Jump to content
Dogomania

Zofia.Sasza

Members
  • Posts

    4234
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zofia.Sasza

  1. [COLOR=Red][B]Czy wiecie, co TO zrobiło???[/B][/COLOR] :angryy::mad::angryy::mad: [IMG]http://img527.imageshack.us/img527/1549/img2987gs7hv2.jpg[/IMG] Rano zrobiło, ale teraz mi się przypomniało :angryy: Próbowało zabić moją komórkę. Wygryzło klawiszki. Tzn. jeden wygryzło już dwa tygodnie temu :angryy: Teraz dokończyło dzieła zniszczenia. Poszłam się kąpać, a telefon włączył budzik. No i najpierw usłyszałam ten budzik, potem szamotaninę, a potem łomot... Ono się położyło na komórce i jak się włączył alarm wibracyjny, to uznało że coś je atakuje od spodu. I postanowiło to zamordować. Gryzło i - sądząc z odgłosów - rzucało moją biedną komóreczką. Teraz zamiast wielu klawiszków mam takie świecące dziurki :placz: Komórka na razie działa, ale jak długo? Pozbierałam klawiszki, spróbuję przykleić. [COLOR=Red][B]NIENAWIDZĘ SZPICOTERIERA[/B][/COLOR] :angryy:
  2. [quote name='Chandler']Fajnie, bo my tu już w ziemię wrastamy...[/quote] To ja czekam aż na wiosnę zakwitniecie :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  3. [quote name='sleepingbyday'] zosia, a ty byś sie nie wściekła, jkabys sie zorientowała, że palisz niedopałki???[/quote] Nie. Jak szlugi były na kartki to mi się zdarzało :oops: Oczywiście w lufce...
  4. Będzie info. Zapodałam temat p. Józefowi. Ma zapytać Marzenę i puścić mi sygnał. Nota bene bardzo się ucieszył, że dzwonię i wciąż pytał, kiedy znów przyjadę. Wstępnie umówiliśmy się na marzec.
  5. No jego to akurat łatwo podmienić :evil_lol: Ma taki hmm... popularny typ urody.
  6. [quote name='sleepingbyday']a mój dziadek walczył na zamojszczyźnie, ale w AL, to teraz tez gorzej :razz:. niemniej jednak cos tam się działo, bo po wojnie nic nie opowiadał,bał się,moja mama nic nie wiedziała, dopiero moje pokolenie zaczęło wypytywac. jak się zaczęło głosno mówic o AK, to spytałam o to, a on powiedział, że wtedy to im różnicy nie robiło, zwykli zołnierze walczyli po prostu. cos w tym jest, nie ma powojennej perspektywy, nie ma tego rozdzielenia robionego przez historię. AL, nie AL, mimo wszystko i tak niemal cudem uniknał katynia (ze lwowa drałował pod zamość) i majdanka. jeszcze "ciekawiej" miał mój wujeczny dziadek, lekarz, był w stutthoffie i szedł drogą smierci, padł w zaspę i go zostawili, żeby skonał, nie dobili go, juz nie było dostaw amunicji. znalazła go idąca na zachód armia radziecka, wykurowali i leczył rosjan w szpitalu polowym. a w tym samym czasie jego żona w wyzwalanym lęborku nie dośc szybko otworzyła w nocy drzwi czerwonoarmistom i przywitali ja serią z karabinu... wujek potem był lekarzem i ordynatorem w szpitalu leborskim, jakis czas po jego śmierci chcieli jego imieniem nazwac jedna uliczke. na posiedzeniu rady miejskiej była jego druga zona i jak sie dowiedziała, o ktorą uliczke chodzi (jakaś na peryferiach, niewybrukowana) to dostała zawału i umarła. ciekawe, jak sie czuli radni...:cool3: za to nie mam wawelberczyka w rodzinie :evil_lol:[/quote] Za to mój tata był w Stutthoffie :eviltong: A dowiedzieliśmy się o tym, gdy mama postanowiła pokazać mnie i bratu obóz koncentracyjny. Stutthoff właśnie. Wysiadamy z samochodu, a tata nic - siedzi. Mama: "Tomasz, ty nie idziesz?", tata: "A dziękuję, ja już tu byłem". Zresztą trafił tam nie za żadne bohaterskie czyny, ale za fałszowanie papierosów. Zbierali z kumplami niedopałki, wykruszali tytoń i robili z tego nowe fajki, które opylali Niemcom. Jak wyszło na jaw, to szkopy się wściekły...
  7. Isadora, mój dziadek był wawelberczykiem! Specjalność maszyny młyńskie i małe elektrownie wodne...
  8. [quote name='WŁADCZYNI'] A i jeszcze drażnią mnie panie w futrach - Su się patrzy zdziwiona, ja prawie zeszłam jak mi wychyneło z tyłu duże i futrzaste:evil_lol:[/quote] Sorki za offa, ale ja w takich razach podchodzę i pytam BARDZO uprzejmie: "Przepraszam, ale czy Pani wie, że TO (wskazanie na futerko) jest zdechłe?" :evil_lol:
  9. Moja Nena uznała, że komórka jest jak kolba kukurydzy. Tak fajnie wyskakują klawiszki :evil_lol: Cedziłam kupy przez tydzień :mad: Wylazły...
  10. Kurka, no. [B]To ja napiszę jeszcze wyraźniej: duże TEŻ najczęściej ze strachu. [/B]Naprawdę zastanawia mnie stosunek niektórych dogomaniaków do małych psów. Ja nie widzę szczególnej różnicy między dużymi, małymi i średnimi psami. W Polsce większość jest niewychowana, bez odwołania, skrzywiona. Moja Nenka też ma przed sobą długą drogę do "odjazgocenia" (trafiła do mnie w lipcu w wieku 2,5 roku, z ulicy), więc po prostu na spacerze mam oczy dookoła głowy, a potencjalne obiekty jej agresji obchodzę dużym łukiem. Ponieważ ona potrafi także człowieka złapać za nogawkę, noszę w kieszeni dropsy i proszę ludzi żeby jej dawali (Pomaga! Jest lepiej). Natomiast uważam, i uważać będę, że mój 21-kilowy collie stanowi potencjalnie większe zagrożenie dla otoczenia (i ludzkiego i psiego) niż 8-kilowa Nena. To wynika z praw fizyki po prostu. [B]Co oczywiście nie oznacza, że maluchy mogą latać gdzie popadnie i atakować, obszczekiwać wszystko, co się rusza!!![/B] Po prostu gdybym, hipotetycznie, była w takiej sytuacji że moje psy kogoś chcą zazębić, a ja mogę utrzymać tylko jedno z nich (nie wiem, nagły udar mózgu, czy złamanie ręki), trzymałabym Saszę, puściłabym Nenę. Uff - to już jest wyższy szczebel teorii :evil_lol:
  11. [quote name='Bamboo ®']Ja się odniosłam wyłącznie do kwestii zasadności samego uśpienia. Moim zdaniem dobrze, że oszczędzono mu cierpień. :cool1:[/quote] Pewnie że tak! Może jestem przeczulona, ale jak we wrześniu odchodził mój kociasty to właśnie poszłam do pierwszego lepszego weta - bo blisko. To była groza. Wetka miała stażystkę i cały czas głośno jej klarowała, co i jak (ja beczałam). Potem ta g---ra trzy razy kłuła biedaka z "głupim Jasiem" (ostatni raz dootrzewnowo :angryy:). Potem musiałam czekać aż lek zadziała w poczekalni pełnej ludzi - w tym dzieci ("Mamo, a co jest kotkowi?", "Mamo, a dlaczego pani płacze?"). Gdy weszłam z już przyspanym kociskiem "wetka" mówi "To niech teraz Pani wyjdzie". Była wielce zdziwiona, gdy odmówiłam. Do tej pory mi się to po nocach śni i mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie podjechałam do lepszego weta :-( Nie chciałam bidulka ciągać po mieście, a zafundowałam mu takie coś... Najgorsze to, że ja wiem, że ta lecznica jest do d--y :-( Chciałam więc podkreślić, że i w takim wypadku liczy się to, by wet był naprawdę dobry. Tylko o to mi chodziło. Mesia, mojego poprzedniego collie usypiała dr Bielowa na SGGW i było godnie, z szacunkiem dla mojej żałoby i bez psiego cierpienia (co ciekawe, bez "głupiego Jasia", a pies odszedł w pełnym spokoju). Warto iść do dobrego weta. Potem się nie ma koszmarów...
  12. A może przeprowadzka do stolycy? U nas wszystkie psy jeżdżą za darmo :evil_lol: Lech Kaczyński to sprawił.
  13. Też z Krężela. Prawie identyczny jak Leia. Był skrajnie wystraszony, a teraz się pięknie uśmiecha :loveu: Siedzi w Hoteliku u Murki i właśnie zaczynamy go ogłaszać. Cholerka z tą Leią...
  14. Wracałam z psami ze spacerku. Auteczkiem. Podjeżdżam pod klatkę, a tam... Wojsko. :crazyeye: Kompania honorowa konkretnie z trąbką, werblem, bagnetami i szablami... Pod apartamentowcem stało i na coś czekało... Tak wyglądało! A na co czekało - wnet się okazało :lol: Było to 10 staruszek o wyglądzie mocno inteligenckim. One to wojskiem owym dowodziły... Wojsko na trąbce zagrało i Hance Czaki cześć oddało. A była to dziewczyna z Biura Informacji i Propagandy AK. Pani Hanka była czymś w rodzaju sekretarki, więc oczywiście znała bardzo wiele adresów, nazwisk, kontaktów. Niemcy schwytali ją i torturowali, a ona milczała. Do końca. Jest patronką maleńkiej uliczki przy mojej kamienicy. A jej szkolna koleżanka, moja imienniczka, co roku organizuje właśnie taką wypasioną uroczystość. W zeszłym roku był nawet prof. Bartoszewski! Coś takiego jest możliwe tylko w Warszawie (a zwłaszcza na Żoliborzu). Pewien mój znajomy - imigrant z Wrocka - żalił się kiedyś, że źle się czuje w stolicy, bo u nas "wszędzie są groby". Cóż... Nie nasza wina że tu Hitler i Stalin zrobili co swoje. Patrząc na tą, dość surrealistyczną scenę (ulica nawet nie była zamknięta dla ruchu, wokół trwało normalne życie miasta) czułam się jak w innej rzeczywistości. A swoją drogą, chciałabym w wieku tych Pań mieć tyle "pary", co one.
  15. No nie, ja naprawdę nie widzę powodu, by ktokolwiek, kto płaci czynsz miał sprzątać korytarz :crazyeye: Co innego jak mamy remont czy wynosimy choinkę np. Wtedy tak. Ale przecież za sprzątanie komuś się płaci. Czemu go wyręczać? Przecież to nie komuna tylko normalny dom...
  16. Słuchaj, może mogłabyś pożyczyć od kogoś (o ile nie masz) dyktafon z funkcją aktywacji głosowej. On się włącza jak pojawia sie dźwięk. Ewentualnie kamerę internetową. Miałabyś wtedy pewność, czy sąsiadka ściemnia, czy nie. Ja tak zrobiłam i mam święty spokój i dowód w ręku :cool3: Co do sprzątania korytarza, to jakiś pomysł z Alternatywy 4 jest. Nie wiem, czy to przepisy spółdzielni, czy ogólne, ale u nas jest tak, że muszę sprzątać TYLKO pod własną wycieraczką (wywaliłam i nie sprzątam w ogóle :evil_lol:). Przecież w czynszu jest taka działka jak utrzymanie czystości. Płacisz za to i masz to robić sama? Współczuję - też miałam takie kłopoty. Sąsiadka twierdziła, że psica szczeka non stop. Teraz już spokój.
  17. [quote name='Juliusz(ka)'][B]zofia&sasza[/B] - ale mój też atakuje ze strachu:diabloti:, tyle tylko, że mojemu 'nie' wolno, bo jest duży. I w tym cały bajer - małe jazgocze, świga się na smyczy - ojjj... bidulek się boi/patrzta ludziska jaki odważny;), duży robi to samo - jesooo! morderca![/quote] Przepraszam, to do mnie? :crazyeye: Przecież napisałam, że powinno się szkolić i kontrolować psy każdej wielkości.
  18. No właśnie - maluchy reagują tak, a nie inaczej przeważnie ze strachu. Tym bardziej, że wiele z nich miało przeżycia z większymi psami, a dysproporcja sił fizycznych jest znaczna. Żeby było jasne: Uważam, że właściciele małych psów powinni z nimi pracować i kontrolować je tak samo jak ci, którzy mają psy duże. Jednak jeśli zaraz rozpęta się gremialna nagonka na "jazgoty", "kurduple" etc. - będziemy się bronić :evil_lol:
  19. To jest pasta odkłaczająca, którą mój kociasty musi łykać, choć jest prawie łysy. Psiska go zakłaczają... Dziś będą nowe foty. Nie psie - żoliborskie, ale mocno odlotowe... Człowiek nigdy nie przewidzi co go może spotkać kilka metrów od własnej klatki schodowej :crazyeye:
  20. Collie jak się zgubi, to zawsze wróci. W końcu to lassie, nie? :angryy::mad:
  21. Ale zabieg BYŁ przeprowadzony nieprawidłowo. Takie objawy jak wyrywanie czy oddanie moczu nie powinny były się pojawić. :shake:
  22. A może poszukać kogoś innego po prostu? Toć w Wawce dogomaniaków jak psów :evil_lol:
  23. Isadora, nie mam netu w domu :shake: W poniedziałki siedzę i czekam na potwierdzenie z drukarni w Ciechanowie, że mój kiczowaty brukowczyk ma wszystkie stronki i do tego po kolei :angryy: Musiałam zatrudnić dogwalkera na tą okoliczność. A koleżanki od lizu, lizu to mają pyszczki pełne kłaków :eviltong: Chcecie bezopeta? Frodzinek się podzieli.
  24. Nie można :evil_lol: Za dużo przypraw. Spróbuj surowego, są takie niesolone. Mój uwielbia.
×
×
  • Create New...