Cześć! Opowiem troszkę o Marku z Marek. Znalazł go pewna Pani, która codziennie przejeżdża tą trasą, a dodam, że ruchliwą, bo na Białystok.Marek leżał nieco na poboczu, w cieniu drzew. Pomimo,że nie mógł chodzić o własnych siłach, absolutnie nie wykazywał cienia agresji. Nie był głodny, był już wcześniej, jak długo nie wiem dokarmiany.Przy dotykaniu reagował grymasem bólu w miejscach dotykania łap. Na kocyku zawiozlam go do lecznicy na Śreniawitów(muszę to napisać-przystojni veci jak nie wiem co;)). Musiał już jeździć samochodem, bo nie okazał strachu i w sposób naturalny ułożył się na podłodze przy tylnym siedzieniu. Popiskiwał na naszych polskich drogach, musiało go wszystko boleć. Marek jest kundelkiem nieco wilkowatym, wzrostu do kolan, moż nieco mniej. Czarny podpalany no i... wiekowy, ok.7lat sądząc po stanie uzębienia. Mimo wszystko ma bardzo wesołe oczęta i ciągle uśmiecha się:lol:. Sierść rzecz jasna jest w koszmarnym stanie, brudna, skołtuniona, z kilkoma kleszczami. A w sierści znaleźliśmy kilka gojących się ran. Raczej nie są to rany kąsane (znam się na tym, mam w domu molosy sztuk 5), tylko tłuczone. Sierść od nich odeszła,ale goją się nieźle. Marek ma temperaturę, nie pozwalał się zbyt ugniatać po łapach, w okolicy stawów. Wstępna diagnoza to wielostawowe zapalenie i jeśli tak jest, to po dzisiejszych zastrzykach jutro stanie na nogi. Jeśli nie, to RTG, bo być może został potrącony, albo brutalnie skopany. Na pewno jest ufny i przyjacielski, no i te oczka...;)uwodzicielskie.
POMOŻECIE? - POMOŻEMY!!!!!!!!:lol: