Jump to content
Dogomania

marcyha

Members
  • Posts

    133
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marcyha

  1. Szopen w nocy szczeka na obcych - wiem, bo mój mąż tam nocną porą dokarmia koty, to i odwiedza naszą parkę. No, a poza tym - w Szopka przypadku wygląd wystarczy:p. Dodałam resztę zdjęć do albumu: [URL]http://picasaweb.google.pl/9kotuf/SzopenIJagoda20070908[/URL] :). Następnych niet, bo pogoda do chrzanu. Psom deszcz nie przeszkadza, więc łazimy sobie po lesie i wypłaszamy grzybiarzy:lol:. Jak wyjdzie słonko - zrobię nową sesję.
  2. Zdjontkuf strzelam ogromne ilości, więc udaje się conieco wybrać, chociaż trudno to towarzystwo uchwycić "w locie" :lol: (na dodatek - trzymając smycz i torbę z przysmakami). Jutro wezmę szybszy aparat, może będzie lepiej. A robić będę takie nadal - bo lubiem, a poza tym jest to mój nowy obowiązek służbowy:jumpie: .
  3. Sunię wysterylizujemy sami:) (znaczy my - firma:p ). A to zdjątka z dzisiejszego spacerku: [URL]http://picasaweb.google.pl/9kotuf/SzopenIJagoda20070908[/URL] . Jutro dodam jeszcze parę (co ich zapomniłam, s pracy wzionć)... Szopen serdecznie dziękuje [B]fonie[/B] i [B]Hani[/B] za odwiedziny, środek przeciw pchełom i witaminki :loveu:
  4. Mi się wydaje, że Szopen tą ranę raczej oczyszcza. Wet powiedział, że nie potrzeba tego operowac. Dezynfekujemy wodą utlenioną i podajemy antybiotyki. Będzie dobrze:))) Tutaj są zdjątka sunieczki - nie dla wrażliwych!!! [URL]http://picasaweb.google.pl/9kotuf/SuniaZInterwencjiWWielgiem?authkey=LCTHUfHa8YM[/URL]
  5. Nie uciekł, ma się świetnie:). Właśnie poznał nową koleżankę - oto fotki: [URL]http://picasaweb.google.pl/9kotuf/SzopenIKoleAnka03[/URL] :p
  6. Ufffff, ufffff, uffff, jestem, żyję o dziwo, bo po takim stresie to normalnie powinnam wykorkować na serce:lol: . To teraz Wam opowiem, co - i - jak. Kiedy Szopik przyjechał do firmy - siedział sobie spokojny, zadowolony. Było mu dobrze, najadł się i odpoczywał... To było w sobotę. W niedzielę - przychodzę do pracy - psa nie ma. Nigdzie. Alarm! Sąsiedzi widzieli go o 10.00 jak szedł w stronę firmy:roll: . Przeszukaliśmy okolicę - nie ma! W schronisku - nie ma. Zrobiłam chyba 30 kilomertów penetrując okoliczną dzielnicę i las - nie ma. Prawie się załamałam. W poniedziałek - alarm - pies był widziany w centrum miasta - szedł sobie sprężystym marszem w stronę parku. Szef z kumplem przeszukali centrum, Agata69 przeszukała chyba całe miasto, tak jak i mój małż - psa ni widu, ni słychu. Mogiła... Dzwonię do schronu - może coś wiedzą - okazało się, że dzwoniła babka, zostawiła numer telefonu. Zadzwoniłam - widziała go i nakarmiła, chciała nawet wziąć go na działki, ale jak do niego wyszła drugi raz - już go nie było - widziała, jak oddala się w kierunku osiedla Zazamcze... Widziała adresownik, ale bała się podejść - okazuje się - słusznie:p . Poleciałam na Zazamcze z szefem. Przejechaliśmy pół osiedla, potem zaczęłam biegać ze zdjęciem. Jedna dziewczyna widziała go przy klatce bloku niedaleko....! Lecę... JEST! śpi... Podeszłam, obudził się i czmychnął w bok. Przywabiłam go jedzonkiem - podszedł i zaczął jeść. Złapałam go za obrożę - zaczął się wyrywać. Bałam się, że mi zwieje, więc nie puszczałam. No i dziabnął mnie gupolek. Puściłam, odbiegł, ale niedaleko. Wrócił do żarcia. Przechodzący pan przyniósł wodę. Szopen pił, udało mi się go zapiąć. UFFFFF! Prawie się pojszczałam z radości hehehe. Był jeszcze cyrk z załadowaniem go do auta, ale pół kilo serdelków załatwiło sprawę:p . Poczekajcie, niech odsapnę, to dokończę....:cool3:
  7. HEJ! No, właśnie dostałam e-maila z aktywacją - akurat na czas, coby Wam powiedzieć, co następuje: Szopen jest już u nas w firmie:multi: . Troszkę niepewnie jeszcze chodzi - po proszkach na uspokojenie, ale miskę z żarełkiem znalazł bez problemu, nawcinał się łakoci, w tym ryżyku z mięskiem ugotowanego przez ciocię Agatę:p . Do budy zmieścił się bez problemu, ma tam kołderkę, więc chyba będzie mu się podobać. Najbardziej jednak podoba mu się w studio - widzę, że lgnie do ludzi, kofany psioch:loveu: . Niech sobie odpoczywa, jutro pokażę mu okolicę - las i stawik, w którym będzie mógł się taplać do woli. W temacie drugiego psa - sprawa wygląda następująco: Mój małż miał sygnał z pobliskiej wioski o maltretowanym psie. Pojechał tam z policją - to co zastali nie mieści się w głowie. Policjant ledwie ustał na nogach. Pies, właściwie sunia, była uwiązana do drzewa, bez schronienia, bez jedzenia, ze sznurem przecinającym jej skórę na szyi na całym obwodzie - jak skalpelem. Skóra sobie lata - oddzielnie skóra głowy, oddzielnie reszty. Zanim psinę zobaczyli - chcieli po interwencji zawieźć ją do schroniska, ale - nie zdecydowali się na to - ponieważ w takim stanie - w schronie kwalifikuje się ona do eutanazji. Mój szef, zgodził się, by sunia dochodziła do siebie u nas w firmie:) . Mam nadzieję, że wyzdrowieje - jest wychudzona, ma straszną ranę, ale widać, że jest silna, młoda - wyjdzie z tego. Jutro porobię jej zdjęcia - wrzucę na forum - ale ostrożnie - rana jest szokująca. Jeżeli psiaki się zaprzyjaźnią - sunia zostanie w firmie. Może to tak miało być - nie udał się transport z Pilotką - po to, żeby ta bidulka miała nowy dom? Zobaczymy. Chociaż szkoda Pilotki:-? No, kończę, muszę odpocząć, bo troszku za dużo wrażeń jak na jeden dzień.... OGROMNE PODZIĘKOWANIA DLA PIOTRA I BEATY(???:oops: :oops: :oops: ) ZA PIĘKNEGO PSA SZOPENA:):):).
×
×
  • Create New...