Wczorej byłam dosłownie na chwilke w schronisku kochana mordka Grysika siedziała wciśnięta w kraty i prosiła zeby do niego podejsc chociaz na chwilke nie moglam przejsc koło niego obojetnie. Grysik byl taki szczesliwy jak go pogłaskałam tak bardzo sie cieszył a jego oczka odrazu zaczeły sie usmiechać.Tak mało potrzebuje zeby byc chociaż przez chwile szczęśliwy!!!