Pani Jadwiga i tak kota nie dostanie wiec nie ma tematu..szkoda wielka ale pewnych przekonan nie da sie przeskoczyc....choc to dla mnie absurdalne bo doswiadczylam juz wielkokrotnie na opor lub nazwijmy to "dziwne podejscie" osob zaangazowanych w pomoc zwierzetom ze efekt finalny byl taki ze np pies do dzis siedzi w schronisku:roll:
konczac moj wywod powiem tak:Pani Jadwiga wezmie innego biednego kotka i szkoda tylko ze wlasnie tego chciala bardzo i nic z tego nie wyszlo
oby Burasek mial dobrze tam gdzie trafi(l)???