Jump to content
Dogomania

qarina_77

Members
  • Posts

    321
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by qarina_77

  1. Fajne te zdjęcia Iwonki:loveu:, to z Maluszkami smieszne:lol:
  2. [quote name='mariee'][URL]http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=f3fd409aa6437225[/URL][/quote] Ale słodkie biedactwo.. A jak się komponuje z tym dywanem..:cool3:
  3. Ale ślicznotka :loveu: Co za spojrzenie...:loveu:
  4. Bardzo się cieszę i czekam na fotki ślicznotki :loveu:
  5. Co u Czarnego? Trzymam kciuki za domek :cool2:
  6. Tak sobie myslę teraz że to będzie trudna sprawa, szkoda że nie wiedziałyśmy o suni zanim trafiła do schronu... Dziasiaj sobota i schronisko chyba do 14 :shake: No i kwarantanna...trzeba zakombinować... Dagaaa Ty byłaś w tym schronie? Bo pisałaś że ktoś inny ją odwiózł. Jakby Cię nie widziały to mogłabys iść jako właściciel, wiesz jak sunia wygląda..
  7. Właśnie dowiedziałam się o tym wątku od Iwony. Szkoda że sunia jest już w schronie, teoretycznie każdy pies który tam trafia musi przejść 2 tygodniowy okres kwarantanny i przed upływem tego czasu nie może być adoptowany. Schronisko jest....szkoda gadać, miało być wizytówką Lublina a co trochę wychodzą nowe nieprawidłowości:mad:. Są 2 kierowniczki z którymi trzeba umiec gadać, ja tam byłam kilka razy i mam różne wspomniania, co prawda wyciągnęłam z tego schronu psa dla rodziców, chociaz tyle. Ale te kobiety mają złe doświadczenia z wolontariuszkami i sa bardzo nieufne. Jakoś teraz jest przetarg na schronisko więc jest szansa że zmieni się kierownictwo i będzie można prowadzić tam normalny wolontariat jak w innych schroniskach, mam nadzieję...:roll: Trzeba suńkę wyciągnąć z tego schronu i załatwić DT. [B]Dagaaa[/B] dobrze że napisałaś na forum, postaramy się coś zrobić na pewno.
  8. Bardzo smutna jest historia Czakarta. Nie był bity, głodzony, nikt sie nad nim nie znęcał, nikt go nie porzucił w lesie, nic z tych rzeczy. Był kochany przez swojego Pana, był szczęśliwy...do czasu.. Pan odszedł od niego ale nie z własnej woli...... odszedł do innego świata...:-( [COLOR=darkolivegreen][COLOR=black]Czakart został sam[/COLOR]:-([/COLOR] [COLOR=red][B]Ma dopiero 7 lat....i nie ma domu[/B][/COLOR]:-( [B]Czy schronisko jest tym właściwym miejscem dla pięknego, zdrowego, młodego psa, który przeżył tragedię i stracił Pana?[/B]
  9. Jaki ma twarzowy ten golfik, cudnie wygląda :loveu: Dzwonił Pan Jerzy, jeszcze trochę i wyrobi sobie pewnie niezłą kondycję, Tojfel jest bardzo energiczny i chętny do zabawy. U nas jak był więcej energii do niego miał Paweł. Tojfel był niezmordowany, długo potrafił ganiać za lewkiem z jednego pokoju do drugiego, Paweł mu rzucał a Mały przynosił ale nie chciał oddać, chciał żeby mu zabierać i tarmosił tego lewka aż mu "wnętrzności" wyłaziły :evil_lol: Do mnie podbiegał zaczepnie i uciekał merdając ogonkiem, chciał żeby go ganiać...:diabloti: No i trzeba było latać po mieszkaniu za nim..:razz: Co do zaufania to kwestia czasu, ja na początku musiałam być ostrożna, nie wiedziałam co mu się spodoba a co nie. Nie przepadał jak brało się go na ręce, gulgotało mu w gardle (bo to przeciez ogranicza wolność Jegomości :cool3:) ale wkońcu zrozumiał że lepiej po schodach wchodzić u kogoś na rękach niż samemu...:razz: Po miesiącu czasu już na tyle się przyzwyczaił i czuł się bezpiecznie że oczy miał inne i nie "gulgotało" mu tak w gardle. On chce sobie wyrobić pozycję w domu, ma charakterek chłopak :diabloti: Jednocześnie potrafi być taki kochany i słodki i czasem zrobi takie niewinne, maślane oczki że człowiekowi się ciepło na sercu robi:loveu:
  10. Fajnie się czyta opowieści Tojfelka....:loveu: Co do imienia mój mąż mówił do niego Felek...:lol: tak w skrócie... Widzę że nie wyrzuciliście jego lewka, mimo że ma wyrwaną połowę głowy...:diabloti:
  11. [SIZE=3][COLOR=green][B]Ja dziękuję Mariee w imieniu swoim i Tojfelka za to że pierwsza przejęła się jego losem, skontaktowała się z jego byłą Panią żeby zmieniła decyzję o uśpieniu i założyła ten wątek. :lol::lol::lol::lol:[/B][/COLOR][/SIZE]
  12. Jak rozmawiam przez telefon z Panem Jurkiem i słyszę z jakim przejęciem mówi o poprzednim jamniczku a teraz o Tojfelku, to czuję wielką ulgę, że Tojfelek trafił właśnie [U]do tego domku[/U]. :lol::lol::lol: Dziękuję całej Rodzince z Pszowa :loveu::loveu:
  13. Tyle dobrze że Tojfelina przyzwyczajony do jazdy samochodem, z nami jeździł do rodziców 120 km od Lublina i OK było, siedział w szybie i obserwował :crazyeye: a jak mu się znudziło to spał :lol:
  14. Cały Tojfel :cool3: Jak jest w nowym miejscu to musi zwiedzić każdy kąt:loveu: Ale ma wrażeń maleństwo, zwiedzi trochę w ostatnim czasie...:lol:
  15. Jaki śliczny :loveu: Nie wygląda na agresywnego :lol: Jutro w robocie zmontuję plakaty i porozwieszam gdzie się da. Musi sie udac i jemu :multi:
  16. Jaki śliczny :loveu: I nie wygląda na agresywnego :lol: Jutro w robocie zmontuję plakaty i porozwieszam gdzie się da. Musi się i jemu udać :multi:
  17. My też niedawno rozmawialiśmy z Piotrkiem przez telefon. Tojfel był z nim od wczoraj od południa do momentu oddania Panu Jerzemu. Chodził za Piotrkiem bez przerwy, sądzę że do nowych właścicieli tez szybko się przyzwyczai a nowi Państwo myślę pokochali go juz od pierwszego spojrzenia :loveu:
  18. Na wątku sa zdjęcia kota moich rodziców. Tojfel spotkał się z nim w ten weekend i było buzi buzi bez przerwy:loveu:, także nie sądze żeby z kotkami był jakiś problem:lol: Co do łóżka, to u nas Tojfel nauczył się spać na "swojej" kanapie owinięty kocem:cool3: Warczenie w tej sytuacji trochę osłabło:diabloti: ale nie przeszło. Wyjściem może być aby oboje rodziców kładli się spac w tym samym momencie, wtedy nie warczy. Albo nauczenie go spania na swoim miejscu co nam się w miarę udało. Trzeba mu dac troszkę czasu i jak sie przyzwyczai i będzie czuł się bezpiecznie to jest to super pies. Po tym weekendzie jak byliśmy u rodziców mój tata powiedział że on go nie odda :evil_lol: tak go polubił, zresztą wszyscy go polubili :loveu:
  19. Jaka tu cisza, nikt nie chce Czakarta? Ogłoszę go na forum w Kurierze i mogłabym porobić plakaty, tylko zdjęcia nowe by sie przydały..
  20. Tojfelek jutro jedzie do Krakowa z bratem mojego męża a w Krakowie będą po niego nowi opiekunowie i zabiorą go do Pszowa. Słodziak im dłużej u nas jest tym bardziej kochany...:loveu: Pan Jerzy i cała rodzinka będą mieli pociechę :lol:
  21. [quote name='EwKo77']Suche w ząbki kłuje? :razz: Przynajmniej moje dziewczyny mogą być spokojne o swoje miski :lol:[/quote] Widocznie ma szlachetne podniebienie :gent: :megagrin: Co do tych miśków to bym się przedwcześnie nie cieszyła... :evil_lol: Ale nie martw się, poświęciłam jednego z moich to zapakuję dla niego, trochę głowę ma zdeformowaną ale całkiem dobry jeszcze :diabloti:
  22. Transport tak jak pisałam na PW w niedzielę po południu do Krakowa, co do godziny to jeszcze sie dogadamy bo dokładnie nie wiem ;) Tojfel załatwia siuśkanie za pierwszym podniesieniem nogi i biegnie do drzwi :diabloti: także więcej ubierania sie, zakładania butów, czapek niż jego spacerowania :eviltong: Je dużo rzeczy, ser biały, ryż, makaron z jakimś sosem, chlebek lubi, karmę dla psów miękką taką jak kiełbaska i taką w saszetce, kości takie do czyszczenia ząbków, rosół i inne, karmę suchą jak go naleci :eviltong:
  23. [quote name='mariee'][B]aamysz26 [/B]uregulowała dług Tojfelka w klinice! Dziękujemy! [/quote] Dzięki serdeczne [B]aamysz26 :loveu:[/B]
  24. Transport wstępnie dogadany :cool3: Zaszczepię go jeszcze przed wyjazdem i pakujemy zabawki, maluch jedzie w daleką podróż :cool1: Tojfel coraz bardziej energiczny, sam przychodzi i przynosi zabawkę żeby mu rzucać i wtedy on przynosi :evil_lol: Biega po całym mieszkaniu jak szczeniak:multi: Apetyt też dopisuje:p Spacer trwa chwilę bo zaraz wraca do domu, trzeba pomyśleć o kubraczku bo zima przyszła :santagri:
  25. [U][COLOR=red][B]Decyzja co do domku Tojfla zapadła![/B][/COLOR][/U] [B][U][/U][/B] Po wielu rozważaniach mając na uwadze dobro Tojfla uznałyśmy z [B]mariee [/B]że Tojfelek pojedzie do Pszowa :cool3::cool3::cool3:
×
×
  • Create New...