Jump to content
Dogomania

Magda Olga

Members
  • Posts

    61
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Magda Olga

  1. Rzeczywiście, decyzja o uśpieniu zwierzaka musi być ogromnie trudna. Na szczęście jeszcze nigdy nie musiałam jej podejmować. I obym nie musiała. Żywię (naiwną...?) nadzieję, że z Dziaduniem wyjdziemy na prostą i wszystko będzie dobrze, a reszta stadka (4 kotki) ma się nieźle. Bronesiu, dziękuję za kontakt do psich homeopatów. Co do leków - skonsultuję się jeszcze z koleżanką, weterynarzem. W razie czego się odezwę. Dzięki.
  2. "Sznurówki" podobno śmierdzą okropnie i jest problem z utrzymaniem szaty w czystości... Już to parę razy słyszałam. Może Morgan coś więcej napisze na ten temat - skoro masz w domu inne sznurowadełka, to na pewno wiesz ;-) Rzeczywiście jest tak ciężko z higieną u dredziaków? A może to tylko plota?
  3. [quote name='aneta']Magda Ola - a robiliście wymaz i autoszczepionkę?[/quote] Już chyba wszystko robiliśmy... Zawsze najskuteczniejszy okazywał się po prostu Oridermyl, regularne czyszczenie i strzyżenie. W każdym razie uszka udaje się utrzymać w zdrowiu i czystości. Pal licho z uszami - mój pies ma niestety raka nadnercza... (więcej w wątku operować czy nie? w dziale o nowotworach) :( W każdym razie dzięki za zainteresowanie. Pozdr. M.
  4. [quote name='Ewaa'][URL]http://free4web.pl/3/1,100348,257549,Threads.html;jsessionid=40EDD3EE1FEDA37F69514B18D45DC229[/URL] Wstawiłam tu zdjęcia Dziadunia, jeśli ktoś chętny , to zapraszam.[/quote] Jipek przed i po strzyżeniu u Pani Ewy. Widać różnicę :-) Dziękuję, to naprawdę bardzo miłe! Wciąż nie wiem, co zrobię. Słyszałam, że istnieją jakieś homeopatyczne leki, które pomagają na Cuschinga, ale ponoć trzeba je sprowadzać ze Stanów. Czy ktoś coś o tym wie? Bo ja niestety niewiele. Ale jeśli homeopatia mogłaby pomóc, to byłoby świetnie. Szukam sposobów na leczenie bez operacji. Kroplówki, które Dziadunio regularnie dostaje pomagają doraźnie, ale nie są w stanie zahamować choroby. Lazy, co do odpowiedzialności wetów za decyzje dotyczące zdrowia zwierzaków - ja w pewnym sensie rozumiem, że boją się ewentualnych (mniej lub bardziej słusznych) pretensji właścicieli, ale rzeczywiście przydałoby się oparcie w kimś z rzetelną wiedzą. Sama nie czuję się na tyle kompetentna, żeby decydować o życiu swojego psa. M.in. stąd ten wątek. Mam jeszcze pytanie do Doroty: jakimi sposobami leczono Twojego jamniczka (poza operacją usunięcia nowotworu)?
  5. Mój piesek "od zawsze" miał raz na jakiś czas problemy z drożdżakami. Regularne czyszczenie doraźnie pomaga, ale nie wiem, może to właśnie jest mój błąd. Zauważyłam, że kiedy główka i uszy robią się zbyt kudłate, choroba wraca. Jak się go wystrzyże na łyso, to uszka zaraz wracają do normy. Pani Ewa chyba nie może mi wybaczyć, że już nie zostawiamy grzywki i pies wygląda jak owca po strzyżeniu ;-)
  6. Dzięki wszystkim za zainteresowanie. Cusching został zdiagnozowany na podstawie charakterystycznych objawów (które opisałam na początku) oraz usg i badań krwi. Co do operacji - nawet jeśli pies przeżyje narkozę, to jednak ingerencja będzie spora i zanim dojdzie do siebie, to się pewnie nieźle umęczy. Może mu przedłużę życie, ale z tego duża część to będzie cierpienie... To pewnie egoistyczne myślenie, ale wolałabym nie mieć możliwości podejmowania takiej decyzji.
  7. Ok, poruszyŁAŚ - gapa jestem ;-)
  8. Hej, Morgan, fajnie, że poruszyłaś (łeś?) ten wątek. Pudle sznurowe bardzo mnie interesują, niestety bardzo ciężko zdobyć jakieś informacje na ten temat. Dlatego przyłączam się do apelu: jeśli wiecie coś o pudlach sznurowych - piszcie! Pozdrawiam, Magda
  9. Umówiłam się z Anią, że wpadnę do niej z Dziaduniem i będziemy kombinować. Zgadzam się z Tobą, trzeba robić, co w naszej mocy, tylko przeraża mnie myśl, że zmarnuję mu ostatnie miesiące życia. A, i zupełnie nie na temat - jak to zrobiłaś, że się do mnie Anatka uśmiecha ze zdjęcia? Wstawiłabym sobie Dziadunia, ale nie umiem...
  10. Dzięki, Lazy, za wsparcie. Wet mówi, że nie chce brać odpowiedzialności za moją decyzję, więc właściwie nie mówi nic. Wiem tyle, że pewnie piesek pożyje jeszcze trochę bez operacji, ale jak długo - to zależy od tego, jakie będzie tempo rozwoju choroby. Z drugiej strony jest już starszy i chociaż zawsze wierzyłam, że będzie żył do 20, a najlepiej wiecznie, zdaję sobie sprawę, że nie młodnieje. Może nie warto go zamęczać, ingerencja chirurgiczna, narkoza to jednak duży wysiłek dla organizmu. Co innego, gdyby był szczeniakiem... Zresztą sama nie wiem. Pewnie bez względu na to, jaką decyzję podejmę, będę później miała do siebie pretensje, że postąpiłam źle. Cyt. z dr Jagielskiego dokładnie oddaje moje wątpliwości.
  11. Niedawno dowiedziałam się, że mój 13 letni pudelek (średniak) ma raka nadnercza. Miał chore nerki, podwyższony mocznik, ciągłe pragnienie i nieopanowany apetyt, problemy z trzymaniem moczu i tak dalej, i tak dalej. Doraźnie pomagały (i wciąż pomagają) kroplówki. Okazało się, że to choroba Cuschinga, a usg wykazało tego raka. Stanęłam przezd trudnym wyborem: operować czy nie? i w związku z tym chcę Was prosić o radę, może ktoś miał podobne doświadczenia. Zastanawiam się, czy warto biedaka męczyć operacją, szczególnie, że jest już starszy i miewał problemy z wybudzeniem się z narkozy.
×
×
  • Create New...