Jump to content
Dogomania

Faustyna

Members
  • Posts

    65
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faustyna

  1. Jutro minie miesiac od odejscia Faustynki. Nadal nie mozemy sie pogodzic, ze nie ma go z nami! i nadal trudno nam w to uwierzyc! Byl najkochanszym stworzeniem na swiecie i ciezko jest zyc bez niego. Chloniak mozgu zaatakowal blyskawicznie i bylismy bez szans! Walczylismy do momentu kiedy wiadomo bylo, ze dalsza walka bedzie juz tylko dla nas, a nie dla niego! To byla najtrudniejsza i najbardziej tragiczna decyzja w naszym zyciu! Ale podjelismy ja z milosci do Fausta, wiedzac, ze bedziemy cierpiec- nie wiedzielismy tylko jak bardzo.
  2. oczywiscie, ze to cos znaczy! daja nam znac, ze wszystko u nich ok! i merdaja ogonkami badz calymi pupami w przypadku braku ogonka:) jutro mija miesiac od odejscia Fausta - wcale nie jest lepiej ze mna! tesknie i wyje, chociaz Faust sni mi sie codziennie i zawsze bardzo dobrze! chyba mnie uspokaja maly duszek bo widzi, ze pancia w ciaglej histerii. smutno bez tych naszych serduszek kochanych.
  3. Minely ponad 2 tygodnie, ale bol jest wciaz taki sam. Tesknie za nim bardzo. Podejmujac tamta decyzje musielismy wyzbyc sie zupelnie egoizmu. Ale ta swiadomosc nie przynosi ukojenia. Mam pretensje do losu, ze to byl chloniak, ze wlasnie w mozgu, ze tak agresywny. Kiedy w Polsce po rezonansie powiedziano nam, ze to torbiele w rdzeniu kregowym (cholerne konowaly) daja te objawy bylismy gotowi jechac gdziekolwiek, gdzie zgodza sie malego zoperowac, szukalam w Wiedniu, Bernie, Londynie, no i w Czechach. Prawdziwa diagnoza, w Brnie, ktora otrzymalismy byla najtragiczniejsza wiadomoscia. Tysiac razy pytalam dr Srenka czy na pewno nic nie mozna zrobic NIGDZIE? A on wciaz spokojnie powtarzal, ze z medycznego puntku widzenia naprawde nie ma szans i ze musimy myslec o jakosci zycia Fausta,jego cierpieniu, a nie o sobie. Patrzylam na wyniki badania i prognoze "poor" i wylam. A Fauscik tak jakby rozumial, ze to juz koniec poddal sie, mimo ,ze caly czas go przekonywalam, ze zdarzaja sie cuda! Byl taki slabiutki kiedy wracalismy do warszawy. Staralam sie byc dzielna,zeby go nie stresowac ale on juz prawie nie kojarzyl. W tym wszystkim byl taki kochany, bolalo go bardzo, a nie byl w ogole agresywny, pozwalal ze soba robic wszystko, nawet bez protestu dawal sie nosic (cale zycie warczal kiedy bralismy go na rece- moj maly wielki macho:) Dzien przed pozegnaniem, poprosilam jeszcze znajoma,zeby przekazala mu troche energii(pomagala mu w czasie choroby, mimo ze nie wierze w bioenergoterapie i inne magiczne klimaty,ale skoro medycyna sobie nie radzila!). I ona powiedziala ze smutkiem, ze on juz nie bierze energii, nie chce z nia pracowac. Nie umiala mi powiedziec,ze on chce odejsc i musimy mu na to pozwolic. Ale ja wiedzialam. Decyzje podjelismy wspolnie z 3 lekarzami, wszyscy powiedzieli, ze pomijajac nauke i relacje lekarz- pacjent, gdyby to byl ich zwierze pozwoliliby mu odejsc. Wiem ,ze zrobilismy wszytsko, poruszylismy niebo i ziemie, a w koncu zrobilismy to co bylo dla niego najlepsze,ale nie moge sie pogodzic z przegrana. Nie moge uwierzyc, ze go nie ma, mam wrazenie, ze zaraz przytupta, wespnie sie na tylne lapki- maly cyrkowiec i zacznie mnie zaczepiac - bo dlaczego siedze i pisze skoro on jest obok i mam sie nim zajac! Zawsze kiedy plakalam nie odchodzil na krok, nie wiedzial co sie dzieje, ale wiedzial, ze trzeba byc blisko. A teraz jestem sama. I wciaz mam nadzieje, ze spojrze na kanape, a on tam bedzie.
  4. Kochani - bardzo dziekujemy za słowa wsparcia. Nie radzimy sobie zupelnie z tym, że naszego kochanego stworka nie ma z nami! To dopiero?już? 4 dzień. Mimo świadomości, że jemu jest już wreszcie dobrze, nie potrafimy pogodzić się, że już nigdy nie przytulimy się do niego, nie powąchamy za uchem - on pachniał najpiękniej na świecie, nie obudzimy się i nie napotkamy tego obrażonego spojrzenia, że już trzeba wstawac - mala leniwa bestia! Kochamy go tak bardzo i tak bardzo cierpimy. ale nasz ból to nic w porównaniu z 7 latami szczęścia, które Faust nam przyniósł! To po prostu stało sie zbyt szybko, nie mieliśmy czasu przygotować się, ale chyba zawsze jest za szybko. Dziekujemy za piekne slowa, to dla nas ważne, że jesteście z nami!
  5. bardzo wszystkim dziekujemy za wsparcie. staramy sie jakos trzymac, ale poporstu nie potrafimy sie pozbierac. wasze cieple i dobre slowa naprawde wiele dla nas znacza...
  6. Faust odszedl 20 sierpnia. w Brnie dr Srenk nie pozostawil zadnych zludzen - tego rodzaju rak (chloniak) w centralnym ukladzie nerwowym jest wyrokiem, prosil, zebysmy mysleli o jakosci zycia Fausta w obecnym stanie- niewidomego, czesciowo sparalizowanego, potwornie cierpiacego fizycznie i psychicznie. Jego ostatnia podroz - z Brna byla tragiczna- plakal i wyl cala droge. Mimo ogromnej dawki sterydow bylo z godziny na godzine coraz gorzej. W poniedzialek jeszcze walczylismy - mimo wyroku z Brna blagalam onkologow o wizyte poza terminami i pomoc. zgodzili sie na wtorek bo przed chemioterapia trzeba zrobic wszystkie badania krwi. Faust w poniedzialek dal nam do zrozumienia, ze chce odejsc- wyl 5 godzin mimo 3 wlewek uspokajajacych, uciekal obijajac sie o meble, i przewracajac do ogrodka, uciekal i wyl. Dzwonilismy do naszych lekarzy i powiedzieli, ze czas dac mu spokoj, trzeba pomoc mu odejsc! Pani dr przyjechala do domu - Faust zasnal spokojnie w naszych ramionach na kanapie, zasnal na zawsze! Zawsze bedziemy go kochac! Zawsze bedzie w naszych sercach! Umieramy z bolu ale wiemy, ze podjelismy te decyzje dla niego, dla jego psiej godnosci!
  7. 20.o8.2007 pozwolilismy odejsc naszemu ukochanemu chlopczykowi. Kochalismy go szalenczo, bedzie zawsze mieszkal w naszych sercach! 7 lat przynosil wylacznie radosc i milosc, ostatnie 1,5 miesiaca glownie cierpial! Nie moge zrozumiec dlaczego chloniak mozgu wybral mojego najdrozszego psa. Ale wiem, ze poruszylismy niebo i ziemie, zeby mu pomoc, a w poniedzialek dalismy najwiekszy dowod milosci - podejmujac te ostatnia deczyje dla niego. Zawsze nam ufal bezgranicznie i nie moglismy go zawiesc kierujac sie wlasnym egoizmem i strachem przed zyciem bez niego. Bardzo cierpimy, zycie stalo sie puste, ciche, ale nasze malenstwo uchronilismy przed bólem, utratą psiej godności i agonią w męczarni. Buldozek byl wulkanem energii, 7 lat czerpalismy sile i radosc z jego towarzystwa, byl dla nas jak nieznosne dziecko - a takie dzieci kocha sie najbardziej.
  8. Wczoraj wieczorem pozwolilismy naszemu ukochanemu Faustowi odejsc. Zawsze bedzie z nami.
  9. Idziemy do dr Micuna na sggw - tylko on zgodził sie spotkac poza terminami wizyt, czeka na nas jutro z wynikami badań krwi. Faust ma ciężkie objawy od 1,5 mca, z dnia na dzień jest coraz gorzej, ale jeszcze nie chcemy się poddac, jeszcze nie potrafimy... Musimy wyczerpać wszystkie opcje! Chociaż wyjemy z bólu w środku, patrząc jak on się męczy, jaki jest zagubiony i udręczony.
  10. Witam, w sobote wróciliśmy z kliniki w Brnie, gdzie wyniki rezonansu i cytologii płynu mózgowo-rdzeniowego wskazały na Lyphomie - chloniaka mózgu. Neurolog dr Srenk powiedzial, ze z medycznego punktu widzenia nic sie nie da zrobic. Faust ma 7 lat, objawy pojawiły sie na poczatku lipca, wiec to juz 7 tygodni. Z dnia na dzien jest gorzej. Faust byl leczony w Warszawie na padaczke i watrobe przez 1,5 mca. poniewaz bylo coraz gorzej - brak koordynacji, paraliż prawej strony ciałka, utrata wzroku, zdecydowalismy sie na rezonans w Polsce. Niestety podczas badania nie podano kontrastu więc wyniki nic nie pokazały, dopiero w Brnie dostalismy diagnoze! Faust jest w fatalnej kondycji, prawie nie śpi i wciąż płacze, mimo ogromnej dawki sterydów, które przyjmuje od wczoraj. łudzę się, ze to po narkozie i pobraniu płynu jest AŻ TAK źle. Cały czas szukamy pomocy, mimo bardzo złej prognozy dr Srenka. Jutro mamy wizytę na sggw, onkolog ma podjąć decyzję czy można spróbować chemioterapii. Bardzo bardzo proszę o pomoc- czy ktos miał podobny przypadek? Jakie są szanse jesli psinka jest w tak złym stanie?
  11. Wrocilismy z Brna. Faust ma nowotwor mozgu. Nic nie mozna zrobic.
  12. Nie tylko sggw - leczymy się na gagarina, różanej, białobrzeskiej. Na gagarina nie robia amoniaku, na sggw poziomu luminalu we krwi, ktos sugeruje kolejnego specjalistę, więc wciąż krążymy, a chory pies powinien mieć spokój. Lekarze są ok, tylko dlaczego nie skierują na kompleksowe badania NA WSZYSTKO, kiedy pytam "co jeszcze możemy sprawdzic?" Kupę woziłam sama do laboratorium, bo w necie przeczytałam, że może to pasożyty, zleciłam tez sama krew utajoną. Ale nie mam wykształcenia w tym kierunku więc nawet nie mam pomysłu CO JESZCZE zbadać i ufam (może głupio) fachowcom. Najbardziej boję się, że przeoczyliśmy coś istotnego.
  13. To miala dziewczynka szczescie! Dobrze, że się pozbierala! Jutro i tak zamierzamy zrobic ten amoniak w Brnie wiec poprosimy od razu o pelne badania krwi znowu, żeby go nie kłuć kilka razy. Wezme tez pojemnik na mocz i tez zbadamy. Irytuje mnie tylko, ze to ja ciagle chodze do lekarzy z wydrukami z internetu i sugeruje badania! i Faust jest kłuty codziennie na cos innego zamiast raz kompleksowo zbadac wszystko!
  14. Juz odpowiadam Chefrenek - atak 3.07 - rozjechaly sie lapki i przewrocil sie na spacerze,atak 9.07 w domu, byl juz klasyczny-padaczkowy: przewrocil sie na bok, wyl i mial mocno wyprezona glowke do tylu, kolejne ataki byly rozne, niektore z sikaniem. dzis rano tez ok 10 sekund, wycie i sikanie. ogolnie mial od 3.07 do dzis 8 ataków. na razie Faust jest w takim stanie, ze sprawa oczu zeszla na dalszy plan:( dajemy mu 3xdziennie krople -difadol, tobrex i tropicamidum bo okazalo sie, ze mimo codziennych wizyt u lekarza nikt nie zauwazyl wrzodow rogowki!!!a to go bolalo tez! znam kilka psow-slepkow i radza sobie niezle. Mysle ze dramatyzowalabym gdyby to byly tylko oczy, a on jest w tak slabym stanie, ze oczami lekarze chca sie zajac pozniej - zreszta o oczy tez spytamy w brnie. Radiolog, ktory odczytywal skany z rezonansu nie stweirdzil NIC w glowie, (meczylam go strasznie), nie ma nowotworu, sladow wylewu, tetniaka, zapalenia mozgu, jest tylko to niewielkie wodoglowie. dlatego jestem kompletnie pogubiona, z jednej strony wielka radosc, ze nie rak, z drugiej strony nadal nic nie wiemy. skoro ta syringomyelia (jamistosc) powinna byla dawac objawy wczesniej i nie jest prawdopodobne zeby rozwinela sie w takim stopniu w miesiac, to co to jest? PULISZONKA- tnx! ale ja sugerowalam wetom zatrucie (mialam wypisane przyczyny padaczki na kartce i egzaminowalam ich na kazda okolicznosc: kregoslup, serce, watroba-zatrucie), nikt nie zlecil badan toksykologicznych!! tez caly czas mysle o toksynach i watrobie. Jakie badania trzeba by zrobic zeby wykryc metale w organizmie? faust ma zwyczaj jesc trawe jak mala krowa, a warszawskie trawniki to syf malaria. ale jesli to zatrucie toksynami to leukocyty powinny byc podwyzszone chyba? a sa w miare ok - 15 a norma 12. naprawde licze na dr Srenka jutro. boje sie tylko tej cholernej podrozy, nie moge mu podac zadnych lekow bo zakloca badanie, ehhh.
  15. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Witam wszystkich, [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Prosba o kontakt, pomoc gdzie jeszcze szukac diagnozy?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Faust -moj buldozek mial pierwszy atak na poczatku lipca w wieku 7 lat! do tej pory byl zdrowym psiakiem, z wyjatkiem alergii, ale to typowe dla tej rasy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Na poczatku lipca miał pierwszy w buldozym zyciu atak padaczki, niezbyt mocny, o czym wtedy nie wiedziałam, po prostu rozjechały mu sie łapy na spacerze. Natychmiast pojechalismy do weta. Badania wykazały podwyższone leukocyty czyli zapalenie gdzies w psie. Dostal antybiotyki:rimadyl i cefaseptin.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po tygodniu miał kolejny atak, wet zdecydował o rozpoczeciu kuracji LUMINALEM i lekami osłonowymi - essentiale forte i hepatilem. Zrobilismy takze RTG kregoslupa aby wykluczyc padaczke spowodowana jakimis uciskami kregowymi. Poza typowymi dla tej rasy wadami czyli caly kregosłup nie taki jak trzeba:) nie stwierdzono aby byla to przyczyna padaczki.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Poniewaz pies bardzo zle sie czul pojechalismy skonsultowac terapie na sggw i tam kazano zrobic poziom amoniaku. amoniak byl bardzo wysoki, co moze powodowac objawy w postaci padaczki. Po 4 kroplowkach amoniak spadl.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zalecono nam zmiane diety ( do tej pory jadl wylacznie Eukanube jagniecina z ryzem dla alergikow) na bezmiesna - ryz albo ziemniaki z warzywami, tak aby nie dostarczac bialka. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po kolejnym ataku zrobilismy USG watroby, ktore rowniez nie stwierdzilo jej wad, przynajmniej w obrazie makroskopowym. Faust opocz luminalu zaczal brac laktuloze, heparegen i metronidazol.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Buldozer zle znosil luminal, zwłaszcza w polaczeniu z lipcowa pogoda.Byl coraz slabszy i przyznam, ze chyba wykonczony wozeniem od lekarza do lekarza. Poniewaz jednak zaczal coraz gorzej chodzic, miał problemy ze wstawaniem i kladl sie wylacznie na jednym boku, wciaz bylismy przekonani, ze schorzenie nie zostało zdiagnozowane.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po badaniu neurologicznym zdecydowalismy sie na rezonans magnetyczny, bo ja cały czas mialam wrazenie, ze przyczyna jest gdzies w kregoslupie (stan Fausta byl gorszy po obudzeniu i dlugim lezeniu). Rezonans wykazał niewielkie wodoglowei (normalne) i jamistosc rdzenia kregowego na odcinku 7 cm. Czyli torbiele.W Polsce nie wykonuje sie operacji tego typu, brak jest specjalistow.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Po rezonansie lekarze zdecydowali o podaniu sterydów. Dostal 3 mg dexametozonu i poczul sie zauwazalnie lepiej - probowal sie bawic nawet!!! po 48 godz. podalismy ponownie sterydy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]W miedzyczasie skontaktowalam sie z klinika w Brnie z dr Srenkiem - neurologiem, jutro mamy u niego wizytę. Martwie sie podroza bo z Wwy do Brna jest 600 km a Dr prosil, zeby przerwac sterydy - jest to niezbedne do badan neurologicznych. Faust jest strasznie slaby, drzy, dodatkowo dzis znowu mial atak rano (pierwszy po 2 tygodniach). Nie wiem czy to znowu ten cholerny amoniak w psie czy ta torbiel w rdzeniu.Nie chce go juz meczyc badaniami krwi bo dostaje histerii juz jak parkujemy pod sggw, zrobimy ten amoniak jutro w czechach. Dodatkowo mala bida stracila wzrok podczas ostatniego mca, co na pewno dodatkowo go stresuje! [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Aha radiolog powiedzial, ze te torbiele sa wrodzone i niemozliwe zeby objawy zaczely sie w wieku 7 lat i zeby pies tak sie rozlozyl w ciagu mca! On by raczej szedl w strone toksyn, bo w mozgu nic nie ma, a objawy sa mozgowe.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Reasumujac - od 1,5 mca jestesmy prawie codziennie u diagnostow, specjalistow, mamy 3 kg badan, skanow, zdjec i nadal nic nie wiemy![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zobaczymy co jutro powie dr Srenk, miejmy nadzieje, ze bedzie diagnoza.[/SIZE][/FONT] [FONT='Times New Roman']Rozgadalam sie strasznie, przepraszam. Ale jakie jeszcze badania mozna zrobic? Macie pomysly?[/FONT] [FONT='Times New Roman']Dzieki.[/FONT]
×
×
  • Create New...