Wczoraj odeszla moja przyjaciolka... :(
Dinusa...
Miala problemy z nerkami.. Rodzicie musieli ja uspic... :(:(
Nie wiem nawet co napisac.. Trudno mi wspominac te chwile kiedy byla z nami.. A jak widzialam ja jak juz spala i dotknelam ja to nie wiem tak dziwnie sie poczulam... Pamietam jak glaskalam ja pod broda, a wtedy zawsze ruszala nia...;(
Albo jak pierwszy raz zobaczyla Nadzie (kotka).. Pogonila ja od razu i zaczela b.glosno szczekac... Nadzia uciekla na akwarium rybek... :(
Albo jak zawsze wychodzilam ze smieciami i bralam Dine...
Dzisiaj otwierajac drzwi i rozmawiajac z ciocia przymknelam je, bo myslalam,ze Dina wyjdzie zaraz i pojdzie sobie do cioci.. :( Tak mi jej brakuje.. Dzisiaj nie chcialam wracac do domu, bo wiedzialam jak bedzie pusto, ze ona juz nigdy nie zaszczeka... Nigdy mnie nie polize, nie ugryzie.. Nic... :(...
Tak cie kocham Dinko..!