodowca nie powinien informować przyszłych nabywców o takich statystykach? Sama nie mam labradora, więc jestem laikiem w tej rasie, pytam tylko bo przykro mi, ze koleżanka ma psiaka, którego trzeba męczyć operacjami. A on jest taki wesoły i szybko sie meczy, jak trochę pobiega, to siada i nie chce iść dalej... :placz:
  5. Czy ktoś zna takie przypadki? Gdzieś znalazłam tylko stweirdzenie, że średnio sobie radzą, ale też niewiele psów w ogóle próbowało. Co wiecie na ten temat?
  6. Hodowca, do którego zadzwoniłam tez mi powiedział "Proszę przyjechać, to porozmawiamy, obejrzy pani pieski", zapytała też skąd jestem, jak powiedziałam , ze z okolicy, to w odpowiedzi podała mi spis środków transportu, jak dojechać, odległość co do kilometra i prawie kolor domu. Więc tez jestem bardzo dobrze nastawiona. A od osoby, która ma już psa z tej hodowli dowiedziałam się, ze właścicielka nawet spała z małymi w kojcu na dworze, zęby być blisko cały czas. To sie nazywa troskliwy hodowca... :loveu:
  7. Bardzo podoba mi się określenie "bar mleczny" :loveu: Pozdrawiam!
  8. Wystawy, wystawy... A ja chyba nie chcę wystawiać psa. Tzn tak mi się wydaje teraz, ale widzę, że piszecie, że wciaga, nawet jak się tego nie planuje :evil_lol: No to zobaczę ;)
  9. Acha, jeszcze dodam, że z testów wyszło, że na psa alergii brak. I że mój być może przyszły mąż, lub potencjalny przyszły współlokator (śmiałe plany własne, drugi zainteresowany może jeszcze niczego nie podejrzewać:D) też ma na imię Andrzej i ma w domu psa, na którego nie ma żadnej alergii. Chociaż nie wiem, czy nie skreślić go z listy, bo na pytanie czy mu się podobają gończe polskie powiedział "Może być". Phi! ignorant... :angryy: (;))
  10. A propos specyfiki mojej alergii... Przez wiele lat miałam chomiki, kota i byłam na to uczulona. Objawy długofalowe - częste zapalenie górnych dróg oddechowych, ale żadnej astmy. Chociaż włąściwie to nie do końca wiadomo, czy to przez zwierzęta, czy po prostu byłam cherlakiem. Teraz jak odwiedzam dom z kotem, to dopóki go nie pogłaszczę, to nic a nic mi nie jest. Ale że nie wytrzymuję długo bez głaskania zwierzaków, to (chyba od śliny, kot się myje ciągle) kicham, dostaje kataru i na skórze pojawiaja mi się bąbelki takie jak po ugryzieniu komara, ale tak 1-3 na całą wizytę w domu z kotem. Nie zaobserwowałam żadnych objawów przy przebywaniu u znajomuch z psami. (dzisiaj cały dzień z labradorem i bokserem ). Sama nigdy psa nie miałam. Najdłużej byłam w zapsionym domu tydzień (małe mieszkanie, jack russel terrier) i też nic. Więc jest szansa, że nic mi nie będzie. Ale nawet jeśli by było, to nie ma mowy o oddawaniu psa. No way! Wtedy będę walczyć z alergią. Oczywiśćie jeszcze wcześniej mam zamiar się dowiedzieć co można zrobić, żeby zminimalizować taką alergie. Chyba, że może ktoś wie? Musia na pewno wie :) Tzn chodzi mi o coś więcej niż branie Zyrtecu i takich zwykłych tabletek, bo tyle to wiem :) A kolejną wizytę z alergologiem mam za 3 tyg. dopiero. Szczerze mówiąc, to liczę na taką możliwość, że mój organizm się z psem oswoi, a nie na niego uczuli (ech, bo w ogóle, to ja studiuję psychologię i lubię się wymądrzać ;p), bo alergia jest często spowodowana stresem i czynnikami psychospołecznymi, konfliktami itd. Myślę, że tak u mnie. Organizm reaguje obronnie na coś, co wcale mu nie szkodzi. I ja mam zamiar przekonać moje ciałko, że pies nie może mu zaszkodzić, tylko nawet pomóc (ach te moje wymarzone długie spacery :)). No i nie mam zamiaru spać z psem w łózku. Co do zakwaterowania mojego, to mieszkam z rodzicami. Jeśli jest z nimi co do psa jakiś problem, to taki, że martwią się o moją alergię. Widzą czarne chmury, niekończące się choroby i nie wierzą, że alergię można leczyć lub zatrzymać. Ale poza tym nie mają więcej przeciwko. Mój tato wyznaje zasadę, że szczęśliwy pies, to pies wybiegany i taki, który zna swoje miejsce w stadzie rodziny (czyli zero spoufalania). Mama uwielbia wszystko, co kudłate i poważnie myśli o tym, żeby sobie sprawić psa, kiedy ja już sie wyprowadzę z domu (bo moja alergia domniemana). Ach, tylko niestety ona chce jakieś miniaturowe pasqdztwo, do całowania i przytulania, a i najlepiej, zeby można temu było przyczepić czerwoną kokardkę i zeby załatwiało się do kuwety. (wybaczcie wszyscy wielbiciele małych ras). Ale generalnie, to rozczula się nad każdym czworołapem. Na dodatek przechodzi na emeryturę już od marca jakoś, więc zawsze będzie w domu, kiedy ja na uczelni. Jeśli chodzi o krótkie załatwianie psich potrzeb, to zawsze mogę na nią liczyć, a dłuższe - to już moja działka. Wiem, że miasto, to nie najlepszy teren dla gończego, ale mieszkam torchę na obżeżach, w bloku na dość zielonym osiedlu, obok duży park, nawet staw z kaczuchami się znajdzie, łąki (ale część łąk teraz zajmie Auchan, tyrrragedia....). Nom, no i jeżdżę w góry czesto i na wiochę do mojego przyjaciółka, gdzie jest wieeelgachne podwórko + hektary pól i lasy. W każdy weekend gdzieś za miastem. Tak się przedstawia moja przyszłopsia sytuacja :)
  11. Jaki piękny ten Opus!!! Mmm, bosze, pięęęękny na prawdę :) Mądra z Ciebie kobieta, musia. O alergii myslę poważnie, że mogę się jej na psa nabawić (dużo czytałam i niestety gp jest rasą wybitnie nie dla uczulonych na sierść, bo jest czarny - acha, bo bym chciała czarnego podpalanego, bo ma sierść, a anie włos i ma podszerstek (jeśli tak to sie nazywa). Dla alergików są Yorki, najlepiej sznaucery - tylko, że nie są ani w 1/2 takie piękne jak gp) A mój alergolog został zamieniony z takiego który wyznawał a) na takiego raczej b) lub c). Ech, coś mądrego napiszę później, bo teraz jem tylko śniadanie i lecę spotkać się z labradorem Fiodorem koleżanki na dłuuugim spacerze. Ściskam i pozdrawiam Twoją troskliwość :)
  12. Bardzo dziękuję za cenne informacje. Skontaktuję się z tą hodowlą w Smolnicy/Sośnicowicach :) Przekonałyście mnie, że chcę gończego z rodowodem! Pieniądze zaczynam zbierać od dzisiaj! Do musi - ok, jeśli taka pogoda jest dla Ciebie kłopotem, poczekajmy ze spotkaniem na odwilż (chociaż jak złamię nogę na lodzie, to dostanę odszkodowanie, czyli kilka kroczków bliżej do zakupu psa! ;) ) ach żartuję, czarny humor. Będę tu zaglądać często :) Żeby być na bieżąco w psim swiecie. Więc spokojnie zdążymy się jeszcze umówić :) Zajrzałam też na stronki polecane przez Beę. W ogóle okropnie Wam dziękuję, będę zdawać relację z postępów w zostawaniu psim przyjacielem :*:*:*
  13. a i jeszcze do musi :) a w Katowicach studiuję, więc znam miasto troszczkę i bardzo chętnie się spotkam!
  14. Drobne wady nie przeszkadzałyby mi wcale (tzn takie, które nie powodują, ze gończy przestaje wyglądać jak gończy ;) , albo mu jakoś przeszkadzają w życiu), ale właśnie myślałam, że taki pies nie dostaje rodowodu wtedy. I m. in. o takiego pytałam. Chociaż muszę przyznać (z sympatią, że znam jedną bokserkę z krzywymi zębami i jak mi je pokaże, to nie mogę opanowac serdecznego śmiechu) :eviltong:
  15. - Nie mieszaniec, lub inny pies rasowy, bo: (wyróżniam 2 kryteria wyboru gończego) 1) wygląd: - bo gończy polski jest najpiękniejszy (fakt nie podważalny absolutnie!); - jest średniego wzrostu. Chcę psa, który będzie mi towarzyszem na wolnym powietrzu, bo lubię spacery, często jeżdżę w góry i do domku na wieś, ale oprócz tego nie jest za duży, bo na codzień mieszkam w mieszkaniu, a nie domu; - nie pinczer, ani bokser, ani żaden pies, któremu się obcina uszy albo ogon i kaleczy w ten sposób; - ma krótką sierść, a ja mam alergię na kurz (który osiada w długiej psiej sierści, na psy nie mam alergii :) ) 2) charakter: - bo lubi swobodę i przebywanie na powietrzu; - jest inteligentny, a tą cechę cenię; - dobrze się go układa, czego mam zamiar się podjąć (myślę o suczce); - nie jest agresywny bez powodu jak (nawet ułożone) pitbulowate i amstafowate bestie -kundelki są kochane, ale ciężko przewidziec, co z nich wyrośnie, nie wiadomo jaki temperament mieli rodzice - i bardzo ważna dla mnie rzecz - ma to coś, co ja nazywam "robieniem psich rzeczy" :) tzn ma silny instynkt łowiecki, lubi biegać, być aktywny (tzn wiem, że zależy raczej od wychowania, ale podłoże genetyczne jest bardzo ważne, najczęściej nie do przekoczenia). Niektóre psy dobrze czują się w roli kanapowca, maskotki, a na spacer wystarczy im wyjść na 5 min na trawnik załatwić potrzeby i chcą wracać do domu spać i są bardzo mało "psie". Gończy jest najbardziej "psim" psem, o jakim wiem :) I tak, mieszkam na Śląsku, w Gliwicach.
  16. Ech, rozumiem Was. Przepraszam jeśli zadaje pytanie, które często się pojawia, ale nie mogłam znaleźć odpowiedzi na nie na kilku forach, więc postanowiłam napisać nowy wątek. Wiem też, że gończy to wspaniała rasa i chcecie, żeby był doceniany należycie. Mi się też ogromnie podoba, ich wygląd i charakter. Ale nie mam zamiaru psa wystawiać, zakładadać hodowli, zabierać na wielkie polowania czy puszyć się nim przed znajomymi. Chce go kochać, biegać z nim po łąkach i spacerować po lesie (teraz nie mam psa więc wychodzę z psami sąsiadów). Czy do tego konieczny jest rodowód? To nie jest tak, ze chcę mieć wspaniałego psa jak najmniejszym kosztem, tylko, że jestem jeszcze studentką i mieszkam z rodzicami. Więc te 700-1000zł dla mnie to dużo. Wolałabym nie odpowiadać na pytanie "ile mogę dać", bo to tak jakby się licytowało jakiś przedmiot, a nie zwierzę :) Ech, ale nie wiem, jakoś może z 400-500zł. A jeśli się okaże, że nie ma szans dostania psa bez rodowodu, to kupię z, ale za jakieś 3 lata, jak będę mieć własne fundusze (buuuu! :)). Dziekuję, że odpisaliście!
  17. Czy ktoś wie ile moze kosztować gończy polski, suczka, bez rodowodu? i czy gdzieś na Śląsku (albo w okolicach) jest hodowla, która może mi sprzedać takiego psiaka? Chcę go obdarzyć miłością i dłuuuuugiiiimi spacerami :loveu: :loveu: :loveu:
×
×
  • Create New...