Niuniek miał dzisiaj zabieg usuwania kamienia nazębnego. Przy okazji od razu chciałem mu usunąć taki mały pypeć naskórny, który mu nagle wyrósł na tylnej łapie i nie chciał przestać rosnąć. Wtedy okazało się, że kilka centrymetrów poniżej pypcia Tangus ma śrut w łapce, który tkwi tam od dawien dawna. I rzeczywiście!!! Ktoś kiedyś dawno temu strzelał do niego, jak tanguś się jeszcze szlajał po ulicach i śrut utkwił na długo. Ale juz po zabiegu i tangus powoli się budzi.