Blind, Blinduś jest prześliczny. Podziękowania dla obu Pań Agnieszek, tu żadne słowa nie wystarczą .... bardzo dziękuję. A teraz relacja z Niepołomic. Nasze dzisiejsze trwało trzy godziny. Dużo się działo. Najpierw pierwsze nieśmiałe kroki w naszą stronę. Ręce pełne smakołyków, kusiły. Głaskanie w dużej dawce też było fajne. Blind był zadowolony, cztery Pańcie skakały wokół niego. Mały czarny skarbeczek czuł się naprawdę dobrze. Przyszedł czas na drugi krok. W ogrodzonym hotelowym ogródku, postanowiliśmy zainicjować spotkanie z Kanarkiem ( jest prawie identycznej wielkości co Blind). Kanarek jako pełnej krwi hiszpańska dusza z entuzjazmem i radością przystąpił do obskakiwania Blinda. Ten taniec można zatytułować „czy wy widzicie jaki on śliczny”. Blind chyba nie był przygotowany na taką dawkę mega zachwytów, ale szybko udzielił mu się nastrój. Ogonek coraz radośniej merdał. Kanarek jako terapia na stres spisał się świetnie. Przyszedł czas na Gerę. To już dla Blinda był większy (wiadomo owczarek niemiecki robi wrażenie) problem. Zdecydowanie bał się Gery, ona starsza pani zdecydowanie ignorowała malca. Powąchała i właściwie na tyle, ani dobrze, ani źle. I co dalej psy patrzyły na nas ... no to poszliśmy na spacer. Blind zachowywał się już zdecydowanie naturalnie, rozglądał się z zaciekawieniem (wzrok zbadamy, ale chyba nie będzie tu większego problemu), duża otwarta przestrzeń zdecydowanie go pociąga, lecz nie było żadnego problemu z powrotem po spacerze do ogródka. W ogródku Blind i Kanar biegali bez smyczy, ja ciągle pozostawiałam Gerę na uwięzi. Irenka (dzisiaj ma imieninki, od rana na nogach nie licząc sprawy Blinda w dniu dzisiejszym zawiozła do DT z samego rana jedną totalną bidusię, a potem przeprowadziła jeszcze adopcję szczeniaczka – Irenko nasza Kochana Dogomaniaczko – dużo zdrówka w walce o lepszy świat, samych udanych adopcji i stada rozmerdanych ogonków) radziła nie spuszczać Gery. Po pewnym czasie jednak podjeliśmy taka próbę. W tym czasie Blinda było już wszędzie pełno, interesowało go wszystko, chciał siedzieć na ławce, chciał wiedzieć co na stole, bo te imieninowe ciasteczko to napewno dla niego. Chodził stadnie z Gerą i Kanarkiem po ogrodzie i nie było by źle, ale trochę warczy na Gerę. Dlaczego ????? Raczej liczyłam, że rozbroi ją swoją uległością. Może Kanarek był zbyt nachalny i to go zdenerwowało, może ze strachu przed większym pokazuje ząbki. No cóż nie było to dyplomatyczne z jego strony, a moja wyobraźnia szybko zadziałała. Dla Gery to jedno kłapnięcie. Na szczęście zignorowała jego zachowanie raz i drugi, ale bałam się prowokować losu. Ponieważ Blind świetnie czuje się w Niepołomicach co ewidentnie widać postanowiliśmy dać kudłatym więcej czasu, jutro jesteśmy tam znowu. Proszę o dalsze rady i trzymajcie kciuki.