Jump to content
Dogomania

ania_pelka

Members
  • Posts

    96
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ania_pelka

  1. Czy tylko ja mam tak, że psa(samca) ubrałabym w dziewczyńskie wzorki (są taakie śliczne...)? Ochotę mam straszną, ale się hamuje, bo to takie niemęskie przecież przebierać faceta w kobiece ciuchy;) I co pomyśli o mnie pies?! Foxi ślicznie wygląda w nowej obróżce :D
  2. Ale nie musi być wcale tak różowo. Ja w wieku 12 lat nie byłam gotowa na kota, więc tym bardziej na psa. Człowiekowi w takim wieku wydaje się, że już jest bardzo mądry i odpowiedzialny, a ja mam żal do rodziców, że mnie lepiej nie kontrolowali tylko dali swobodę. Bo teraz z perspektywy czasu widzę moje straszne błędy wychowawcze i dziecinność różnych decyzji, a rodzice powinni temu zapobiec. Ja w wieku 12 lat zwaliłam wychowanie kota. [B]Więc uważam, że dziecko 12letnie dostawać na wychowanie szczeniaka nie powinno.[/B]
  3. Ale nie na wszystkie psy działa kantar, pies moich dziadków ciągnął z halti może troszkę lżej, ale ciągnął.
  4. Co bardziej obciąża stawy jak pies ciągnie? Szelki czy obroża, a może bez różnicy?
  5. Ja mam takie może głupie pytanie. Czy te preparaty na kleszcze kupuje się u weterynarza czy w zoologu? I ile one kosztują?(chodzi o te kropelki)
  6. Naprawdę myślicie, że on je uśpi? Przecież ten jego post był napisany tylko po to, żeby pochwalić się, że ma szczeniaczki i jaki z niego dobry tatuś...
  7. Dokładnie chodzi mi o to co napisała sugarr. Jak już będzie znany charakter psa to rasa nie jest taka ważna. Wcześniej szukałam po prostu rasy, która ma cechy, na których mi zależy. Teraz jestem zarejestrowana na charcim forum, wiele rozmawiałam z hodowcami whippetów i jakby był do adopcji whippet z takim charakterem to by było baaardzo fajnie, ale jak nie znajdzie się taki to po prostu wezmę jakiegoś innego pieska. Zadałam pytanie, bo to ma być mój pierwszy pies, boję się, że nie poradze sobie ze szczeniakiem, a pudlica mnie oczarowała i chciałam wiedzieć czy łatwo jest takiego pieska znaleźć, o takim zachowaniu i czy to w ogóle dobry pomysł pies z dt dorosły jako pierwszy pies. I dziękuję wam bardzo za odpowiedzi!!:*
  8. Tak zgadzam się, ale biorąc psa dorosłego najbardziej będzie zależało mi na charakterze. Zrezygnować będę musiała tylko z wystaw i hodowli, a aż tak bardzo mi na tym nie zależy. A whippetów do oddania wiele nie ma.
  9. Dziękuję bardzo za odpowiedzi. Mam jeszcze troche czasu na przemyślenia i w końcu podjęcie decyzji, ale w tej chwili chyba wolałabym dorosłego psiaka z domu tymczasowego z już znanym charakterem. Oczywiście kształcić się będę ciągle o psach, szczególnie psychice i wychowaniu. Ale i tak z psem chciałabym iść na szkolenie i może spróbować agility.:D
  10. Od bardzo wielu lat pragnę psa. Zawsze chciałam psa z rodowodem, wiadomo wystawy, sporty, później hodowla. Wychowywanie szczeniaka, socjalizacja, nauka wspólnego życia z psem. Szczeniak wybrany specjalnie z miotu pod kątem charakteru. Miał to być whippet. Ale miesiąc temu sąsiedzi przygarnęli z ulicy mini pudlicę w wieku ok. 3lat. Prawdopodobnie była bita, a potem ją ktoś wyrzucił z samochodu. Biedactwo miało 32kleszcze i kudły na całym ciele. Ale teraz wyleczona, ostrzyżona i odkarmiona dla mnie jest psem idealnym, takim jakiego chciałabym mieć. Bardzo fajne podejście do wszystkich ludzi i innych psów, żadnej agresji. Przytulaśna strasznie, właścicieli pilnuje się bardzo, aż widać tą wdzięczność za to, że ją uratowali. Znosi wszystko co robi jej 4letni syn sąsiadów, a ma on różne pomysły(zawsze rodzice reagują oczywiście) Jest maksymalnie niekłopotliwa. Jedyną wadą jest chyba jej szczekliwość, ale u małych psów to chyba normalne. Nie zna żadnych komend i ciągnie na smyczy, ale to jak patrzy na sąsiadów, jak uwielbia pieszczoty, jak zachowuje się w stosunku do innych stworzeń jest niesamowite. Czy często zdarzają się takie psy w schroniskach (dt)? Czy może lepiej wziąć jako pierwszego psa szczeniaka z dobrej hodowli? Psa planuje dopiero za 2-3 lata.
  11. Moi sąsiedzi wzięli z ulicy pudla miniaturowego. Sunia ma podobno ok. 2lat. Sierść miała w kiepskim stanie więc ją zawieźli na strzyżenie. Babka, która ją strzygła (hodowca seterów i sędzia kynologiczny) powiedziała, że dopóki jej odrasta włos, żeby dostawała karmę dla kotów i teraz sunia dostaje puszeczki whiskasa albo kitiketa. Czy wierzyć tej babce? Czy przekonać, żeby jednak przeszli na jakąś lepszą psią? Nie wiem czy by się udało... Pozdrawiam:)
  12. Długo nie pisałam. Trochę z lordem pracowałam, ale chyba jestem beznadziejna. Lord cały czas się dekoncentruje, ja nie umiem utrwalić komend tak, żeby niepotrzebny był kliker. Nie wiem jak szkolić, żeby siadał za każym razem i bez klikera. Ale wzięłam sprawy w swoje ręce i na piątek Lord jest umówiony na kastrację. Mam nadzieje, ze po tym minie mu agresja, bedzie bardziej skupiony i się troche uspokoi. Na spacerach ja ani nawet smakołyki nie mają żadnego znaczenia! Smakołyków nawet nie wącha. Chcę zacząć chodzić z nim na długie spacery, ale jak nauczyć chodzenia na luźnej smyczy psa, który nie reaguje na smakołyki? Ale w takim razie to kupuje kaganiec i bede z nim chodzić tylko w kagańcu. A może warto kupić easywalk? Chociaż pewnie to by było tak jak z halti i tak by ciągnął. Ale może to dobra rzecz? Szczególnie w mojej sytuacji. Albo dajcie jakieś sposoby na normalne nauczenie. Pozdrawiam:)
  13. Ja też myślę o weterynarii. Najchętniej na sggw, bo mam najbliżej. Teraz jestem w 1klasie LO na biolchemie. Po tym co przeczytałam w tym wątku chyba muszę jeszcze raz przemyśleć czy dam rade na tych studiach. Teraz jestem w dobrym liceum, nauki jest strasznie dużo, ale mimo, że wydawało mi się, że dobrze radze sobie ze stresem to zaczęłam mieć problemy ze spaniem... Marzę o pracy ze zwierzętami. Trudno mi sobie siebie wyobrazić w jakimś innym zawodzie niż wet. Chcę po studiach wyjechać do Australii na kilka lat. I z innej beczki: Czy wybieracie się na studia ze swoimi zwierzętami? Ja pewnie będę musiała zabrać psa i kota, ale martwie się troche, że nie znajde mieszkania...
  14. Ten obóz naprawdę mi się podoba! I mam pytanie. Sytuacja jest taka: Pies jest moich dziadków. Ja mam 17 lat. Lord (tak się nazywa) nie chodzi na spacery, i chyba przez to stał się agresywny do innych psów. A nie chodzi przez to, że strasznie ciągnie na smyczy i dziadkowie nie mają siły, a jak był jeszcze mały to miał dysplazję i chodzić nigdzie nie mógł, a jak go boleć przestało to był już strasznym ciągnikiem. W ogóle się nie słucha, umie tylko siad i leżeć. Chciałabym z nim pojechać na ten obóz, żeby się z nim bardziej związać i nauczyć posłuszeństwa. Czy w tekiej sytuacji możemy jechać?
  15. Ja o psa proszę już 10 lat (mam 17) i nic!! Ale wiem, że jakbym dostała psa te 5lat temu to nie zajęłabym się nim dobrze, wtedy nie miałam żadnej wiedzy o szkoleniu i psychice, ale teraz już się wiele o tym naczytałam, A nie mam psa bo... mam kota! Właśnie 5 lat temu była okazja wziąć kota i moja babcia rodziców na to namówiła. Kotka okazała się niedotykalska i trudno ją kochać, ja ją kocham, ale mój tata raczej na pewno nie. Mówią, że nie wytrzymają z dwoma zwierzętami w domu i koniec. I robią coś jescze gorszego! Mówią, że jak chce mieć psa to mam oddać kota! Nigdy tego nie zrobię. Ale powiedziałam im, że za rok musze już kupić psa żeby go odchować troche i na studia z nim jechać, bo raczej nikt nie będzie chciał wynająć mieszkania osobie z sikającym szczeniakiem. Kota na studia też będę musiała wziąć. Chcę studiować weterynarię. Kasę właściwie już mam, trochę wyprawki też(wiem to chore, ale okazja była:)) Po wielu przemyśleniach(w końcu 10 lat:D) wybrałam rasę whippet.
  16. Z utrzymaniem go raczej nie mam problemu. Myślę, że nie ma opcji, żebym go puściła, rzuca się ale daje rade. Zawsze chodzi w obroży półzaciskowej i zwykłej, nie może mi się raczej z obroży cofnąć, bo odrazu reaguje jak tylko próbuje. Mam nadzieje, że jak będzie kaganiec to po prostu będe mogła próbować nie naprężać smyczy, stosować sygnały uspokajające (odgrodzenie od psa własnym ciałem). Właściwie nie wiem jak reagować. Co zrobić jak pies bezpański podleci do nas i się rzuci na lorda? Spuścić go ze smyczy żeby mógł się bronić czy co? Albo jak po prostu podejdzie a lord zacznie i tamtem odpowie na zaczepki? Właściwie to zastanawiam się czy kaganiec ma sens tylko dlatego,bo przecież lord tak samo będzie zaczepiał i inne psy odpowiadają, więc co z tego, że lord nie będzie mógł ugryźć jeśli inny pies będzie mógł? Wtedy przecież nawet nie będzie się mógł bronić ani nic. Czy pies w kagańcu wie, że nie może innemu psu zrobić żadnej krzywdy? I przez to np. mniej czepia się innych psów?
  17. Długo nie pisałam, bo nie miałam czasu w ogóle zajmować się Lordem. Moja kotka sie rozchorowała, w szkole mnóstwo nauki. Dzisiaj po takiej przerwie lordzo był bardzo podniecony klikerem i prawie mnie nie słuchał, rozpraszał się strasznie. Wtedy łaziłam po pokoju ze smakołykami w ręce i nagradzałam spokojne chodzenie za mną obok lewej nogi. Normalnie jak robimy sesje to pies jest przedemną, a chciałam go nauczyć, że pozycja przy lewej nodze też jest normalna, bo chcę go nauczyć leżeć zostań i jest coraz lepiej. Nie wiem czy to moja zasługa, ale w domu jest spokojniejszy raczej niż wcześniej, tylko się położy i śpi. Kupie kaganiec i zaczne go uczyć chodzenia na luźnej smyczy, bo narazie na spacery z nim nie chodze, bo jest to nieprzyjemne i boję się chodzić z agresywnym psem bez kagańca. Myślicie, że naipierw warto poćwiczyć na smyczy w domu? Z uzdowej obroży zrezygnowałam. Ale najgorsze, ze mam wrażenie, że jest dużo rzeczy fajniejszych odemnie dla lorda. Jak mnie uatrakcyjnić?;) Zabawka wcale nie jest zabawna jak co chwile przerywam zabawę i np. nagradzam puszczanie. Ciągle zębami jeździ mi po palcach dlatego też rzucam mu smakołyki i przez to on musi szukać ich po dywanie i traci koncentracje i nie bawie się z nim już często, bo mam już ręce całe w bliznach. Och jak ja bym chciała, żeby szkolenie psa było łatwe i szybkie:) Jaki kaganiec będzie najlepszy? Taki z taśmy? I w jakim rozmiarze? W ogóle to dobry pomysł?
  18. No i znowu mam problem z zabawką. Jak ja dyktuje warunki to zabawa już mu się nie podoba. Jak ja każe mu ciągać za piłkę, nie za sznurek. Jak każe mu oddać piłkę (sposobem bonsai) to wiem, że niechciący, ale gryzie mnie po palcach. Tak samo jest jak daje mu smakołyk. Z tej radości i w ogóle po prostu jeździ zębami po palcach. Już mam całe palce w strupach. Co robić?
  19. Od kilku dni nakręcałam Lorda na piłke na sznurku. I nakręciłam... Aż za mocno. Postanowiłam użyć zabawki jako nagrody. I za każde leżenie chwila zabawy, ale nie mogłam mu jej zabrać. Za smakołyki nie chciał oddać. Potem po prostu ściskałam(chyba bardziej można powiedzieć obejmowałam palcami) mu dolną szczęke no tak nie mocno ale puszczał. Ale wtedy on wcale się nie godził z tym, ze mu zabrałam zabawkę, więc skakał na mnie. Jak objął mnie łapami i nieźle pojeździł po mnie pazurami to wkurzyłam się i skończyłam sesje. Jak mam go tego oduczyć? I jak zachowywać się w takiej sytuacji? Jak inaczej nauczyć go oddawania zabawki? Teraz chyba zabawka bardziej na niego działa, niż smakołyki, ale tak zachowywać się nie może.
  20. Na nich nic nie działa. I tak ciągle powtarzają, ze z kotem są same problemy. Właśnie w środe miała sterylizację i okazało się, że miała ropomacicze... Wczoraj bawiliśmy się z Lordem w kształtowanie:D Tzn uczyłam go obrotu w prawo. I udało mi się! Wyklikałam u niego obrót w prawo. Mam nadzieje, że będzie coraz łatwiej z nim pracować...
  21. Szkoła wie, ale nic nie robi. Już na początku roku mówili nam, że to legenda naszej szkoły. A jak naskarżymy to będzie jeszcze gorsza a i tak jej nic nie zrobią, a jeszcze nas nie poprzepuszcza... Na stronie wesołej łapki napisane jest, że w warszawie jest. Dzisiaj zapomniałam z domu z klikera i Lord nawet lepiej pracował niż z klikerem nie wiem czemu. Może dlatego, że ja miałam inne podejście? Takie bardziej serdeczne? Albo był po prostu głodny, bo nie jadł jeszcze obiadu. Wcześniej sesja była niedługo po obiedzie, ale myślałam, że jak labrador to i tak będzie dobrze. I tylko siad i leżeć było i bardzo fajnie pracował, siadał szybko, kładł też. Jest coraz lepiej. Z kotem też, ale trochę się martwię, bo na jutro jest zapisana na sterylkę i chociaż z rodzicami walczyłam o to od jakiś dwóch lat to teraz trochę się boje, bo operacja to w końcu operacja. Jak jest zimno albo pada deszcz to nie jest na dworze. W lato więcej siedzi, bo lubi. Buda była przez jakieś dwa lata, ale w ogóle z niej nie korzystał więc ją spalili:) Niedługo spróbuje zabawy z pudłem. Ale boje się troche, że weźmie go w zęby i rozszarpie i tyle będzie z naszej zabawy w kszałtowanie.
  22. Dobry szkoleniowiec dla rodziców by się przydał, tylko gdzie takiego szukać?! :diabloti: Wesoła łapka jest w warszawie chyba. W szkole staram się właśnie tak robić, ale i tak jest ciężko. Z fizyki nauczycielka wyzywa i obraża na każdej lekcji a do tego nie umie tłumaczyć, jest straszna. Teraz, żeby się wprawić w klikerze i polepszyć kontakt z kotem zaczęłam ją klikać i nie jest najgorzej. Narazie targetujemy palec. A to nie jest łatwy kot. Ja wujka rozumiem, ale myślę też, że Lord nie zrobi małej krzywdy przynajmniej specjalnie. On się też mądrzy, bo jak był młody to miał świetnie wyszkolonego psa, a teraz jest u dziadków codzinnie (budują na tej samej działce dom), dziadkowie praktycznie wychowują ich dzieci, a ten nie może nawet psa pogłaskać tylko się mądrzy "A Borys to by nigdy czegoś takiego nie zrobił...., a Borys to zawsze cośtam robił..." To po prostu wkurza i mi troche podcina skrzydła po prostu. No ale teraz jak tylko będę u dziadków to po prostu jakieś króciótkie sejsje bede z nim robić. Najbardziej będę ćwiczyć siad i przywołanie w domu narazie i leżeć pewnie. Żeby właśnie w domu dało się nad nim zapanować jak dzieciaki są. Bo jak mała jest to Lord jest praktycznie cały czas na dworze, albo śpi w wiatrołapie. [SIZE="1"]Sorki, że nie ma cytatów, ale ja po prostu nie umiem ich robić.[/SIZE]
  23. Już nie wiem. Z rodzicami próbowałam chyba wszystkiego (mówie o cywilizowanych metodach;D) Nie chcą psa i już. Przeżywam mały kryzys. Jestem przerażona ogromem pracy, którą trzeba włożyć w tego psa, a ja po prostu nie mam na jeżdzenie do dziadków czasu. O byciu tam codziennie nie ma mowy. Chodze do dobrego liceum na biol-chem i jest naprawdę ciężko. Mam dodatkowy angielski i korki z fizyki i do tego jeszcze treningi tenisa. W soboty, niedziele moge być tam trochę dłużej. W tygodniu nie ma mowy o byciu u dziadków dłużej niż godzinę. Boje się chodzić z Lordem na spacery ze względu na jego agresję, nie znam dobrze ułożonego, zrównoważonego psa, z którym Lord mógłby się spotykać. Do tego jest u dziadków bardzo często jest 1.5 roczna dziewczynka (ich wnuczka) i wujek jej tata na dodatek uważa, że Lord jest nieobliczalny i wygania go za każdym razem jak może. Och wcale nie jest łatwo tak jakbym chciała. Sorki, że sie tak wyżaliłam, ale musiałam. Po prostu narazie będe robiła z nim różne łatwe rzeczy, które będą przyjemne dla nas obojga a potem weźmiemy się za spacery, chodzenie na smyczy i agresję. Jak oglądam te filmiki Jacka Gałuszki to naprawdę nie wierze własnym oczom co można osiągnąć w krótkim czasie, ale ja chyba o czymś takim zapomnieć. Jakbym tylko mieszkała w Gliwicach...
  24. Niestety nie moge... Moi rodzice są straszni!! Nie wiem jak z ich genami mogłam zrobić się takim miłośnikiem zwierząt. Mam kota, który był wzięty spontanicznie za namową babci. I to nie jest kot, którego łatwo kochać. Nie lubi głaskania, sam nigdy nie przyjdzie na kolana, drapie i gryzie. Ja marzę o psie w domu, i co mnie najbardziej boli to to, że rodzice mówią, że jakby nie było kota to pies byłby już dawno, i że jak chce psa to mam oddać kota!! Nie rozmumiem zupełnie takiego myślenia!! Rodzice nie pozwalają wziąć Lorda nawet na jedną noc. Rozmawiałam z nimi o tym. Już nie mam do nich siły... Dzisiaj sesje robiłam króciótkie. Właściwie nic nowego nie ćwiczyliśmy. Tylko siad, leżeć i skupianie uwagi. Często mi się myli i raz mówie leżeć a innym razem połóż się. Na oba właściwie reaguje, ale tylko jak skieruje otwartą dłoń w dół, bez tego nie raczej reaguje. Czy pilnować się bardzo i używać tylko jednej komendy? Tak naprawdę sesje są króciótkie, ale Lord np. komende leżeć tylko kilka pierwszych razy wykonuje szybko i z maksymalną uwagą na mnie. Jak to zmienić, żeby cały czas był chętny do współpracy? Czytałam o interaktywnym kursie szkoleniowym Jacka Gałuszki. Myślicie, że warto w to zainwestować? Do tego dochodzi też konsultacja przez internet.
  25. Więc narazie zrezygnowałam z tej szkoły. Spróbuje sama, a jak nie wyjdzie zainteresuje się tą szkołą jakoś na wiosne. Chociaż wolałabym nie... Dzisiaj uczyliśmy się już klikerem. Klikałam jak tylko na mnie spojrzał(ale kilka razy było też siad i leżeć, które już zna). I było całkiem nieźle. Było kilka sesji z różnymi rozproszeniami. Narazie wszystkie w domu. Raz z jedną osobą w pokoju, raz tylko ze mną, raz z dzieciakami dwoma. I było nieźle. Tylko nie wiem czy wprowadzać jakąś komende? Żeby jak zbliża się na spacerze inny pies to ją mówić? Czy uczyć bardziej siad? Tylko boje się, że sesje zrobią się dla niego nudne. Teraz czasami sesja trwa, on wykonuje to co powinien i np. zaczyna sobie wąchać dywan. To oznaka znudzenia? I chyba odniosłam mały sukcesik! Namówiłam dziadka, żeby przeczytał klikerową książkę "Kliker-skuteczne szkolenie psa"!! To już dużo, bo jest bardzo sceptycznie nastawiony do klikera. I raczej nie licze, że raptem i on zacznie klikać, ale może zmieni trochę podejście do Lorda.
×
×
  • Create New...