Jump to content
Dogomania

OlaLola

Members
  • Posts

    1934
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by OlaLola

  1. No to trzymamy kciuki żeby Śpioch szybko powrócił do zdrowia.
  2. Mam nadzieję że mu sie poszczęści, Oskar nasz amstaff super trafił :) On też musi :):)
  3. Podaj prosze numer konta, porozsyłam po znajomych
  4. Trzymam kciuki za to że uda Wam się złapać Anioła!!! Kurcze, że on musiał w takie mrozy akurat zaginąć..... Wątek będę śledzić na pewno!!!
  5. Nie masz za co dziekować, ale ten spacerek to nie ze mna, ja poprostu widziałam że był na spacerku ode mnie dostal tylko pożegnalnego maszkiecika. Z Ck to koniec nie będę już jeździć, ale na dogo będę postaram sie pomagać robić ogłoszenia, no i prowadze jeszcze wątek Wrochemika :)
  6. Mam nadzieję że nikt sie na mnie nie pogniewa za to co zrobiłam poprosiłam o zamknięcie wątku Ramba... Dość już tych waśni i kłótni.... Rambuś by tego nie chciał. Śpij słodko mój mały wredny Aniołku... [*]
  7. Ja ze swojej strony chciałam podziękować: Przede wszystkim Adze13 i jej mężowi za to że przyjechali tyle kilometrów, chceli dać Rambusiowi szansę, we mnie rozpalili nadzieję na to że Rabuś do adopcji jednak pójdzie, nawet jeśli nie do Was to że ktos jeszcze da mu szanse .... nie udało sie.... DZIEKUJE WAM BARDZO... Chciałam podziękować sanel i jej siostrze za gościnę Państwa ze Sczczecina. dziewczyny na prawdę sie postarały, oraz za wsparcie.Jesteście super DZIEKUJE Chciałam podziękować Ola li, feliksiowi Grzence Basi, Mari, szachrajce14, za wiarę wspracie, ogłoszenia, za obecność na tym wątku, kibicowaniu Rambusiowi Bardzo Wam dziękuje, sama bym na pewno sobie nie poradziła Bardzo dziękuje za słowa otuchy, wsparcia i współczucia bardzo wiele dla mnie znaczą. Dziękuje wszystkim tym, których tu nie wymieniłam. Ja tak jak powiedziałam w schronisku byłam wczoraj pożegnałam sie z psiakami i kotami i zabrałam swoje rzeczy. Nic i nikt Rambusiowi nie wróci życia, ale on żyje, w moim i Waszym sercu. I na koniec moja ostatnia prośba, nie zapomnijcie o nim......
  8. Nooo, długą z nią nie pomieszkał.... Przenieśliśmy Bonnie, gdyż strasznie "ustawiała" sobie Zorka, biedak nawet nie mógł zjeść, podporzadkowała go sobie totalnie, zabrała zabawki i co najgorsze była bardzo zazdrosna o jakąkolwiek pieszczote Zorka, przyjawiając to w dość niebezpieczny sposób... mam nadzieję że pozostaną rozdzieleni....
  9. Jak to dobrze słyszeć takie wieści :):):):) Proszą ją wypieścić bardzo mocno :):)
  10. Czas, czas, biedak strasznie marnieje w schronisku, on ma grzać dupkę w swoim domku!!!!
  11. Może nie taka długa.... napisałam do Pani Teresy Borcz, ona sprawia cuda....no i trzeba trzymać za Elmusia kciuki!!!!
  12. Łooo jakie pićki ;) Przepiękne są... No i za podróż Orinki trzymam kciuki :)
  13. Musi sie znaleść!!! :)
  14. Trzymamy!!! Bardzo się cieszę że Pani jest :) Dziękuje za przybycie ;):) i Trzymam kciuki :):)
  15. Mam nadzieję że w końcu ta psinka znajdzie domek..... Dziś był na spacerku, dostał maszkiecika ode mnie. Ma sie dobrze, tylko jest smutny bo domku nie ma...:(
  16. Bostonek patrzył dziś na mnie takimi oczami.... :( Ale muszę przyznać że jest to bardzo delikatny psiak, dawałam mu maszkiecika przez kraty i on tak delikatnie je wziął.... Niektóre psy to nie patrzą czy Ci przy okazji połkną rękę czy nie.... A on był taki delikatny, a taki ogromny jest ;) Ja nie wiem gdzie ten jego dom.... nie wiem....;(
  17. Napisałam do Pani Teresy Borcz, może coś wymyśli dla małego...
  18. Dziewczyny jesteście cudowne!!! Ja mówie serio, bardzo żałuję że nie mieszkam tam gdzie Wy, bo bardzo bym chciała też mieć swój udział w ratowniu Boryska. Troszeńke miałam, bo były nieprzespane noce, gdy on jeszcze biegał na swobodzie w te zimne noce. A gdy tylko przeczytałam że jest już bezpieczny, odetchnełam z ulga i nie tylko ja :):) To choć jedna dobra wiadomość w ostatnim czasie że Borys bezpieczny :) Jestście cudowne:)
  19. A Rambuś śpi spokojnie, i wierzę (wiem że brzmi to dziwnie ) że spotkamy sie tam "na górze" i tam "na górze", bedzie moim i tylko moim psem. Grzenka nie ma sensu na zbędną dyskusję, dziewczyny uważają że mają swoją rację ( i mają doi tego prawo ) i ja mam swoją rację, tylko że ja jestem "tej mojej racji" pewniejsza niż tego że 2x2 jest 4....
  20. Cieszę się że psiaki sie dogadują, że Borys dostał szansę na nowe, lepsze życie :) Jest na prawdę piękny :):):)
  21. Śliczny malec... Śpi teraz spokojnie i patrzy na Ciebie z góry. [*]
  22. To ja Tobie zadam pytanie dlaczego nie pracowałaś z Rambem skoro byłaś w tygodniu...? nie wymagaj od feliksika która jest podajże z Tych żeby do Ramba jeździała.... nie wiem skąd jest reszta.... A co do tego że nie dało sie Ramba zresocjalizowac to Rambo porobił ogromne postepy, sama mówiłaś że z początku biegał z 3 smyczami.... Poza tym ja Ci wyśle ( o ile znajdę ) @ od psich psychologów z którymi sie konsultowałam co do Ramba, którzy powiedzieli że w warunkach schroniskowych z osobą nieprofesonalnych cudów mam sie nie spodziewać. A co do Ramba BYŁ ŚWIETNYM PSEM I DLA MNIE BYŁ TO ZASZCZYT ŻE MOGŁAM GO POZNAC I Z NIM PRACOWAĆ!!! idę szukać tego @ jak znajdę to wlekeję, PS nie trzeba było psa po cichu usypiąc to był tej "afery" nie było. EDIT:Oto email, [FONT=Arial][FONT=Arial]W przypadku Ramba mamy doczynienia z agresją wywołaną strachem.Bardzo trudno jest walczyć z agresją u psa ,który przebywa w schronisku i wyprowadzany jest tylko raz w tygodniu na spacer.Agresja ma samowyzwalajacy się charakter,więc pojawia się z większą częstotliwością ,powtarzalnie i potrzebna jest praca z psem na co dzień pod okiem specjalisty.Proszę zadbać przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo.Wiadomo ,że nie należy zwalczać intensywnej agresji natychmiastowym karaniem,starać się przywołać do siebie psa,nagradzac go smakołykiem,pochwalać dobrze wykonane komendy.To musi być systematyczna praca z Rambem.Przykro mi to stwierdzić ,ale spacer raz lub dwa w tygodniu nie przyniosą efektu.[/FONT][/FONT] A i tak poczynił postepy.
  23. Właśnie, był pomysł hoteliku Ana, bardzo dobrego, który specjalizuje sie psiakach trudnych, hoteliku domowego. to mi jaśnie Pan krzysiek powiedział że nie i że bedzie myślał o Rambie i że ma inny pomysł, ale nie powie mi przez telefon, bo to nie jest rozmowa na telefon tylko jak sie spotkamy. W niedziele go nie ma bo nie ma czasu, jest zajęty swoją pracą, to przepraszam jak sie miałam z nim spotkać... koczować pod jego domem...?? A co do Reksa, 1. Pies dwa razy większy od Ramba 2. Miał kwarantanne Rambo nie 3. Jak Reks miał pocharatne uszy, to sie wszystcy zastanawiali, jak to sie stało.... A jak pogryzł to że sie samookaleczał... Może sie i samookaleczał ale wcześniej takie słowo nigdy nie padło.... Dopiero potem 4. Jestem doinformowana, bo mi Macho napisała że reszta psiaków była szczepiona, trzeba było powiedziec przyjechałabym i pomogła/lub zaszczepiła go, anie weterynarza mamy dobrego, ale dla Ramb to był obcy meżczyzna, który nie wiadomo co od niego chce. 5. Czy ktokolwiek inny próbował Ramba poznać tak jak ja?? Hmmm... Agnieszka, ale odopiero zaczynała poznawać Ramba...I sanel z siostra... Reasumując Rambo miał szanse na resocjilizacje, ale nie została mu ona dana.
  24. Mnie też tak strasznie go szkoda.... Nie powinno tak być, on powinien żyć.... Pamiętam jak Rambuś raz, jeden jedyny raz dał mi " całusa ". Ja akurat wtedy kucałam i chyba sprzatałam kojec, a on podszedł i polizał mnie w policzek.... Cała wtedy oniemiałam... To był raz jedyny, ale zapamiętam to do końca życia. Pamiętam jego taniec dupki, ja sie go po tyłku głaskało. I te jego oczy, jak sie bał i patrzył tym wzrokiem.... I jak sie ścigaliśmy na spacerach, i jego mina "o nie ona mnie dogania" :P;p I jak omijał mniejsze kałuże żeby wejść w największą :evil_lol: I spotkanie z zającem, którego spokojnie mógł dopaść, a darował mu życie.... Szkoda że jemu nikt życia nie darował.....:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Nigdy nie zapomnę Ramba, i wierzę że on mnie też nie.... [FONT=Trebuchet MS] " [/FONT] [FONT=Trebuchet MS] Ta część nieba nazywana jest Tęczowym Mostem. Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca; jest im ciepło i przytulnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia; te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie. Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż prędzej i prędzej. To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca. A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem..." Autor nieznany [/FONT]
×
×
  • Create New...