Ja sobie tłumaczę, że nie uda się wielu rzeczy naprawić, ale każdy kolejny drobiazg to choć jeden krok do przodu. Sił, czasu, pieniędzy jest ograniczona ilość, co robić... można jedynie na koniec dnia zestawić to, co udało się dobrego zrobić - brzuszki nakarmione, ogrzane, a nawet te kupy na podwórku wysprzątane. Żeby rozpacz człowieka nie zalała...