Psa zostawiłam u siebie w pracy... w domu mam przeszkodę nie do przebycia (domownicy).
Szajbus strasznie szczeka, jak jest w jakimkolwiek pomieszczeniu - dom, winda, autobus, boks...
Wczoraj wieczorem padłam nie wiem kiedy (wcześniejsza noc przez to szczekanie była nieprzespana :roll:) i dopiero teraz idę rozwiesić ogłoszenia. Koleżanaka mi anpisała, że podobny pies mieszkał dwie ulice obok. Idę tam w pierwszej kolejności. Oby znalazł sie jego właścicel, bo ja nie wiem, czy ktoś go weźmie tekiego szczekającego :roll:a jak weźmie, to czy go nie odda...
Szajbus ogólnie jest miłym, młodym jeszcze psem. Na spacerkach grzeczny, ale musi być na smyczy. Wczoraj mi się zerwałi żadne gwizdanie, wołanie, cmokanie nie pomogło. Dopiero jak zaczełam biec w drugą strone i go zawołałam, to pobiegł za mną, ale nie chciał podejść. Wbiegłam do jakiejś klatki schodowej, on za mną i go chyciłam. Ale już sądziłam, że go nie złapię :cool1: