U nas to samo. Tylko, że pisałam chyba u Wareczki u nas wolontariatu jako takiego nie ma.
Prosiłam kierownika czy mogę psiakom zdjęcia chociaż porobić, poogłaszać, ale nie ma na to ochoty za bardzo.
faktycznie to wina naszej organizacji zajmującej się zwierzątkami, bo mu strasznie bruździła. No zobaczymy, umowę ma do marca, to zaczniemy w marcu rozmawiać;) Może wtedy przestanie się bać.