-
Posts
321 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by qarina_77
-
BOKSERKA-Iwonka -SARA rozpieszczana w nowym domku są zdjęcia
qarina_77 replied to Magdallena's topic in Już w nowym domu
Fajne te zdjęcia Iwonki:loveu:, to z Maluszkami smieszne:lol: -
Szczeniak z Lublina już w domu :) zdjęcia Muszki z nowego domu!!!
qarina_77 replied to Dagaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='mariee'][URL]http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=f3fd409aa6437225[/URL][/quote] Ale słodkie biedactwo.. A jak się komponuje z tym dywanem..:cool3: -
Szczeniak z Lublina już w domu :) zdjęcia Muszki z nowego domu!!!
qarina_77 replied to Dagaaa's topic in Już w nowym domu
Ale ślicznotka :loveu: Co za spojrzenie...:loveu: -
Szczeniak z Lublina już w domu :) zdjęcia Muszki z nowego domu!!!
qarina_77 replied to Dagaaa's topic in Już w nowym domu
Bardzo się cieszę i czekam na fotki ślicznotki :loveu: -
Co u Czarnego? Trzymam kciuki za domek :cool2:
-
Szczeniak z Lublina już w domu :) zdjęcia Muszki z nowego domu!!!
qarina_77 replied to Dagaaa's topic in Już w nowym domu
Tak sobie myslę teraz że to będzie trudna sprawa, szkoda że nie wiedziałyśmy o suni zanim trafiła do schronu... Dziasiaj sobota i schronisko chyba do 14 :shake: No i kwarantanna...trzeba zakombinować... Dagaaa Ty byłaś w tym schronie? Bo pisałaś że ktoś inny ją odwiózł. Jakby Cię nie widziały to mogłabys iść jako właściciel, wiesz jak sunia wygląda.. -
Szczeniak z Lublina już w domu :) zdjęcia Muszki z nowego domu!!!
qarina_77 replied to Dagaaa's topic in Już w nowym domu
Właśnie dowiedziałam się o tym wątku od Iwony. Szkoda że sunia jest już w schronie, teoretycznie każdy pies który tam trafia musi przejść 2 tygodniowy okres kwarantanny i przed upływem tego czasu nie może być adoptowany. Schronisko jest....szkoda gadać, miało być wizytówką Lublina a co trochę wychodzą nowe nieprawidłowości:mad:. Są 2 kierowniczki z którymi trzeba umiec gadać, ja tam byłam kilka razy i mam różne wspomniania, co prawda wyciągnęłam z tego schronu psa dla rodziców, chociaz tyle. Ale te kobiety mają złe doświadczenia z wolontariuszkami i sa bardzo nieufne. Jakoś teraz jest przetarg na schronisko więc jest szansa że zmieni się kierownictwo i będzie można prowadzić tam normalny wolontariat jak w innych schroniskach, mam nadzieję...:roll: Trzeba suńkę wyciągnąć z tego schronu i załatwić DT. [B]Dagaaa[/B] dobrze że napisałaś na forum, postaramy się coś zrobić na pewno. -
Bardzo smutna jest historia Czakarta. Nie był bity, głodzony, nikt sie nad nim nie znęcał, nikt go nie porzucił w lesie, nic z tych rzeczy. Był kochany przez swojego Pana, był szczęśliwy...do czasu.. Pan odszedł od niego ale nie z własnej woli...... odszedł do innego świata...:-( [COLOR=darkolivegreen][COLOR=black]Czakart został sam[/COLOR]:-([/COLOR] [COLOR=red][B]Ma dopiero 7 lat....i nie ma domu[/B][/COLOR]:-( [B]Czy schronisko jest tym właściwym miejscem dla pięknego, zdrowego, młodego psa, który przeżył tragedię i stracił Pana?[/B]
-
Jaki ma twarzowy ten golfik, cudnie wygląda :loveu: Dzwonił Pan Jerzy, jeszcze trochę i wyrobi sobie pewnie niezłą kondycję, Tojfel jest bardzo energiczny i chętny do zabawy. U nas jak był więcej energii do niego miał Paweł. Tojfel był niezmordowany, długo potrafił ganiać za lewkiem z jednego pokoju do drugiego, Paweł mu rzucał a Mały przynosił ale nie chciał oddać, chciał żeby mu zabierać i tarmosił tego lewka aż mu "wnętrzności" wyłaziły :evil_lol: Do mnie podbiegał zaczepnie i uciekał merdając ogonkiem, chciał żeby go ganiać...:diabloti: No i trzeba było latać po mieszkaniu za nim..:razz: Co do zaufania to kwestia czasu, ja na początku musiałam być ostrożna, nie wiedziałam co mu się spodoba a co nie. Nie przepadał jak brało się go na ręce, gulgotało mu w gardle (bo to przeciez ogranicza wolność Jegomości :cool3:) ale wkońcu zrozumiał że lepiej po schodach wchodzić u kogoś na rękach niż samemu...:razz: Po miesiącu czasu już na tyle się przyzwyczaił i czuł się bezpiecznie że oczy miał inne i nie "gulgotało" mu tak w gardle. On chce sobie wyrobić pozycję w domu, ma charakterek chłopak :diabloti: Jednocześnie potrafi być taki kochany i słodki i czasem zrobi takie niewinne, maślane oczki że człowiekowi się ciepło na sercu robi:loveu:
-
Fajnie się czyta opowieści Tojfelka....:loveu: Co do imienia mój mąż mówił do niego Felek...:lol: tak w skrócie... Widzę że nie wyrzuciliście jego lewka, mimo że ma wyrwaną połowę głowy...:diabloti:
-
[SIZE=3][COLOR=green][B]Ja dziękuję Mariee w imieniu swoim i Tojfelka za to że pierwsza przejęła się jego losem, skontaktowała się z jego byłą Panią żeby zmieniła decyzję o uśpieniu i założyła ten wątek. :lol::lol::lol::lol:[/B][/COLOR][/SIZE]
-
Jak rozmawiam przez telefon z Panem Jurkiem i słyszę z jakim przejęciem mówi o poprzednim jamniczku a teraz o Tojfelku, to czuję wielką ulgę, że Tojfelek trafił właśnie [U]do tego domku[/U]. :lol::lol::lol: Dziękuję całej Rodzince z Pszowa :loveu::loveu:
-
Tyle dobrze że Tojfelina przyzwyczajony do jazdy samochodem, z nami jeździł do rodziców 120 km od Lublina i OK było, siedział w szybie i obserwował :crazyeye: a jak mu się znudziło to spał :lol:
-
Cały Tojfel :cool3: Jak jest w nowym miejscu to musi zwiedzić każdy kąt:loveu: Ale ma wrażeń maleństwo, zwiedzi trochę w ostatnim czasie...:lol:
-
Jaki śliczny :loveu: Nie wygląda na agresywnego :lol: Jutro w robocie zmontuję plakaty i porozwieszam gdzie się da. Musi sie udac i jemu :multi:
-
Jaki śliczny :loveu: I nie wygląda na agresywnego :lol: Jutro w robocie zmontuję plakaty i porozwieszam gdzie się da. Musi się i jemu udać :multi:
-
My też niedawno rozmawialiśmy z Piotrkiem przez telefon. Tojfel był z nim od wczoraj od południa do momentu oddania Panu Jerzemu. Chodził za Piotrkiem bez przerwy, sądzę że do nowych właścicieli tez szybko się przyzwyczai a nowi Państwo myślę pokochali go juz od pierwszego spojrzenia :loveu:
-
Na wątku sa zdjęcia kota moich rodziców. Tojfel spotkał się z nim w ten weekend i było buzi buzi bez przerwy:loveu:, także nie sądze żeby z kotkami był jakiś problem:lol: Co do łóżka, to u nas Tojfel nauczył się spać na "swojej" kanapie owinięty kocem:cool3: Warczenie w tej sytuacji trochę osłabło:diabloti: ale nie przeszło. Wyjściem może być aby oboje rodziców kładli się spac w tym samym momencie, wtedy nie warczy. Albo nauczenie go spania na swoim miejscu co nam się w miarę udało. Trzeba mu dac troszkę czasu i jak sie przyzwyczai i będzie czuł się bezpiecznie to jest to super pies. Po tym weekendzie jak byliśmy u rodziców mój tata powiedział że on go nie odda :evil_lol: tak go polubił, zresztą wszyscy go polubili :loveu:
-
Jaka tu cisza, nikt nie chce Czakarta? Ogłoszę go na forum w Kurierze i mogłabym porobić plakaty, tylko zdjęcia nowe by sie przydały..
-
Tojfelek jutro jedzie do Krakowa z bratem mojego męża a w Krakowie będą po niego nowi opiekunowie i zabiorą go do Pszowa. Słodziak im dłużej u nas jest tym bardziej kochany...:loveu: Pan Jerzy i cała rodzinka będą mieli pociechę :lol:
-
[quote name='EwKo77']Suche w ząbki kłuje? :razz: Przynajmniej moje dziewczyny mogą być spokojne o swoje miski :lol:[/quote] Widocznie ma szlachetne podniebienie :gent: :megagrin: Co do tych miśków to bym się przedwcześnie nie cieszyła... :evil_lol: Ale nie martw się, poświęciłam jednego z moich to zapakuję dla niego, trochę głowę ma zdeformowaną ale całkiem dobry jeszcze :diabloti:
-
Transport tak jak pisałam na PW w niedzielę po południu do Krakowa, co do godziny to jeszcze sie dogadamy bo dokładnie nie wiem ;) Tojfel załatwia siuśkanie za pierwszym podniesieniem nogi i biegnie do drzwi :diabloti: także więcej ubierania sie, zakładania butów, czapek niż jego spacerowania :eviltong: Je dużo rzeczy, ser biały, ryż, makaron z jakimś sosem, chlebek lubi, karmę dla psów miękką taką jak kiełbaska i taką w saszetce, kości takie do czyszczenia ząbków, rosół i inne, karmę suchą jak go naleci :eviltong:
-
[quote name='mariee'][B]aamysz26 [/B]uregulowała dług Tojfelka w klinice! Dziękujemy! [/quote] Dzięki serdeczne [B]aamysz26 :loveu:[/B]
-
Transport wstępnie dogadany :cool3: Zaszczepię go jeszcze przed wyjazdem i pakujemy zabawki, maluch jedzie w daleką podróż :cool1: Tojfel coraz bardziej energiczny, sam przychodzi i przynosi zabawkę żeby mu rzucać i wtedy on przynosi :evil_lol: Biega po całym mieszkaniu jak szczeniak:multi: Apetyt też dopisuje:p Spacer trwa chwilę bo zaraz wraca do domu, trzeba pomyśleć o kubraczku bo zima przyszła :santagri:
-
[U][COLOR=red][B]Decyzja co do domku Tojfla zapadła![/B][/COLOR][/U] [B][U][/U][/B] Po wielu rozważaniach mając na uwadze dobro Tojfla uznałyśmy z [B]mariee [/B]że Tojfelek pojedzie do Pszowa :cool3::cool3::cool3: