Jump to content
Dogomania

czarna_zaba

Members
  • Posts

    623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by czarna_zaba

  1. Ten to sie potrafił ustawić - nieograniczona wolność i miska na zawołanie:diabloti: Cóż, rozumim, ze nie głoduje,nie marznie i schron na niego nie poluje, więc osiągnięty został zdrowy kompromis międzi jego potrzebą włóczęgostwa a bezpieczeństwem. A gdzie on sypia? Mosi, może CI jakieś pieniążki na karmienie uciekiniera przelać? W końcu stołówkę sobie zrobił u Ciebie?
  2. Wiosna, może mogłabyś przytrzymać miejsce dla Anośka Ja ciągle mam nadzieję, ze on się znajdzie. A jeśli nie... ja już nawet nie chcę Fionie głowy zawracać, ale chyba mamy dwa kolejne bezpańskie psy na osiedlu. Jak tylko się domknie sprawa Klary vel Tośki, to będę rozmawiała z Fioną o tych dwóch psach, na pewno też je już widziała.
  3. Lara mnie się kojarzy z Larą Croft:angryy: a Klara z postacią z książki "zapach rumianku" i to drugie skojarzenie bardziej mi odpowiada. Fiona, Ty ją znasz najlepiej, może już ją jakoś nazwałaś?
  4. Mogę ja? Jak ją zobaczyłam od razu przyszło mi do głowy Klara - nie wiem dla czego, bo nie jestem wielbicielką ludzkich imion u psów. Ale tutaj mi jakoś pasuje:oops:
  5. Widziałam j na spacerze z Fiona, pod lecznica. Przepiekna psica, której pychol az sie rozpromienia gdy slyszy ludzki glos. A lapa, koszmarny widok:-( Pilnie potrzebny tymczas dla niej!!!!!!!
  6. CZy ta łazja sie pokazuje? Mam nadzieję, ze skubaniec nie wraca do Kielc:shake:
  7. Co mi przypomina jak Potter dyktowała mi listę rzeczy do sprawdzenia na kontroli przedadopcyjnej: jak minęła porządek na półkach i przeszła do sprawdzania poziomu podlania kwiatków, musiałam przyznać szczerze, że ja bym jej kontroli w życiu nie przeszła i na DS dla jej psów bym sie chyba po prostu nie nadała.... Pewnie dlatego moja Żaba jest ze schronu - schron nie pyta.... Jakoś mi tak głupio w stosunku do Jaro1 Przepraszam jeśli poczułeś się urażony i rozumiem Cię doskonale. Z drugiej strony wiem ile wątpliwosci wiąże sie z decyzja o wydaniu psa, szczególnie takiego, którego ma sie we własnym domu, na tymczasie. Dom ma być idealny, dmuchamy na zimno, bo kazda nieudana adopcja jest naszą osobistą porażką. Przynajmniej ja tak bym to odczuła. Trudna sytuacja i przykra......
  8. Wyadoptować psa spod szpitala się praktycznie nie da, bo one raz są, a potem potrafi ich 2 dni nie być. Co z tego, że ktoś zadzwoni, jeśli nie wiem jak mogę się z nim umawiać na obejrzenie psa? Jedyna możliwość to umieszczanie ich w miejscach, gdzie mogły by czekać na swoją szansę, ale takich miejsc poprostu w Kielcach nie ma. Nie ma też możliwosci sterylizowania suk 1 Mamuśka jest kompletnie dzika, nie ma jej jak złapać 2 nawet gdyby sie udało nie ma jej gdzie przetrzymać 3 nawet jeśli znajdzie się ktoś, kto ja przetrzyma, to jak ją później wypuścic z powrotem pod szpital, jesli ona juz zazna bycia w domu, przy człowieku?
  9. Na terenie szpitala cieczka. Cholerna Mamuśka znów jest pokryta, nie wyobrażam sobie usypiania kolejnego miotu, ja na pewno nie będę w stanie się tego podjąć. Druga suka - Krawatka, dostała 15 czerwca zastrzyk antykoncepcyjny i wygląda na to, ze odpukać, zadziałał. Następny w grudniu jak się uda nam znów ją złapać. Staruszek w kiepskim stanie, chodzi z trudnością, wczoraj wył rozpaczliwie, spanie na trawie w strugach deszczu na pewno mu nie pomaga:-( Jest nowy psiak, nieduży, o ciekawym prążkowanym ubarwieniu. Nie wiem jak im pomóc, nie podnoszę nawet wątku bo i tak nikt się nie interesuje:shake:
  10. Ale jędzor:angryy: Boi się, że go zamkniesz. Baran jeden nie wie co dla niego dobre. Może wróci jak zgłodnieje?
  11. Mosi, nos do góry, to mądry pies, prawie rok utrzymał się na osiedlu, wróci. Chyba sobie musi odbić czas w zamknięciu.
  12. Skubaniec:mad:. Ale ja myślę, ze on wróci, bo gdzie mu będzie tak dobrze jak u Mosii? (Ja bym wróciła na jego miejscu:evil_lol:) A poważnie. Antoni latawiec nawiał z tymczasu od Miśki 79, w dniu kiedy miał jechać do Mosii. Ze 2-3 h szukałyśmy go po okolicy, aby w końcu okazało się, że chłopak zrobił rundkę po wsi, przypuszczalnie zorientował się, że nie wie jak wrócić do Kielc i grzecznie wrócił na tymczas. A spędził tam tylko jedną noc! U Mosii jest już chyba ze 2 tygodnie i myślę, że najpóźniej jutro, a może nawet dziś, jak mu pożądnie kuper zmarznie, wróci do domu. Ja sie tylko martwię, że nie mam pojęcia jak takim sytuacjom zapobiec w przyszłości, bo wygląda na to, że ten włóczykij sie jednak nie podporządkuje:shake:
  13. To jeszcze w góre podrzucimy:)
  14. Pchełka moim zdaniem jest adopcyjna, z tym, ze rodzina musi być zdecydowana na dalsze leczenie jej. Jej stan był b.ciężki, a odporność jest nadszarpnięta. Jednak Pchełka to dzielny i uroczy piesek, jestem pewna, ze przy troskliwej opiece będzie ok:) Pchełka do piątku bierze zastrzyki,musi mieć kolejne odrobaczenie i na razie to chyba tyle:)
  15. [IMG]http://images34.fotosik.pl/359/6347109181a680damed.jpg[/IMG] Pchełka na własnych łapkach - jeszcze ciągle trochę niepewnie Zobaczcie też jaka z niej malizna.....[IMG]http://images31.fotosik.pl/359/776cdd5f0c03af51med.jpg[/IMG]
  16. Odebrałam dzis Pchełkę ze szpitalika, ale zaledwie po 3 godzinach był nowy problem i kolejna wizyta w lecznicy - Pchełka ma zapalenie pęcherza, strasznie ją boli, to pewnie dlatego tak bardzo płakała, ze w szpitaliku nie mogli z nią wytrzymać. Dostała antybiotyk (kolejny:-() i środki p.bólowe. Bardzo potrzebny tymczas dla niej, przecież nie może taka chora wylądować na działce, a u mnie może zostać do piątku wieczorem, bo wyjeżdźam na weekend.
  17. Z Pchełeczką jest zdecydowanie lepiej. Kryzys minął na tyle, że Kwiecińscy delikatnie sugerują zabranie suni - podobno mała nocami drze się wniebogłosy. Jestem zaskoczona, bo na nóżkach ledwo stoi, plączą jej się jeszcze i trzęsą, ale cóż w sumie od gardełka do nóżek daleko:diabloti:
  18. Antoś tak długo czekał i już tak blisko był tego, żeby sie doczekać, nie możemy teraz pozwolić, żeby go w schronie wykończyli
  19. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=119880[/URL] Fiona, spórz
  20. Dzwoniłam do lecznicy - stan Pchełki bez zmian. Oznacza to, że ku zdumieniu wszystkich nadal żyje. Kiedy zostawiałam ją wczoraj rano, stan był krytyczny, a starszy Kwieciński nie dawał zbyt wielkiej nadziei. Ale po południu Pchełka wciąż żyła. Teraz jej stan jest nadal bardzo zły, nie je, nie pije samodzielnie, jest stale na kroplówce, wymaga stałej opieki i dlatego wskazany jest nadal pobyt w szpitaliku. Dr Kwiecińska rozumie zresztą, że nie mamy ja zapewnić jej odpowiedniej opieki, nawet jak jej stan będzie stabilny.
×
×
  • Create New...