Zdaję relację:-) Pierwsza usłyszała telefonicznie GreenEvil:-)
Przekopiuję też na molosy.
Benek jest w coraz lepszej kondycji. Jednak na wybory Mister Universum jeszcze się nie wybiera, mają jakieś dziwne zasady,że faceci nie mogą mieć ran kłutych.
Rany ma na sączki i wygląda to strasznie,ale wierzę na słowo lekarzom,że z nim jest lepiej.
Zresztą bardzo się ożywia jak drzwi się otwierają, sprawdza czy niosą już mu michę. Jak nie to łaskawie daje się głaskać i oglądać, nawet machając przy tym ogonem:-)
Był na spacerze i podobno ogon wywijał harce:-)
Na hasło Benek w klinice wszyscy wiedzą o kogo chodzi, ba, nawet lekarze twierdzą,że bardziej się nim interesujemy niż właściciele swoimi psiakami.
Przy próbie wkupienia się w jego łaski za pomocą suchego royala był łaskaw nie zjeść mi całej ręki,aczkolwiek próbował - kto to w końcu przychodzi do pacjenta z marnymi paroma kulkami ????:-))))
Na swoje usprawiedliwienie tłumaczyłam,że dostanie michę po południu,ale zawinął się na posłaniu ogonem do mnie:-(
Trzeba powiedzieć, że chłopak ma wrodzoną kulturę we krwi - kojec oblewa tak, aby zalać korytarz,a nie jego podłogę.
Poważnie mówiąc to wygląda jeszcze jak straszne nieszczęście i pełno krwi jest wkoło:-(( Jego rehabilitacja w klinice z pewnością jeszcze potrwa tygodnie.
Próbowałam mu robić zdjęcia, niestety zza krat bo nie chciałam już go męczyć,ale mój telefon wbrew reklamie robi fatalne zdjęcia.
Jutro postaram się dać lepsze.
[IMG]http://i240.photobucket.com/albums/ff177/vinci_photo/Benek2.jpg[/IMG]
[IMG]http://i240.photobucket.com/albums/ff177/vinci_photo/Benek1.jpg[/IMG]
[IMG]http://i240.photobucket.com/albums/ff177/vinci_photo/Benek3.jpg[/IMG]