to znowu my - "dzieci" wyszły więc dorwaliśmy się do kompa, chcieliśmy wrzucuć fotki "z koszyczka" ale Marcin wczoraj robił czyszczenie komputera i wywalił sterowniki więc wrzucimy jutro. Wczoraj doszliśmy z Radkiem do wspólnego wniosku że przez 16 lat małżeństwa(dziś mamy rocznicę-właśnie pijemy szmpana) nie spacerowaliśmy tak dużo jak w ostatnim czasie, co na zdrowie wychodzi nam i naszy pupilom. Tonio już nie bierze leków,rana po kastracji ładnie się goi i begunka ustaje,więc myślę że wszystko jest na dobrej drodze. Toniek to wychowany facet. Załatwia się poza swoim terenem, ale jednocześnie mam z tym stresa. Gdy wychodzę z nim na spacer to do pierwszej kupy ciągnie jak oszalały, dopiero jak załatwi się to jest spokojniejszy i ma chęć na zabawę. Ze względu na to że chodnik którym idziemy do lasu jest dość ruchliwy,musimy nauczyć Tońka komendy aby szedł przy nodze. Zdaję sobie sprawę że taki "bysio" robi wrażenie na przechodniach, ale jednocześnie chce mi się śmiać znając tchórzowskie usposobienie Tonia.