A wiec Gipson lezy wlasnie w restauracji pod stolem, wcisniety w najglebszy kat. Wszelkie wolania ludzi, nawet jak mu gosc steka dawal, to zupelnie ze strachu ignoruje. Boi sie kazdego ruchu ludzi, kazdego slowa do niego skierowanego, kazdego kroku i ruchu. Do mnie podchodzi, czasami sie nawet cieszy jak jestesmy sami, ale tylko jak jest zemna sam. Mialam juz duzo psow, ale czegos takiego to jeszcze nieprzezylam i na oczy niewidzialam!:shake::shake: Co mu ci ludzie, do holery, zrobili, ze 8- miesieczny pies, tak ma psychike zniszczona!!!!!:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::mad::mad::mad:
Ja bym tego wlasciciela to........:snipersm::snipersm::chainsaw:
Jestem wsciekla, bo taki mlody pies to powinien wariowac, szalec, bawic sie, psocic, nawet za bardzo, a on jeszcze ani razu nie szczeknal, nie pisnal, niewyl, potrafi godzinami w jednym miejscu siedziec bez ruchu, a jak sie spojrzy w jego oczy, to widac tam tylko taki okropny strach i przerazenie, ze ciarki przechodza.....:zly7:
Jak dlugo on byl u tych ludzi? ONi go ze schronu wzieli, tak? Ile wtedy mial? Co jeszcze wie ktos na jego temat? Potrzebuje jak najwiecej informacji o nim zeby go bardziej zrozumiec. :help1: