Pewnie, ze fajnie :cool3:
Wejherowo ucichło, ale mam nadzieje, ze nie na długo. Koniec już z przeglądaniem watków na dogo i cichym współczuciem, które w niczym nie pomaga- mam mocne postanowienie pomóc w schronisku w lipcu- REALNIE. Tylko potwornie boję się, jak ja bede spac po nocach patzrac na tyle psiego nieszczescia?
Ale chyba każdy wolontariusz- zanim nim zostani ma takie obawy, prawda?...:oops: