-
Posts
11609 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by AlfaLS
-
Bardzo proszę o pomoc... Wiadomość z hoteliku: Są wyniki, lipaza trzustkowa jest zawyżona i świadczy o zapaleniu trzustki ( zapewne przewlekle), ale jeśli jest wszystko ok, jest apetyt, kupy w porządku, żadnych wymiotów itd, to na razie wskazane tylko chude jedzenie - taka sobie dieta , bez wspomagania enzymami. Jak mocno podwyższona, tego nie wiem ( nie wiedziałam że to tak będzie wyglądać....) i do określenia o ile przekracza normę, potrzebny jest osobny parametr - to co zapisane na kartce wraz z ceną - do Waszej decyzji czy robić, bo muszę dać im znać. Co do robaków, dla pewności można zrobić testy na lamblie( chociaz na pewno tam było zawyżone przez trzustkę). Klinika praktykuje też odrobaczenie tabletami które mogą wybić wszystko, jeśli faktycznie jest, z pominięciem testów - wiem że większość tego nie pochwala, ale ludzie często tak robią z oszczędności, więc wspomniała o takim rozwiązaniu Podpowiedzcie co mam powiedzieć Kasi? Na co się decydujemy?
-
Dała. Już się tak nie boi Kasi. Nie zwiewa jak ona do niego idzie. Co prawda nie je jak jedzenie zostaje na podłodze ale ostatnio jak mu Kasia zostawiła na łóżku gdzie leżał to jakoś jedzenie zniknęło :). Dalej wokalizuje i to porządnie ale malutkimi krokami chyba idzie w dobrym kierunku :). Wczoraj Kasia dzwoniła w sprawie dodatkowych badań. Ponieważ Lipaza jest dość wysoka padło pytanie czy z krwi, która już została Maurycemu pobrana i jest przetrzymywana w laboratorium przez 7 dni, zrobić dodatkowe badania trzustkowe żeby wiedzieć dokładnie czy ta wysoka lipaza to od trzustki czy coś innego. Koszt 140 zł. Ponieważ trzeba było podjąć szybko decyzję nie konsultowałam na wątku ale prosiłam o zrobienie tych badań. Mamy już krew, nie trzeba ciągnąć Maurycego do gabinetu to dowiedzmy się jak najwięcej. Mam nadzieję, ze macie podobne zdanie. Reszta wyników zaskakująco dobra ale z tego możemy się tylko cieszyć :). Dostał jakieś tablety, te co na fotce, ale za skarby nie pamiętam na co to...
-
Z wątkiem Bonusa coś się stało. Ewa Marta chciała coś poprawić czy dopisać w pierwszym poście i coś takiego się porobiło, że wątek stał się niedostępny i niewidoczny. Tylko ona go widzi. A nie wiadomo co zrobić żeby było jak dawniej. Teraz boimy się coś robić na pierwszych stronach naszych wątków żeby nam się coś takiego nie zrobiło...
-
Wklejam informacje od Kasi z wczoraj Jesteśmy już w domu. Łatwo nie było, na szczęście miałam pomoc. Do kliniki pojechał w transporterze, do którego za nic nie chciał wejść , ze strachu że coś od niego chcemy, zesikał się i kupę zrobił na kanapie . W drodze i potem na poczekalni był cichutko, jakby go nie było, najtrudniejsze przyszło w gabinecie ... Strach był ogromny, ze strachu była zasikana i zakupana podłoga, a potem jeszcze raz było to samo zanim weterynarz skończyła go ogarniać. Udało się trochę osłuchać serce i na moją prośbę obciąć pazury - obcięte tyle co można było ze względu na przerośnięty rdzeń. Weterynarz mówi że można mu dawać Trazodon ( to lek przeciwlękowy który bierze Rózia, można łączyć z nim ten suplement Kalmvet). Zdjęcie zrobiłam parę chwil temu, jest na nim baaardzo zestresowany, na razie nie ma szans zdjąć z łapy bandaża i dalej Z powrotem do transportera wpakował się ze strachu błyskawicznie ( w gabinecie) . I jeszcze waga, zważony w transporterze minus transporter - 28 kg Maurycego. On taki mały wcale nie jest, jest bardzo ubity, chociaż chyba się nie spodziewałam takiej wagi. I kolejne info Uff, nie ma tragedii..., bandaż zdjął sobie sam i nawet nie ucieka jak się wchodzi do pokoju, więc jest lepiej po "akcji weterynarz" niż myślałam...Jutro powinny być częściowe wyniki, jak coś będę wiedziała to dam znać. Dobrze że już mamy za sobą to co najgorsze
-
Pamiętamy o tym :). Także o tym, że dwie osoby wplacają deklaracje na konto Fundacji :). Kasia pamietała o tym, że poprosimy fakturę na ZEA od weta. Powiedziała, że weźmie choć pewnie trzeba będzie na nią poczekać. Mam relację Kasi z wizyty ale na komórce nie potrafię jakoś skopiować z Whatsapp na wątek. Jutro postaram się to zrobić na kompie. W każdym razie nie było łatwo :(. Ale wizyta zaliczona, krew do badań pobrana. Jutro pierwsze wyniki. Pazury przycięte na tyle na ile było moźna. I wiadomość dnia Maurycy waży 28 kg!!! Nie wiem czy nie powinniśmy wrócić do imienia Batonik a właściwie to Baton...
-
Jak on tak zawodził i uciekał Kasia pomyślała, że może mu coś dolega i umówiła go do weta. Dziś ma być wizyta choć nie pamiętam czy pisała o której. Muszę zerknąć do tego co tu wstawiałam bo tam było info o umówionej wizycie. Chce mi zrobić krew, choć taki panel geriatryczny bo na dobrą sprawę nie wiemy co tam Maurycy ma w środku. Pytanie tylko czy uda jej się z nim pojechać, czy będzie chętny na wycieczkę?
-
Z wczoraj: A Maurycy to pies w kratkę - po tym lepszym wczorajszym spotkaniu ze mną ( tym z filmiku), było spotkanie pod tytułem " jak ją widzę to uciekam z kanapy pod półkę ", a potem znowu nie uciekam, a jeszcze później jednak uciekam - taki był wczorajszy dzień. Dzisiejszy jest taki sam, więc tak się piesio bawi ze mną... Przyszły zakupy: Maurycy ma dziś wizytę u weta. Ciekawe co się nowego o nim dowiemy...
-
Pani Beata Sz. wpłaciła na lek. Dodałam to jako deklaracja jednorazowa ale opisałam, ze na lek na uspokojenie. I wpłaciła 50 zł. deklaracji :). Z dogo nie mam jeszcze żadnej wpłaty od Gabi79, Jo37 i Aldrumki ale myślę, ze też niedługo coś od nich wpłynie :). To jeśli widać mój wczorajszy post to teraz postaram się jakoś dodać wczorajsze wiadomości od Kasi.
-
Bardzo dziękuję za informację. Na moje konto wpłynęło: 30 zł. od siostry elficzkowej, 50 zł. P. Beata Sz. z FB 50 zł. wpłata od osoby z dogo, która chce pozostać anonimowa, 50 zł. Pani Irena z Katowic - deklaracja jednorazowa, 35 zł. agat21 - dopłata do bazarku imiennego, 50 zł. Pani Monika B-L z FB? Z dogo? 55 zł. zwrot za preparat uspokajający od Pani Beaty Sz. z FB, 10 zł. Nesiowata 50 zł. Ellig - wpłata jednorazowa Razem mam wpłat na 380 zł. Zapłaciłam za pierwszy miesiąc hotelikowy 28.08-27.09.25 zapłaciłam też 102,38 zł. za tablety na uspokojenie, witaminy i smakołyki. U mnie na koncie Maurycy ma 1254,52 zł. W ZEA Maurycy ma 320 zł. Razem 1574,52 zł. Onaa, możesz zerknąć czy te dwie osoby z FB dobrze wyłapałam? Mamy deklarację od Pani Katarzyny B z FB ale na razie wpłaty od niej nie było, chyba że to ta Monika B-L wpłaciła tą deklarację?
-
Wiadomości z wczoraj: Hej, dziś mamy pięć kroków w tył, co widać na załączonych obrazkach - reakcja na moją obecność . Rano leżał na kanapie, tak jak go na wczorajszych zdjęciach widziałaś, pozbierałam miski, coś tam ogarniałam i było jak zwykle- patrzył, nie przejawiał chęci chowania się, ale jak poszłam do nich parę chwil temu, to zaczął uciekać...Nie zjadł wczorajszej kolacji, nie tknął nic...Jak przyjechał ogarniał miski do ostatniego okruszka, przedwczoraj zostawił sporo, no ale nie jeden pies czasem nie zjada wszystkiego, zwłaszcza że dostają słuszne porcje. Dziś natomiast miska była pełna i nie wiem czy to przez stan psychiczny, czy będziemy mieć inny problem....Na wszelki wypadek, gdyby dalej nie jadł, umówiłam wizytę na piątek u weterynarza, a co będzie to zobaczymy.... I dalej, na moją sugestię, że on w schronie był silny a teraz to już może nie koniecznie... Bardzo możliwe, zrobimy panel geriatryczny - krew i może USG za jednym zamachem żeby go nie wozić co chwilę...i zobaczymy. W sumie to byłoby jak cud, gdyby po 11tu latach w schronisku, zupełnie nic mu nie dolegało A później było tak - poprosimy pięknie nie krzyczeć na Kasię Maurycy 2 godziny po pierwszej - "gorszej" wersji siebie. Wiem, że wędliny są be i wielu by mnie teraz zlinczowano, ale są sytuacje i sytuacje...
-
Kate1 ma rację. On po prostu nie zna zupełnie innego życia niż to schroniskowe :(. Napisałam Kasi, że zamówiłam mu te tabletki, witaminy i smaczki do przekupywania :). Poprosiłam też ewentualnie o pożyczenie od Rózi tych tabletek uspokajających... Nowe wiadomości od Maurycego: Za każdym razem jak do niego idę, czy do domku w ogóle, to niosę jakieś smaczki/ parówki/ pasztet/ kawałki mięsa- co tam w ręce wpadnie, żeby mu przyjemność zrobić i za każdym razem liczę na nowy mały cud - że zje z ręki, ale póki co zjada dopiero jak sobie pójdę. Od Rózi nie pożyczę niestety tabletek, bo Rózi ich nie kupowałam, wetka polecała, ale Rózia ma silne leki które średnio działają, to w delikatnych roślinnych tabletkach nie pokładałam nadziei... A na pytanie czy nic nie jest lepiej Kasia napisała: niestety , chociaż dziś jak usiadłam przy nim i czesałam delikatnie powolutku szczotką po futrze, to nic nie mówił, leżał cały czas wprasowany w kanapę, ale nie burczał, a to zawsze coś . Zostawię mu na noc radio włączone, może jak mu ktoś będzie gadał, to coś pomoże. Myślę, że musimy mu dać czas, po prostu czas... Wczorajszy Maurycy: Jednak widać, ze poduszki mu się podobają :).
-
Myślę bardzo podobnie jak limonka... Jednak na wszelki wypadek zamówiłam mu ten preparat. Zamówiłam mu też witaminy dla seniorów, karmionych źle zbilansowaną karmą https://zooart.com.pl/product-pol-12124--Dolvit-Senior-90-tabletek.html a także jakieś miękkie przysmaki, żeby Kasię bardziej polubił: https://zooart.com.pl/product-pol-89525-WILD-FARM-Paluszki-z-krolika-500g-przysmak-dla-psa.html Razem zaszalałam za 102,38 zł. Jutro ma to wyjść z zooartu. Pro_forma_nr_12918163.pdf