Ja bylam prawie pewna, ze szpicus zostal zaadoptowany przez te osobe, ktora pisala ze przygarnie szpica. Pisala do mnie na PW.Dlatego specjalnie sie nie zdziwilam, ze poszedl do domu. A tymczasem - guzik - on dalej w schronie. A dzis znowu go nie widzialam.Nie moglam wejsc do boksu.Tyle nowych spraw, ze nawet nie mialam czasu wypytac.A zreszta po co pytac. Fantastka znowu by strzelila historyjke, a ja glupia moze bym znowu uwierzyla.