Jump to content
Dogomania

marcyha

Members
  • Posts

    133
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marcyha

  1. MAXIMUS, piesek, brązowa aksamitka ze złotymi koralikami, buras, ciemny, największy, cwaniaczek, żarłoczek [IMG]http://www.marychak.republika.pl/2-1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/2-2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/2-3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/2-4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/2-5.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/2-6.jpg[/IMG] [URL="http://www.marychak.republika.pl/6-1.jpg"][/URL]
  2. ...Sunia, tasiemka z pomarańczowym oczkiem, jaśniutka, duża, ma przepuklinkę niedużą [IMG]http://www.marychak.republika.pl/3-1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/3-2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/3-3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/3-4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/3-5.jpg[/IMG]
  3. Drugi stwór Suczka, wrzosowa aksamitka, ciemna, z lekkimi pręgami, duża i wrzaskliwa, stojące uszko [IMG]http://www.marychak.republika.pl/8-1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/8-2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/8-3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/8-4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/8-5.jpg[/IMG]
  4. Uwaga, jadziem... Piesek, tasiemka miodowa ze złotą obwódką, maść - jasny, średniej wielkości [IMG]http://www.marychak.republika.pl/6-1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/6-2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/6-3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/6-4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/6-5.jpg[/IMG] Zdjęcia troszku niedoróbki, ale robione w pośpiechu...
  5. dopiro skończyłam sesję:p, troszku poobrabiam fotky i już już...
  6. Agata - szykuj się do pomocy przy sesji:eviltong:
  7. Dziś jeszcze poszyję maluchom tasiemki na szyjki i jutro porobimy zdjęcia wszystkim po kolei, postaram się opisać każdego z osobna - płeć, wielkość, zachowanie...).
  8. Bigosik, nie martw się o psiki - wszystkie siedzą razem z mamunią w budce i grzeją dupki:p. Po środku na odrobaczenie pozbyły się lokatorów - glizd w dużych ilościach. Trzeba odrobaczyć Inkę. [SIZE=1]...a ja oprócz kataru nabawiłam się zapalenia pęcherza - buuuuuu![/SIZE] [SIZE=1]Nigdy więcej robót ziemnych w deszczu! [/SIZE]
  9. Mam sygnały, że przez tło - allegro jest mało czytelne. Czy można to tełko zmienić??? Pliiiizzz...
  10. Ode mnie dla Mony - klaps na goły tyłek! I buziaczki za to, że wróciła maupa jedna:). Mona jest bardzo sprytna, umie się przemknąć jak ten wąż jakowyś - jak była u mnie - miałam wrażenie, że jest za drzwiami zanim je otworzyłam. Mam też takiego kota jednego - śmiejemy się, że on przenika przez drzwi:-o A w ogóle - teraz się zorientowałam, że byłam taka chamska, że nawet się [B]estote[/B] nie przedstawiłam, co za wieś:oops:. Więc - Cześć [B]estote[/B], jestem Maryśka:p
  11. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką reakcją psa na budę. Kiedy go złapałyśmy z Tamarą - a goniłyśmy go dość długo biegnąc jak zwariowane za szybko przemieszczającym się psiskiem - z miską żarcia w rękach, po kolana w błocku - poprowadziłyśmy wystraszonego do przytuliska. Szłyśmy powolutku łagodnie nakłaniając Barrego do każdego kroku. Kiedy doszłyśmy, puściłyśmy psa w kojcu - był przestraszony, oddalił się od nas i obserwował... zaczęłam wyciągać słomę z budy na podest żeby przygotować mu miejsce na kołderkę... Kiedy tylko poczuł słomę - zmienił się, zapomniał o strachu, podszedł do mnie grzebiącej w tej słomie i położył się na podeście - siedzieliśmy nos w nos, ja dalej mościłam słomę w budzie. Kiedy tylko odsłoniłam wejście - Barry hyc do budki, padł, położył mordkę tak śmiesznie - jak szczeniak, odetchnął ciężko... i już nie wyłaził. To było zadziwiające - ta zmiana, dosłownie czułam, jak wielki kamor spada mu z serca, ta zmiana w oczach, tak nagła, no niesamowite...
  12. Proszę bardzo - oto Mona!:loveu: Kochana to psina i słodka. Bardzo milusia, chodzi za mną krok w krok - wszędzie - nawet do klopa, heh... Mam tam drzwiczki dla kota, więc nie mam szans nawet na chwilę intymności:lol: Na spacer chodzimy bez smyczy - trzyma się nogi. Jest trochę zazdrosna - potrafi pogonić innego psika i zrobić krótką zadymę - ale nie gryzie, po prostu chce być najkochańszą psinkę mamusi:p. Dla ludzi - najłagodniejsza na świecie. I piękna - zobaczcie sami... Większość czasu przesiaduje w wyrku lecząc cycki - musi być w cieple, bo są nabrzmiałe mlekiem. Myślę, że samo jej przejdzie, ale jeśli sytuacja się nie poprawi - trzeba będzie lecieć po hormony do weta. [IMG]http://www.marychak.republika.pl/mona3.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/mona4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/mona5.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/mona6.jpg[/IMG]
  13. O choroba, właśnie wcięło mi pół godziny tekstu! Beeeee No to jeszcze raz... Pojechaliśmy w piątek. Na początku Reks był trochę zaniepokojony, wyglądał przez okno, potem zasnął i praktycznie do samego Wejherowa spał jak suseł co jakiś czas przekręcając się tylko na drugi boczek. W Wejherowie Reks został powitany prezencikiem - kością, która według słów sprzedawcy miała służyć psu całe tygodnie - Reks opracował ją w ciągu paru minut z wielką lubością rozsiewając resztki po całym domu... Spodobał się od razu (no przecież śliczny jest:)). Nowa Pani Reksa to - jak sama o sobie mówi - psiara i kociara. Sama znalazła domu pięciu znalezionym przez córkę i wyleczonym psom. Zna się na psach znakomicie. Bardzo mnie to cieszy. Reksik obwąchiwał nowe kąty, moja córka robiła zamieszanie i na koniec rąbnęła kupę w pieluchę... Ale - wcześniej zaprezentowała, jak bardzo łagodny jest Reksik, wyciągając mu kostkę z pyska. Reksik jest bardzo potulnym stworem, łagodnym wobec dzieciaków - to bardzo dobrze - Państwo mają czworo wnucząt:). Pogadaliśmy sobie miło, potem poszliśmy na wspólny spacerek. Reks ciągnął bezlitośnie, co jednak Pani wcale nie zniechęciło - nauczy się:). Do domu wrócili już sami - Pani dała przez okno sygnał, że wszystko O.K. I - pojechaliśmy... W sobotę rano telefon: Reks na początku był mocno zaniepokojony, rzucał się na drzwi i wył, jednak Pani potrafiła go uspokoić. Noc przespał spokojnie przytulony do swojej nowej kochanej Pańci:))). Rano grzecznie wyszedł na dwór. Potem został sam na sam z Panem i... polizał Go po dłoni... Mam nadzieję, że nic się, nie zmieni, będzie dobrze:))) Domek jest wspaniały:loveu:!
  14. Jedziemy od razu z Reksem. Będzie mieszkał bloku z państwem w średnim wieku. Pani pracuje, pan jest w domu i będzie wychodził z pieskiem. Mają doświadczenie, dwa lata temu rozstali się z cztenastoletnim kundelkiem. Ich dorosły syn ma wilczurka. Wszystko tak na telefon wygląda całkiem dobrze. Jeszcze na miejscu zbadamy sytuację. Myślę, że będzie dobrze:)
  15. Państwo z Wejherowa zdecydowali się na Reksia!:jumpie: Jedziemy prawdopodobnie w środę:))) Trzymajcie kciuki, żeby wszystko dobrze się ułożyło:modla:
  16. Reksiowaty spacerek:) [IMG]http://www.marychak.republika.pl/reks5.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/reks4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.marychak.republika.pl/reks6.jpg[/IMG]
  17. BOsz! No wzruszyłam się jak stary siennik:) Agata - respect!:multi: Trzymam kciuki za Amika:)
  18. ...wedle weta Reksik ma około 2 lata - nie, jak mówił właściciel - niecały rok... [IMG]http://www.marychak.republika.pl/rex.jpg[/IMG]
  19. o, to nie tylko ja zaspana o tej porze, heh:p A właśnie robimy następne fotki, zaraz wkleję...
  20. Hej! Jeszcze w temacie tego właściciela: z rozmowy z nim wynikało, że zamknął psa w komórce - bo ten mu uciekał niszcząc ogrodzenie drewniane. Facet usiłował nam wmówić, że rana na szyi to skutek forsowania ogrodzenia. To oczywiście bzdura. Rana wygląda na taką od druta zawiązanego na szyi. Reksik w komórce był uwiązany na drucie. Szarpał, żeby wydostać się i skutek był właśnie taki - dwudziestocentymetrowa głęboka rana. Jest już zupełnie zagojona na szczęście:). Reksik - jak widać na zdjęciach - upodobał sobie moje wyrko, jest wyjątkowo przytulasty i słodkościowy po prostu:) Mam nadzieję, że z Waszą pomocą szybko znajdzie dom - ja niedługo sprzedaję mieszkanie i sama będę potrzebowała DT, więc sprawa jest pilna. Dzięki serdeczne za pomoc:loveu:
  21. Szopik siedzi sobie sam i czeka na Jagodę (krórej musimy zmienić imię, bo się mama szefa (Jagoda jak się okazuje heheh) się buntuje:p). Szef ją przemianował na Dodę - PROTESTUJĘ I NIE POZWALAM! Jagoda była wczoraj na usg i okazało się, że niestety ten pekińczyk ją zbałamucił:niedowia:. No i sterylka w poniedziałek. Troszkę się martwię o bidulę, ale - będzie dobrze! Facet najprawdopodobniej zrobi budę - jeśli się wyrobi z czymś tam. Mam go dopytać we wekenda. Zaraz jak powie - zamelduję oczywiście. Szopen - chyba go kiedyś zjem, taki słodziak z niego:loveu:. Niedawno na spacerze wziął sobie smycz do pycha - i - jak mi się wydawało - niósł. Wiecie - tak niby on mnie prowadził. A on sobie tą smyczkę przeżuł na pół, akurat w momencie, kiedy przechodziliśmy koło pani z maleńkim jorczkiem... no i Szop do niego - buch! Matko - myślałam, że uśmierci malucha jednym kłapnięciem! A on wcale nie chciał robić kuku maleństwu - chciał się bawić:loveu:. Kofany! .... qrka, każą mi pracować sadyści... kończę....
  22. HA! Ale Jagoda nam numer wywinęła! - dostała cieczkę przed sterylką:crazyeye::crazyeye:. No i teraz siedzi u szefa w domu, a Szopen wyje z tęsknoty bidok... A jeszcze pekińczyk z sąsiedztwa zakochał się i sforsował ogrodzenie... a Jagoda była w ogrodzie... i nie wiadomo, czy aby nasza Jagódka cnotliwa:crazyeye:. Za 2 tygodzie robimy Jagodziance USG. Jeśli okaże się, że pekińczyk nam bidulę dopadł - będzie zaraz sterylka. Jeśli nie jest w ciąży - sterylka za 3 miesiące. Szop jest samotny i nieszczęśliwy. No, ale musi poczekać. Mam jednego stolarza znajomego - zapytam o budę. Jeśli będzie miał czas - na pewno zrobi. Jak coś będę wiedzieć - zaraz donoszę;)
  23. Dziś umówiłam Jagodę na sterylkę - na piątek (21.09). Dziś też próbowałam poznać psiska z moim niedobrym kundelkiem - Gordonem :p. Niestety - Gordon - prosiak jeden - mimo, że im sięga "do kolan" - był na tyle wredny, że ostatecznie przelazł cały spacer ze mną 50 metrów za Szopkiem i Jagodą, które prowadzili mój małż i szef. Szopen to kochany psik - łasi się jak szczeniak, jest bardzo milusi :loveu:. Niestety nie mogę go puszczać na spacerku - bo zupełnie olewa moje hmmm, komendy. Jagoda natomiast ostatnio zrobiła mi numer i skoczyła na dzieciaka, który wylazł z lasu z rodzicami - chciała się bawić... no więc i ona wychodzi na smyczy (w szorkach, czy tam puszorku, jak to tam się zwie). Kiedy chcę je oba na raz wyprowadzić - nie wychodzę - ja wyfruwam na spacer :lol:. Na szczęście po chwili niepohamowanego entuzjazmu Szopen i Jagoda zaczynają zachowywać się na tyle spokojnie, że spacerek jest prawdziwą przyjemnością dla nas wszystkich:).
×
×
  • Create New...