-
Posts
1770 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
24
Everything posted by Topi
-
Dzisiaj Drwal nie był w dobrym humorze więc nie odważyłam się Go pogłaskać. Machał ogonem i nawet łapą próbował przyspieszyć podawanie ciasteczek, ale gdy za długo trzymałam rękę w klatce marszczył pysio. Zębów co prawda nie pokazywał, ale to, że swoją siłę zna to widać z jego zachowania. Jak dostał ucho wędzone to jadł je bardzo blisko mnie i co chwilę poszczekiwał unosząc głowę do góry. (zauważcie: „unosząc głowę do góry” a nie pochylając się nad uchem). Jak takie samo ucho dałam dzisiaj Truflowi, to ładnie je wziął i czym prędzej zaniósł do budy. To samo za pierwszym razem zrobił sąsiad Drwala. A Drwal – nie. Drwal je tam gdzie dostanie. Najpierw dokładnie wącha, a później zabiera się do „roboty”. O tak !!! Drwal swoją siłę zna. c.d.n.
-
Cioteczki !!!!!!!!!!!!! Zauważyłam, że Drwal bardzo dużo pije. Wszystkie inne psy, (z wyjątkiem jednego który sobie wylał wodę) miały jej prawie pełne miski. Drwal miał mniej niż pół. Specjalnie zwróciłam na to uwagę. Może to być skutek dokarmiania go przez nas, ale może też to być cukrzyca. To tłumaczyło by ślepotę. Wybaczcie jeżeli panikuję, ale mam na tym tle hopla. c.d.n.
-
[quote name='Jagienka']Dzisiaj się okazało, że Drwal to "potwór" stworzony przez schron... Na szczęście wbrew pozorom wstrzyknęło to w Nas trochę nadziei :) Okazało się, że Drwal taki nie był jak trafił do schroniska. I nawet pracownik Nam pokazał... myślałyśmy, że jak się go wogóle dotknie gdziekolwiek to będzie odwijał pyskiem, bo jako, że nie widzi. nie będzie wiedział co i dlaczego go dotyka, okazało się że NIE!!! Pan Józek :loveu: wszedł do Drwala do klatki i poklepał go po grzbiecie, a Drwal NIC!!! Jakby to była najzwyklejsza czynność, on jest taki nadwrażliwy tylko jak się go dotyka w okolicy głowy!!! Z jednej strony to super, ale z drugiej strony uniemożliwia to założenie mu smyczy (trzeba się posiłkować lassem) a o kagańcu nie ma co marzyć... I wszytsko to jest powodowane potwornie bolesnym leczniem ucha. A ja właśnie dzisiaj dostąpiłam zaszczytu i Drwal pozwolił podrapać się pod szyjką. Muszę przyznać, że robiłam to z duszą na ramieniu bo w trakcie tego drapania kilka razy przestawał machać ogonem i przestawał się „uśmiechać” (czyli zamykał pysk). Zawsze wtedy cofałam rękę zanim zdążyłam się przekonać co z tego wyniknie. Pod koniec wizyty nasz Prawie Pieszczoch już podskakiwał i nadstawiał przez kraty grzbiet do głaskania. Skorzystałam z tego natychmiast ale dłuższe drapanie po boczku wyraźnie nie przypadło mu do gustu więc warknięciem i kłapnięciem zębami (na szczęście w powietrzu) ostudził moje zapędy. c.d.n. Jak chcecie zobaczyć zdjęcia - popoproście Jagienkę lub Karusię
-
A teraz relacja z dzisiejszej wizyty u Drwala. W końcu to JEGO wątek. Gdy podchodziłam do klatki Drwal leżał w budzie. Nie wiem czy mnie zobaczył, usłyszał czy poczuł ale gdy cichutko stanęłam przy klatce wyszedł z budy i podszedł do mnie lekko machając ogonem. Rozmowę zaczęliśmy od kiełbaski. Drwal jadł (z mojej ręki) a ja gadałam. Drwal jadł, a ja gadałam i tak przez pół godziny. W tak zwanym międzyczasie kilka razy mnie oszczekał, żeby szybciej i opluł żeby więcej, a nawet próbował dosięgnąć łapami przez kraty. W końcu przyszła kolej na ucho wołowe. W pierwszej chwili zdziwił się okropnie, ale już po chwili wziął się do roboty i już od tego momentu zaczęłam dla niego istnieć jako konkurencja do tego ucha. Przy każdym moim ruchu warczał i szczekał garbiąc się nad „zdobyczą”. Przypomniałam sobie wszystko co kiedyś czytałam o takiej agresji więc przysunęłam się jeszcze bliżej do krat i ochrzaniłam dziada dość ostro, a jak złagodniało mu to warczenie zaczęłam mówić do niego cichutko i mięciutko. I tak kilka razy. Pod koniec jak już mu się wyrwało szczeknięcie to robił to w stronę sąsiada a nie w moją i ucho (wołowe) jadł tak blisko mnie, że jego własne ucho wystawało przez kraty i mogła bym go dotknąć. Gdy odchodziłam, obejrzałam się i na zakręcie zobaczyłam przez kilka innych klatek, że Drwal przestał ogryzać ucho i stoi odwrócony w stronę w którą odeszłam. Zupełnie jakby patrzył za mną. Obeszłam sektor dookoła i podeszłam cichutko od drugiej strony. Jak już dochodziłam Drwal stał tak jakby po tej drugiej stronie na mnie czekał. Cioteczki !!! Ratujmy tego psa !!! To bardzo wartościowy, mądry pies. c.d.n.
-
Nie przeżywaj tego tak. Mój Kubuć był ślepy 1,5 roku, dwa razy dziennie dostawał insulinę, dwa razy dziennie łapało się "siuski" żeby zbadać cukier - a i tak podróżował z nami w różne miejsca i świetnie sobie radził nawet w obcym terenie. Radość życia czerpał nosem i niektórzy ludzie patrząc na jego zachowanie nie wierzyli, że on naprawdę nie widzi.
-
Mieszkam w Dębnikach. Do schroniska mam blisko. Mogę spróbować oswajania Drwala w sposób który wydaje mi się dobry ale tylko w sytuacji gdy Drwal bedzie w schronisku i to w osobnej klatce. Mianowicie mogę jeździć do niego codziennie w późnych godzinach popołudniowych i na początek delikatnie oswajać go ze swoją obecnością przy klatce. Jak już troche przywyknie mogę powoli próbować podsuwać mu jakieś smakołyki i tak powoli (w tym sukces) spróbować go dotykać by nabrał trochę zaufania do mnie, wtedy będzie też łatwiej z innymi ludźmi. Sęk w tym, że to wymaga czasu i systematyczności a jak słyszałam Drwal ma tylko miesiąc. No i jest jeszcze ten problem: co na to obsługa schroniska ? Jestem osobą zupełnie obcą. Aha ... jescze jedno, miałam niewidomego psa, nawiasem mówiąc wziętego 14 lat temu z "Kundla".
-
Adres hoteliku poproszę - lub inny na który mogę smycz dostarczyć.
-
Mam smycz 10 m. Przyda się wam ?
-
PRZECZYTAJCIE !!! PROSZĘ !!! Na „dogomanię”, trafiłam po adopcji małej Moni z warszawskiej fundacji EMIR. Monię zobaczyłam przez przypadek na Allegro - sunia pochodzi z Węgrowa. ******************************************************* Przed tym faktem (a było to w lutym 2007 roku), nie miałam pojęcia o istnieniu „tego świata”. Wiedziałam, że istnieją schroniska dla psów, że psiakom nie jest w nich lekko, ale: NIE MIAŁAM POJĘCIA JAK CIERPIĄ. Dopiero „buszowanie” po wątkach dogomanii uświadomiło mi PRZERAŻAJĄCĄ RZECZYWISTOŚĆ. ********************************************************* Na „wątki krakowskie” trafiłam dopiero w grudniu ubiegłego roku, z zaczęło się od Knapika (Sitka). Obserwuję dzielną walkę wolontariuszy o każde psie życie i szczęście i widzę tragiczną sytuację finansową. DZIEWCZYNY – SAME NIE DACIE RADY !!! Z TYM TRZEBA WYJŚĆ POZA DOGOMANIĘ. Jest całe mnóstwo ludzi którzy mogli by pomóc tylko NIE WIEDZĄ (tak jak ja nie wiedziałam) JAKA JEST SYTUACJA !!!! Rzecz w tym, żeby ich o tym poinformować !!! „Kundel …” to za mało !!! Spacerując ze swoją Monią rozmawiam z innymi właścicielami psów. Jeszcze nie spotkałam nikogo kto wiedział by co to: „dogomania”. Nie wszyscy przecież jeszcze mają dostęp do Internetu, a nawet jak mają to nie wiedzą o istnieniu takiej strony. Prasa i telewizja też rzadko zajmuje się tymi sprawami i mało je nagłaśnia, a jeżeli już, to z reguły tylko na zasadzie interwencji. Wtedy ludzie którzy nawet to czytają czy oglądają mają wrażenie, że „przypadek jest jednostkowy, wyjątkowy i właściwie nie wiadomo jak pomóc”. Podejrzewam, że AFN „utrzymuje się” głównie z datków dogomaniaków. Wiem, że dogomaniaków jest bardzo wielu, ale „potrzebujących” jest jeszcze więcej. CIĘŻKA CODZIENNA PRACA NA RZECZ ZWIERZĄT JEST OGROMNIE WAŻNA I NIE DA SIĘ JEJ PRZECENIĆ ale może warto by pomyśleć o jakiejś kampanii informacyjnej. ALE TAKIEJ NA SZEROKĄ SKALĘ. Myślę, że to przyniosło by efekty nie tylko finansowe (w tej chwili najważniejsze) , ale też zwiększyło ilość adopcji, liczbę wolontariuszy i poziom świadomości o konieczności sterylizacji. ZRÓBMY COŚ W TYM KIERUNKU !!!! Nie wierzę, żeby np. ulotki wręczane ludziom w mieście nie przyniosły efektu. One nie muszą nawoływać do wpłat. Wystarczy jak skierują ludzi na dogomanię. Ta strona „otworzy im oczy” i na pewno znajdzie się wielu chętnych do pomocy. SPRÓBUJMY !!! Pozdrawiam WSZYSTKICH.
-
Nikt tu już nie zagląda ? Kto wie co z Korunią się dzieje ?
-
Brutus - wiejski burasek też może znaleźć szczęście :-)
Topi replied to Camara's topic in Już w nowym domu
Świetny wątek. Jeszcze nie widziałam na dogo tak "lekko i radośnie" wyadoptowanego psiaka. Brawo Cioteczki. ********************************************************* Brutusku - życzę Ci szczęścia. -
Kraków => pies - sitko, Knapik - bardzo gryziony w schronisku. MA DOM!
Topi replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Kamień z serca ... Pani Małgosia MĄDRĄ BABCIĄ jest więc ma mądrego wnuczka. Ogromnie się cieszę. I to że Knapikowi imienia nie zmieniono też dobrze świadczy o rodzinie. Moim zdaniem. *********** Knapiś, sprawuj się !!! Nie przynieś Ciotkom wstydu !!!1 -
Kraków => pies - sitko, Knapik - bardzo gryziony w schronisku. MA DOM!
Topi replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Będzie dobrze. Choć nie znam Knapika osobiście, myślę że hałaśliwy ponad normę nie będzie i zanim zacznie stróżować - Pani zauważy jego wdzięk, a wtedy szczekanie (w normie) stanie się sprawą trzeciorzędną. O sprawy czystości też się nie martwię bo jeżeli Pani miała już psa to zapewne te sprawy zrozumie i wie że to się szybko zmieni. Nadal podchodzę z rezerwą do wnuczka i bardzo chciała bym się pomylić. Śledzę wątek Knapika od początku. Bardzo zależy mi na jego szczęściu. ****************** Powodzenia Piesku. -
Kraków => pies - sitko, Knapik - bardzo gryziony w schronisku. MA DOM!
Topi replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Kto tam w tym domu rządzi ??? Bo jeżeli wnuczek to ja o Knapika się boję. Miałam Kubusia. Był po miesięcznym pobycie u rodziny w ktorej rządziły dzieci. Prostowanie jego psychiki trwało kilka lat i nie w pełni się udało. -
Kraków => pies - sitko, Knapik - bardzo gryziony w schronisku. MA DOM!
Topi replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Brakuje Knapika na Allegro !!!! Cioteczki !!!! -
Brawo Han&Dom. Ładnie i dobrze to napisałaś, choć my tutaj wszyscy o tym wiemy. Niestety, poza nami jest jeszcze inny gorszy świat. I są ludzie którzy nikomu niczego nie poświęcą.
-
Kraków => pies - sitko, Knapik - bardzo gryziony w schronisku. MA DOM!
Topi replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Knapiczku, co z Tobą ? Taka tu cisza !!! -
13 lat temu wzięliśmy z KUNDLA naszego Kubusia. (awatarek) Pies był skrzywiony psychicznie, gryzł domowników, w parku biegał za ludżmi, szczekał i gryzł. Nie pozwalał sobie dotykać tylnych łap więc nie było mowy o ich wycieraniu. Nie lubił głaskania. O przytulaniu nie było mowy. Gdy usiadło się obok niego na kanapie natychmiast uciekał, najchętniej do drugiego pokoju. Nigdy się nie bawił. Nie przychodził na wołanie. Po trzech tygodniach męki wszyscy w domu mieliśmy go dość i chętnie byśmy go oddali ale ... moja mama powiedziała: jak nie my to kto ?... co z nim będzie ? ... przecież nikt go nie weźmie ... podjęliśmy zobowiązanie ... trudno ... Kubuś był z nami 12 lat z których dwa pierwsze były bardzo trudne, bo pies uczył się ufania nam a my uczyliśmy się postępowania z nim. Odszedł z powodu cukrzycy. 1,5 roku był niewidomy. Dwa lata dostawał insulinę dwa razy dziennie. I mimo że nasz dom zawsze był zapsiony, Kubuś był naszym najkochańszym, najcudowniejszym psem. Ten dzień kiedy pierwszy raz położył głowę na moich kolanach był jednym z tych dni dla których warto żyć. Teraz od lutego mamy Monię (z Węgrowa) - też sunia po przejściach i nie wiadomo co z niej wyrośnie. Dlatego czuję się upoważniona do określenia ludzi którzy nie dali szansy małej, samotnej pisnie jako ludzi niepoważnych i nieodpowiedzialnych.
-
Kraków => pies - sitko, Knapik - bardzo gryziony w schronisku. MA DOM!
Topi replied to Jagienka's topic in Już w nowym domu
Jagienko, Twoje milczenie zaczyna być wymowne. Co z Knapikiem ?