sachma
Members-
Posts
1974 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sachma
-
Witamy się! Kojarzę was z pudlowego XD dłuższą chwilę potrzebowałam, żeby skojarzyć, gdzie ja tego psa widziałam XD Proszę o przepis na ciastka :P mój niejadek jest na tyle wybredny, że nie wszystko mu podchodzi i np ciastka z wątróbki działają tylko w domu, bo w nieznanym otoczeniu istnieje dla niego tylko żółty ser - innymi przysmakami gardzi :P
-
Lennosław przed i po kąpieli. [URL="https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1209300_707733085908096_141666857_n.jpg"][IMG]https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q85/s320x320/1209300_707733085908096_141666857_n.jpg[/IMG][/URL] [URL="https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/999139_707733072574764_1375692540_n.jpg"][IMG]https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/q85/s320x320/999139_707733072574764_1375692540_n.jpg[/IMG][/URL] nagle się okazało, że mój "łysek" ma włos długości od 5cm na bokach do nawet 8cm na dupie i karku XD będzie z czego rzeźbić przed nowym sezonem wystawowym XD Nie wiem jeszcze czy wystartujemy w Gdańsku, czy jednak zaczniemy od Bydgoszczy.. w Bydgoszczy są dwie wystawy pod rząd, nie wiem czy po takiej przerwie, nie będzie to za dużo jak na jeden raz, a nie chcę opuścić nocnej - kilka lat temu strasznie plułam sobie w brodę, że nie zgłosiłam go też na nocną, bo i tak zanim bisy, zanim się spakowaliśmy itd i za nim wyruszyliśmy to powoli szykowali się już do nocnej..
-
ja rozmrażam w mikrofali i wiem, że kluczem do sukcesu jest dobranie odpowiedniej mocy i czasu rozmrażania - żeby się rozmroziło, ale nie ścięło. Jasne, rozmrażam dla nas, bo jakoś nigdy nie zapominam, żeby dla psów wyciągnąć coś na obiad, ale zdarza mi się zapomnieć o obiedzie dla nas :P Zauważyłam za to że Lenny po produktach głęboko mrożonych (czy to kaczka, czy królik czy gotowy barf) wymiotuje, nie ważne czy jest to rozmrażane w mikrofali czy w sposób "naturalny".. a pewnie gotowego brafu ale nie głęboko mrożonego nie dostanę? z drugiej strony, zawsze kupuję psom w większej ilości i to sobie tak leży w zamrażarce, czasem po 2-3miesiącach coś odkopię i podaje - nie dzieje się nic, ale jak kupię w sklepie coś zamrożonego, to zawsze są sensacje..
-
spoko i tak muszę iść do związku, bo zmieniłam nazwisko i chcę żeby mi to zmienili w legitymacji i w rodowodzie psa :P więc może wymienią mi całą legitkę.. tylko najpierw muszę opłacić zaległą składkę XD a jakoś ciągle przypominam sobie o tym jak konto świeci pustkami :oops:
-
[QUOTE]Zresztą nr legitymacji ma inny format 0000/XX,[/QUOTE] lol.. u mnie jak byk LEGITYMACJA Nr 00000/X/00 o.O i na zewnątrz i w środku, a w dokumentach psa dokładnie ten sam nr o.O [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-Cu00RIlzb1M/UjiEl0T2vAI/AAAAAAAABAw/cLuFboodQV8/w464-h619-no/WP_001011.jpg[/IMG]
-
Zazdrosny jest Odie, jak gadam do małej to próbuje się "włączyć" do rozmowy :P staje obok merda ogonem i kombinuje jak wejść między mną a młodą. Lenny jak to Lenny, nie narzuca się jej, jak mała hałasuje to podejdzie, popatrzy i zajmuje się własnymi sprawami. Jak młoda płacze, to Lenny zagląda do niej i jeśli ktoś nie przychodzi to biega między małą a mną czy mężem - daje znać że mała płacze, w razie gdybyśmy nie słyszeli :P a jak młoda się rozpłacze u kogoś obcego na rękach (obcy to każdy, kto z nami nie mieszka, nie licząc moich rodziców i rodzeństwa, bo z nimi mieszkaliśmy jeszcze do września) to Odie patrzy spode łba a Lenny zaczyna powarkiwać i nie dostępuje tej osoby na krok, do póki młoda na trafi w ręce domowników.. jak mała śpi na kanapie, a ja coś robię w domu to psy śpią w pobliżu - przeważnie przy kanapie, czasem kładą się na kanapie obok niej (jeden z jednej strony, drugi z drugiej) i trzymają pyski na jej kocyku. Jak młoda jest w leżaczku to kontrolnie co jakiś czas do niej podchodzą, wąchają nóżki i rączki i pilnują leżaczka. Jak młoda jest w wózku na ogrodzie to leżą przy wózku, jak wracam do ogrodu to zajmują się swoimi sprawami od czasu do czasu sprawdzając czy ja dalej stoję na warcie, jak mnie nie ma to one przejmują funkcję pilnujących. Lennemu został już tylko mały ślad po bąblu, myślę że jeszcze kilka dni i powinno całkowicie zniknąć :)
-
[quote name='rottaska']sachma ,nie wprowadzaj ludzi w błąd,nr.rejestracyjny to numer pod jakim jest PIES zarejestrowany w oddziale. Pies sprowadzony z zagranicy może być zarejestrowany dopiero po nostryfikacji rodowodu i wtedy otrzyma nr. rej. Jak zgłosić przez wystawy.net niestety nie wiem,chyba konto musi mieć hodowca psa i zgłoszenie na niego,ale myślę ,że do tej pory założycielka wątku już sobie z tym poradziła.[/QUOTE] sprawdziłam. [B]Rejestracja oddziałowa[/B] u mnie to dokładnie ten sam nr który mam w legitymacji, czyli nikogo nie wprowadzam w błąd - u mnie jest to jeden i ten sam numer.
-
nie wiem czy 2 miesięczne dziecko mogę w takim nosić ;) normalnie nie ma kłopotu - wet przyjmuje do 19, więc jak mąż wraca z pracy to ja idę do weta.. ale teraz niestety pracuje do 20.. i Lenny jak zawsze, robi coś sobie w najmniej odpowiednim momencie (TŻ pracuje do 20 od ostatniego poniedziałku, wcześniej był tydzień na urlopie, a normalnie pracuje do 16 - dawno nie musiał zostawać w pracy do 20, a Lenny trafił akurat w tym, jakże rzadkim okresie, kiedy roboty jest tyle, że się nie wyrabiają..)
-
obie ręce wolne, ale jak w chuście psa wrzucić i przytrzymać na stole? zwłaszcza, że Lenny do panikarz i myśli że nadal jest szczylem, więc pcha mi się na ramię, żeby się wtulić w szyję i udawać że go nie ma :P
-
No właśnie nie.. weci podejrzewają, że kotałka, która się ostatnio przypałętała na moją wiśnio-czereśnie musiała dziabnąć go pazurem i zrobiło się takie coś.. Jesteśmy po drugiej serii antybiotyku, 3x dziennie przemywam to jodyną.. już nie rośnie, ale na razie się też nie zmniejsza - kolejna dawka antybiotyku w niedzielę, kontrola w poniedziałek - mam nadzieję że mu to zejdzie do tego czasu.. Nawet nie wiecie jaki to koszmar iść do weta z 2miesięcznym dzieckiem i psem - Lenny jak zwykle z każdym psem chce się bawić, więc piszczy, a młoda jak zawsze budzi się w momencie w którym wysiadamy z samochodu, więc też płacze :/ jak do tego dodamy jeszcze pełną poczekalnię psów i ludzi to już w ogóle koszmar.. a mąż w pracy do 20.. w poniedziałek pójdę chyba zaraz po otwarciu, może nie będzie tylu ludzi.. a to winowajca : [URL="https://lh6.googleusercontent.com/KaXyriXzr1gKa61BmuXmI6F9KJchU0sLtXnY54glH6I=w464-h619-no"][IMG]https://lh6.googleusercontent.com/KaXyriXzr1gKa61BmuXmI6F9KJchU0sLtXnY54glH6I=w155-h207-p-no[/IMG][/URL]
-
no to u pudli jest łatwiej, bo najpierw wybiera się kolor, później hodowle i konkretną sukę. Dla mnie takie zachowanie jest co najmniej nie kulturalne - psa bierzemy na X lat i po za charakterem (a wiele rzeczy można po prostu wypracować) żyjemy też z jego cielesnością, więc musi odpowiadać nam też wyglądem. Ja nie znoszę morelek - po prostu ten kolor mi się wybitnie nie podoba. Wybierając psa chciałam albo białego albo czarnego - morele i srebrne odpadały totalnie - mąż nie chciał paradować z białym pudlem (morelki były jego zdaniem nie morelowe a sraczkowate i tym bardziej takiego psa nie chciał :P ), więc zdecydowaliśmy się na czarnego. Czy to znaczy, że traktujemy go jak zabawkę? Kochamy go nad życie, opiekujemy się nim najlepiej jak potrafimy - jest częścią naszej rodziny i tak jest traktowany. Żeby było śmiesznie, mimo że oboje nieznosimy morelowych pudli, nasz drugi pies jest właśnie morelowy :P ale potrzebował domu, był w drastycznych warunkach, odpowiadał nam wielkością, wiekiem i nie był agresywnie nastawiony do innych psów - spełnił podstawowe kryteria, a kolor? ważne że nie gnił ani dnia dłużej tam gdzie był, kolor się nie liczył, jednak biorąc psa z hodowli bierzemy go z innych pobudek - nie ratujemy, nie pomagamy, kupujemy za ciężkie pieniądze psa, który ma spełnić nasze marzenia względem wyglądu i charakteru - za taką możliwość płacimy i kręcenie nosem na kolor nie powinno być negatywnie odbierane.
-
Jak już zeszło na gotowe barfy, są jakieś których nie trzeba rąbać siekierką? ja słaba kobieta, męża praktycznie nigdy nie ma, rąbanie kostek było najgorszą rzeczą pod słońcem..
-
Pomozcie i rozwiejcie watpliwosci - pies ze schroniska
sachma replied to mamazuzki's topic in Wszystko o psach
Nasz kudłacz po 2 dniach czuł się już jak u siebie, niestety dopiero po 2 miesiącach przestał nam uciekać - to mistrz jeśli chodzi o ucieczki, a przynajmniej był mistrzem, bo teraz już nawet nie próbuje uciekać z ogrodu czy z wybiegu dla psów, wcześniej nie można go było zostawić samego bo po kilku chwilach znikał (do tej pory nie wiem jak uciekał, drugi pies nigdy nie wyszedł z ogrodu bez nas, Odie mimo że większy i grubszy uciekał średnio co tydzień.. ) aż nagle przestał, ale co się nadenerwowałam, napłakałam i nabiegałam to moje.. za każdym razem przetrząsaliśmy całą okolicę.. Dobrze by było gdyby córka szła z psem do babci - o ile suczka nie jest za duża, bo może się czegoś wystraszyć po drodze i małą pociągnąć, wyrwać jej się itd.. Jak kupiliśmy Lennego to wzięłam 2tyg urlopu, bo szczeniak, bo nauka czystości, ale mimo to wychodziłam z domu, żeby się przyzwyczaił, że czasem musi zostać sam. Jak adoptowaliśmy Odiego to przez tydzień byłam w domu, bo bałam się, że w czasie mojej nieobecności psy się pogryzą, ale też wychodziłam, żeby Odie przywykł, niestety lęk separacyjny nas nie ominął i jeszcze czasem mu się zdarza coś zniszczyć, kiedy nas nie ma, ale o wiele rzadziej niż wcześniej.. -
[QUOTE]z tego co pamiętam[/QUOTE] wiem, że kiedy zapisywałam psa na wystawy (a było to 2lata temu) to ten nr z książeczki się wpisywało.
-
"Numer rejestracyjny w oddziale ZKwP jest bezwzględnie wymagany dla wszystkich psów będących w posiadaniu członków ZKwP." z tego co pamiętam to jest Twój nr - powinnaś mieć go w książeczce, którą dostałaś jak się zapisywałaś do ZKwP - bo żeby wystawić psa musisz być członkiem ZKwP i mieć opłaconą składkę. Jeśli nie jesteś zarejestrowana w ZKwP (ty jako ty, a nie pies) to jesteś "wystawcą zagranicznym" i powinnaś wypełnić formularz w języku angielskim, bo ten w języku polskim jest tylko dla członków ZKwP :) i wtedy chyba jednak musisz nowe konto założyć.
-
to tak jakbyś powiedział, że twoje 3letnie dziecko włóczy się samopas po mieście... Pies może zostać przejechany przez samochód/pogryziony przez innego psa/zabity przez jakiegoś psychola - może coś zjeść i się zatruć, może stać się cokolwiek. Wychowany pies powinien wracać kiedy opiekun zawoła - inaczej nie można go nazwać wychowanym ;) a opiekun powinien mieć na tyle oleju w głowie, żeby psa samopas nie puszczać.
- 13 replies
-
- pies
- ubezpieczenie
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Lennemu coś wyskoczyło na pyszczku :( a ja do soboty raczej nie dam rady się ruszyć do weta (Seba pracuje do 20, a z młodą będzie ciężko dotrzeć do mojego weta..) macie może pomysł co to może być? jest twarde i nie boli go jak dotykam - nie wciskałam mocno, tylko dotykałam, bo myślałam że tam jakaś ropa jest czy coś.. rośnie.. w niedzielę zauważyłam, było malutkie.. dziś już jest jak dioda.. [URL=https://lh3.googleusercontent.com/3boTUWE25ihFPSdgpzM5NtppQkADy0K2jD-m48PXukA=w464-h619-no][img]https://lh3.googleusercontent.com/3boTUWE25ihFPSdgpzM5NtppQkADy0K2jD-m48PXukA=w155-h207-p-no[/img][/URL] [URL=https://lh6.googleusercontent.com/-3d_-xWUubas/UiZMuPzgABI/AAAAAAAAA_I/IbK2G3_krCE/w464-h619-no/WP_000953.jpg][img]https://lh4.googleusercontent.com/I2SLWrvAM9NyW4p6fD1YxWZIJlh32uRO5GyJM2cZOkQ=w155-h207-p-no[/img] [/URL]
-
[quote name='Koszmaria']nasuwa mi się pytanie: czemu puściłeś psa samopas? żeby było jasne - nie pochwalam, bo swoje psy potrafię odwołać i nawet jak zapomnę zamknąć furtki to wystarczy jeden gwizd, żeby zawróciły, ale już np moja ciotka swojego psa nie złapie, kiedy ten wymknie się między nogami przez furtkę na ulicę - leci przed siebie i nie wiem jakiego spida trzeba by było mieć, żeby go dogonić i nie stracić z oczu (jej nawoływania nic nie dają, pies ma ją głęboko.. ) - to oczywiście kwestia wychowania, a raczej jego braku.
- 13 replies
-
- pies
- ubezpieczenie
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
sprawdź czy hodowla jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce, bo jeśli nie, to możesz "śmiało" brać szczeniaka - na wystawy i tak nie pojeździsz ;)
-
[QUOTE]pani hodowczyni sugerowała nam bliższe poznanie pudli królewskich które ponoć dość mocno się różnia charakterem od mniejszych odmian[/QUOTE] może to dlatego, że mam średniaka, ale nie zauważyłam żadnej różnicy w charakterach - psy aktywne, chętne do pracy, wpatrzone w człowieka, czasem fochowate - to trzeba przyznać, mój strzela fochy straszne, obraża się na nas i potrafi być krnąbrny. Toyki czasem są rozpuszczone i wtedy jest masakra, bo szczekliwe i zadziorne.. chociaż jak byłam w hodowli pudli mini w Bydgoszczy to bardzo zraziłam się do pudli.. dobrze, że później porozmawiałam z innymi hodowcami, bo pewnie dziś nie byłabym szczęśliwą posiadaczką pudla :P
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[QUOTE][B]Opie zosta[U][I]ła[/I][/U] porzucona przez właściciela farmy produkującej nabiał. Nim trafiła do "Sanktuarium", była bardzo bliska śmierci.[/B][/QUOTE] toż na zdjęciu jest byk :roll: metamorfozy niesamowite :)
-
Jak zawsze kciuki są :)
-
moje psy mądrzejsze niż ja - podgotowane serce zjadły. co to są te ajuszki?
-
oj płuca są straszne! moje z kuchni uciekły jak im wrzuciłam do misek! nie przeszły ani w formie surowej ani podgotowanej ani ugotowanej.. psy uciekały od miski i przez 48h nie jadły nic (nie licząc dwóch rolek papieru toaletowego, które skonsumowały drugiego dnia wieczorkiem... wtedy pękłam i dałam skrzydełka..) ja kupiłam dziś 2kg korpusów - do tej pory jadły ćwiartki, skrzydełka i szyje indycze.. zobaczymy jak wejdą im korpusy, kupiłam też dwa skrzydła indycze na próbę - Odie sobie poradzi, nie wiem jak Lenny..
-
Moje oba psiury są znów na barfie (były do tej pory na mieszance surowe co jakiś czas + sucha karma jako podstawa). Na razie idzie dobrze, jedzą chętnie wszystko po za podrobami :/ nie chcą ani serc wołowych, ani wątroby wołowej/wieprzowej/kurzej. Dziś kupiłam serce wieprzowe - też jest ich zdaniem nie jadalne.. Czy podroby są konieczne? Moje zjadają tylko kurze serca, nic innego nie chcą.. Nie próbuje nawet ze żwaczami, bo skoro serca są ich zdaniem nie jadalne, a to przecież mięsień to boję się, że nie dość że sobie dom zasmrodzę to później i tak będę musiała to wywalić..