Jump to content
Dogomania

Erazm

Members
  • Posts

    5578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Erazm

  1. mea culpa, mea culpa, mea.....:oops::oops::oops:
  2. W sprawie pikiety nie występuje się o zezwolenie a wyłącznie zgłasza się. Do 15 osób nie potrzeba zgłoszenia ( ART. 1 USTAWY). W przypadku wiekszej iliści wystarczy aby zgłoszenie dotarło na 3 dni przed terminem zgromadzeia do urzędu Miasta - siedziby Sądu Apel. ( art. 7 ustawy). Organizatorem może być: osoba prawna, inne organizacje a także grupa osób niekoniecznie będąca stowarzyszeniem. Istotnym aby taka grupę zorganizować i ktoś był organizatorem ( ART. 3 USTAWY)
  3. Zuzia znow stala na lapkach, poprosilam tez weterynarza homeopate o przybycie i niedlugo Zuzia bedzie dostawac homeopatie. Na spacerkach mala bardzo intensywnie domaga sie stawiania na trawie, nasze spacery wydluzaja sie w zwiazku z tym w zastraszajacym tempie. A teraz cos na deser: wczoraj Zuzka uzyla obydwoch przednich lapek, aby dosiegnac jej przysmaku- marchewki. Wiecie co to znaczy? Zaczynaja sie pojawiac pierwsze oznaki koordynacji! dziewczynka zaczyna powolutku sie usamodzielniac:cool3:
  4. [quote name='Laura1108']W wielu postach pada stwierdzenie , że Klamka nie ma schronu bo nie możę ma zakaz jednak z informacji , które uzyskałam wczoraj podczas wizyty wiem , że oni są taki miejscem przejściowym i psy mogą przebywac u nich max 2 tygodnie po tym terminie wyjeżdżają do schronów któe maja podpisane umowy z gminami . Tylko tak myślę czy on w ogóle może prowadzić nawet taką umierlanię przejściową ?? Link do strony, z zacytowanego fragmentu wynika, ze nie ma prawa, ale moze zle przeczytalam Schronisko w Wołominie We wrześniu 2008 złożyliśmy do Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii skargę na nielegalne działanie Marka Klamczyńskiego i Powiatowego Lekarza Weteranarii w Warszawie. Wszczęta przez Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii kontrola schroniska i jego dokumentacji, a także kontrola sprawowania nadzoru przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Warszawie, potwierdziła nasze zarzuty co do:: niezgodności pomiędzy rzeczywistą liczbą zwierząt w schronisku a tą raportowaną przez powiatowego lek. wet., ignorowania przez nadzór powiatowego lek. wet. losu bezdomnych zwierząt umieszczonych w schronisku w Wołominie, nieprawdziwych danych dotyczących adopcji i nierzetelnego rejestru zwierząt, nieznanego losu wielu psów jakie trafiły do schroniska w latach 2007-2008. Wojewódzki Lekarz Weterynarii uznał się za niewłaściwy w kwestiach: wykraczania przez Marka Klamczyńskiego poza ustawowo określony zakres usług weterynaryjnych, prowadzenia schroniska bez podstaw prawnych, nielegalnego zlecania wyłapywania bezdomnych zwierząt przez gminy. Czytam po raz kolejny i rzeczywiscie zle przeczytalam- z tego wynika, ze wet umyl rece od sprawy.
  5. Link do strony miasta partnerskiego, tam rowniez bedzie mozna wklejac i wysylac petycje( wiem, wiem to Wlochy, ale...) Comune di Salerno Ks Abp Slawoj Glodz jest honorowym obywatelem, a co tam do kurii tez mozna wysylac mailto:kuria@wpraga.opoka.org.pl
  6. schemat wzoru petycji Wybierz tę opcję, jeśli chcesz napisać dokument skierowany do władz (danej firmy, organizacji bądź państwa) zawierający postulaty, prośby lub roszczenia i jeśli chcesz go złożyć w imieniu jakiejś zbiorowości. Ilość zebranych pod nią podpisów będzie wskazywać na jej ważność społeczną i zmusi adresata do podjęcia odpowiednich działań. Aby napisać petycję należy: 1. Zdefiniować adresata petycji, to znaczy napisać w nagłówku jego dane: imię i nazwisko i/bądź nazwę instytucji czy organizacji, do których kierujemy petycję. 2. Rozpocząć petycję od wyjaśnienia kwestii, które stwarzają określony problem będący przyczyną powstania petycji. 3. Opisać problem, który powoduje niekorzystną sytuację poprzez jakąś działalność lub jej zaniechanie. 4. Przedstawić postulaty, prośby lub wnioski mające służyć zlikwidowaniu określonego problemu i poprawieniu sytuacji. 5. Opisać korzyści, jakie powstaną w wyniku wprowadzenia w życie wyżej wymienionych postulatów, próśb lub wniosków. 6. Podpisać petycję we własnym imieniu. 7. Zbierać podpisy osób, których problem dotyczy oraz osób, które popierają słuszność petycji.
  7. W przypadku moich yoraskow optowalabym za Kingiem:diabloti:
  8. Itek moglby po plecach fajnie drapac. Moze bazarek? :diabloti:
  9. Kasik smigaj z tym pismem i na watek zalozony przez Margo( ma w podpisie) jak masz pomysl na pismo, to pisz, ja pisalam do dziewczyn, ktore wczesniej pomagaly, im wiecej tym lepiej. Konto bedzie zapewne podane w pierwszym poscie. \ Trevor vel Lucky potrzebuje pomocy
  10. To nie tak, ten watek ma dotyczyc tTrevorka, jego stanu , zdrowia, finansow, o innych dzialanich bedziemy pisac na watku Margo zeby sie ludzie nie pogubili, tu bedziemy wklejac krotkie info na temat dzialan przeciwko Klamczynskiemu. Trzymaj sie futrzaku...
  11. Diuna zastrzelilas mnie...:-(
  12. Nie ma za co, wrzuc, gdzies w pierwszych postach linki dla redagujacej? redagujacego zeby nie musial grzebac za duzo w necie; http://www.boz.org.pl/mz/kgb/010609_boz.pdf http://www.ekologia.pl/pdfs/9462_Przekret_na_czworonogach.pdf Psy.pl - strony miesięcznika "Mój pies" / Aktualności / Usypiali zamiast się opiekować? http://info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/weterynarii%20jerzy
  13. Dalam znac dziewczynom ktore pomagaly przy Piotrkowie, mysle, ze dobrze by bylo skontaktowa sie z Frotka, to madra dziewczyna i pewnie napisze jak ja ladnie poprosimy.
  14. Wszelkie info dotyczace postulatow, proponuje przeniesc do pierwszego, drugiego postu, pozniej wklei sie podlinkowane maile i bedzie mozna wysylac z automatu. Tutaj tekst dla osoby redagujacej pismo, zawiera podstawowe info o tym !@#$%^&*() Jaki jest los bezdomnych psów? To towar, na którym dla się zarobić pieniądze. Na Mazowszu kilka osób rozwinęło intratny biznes. Nieformalne przedsiębiorstwo rozbudowało system, który pozwolił na czerpanie zysków z uśmiercania zwierząt. Sprawą zajęła się prokuratura. Dla samorządów bezdomne psy to poważny problem. Funkcjonariusze publiczni postanowili poradzić sobie ze sprawą. Przez 4 lata działała następująca sieć zależności. Pracownicy 47 głównie mazowieckich gmin płacili za wyłapywanie bezdomnych psów. Problem znikał, więc nikt z władz nie dopytywał się, co dzieje się z wyłapanymi zwierzętami. Opiekę miały im zapewnić trzy podmioty. W rzeczywistości fundowały psom krwawą łaźnię. Według Biura Ochrony Zwierząt Fundacji Argos nielegalnie uśmiercono 3000 czworonogów. Za skuteczne pozbywanie się psów trzem firmom zapłacono 1,6 mln złotych. Z ulicy do schroniska, a potem? Pierwszy przystanek Marek Klamczyński jest weterynarzem. Założył schronisko w 2002 roku w podwarszawskim Wołominie. Miało ładną nazwę "Schronisko dla zwierząt przy lecznicy". Coś jednak było nie tak. Właściciel przyjmował psy z różnych gmin. Wskaźnik przepływu zwierząt przez jego placówkę ponad dziesięciokrotnie przekraczał średnią. Dane z gmin nie zgadzały się z wyliczeniami schroniska, które deklarowało mniejszą ilość przyjęć. Co może dziać się ze zwierzętami? Mogą być oczywiście adoptowane. Tyle, że liczba adopcji, którą wykazywano w ewidencji była ewidentnie zbyt wysoka (dane wskazują na 286 psów rocznie!). To liczba w oczywisty sposób zafałszowana, co potwierdził Wojewódzki Lekarz Weterynarii. Schronisko straciło prawo do działalności w 2008 roku. Mimo to trafiały do niego kolejne psy. Pod skrzydła „towarzystw opieki” Ze schroniska w Wołominie wyjeżdżały zbiorowe transporty. Psy odbierały schroniska w Celestynowie (Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce) i Łukowie (Łukowskie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt). Nikt nie wie co działo się ze zwierzętami. W 2006 roku, w pierwszej z tych placówek, Inspekcja Weterynaryjna raportowała nieznany los 970 psów. Po zakazie działalności schroniska w Wołominie jego właściciel podpisywał z gminami umowę o przekazywanie zwierząt do innych placówek. Psy trafiały tylko do schronisk, które nie prowadziły ewidencji lub do tzw. „przytulisk” Ewy Biedrzyckiej. W ten sposób likwidowano psy na skale województwa. Mała fabryka psów Ewa Biedrzycka zarejestrowała schronisko w 2007 roku. Wcześniej handlowała szczeniętami na "Stadionie Dziesięciolecia" i przed schroniskiem "Na Paluchu". Psy rozmnażała w wynajętym gospodarstwie rolnym. Potem zaczęła podpisywać umowy z gminami na wyłapywanie bezdomnych czworonogów. Te, których nie udało się sprzedać były bezwzględnie zabijane, albo doprowadzane do śmierci. Zamykano je w boksach i głodzono. Gryzły się, umierały na różne choroby i problem znikał sam. Prokuratury Rejonowe w Grójcu i Kozienicach nadzorują śledztwa w sprawie znęcania się nad zwierzętami przez Ewę Biedrzycką. Ujawnione zostały miejsca masowego zakopywania zwłok. Schronisko Klamczyńskiego i przytuliska Biedrzyckiej współdziałały z firmą Arkadiusza Golańskiego, która stanowiła kolejne ogniwo przedsiębiorstwa zabijajacego psy. BOZ twierdzi, że Golański wyłapywał psy na zlecenie gmin, które nie podpisywały już umów ze schroniskami. Miał przedstawiać on dokument współpracy ze schroniskiem w Wołominie. Psy, które tam trafiły przewożono potem do „przytulisk” Biedrzyckiej w Nowej Wsi. Od 2007 roku Golański dostarczał je bezpośrednio tam. Kto nadał sprawom bieg? Cały ten niewiarygodny proceder wynikał z postawy urzędników. Naruszali oni ustawę o ochronie zwierząt, nie rozstrzygając w uchwale, co stanie się ze zwierzętami wyłapanymi na terenie gminy. Nie wskazywali schroniska, które zapewniałoby psom opiekę, ani też nie prowadzili pełnej ewidencji wyłapanych zwierząt. Więcej, często świadomie podejmowali współpracę z nierzetelnymi firmami, wiedząc, że zapewnianie przez nie opieki zwierzętom to fikcja. W efekcie psy był zaniedbywane, głodzone, zabijane, bądź też po prostu porzucane przez firmy, które stały się panami ich losu… - W przypadku trzech opisywanych placówek mamy odczynienia nie tylko z zaniedbaniami, ale też z czynną działalnością – mówi Tadeusz Wypych z Biura Ochrony Zwierząt. – Nie jestem w stanie powiedzieć natomiast w jaki sposób zwierzęta były uśmiercane. Tym zajmuje się prokuratura. - mówi. 1000 złotych za szczeniaka Zadzwoniliśmy do „schroniska” w Wołominie. Pan Klamczyński był gotowy przyjąć od nas zwierzęta. Nadal prowadzi działalność! Za dwa psy zażądał 2000 złotych. Zapytaliśmy, czy działa legalnie. Wtedy padła odpowiedź, że „psy nie są przyjmowane, a placówka nie jest schroniskiem”. - To działania wbrew prawu mówi Piotr Jaworski z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ten człowiek nie może dalej przyjmować psów – dodaje. Śledczy z Wołomina Niepokojącym sygnałem jest przeniesienie śledztwa z Grójca do Wołomina - mówi Tadeusz Wypych. Tam sprawa będzie rozgrywać się w środowisku ludzi, którzy już kiedyś wykazali bardzo złą wolę w sprawie losu zwierząt oddanych do „Schroniska przy lecznicy” – tłumaczy. Zadzwoniliśmy do prokuratury, tam życzliwa sekretarka przekierowała rozmowę do osoby, która ma tę sprawę w referacie. Potem okazało się, że osoba, z którą rozmawialiśmy wcale nie prowadzi tej sprawy (choć początkowo była przekonana, że tak właśnie jest). W końcu udało się prokuraturze ustalić, że umieralniami dla psów zajmuje się śledczy Radosław Masłosz. Początkowo nie chciał on udzielić żadnych informacji. Po usilnych naleganiach poinformowano nas jednak, że sprawa jest na początkowym etapie i w związku z tym nie wiadomo, czy będzie wniesiony akt oskarżenia. Oby jak najszybciej, bo gehenna psów nie może trwać dłużej. Na razie wydaje się, że podobnych praktyk w Polsce się nie utrudnia, a najbardziej elementarne zasady praw zwierząt nadal trzeba niektórym wbijać do głów. Przez kilka lat trzy firmy - schronisko w Wołominie, firma wyłapująca psy Golańskiego i "przytuliska" Biedrzyckiej zarabiały fortunę na tragedii czworonogów. Przy biernej pomocy gmin, co chyba jest w tym wszystkim najbardziej niepokojące. Malvin Gordon
  15. Tekst pomocny dla osoby redagujacej pismo, znalazlam w necie , trzeba by sie z autorem skontaktowac, napewno podejmie wspolprace Jaki jest los bezdomnych psów? To towar, na którym dla się zarobić pieniądze. Na Mazowszu kilka osób rozwinęło intratny biznes. Nieformalne przedsiębiorstwo rozbudowało system, który pozwolił na czerpanie zysków z uśmiercania zwierząt. Sprawą zajęła się prokuratura. Dla samorządów bezdomne psy to poważny problem. Funkcjonariusze publiczni postanowili poradzić sobie ze sprawą. Przez 4 lata działała następująca sieć zależności. Pracownicy 47 głównie mazowieckich gmin płacili za wyłapywanie bezdomnych psów. Problem znikał, więc nikt z władz nie dopytywał się, co dzieje się z wyłapanymi zwierzętami. Opiekę miały im zapewnić trzy podmioty. W rzeczywistości fundowały psom krwawą łaźnię. Według Biura Ochrony Zwierząt Fundacji Argos nielegalnie uśmiercono 3000 czworonogów. Za skuteczne pozbywanie się psów trzem firmom zapłacono 1,6 mln złotych. Z ulicy do schroniska, a potem? Pierwszy przystanek Marek Klamczyński jest weterynarzem. Założył schronisko w 2002 roku w podwarszawskim Wołominie. Miało ładną nazwę "Schronisko dla zwierząt przy lecznicy". Coś jednak było nie tak. Właściciel przyjmował psy z różnych gmin. Wskaźnik przepływu zwierząt przez jego placówkę ponad dziesięciokrotnie przekraczał średnią. Dane z gmin nie zgadzały się z wyliczeniami schroniska, które deklarowało mniejszą ilość przyjęć. Co może dziać się ze zwierzętami? Mogą być oczywiście adoptowane. Tyle, że liczba adopcji, którą wykazywano w ewidencji była ewidentnie zbyt wysoka (dane wskazują na 286 psów rocznie!). To liczba w oczywisty sposób zafałszowana, co potwierdził Wojewódzki Lekarz Weterynarii. Schronisko straciło prawo do działalności w 2008 roku. Mimo to trafiały do niego kolejne psy. Pod skrzydła „towarzystw opieki” Ze schroniska w Wołominie wyjeżdżały zbiorowe transporty. Psy odbierały schroniska w Celestynowie (Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce) i Łukowie (Łukowskie Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt). Nikt nie wie co działo się ze zwierzętami. W 2006 roku, w pierwszej z tych placówek, Inspekcja Weterynaryjna raportowała nieznany los 970 psów. Po zakazie działalności schroniska w Wołominie jego właściciel podpisywał z gminami umowę o przekazywanie zwierząt do innych placówek. Psy trafiały tylko do schronisk, które nie prowadziły ewidencji lub do tzw. „przytulisk” Ewy Biedrzyckiej. W ten sposób likwidowano psy na skale województwa. Mała fabryka psów Ewa Biedrzycka zarejestrowała schronisko w 2007 roku. Wcześniej handlowała szczeniętami na "Stadionie Dziesięciolecia" i przed schroniskiem "Na Paluchu". Psy rozmnażała w wynajętym gospodarstwie rolnym. Potem zaczęła podpisywać umowy z gminami na wyłapywanie bezdomnych czworonogów. Te, których nie udało się sprzedać były bezwzględnie zabijane, albo doprowadzane do śmierci. Zamykano je w boksach i głodzono. Gryzły się, umierały na różne choroby i problem znikał sam. Prokuratury Rejonowe w Grójcu i Kozienicach nadzorują śledztwa w sprawie znęcania się nad zwierzętami przez Ewę Biedrzycką. Ujawnione zostały miejsca masowego zakopywania zwłok. Schronisko Klamczyńskiego i przytuliska Biedrzyckiej współdziałały z firmą Arkadiusza Golańskiego, która stanowiła kolejne ogniwo przedsiębiorstwa zabijajacego psy. BOZ twierdzi, że Golański wyłapywał psy na zlecenie gmin, które nie podpisywały już umów ze schroniskami. Miał przedstawiać on dokument współpracy ze schroniskiem w Wołominie. Psy, które tam trafiły przewożono potem do „przytulisk” Biedrzyckiej w Nowej Wsi. Od 2007 roku Golański dostarczał je bezpośrednio tam. Kto nadał sprawom bieg? Cały ten niewiarygodny proceder wynikał z postawy urzędników. Naruszali oni ustawę o ochronie zwierząt, nie rozstrzygając w uchwale, co stanie się ze zwierzętami wyłapanymi na terenie gminy. Nie wskazywali schroniska, które zapewniałoby psom opiekę, ani też nie prowadzili pełnej ewidencji wyłapanych zwierząt. Więcej, często świadomie podejmowali współpracę z nierzetelnymi firmami, wiedząc, że zapewnianie przez nie opieki zwierzętom to fikcja. W efekcie psy był zaniedbywane, głodzone, zabijane, bądź też po prostu porzucane przez firmy, które stały się panami ich losu… - W przypadku trzech opisywanych placówek mamy odczynienia nie tylko z zaniedbaniami, ale też z czynną działalnością – mówi Tadeusz Wypych z Biura Ochrony Zwierząt. – Nie jestem w stanie powiedzieć natomiast w jaki sposób zwierzęta były uśmiercane. Tym zajmuje się prokuratura. - mówi. 1000 złotych za szczeniaka Zadzwoniliśmy do „schroniska” w Wołominie. Pan Klamczyński był gotowy przyjąć od nas zwierzęta. Nadal prowadzi działalność! Za dwa psy zażądał 2000 złotych. Zapytaliśmy, czy działa legalnie. Wtedy padła odpowiedź, że „psy nie są przyjmowane, a placówka nie jest schroniskiem”. - To działania wbrew prawu mówi Piotr Jaworski z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ten człowiek nie może dalej przyjmować psów – dodaje. Śledczy z Wołomina Niepokojącym sygnałem jest przeniesienie śledztwa z Grójca do Wołomina - mówi Tadeusz Wypych. Tam sprawa będzie rozgrywać się w środowisku ludzi, którzy już kiedyś wykazali bardzo złą wolę w sprawie losu zwierząt oddanych do „Schroniska przy lecznicy” – tłumaczy. Zadzwoniliśmy do prokuratury, tam życzliwa sekretarka przekierowała rozmowę do osoby, która ma tę sprawę w referacie. Potem okazało się, że osoba, z którą rozmawialiśmy wcale nie prowadzi tej sprawy (choć początkowo była przekonana, że tak właśnie jest). W końcu udało się prokuraturze ustalić, że umieralniami dla psów zajmuje się śledczy Radosław Masłosz. Początkowo nie chciał on udzielić żadnych informacji. Po usilnych naleganiach poinformowano nas jednak, że sprawa jest na początkowym etapie i w związku z tym nie wiadomo, czy będzie wniesiony akt oskarżenia. Oby jak najszybciej, bo gehenna psów nie może trwać dłużej. Na razie wydaje się, że podobnych praktyk w Polsce się nie utrudnia, a najbardziej elementarne zasady praw zwierząt nadal trzeba niektórym wbijać do głów. Przez kilka lat trzy firmy - schronisko w Wołominie, firma wyłapująca psy Golańskiego i "przytuliska" Biedrzyckiej zarabiały fortunę na tragedii czworonogów. Przy biernej pomocy gmin, co chyba jest w tym wszystkim najbardziej niepokojące. Malvin Gordon
  16. Biuro Poselskie Joanny Muchy ul. Chopina 19 m. 4A 20-006 Lublin woj. lubelskie tel. (81) 532-12-72 fax (81) 532-12-72 biuro@joannamucha.pl Tu tez jest konieczny mail. Kto go napisze? W przypadku Piotrkowa oni naprawde pomagali takiej szansy nie mozna przegapic. cd nastapi
  17. Petycja ? Jak nabardziej. Wklejam pierwsza czesc adresow, potrzebny tekst podlinkowany( najlepiej wrzucic do pierwszego postu), dolaczyc fotki i nagminnie wysylac Adres e-mail UM: um@um.wolomin.pl Jerzy Mikulski Burmistrz Wołomina tel. sekretariat: (22) 763 30 65, e-mail: j.mikulski@um.wolomin.pl Krzysztof Antczak Zastępca Burmistrza tel. sekretariat: (22) 763 30 60, e-mail: k.antczak@um.wolomin.pl Radosław Wasilewski Zastępca Burmistrza tel. sekretariat: (22) 763 30 60, e-mail: r.wasilewski@um.wolomin.pl Marzena Roszkowska Sekretarz Gminy tel. sekretariat: (22) 763 30 65, e-mail: marzena.roszkowska@um.wolomin.pl Anita Grabowska Skarbnik Gminy tel. (22) 763 30 35, e-mail: a.grabowska@um.wolomin.pl arta Krakowska Biuro Informacji i Promocji tel. (22) 763 30 76, promocja@um.wolomin.pl Wice przewiodniczacy Rady ryszard.madziar@wp.pl biurorady@um.wolomin.pl igorsulich@gmail.com cd. nastapi
  18. [B]Na szkolenie tylko[/B], moja droga, na szkolenie...:eviltong:
  19. Widze, ze Rybon sie zajela, ona nie odpusci. Nie mozna tak sobie robic rehabilitacji, bez szczegolowych badan, mozna psu tylko zaszkodzic, tak przynajmniej mnie uswiadomiono.
  20. Oprocz Ajulowego szkraba, dostaniesz mojego Yoork, dzieci omija, ale wiele maluchow probuje go dorwac, a wtedy:diabloti:
  21. Z addopcjami nic, ot mala dygresja;)
  22. [quote name='Margo05']Z forum Fundacji Emir: "Wszystkich, którzy mają informację o losach psów, które wpadły w łapy Klamczyńskiego i zechcą zeznawać - proszę o kontakt!"( z Fundacją) Margo, nie wiem czy to dobry pomysl, ale moze zaloz oddzielny watek, na innych watkach tez sa ludzie, ktorzy mieli kontakt ze zwierzakami od Klamczynskiego...
  23. Mozemy wymieniac sie pakietami:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Yoorek z Zosia moga sobie lape podac
  24. Szczesliwiec:loveu::loveu::loveu:
×
×
  • Create New...