Jump to content
Dogomania

Szarik

Members
  • Posts

    2604
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Szarik

  1. Dobrze, bede pisac z pewnością, najpierw znajdę taki aport, który będzie dla psiura idealny. Boje się kupić drewniany, może wtedy to skojarzyć patolami. Boję sie też, że o ile w domciu będzie pięknie, łądnie, to na zewnątrz nic to nie da. Ponieważ rzadko wtedy działają smakołyki, musze mu jakąś pieczeń kroić, żeby na to spojrzał na spacerze... Ale postaramy się! Ps. A czy może w tym w jakiś sposób pomóc kliker?
  2. Szarik

    Galeria LENKI

    O, to i ja zainwestuję może ;) Szarik na szczęście też uwielbia jeździć autem, także mam spokój.
  3. :D :D :D Witamy się! Alez Ty masz sposoby na Sarcię, ciekawe, czy Szarik by na to poleciał... :hmmmm:
  4. Szarik

    Galeria LENKI

    Całkiem nieźle to Lence idzie. Nareszcie zdjęcia postanowiłas dac, no niech mnie ;) Zastanawiam się nad Szarikowym klikaniem... Może to by coś dało.
  5. Achaaa... ale tak czy inaczej jest dobrze ;)
  6. Oswiadczam, że Justyna żyje, stan tragiczny, ale na szczęście stały. Robimy co w Naszej mocy :diabloti:
  7. [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. (Nie)stety szkód nie ma żadnych, no może poza ręką :roll: Kurtka jest cała, nie przerwana, zostały tylko na niej ślady zębów. Mi nawet nie chodzi o jakiekolwiek odszkodowania, leczenie etc. Ważne dla mnie jest to, abym tego psa już nigdy nie spotkała biegającego samopas po łące :angryy: Gościu nie udowodni mi, że pogryzł mnie mój pies, lub DONek Szarikowej. Nasze psy nie mają takiego rozstawu szczęk, aby dwa kły wbić tak szeroko. Byłam na pogotowiu. Rany nie są duże, ręka zabandażowana, niestety jest możliwość krwiaka mięśnia. Za parę dni do kontroli. Jestem szczepiona na tężec, więc obyło się bez zastrzyków. Papierek z pogotowia mam, niestety nie znajduje się na nim rozeznanie, ale jest zawarta informacja, że pogryzł mnie pies i mam przyjść do kontroli. Natomiast chirurg powiedział, że obojętne, czy pies był szczepiony na wściekliznę, czy też nie, musi natychmiastowo jechać do weta po 3 zaświadczenia przeciwko wściekliźnie. Pierwsze wet wypisuje od razu, drugie za parę tygodni, trzecie również. Dopiero po tych 3 zaświadczeniach jest 100% pewność, że pies wścieklizny nie miał. Oczywiście każda wizyta u weta łączy się z kosztami. Jeśli właściciel odmówi - sprawa niezwłocznie na policję. Osobiście nie chcę plątać się w sprawy z policją, SM, a jeśli gościu będzie uparty, to nawet i z sądami. Jeśli zgodzi się na zaświadczenia i ja je zobaczę, to okey. Straci trochę pieniędzy, może go to coś nauczy. Mój pies na szczęście nie został pogryziony, nie ma żadnych ran. Tylko znów nabrał dystansu do psów, nad którym tak pilnie pracujemy. Dane kobiety mam w postaci nr komórki. Mamy się też spotkać u nich w mieszkaniu więc adres też będzie. Mam nadzieję, że wszytko uda się załatwić ugodowo i właściciele czegoś się nauczą. Ale na pewno, gdy zobaczę jeszcze raz tego psa bez smyczy, lecącego w stronę mojego psa, niezwłocznie dzwonię po policję. I w jakim celu mam na to spotkanie brać książeczkę zdrowia mojego psa? Psy nie pogryzły, ale żaden nie miał żadnych ran. Mój pies też nikogo nie ugryzł. Był na smyczy. Więc chyba jest czysty?[/quote] Dobrze, że nic Ci nie jest poważnego. Życze udanej rozmowy w pokojowym nastroju. Gdybys potrzebowała świadka, to wiesz ;) dzwoń śmiało. Ja jestem w miarę spokojna i dość bezstronna, bo Szarik często bawił się z Ramzesem. Zadzwoń do mnie po rozmowie jeśli możesz. Książeczkę weź, nie przeciążysz się, a gdyby byli wybitnie wściekli i czepiali się, to mogą żądać okazania. Oczywiście, ze jest czysty, ale nigdy nic nie wiadomo, chyba nie chcesz tam iść jeszcze raz? Trzymaj się! :loveu: ;) [quote name='Niki-lidka']ja pare lat temu mialam pewna nieprzyjemna sytuacje...moj "kolega" spuscil psa tuz za blokiem (dorosly agresywny doberman), ten widzac mnie z psem na osiedlu przybiegl i zaczela sie wojna.... dodam, ze ja bylam nie ze swoim psem (bernardyn na smyczy i w kagancu) i widzac ze tamten biegnie ( a juz nie raz sie pogryzly) odwrocilam sie zaczelam isc w przeciwnym kierunku ale po drodze sciagnelam swojemu psu kaganiec...psy zaczely mi sie kotłowac miedzy nogami...jedyne o czym wtedy myslalam to zeby nie puscic smyczy bo bylismy w srodku osiedla, byla niedziela, pelno dzieci na placach zabaw... zanim "kolega" przybiegl zarowno ja jak i psy bylismy cali w krwi...oczywiscie po powrocie z pol (bo on byl z psem na polach, tak twierdzil- moze on byl ale pies byl na osiedlu) mial wielki problem z odciagnieciem swojego dobermana bo byl doslownie bez niczego, nawet obrozy nie mial...zlapal go w koncu odwrocil sie i poszedl.....bez slowa...a ja zostalam z zakrwawionym psem na srodku osiedla posrod placzacych dzieci i bluzgajacych rodzicow ... bylam taka wsciekla i roztrzesiona jednoczesnie ze zamiast pojsc do domu i chpocciazby sie umyc z tej kriw poszlam od razu do mojej mamy do pracy-wtedy o tym nie myslalam, ale ona prawie zawalu dostala jak mnie zobaczyla... zadzwonilysmy na policje, przyjechali, zobaczyuli mnie i merdajacego bernardyna tak jak wygladalimsy tuz po calej akcji...opowiedzielimsy ze to sie juz nie pierwszy raz zdarzylo, zadzownilismy do sasiada czy bedzie naszym swiadkiem (stal na balkonie i wszytsko widzial od poczatku)...policjanci zapytali nas , czy pies byl szczepiony i czy placony jest za niego podatek, dokladnie wypytali o cala sytuacje... chlopak dostal mandat cos okolo 500zł a ja zalozylam mu sprawe o odszkodowanie...rachunek od weta byl na 250zl a ja dostalam 400 odszkodowania....co prawda sprawa ciagnela sie ponad rok ale doberman do tej pory chodzi na smyczy i w kagancu....i byl na szkoleniu...[/quote] Sytuacja rzeczywiście nie zaciekawa, ale przynajmniej chłopak 'zmądrzał'. Z musu, czy z własnej woli, ale pies już nie jest zagrożeniem. Bo niestety... "[B]Mądry Polak PO SZKODZIE[/B]". (Choc nie każdy) ;)
  8. U Nas w pobliżu tylko dwie kliniki weterynaryjne i w każdej inne zdanie na temat choroby mojego psa. (Która była) No i oczywiście tam rodzą się pomysły pokrycia każdej suki, żeby problemów później nie miała. Nie pogadasz z takim człowiekiem co wyszedł od weterynarza i szuka psa do krycia, przecież on rozmawiał z weterynarzem, to już nie jest zwykły ziemianin. :diabloti: Jak sie urodzą szczeniaki, to odrobaczyć zaszczepić, doglądać, a potem zalecić sterylkę suki, bo przecież teraz to już zdrowa będzie. Ludzie nie widzą, że klinika weterynaryjna to instytucja również zarabiająca.
  9. Chodziło mi o zemste w formie decydowania o całym postępowaniu ;) To było faktycznie nieodpowiednie słowo.
  10. [quote name='zaba14']Wiesz co moj pies pogryzl palce sasiadki kiedy jej pies mojego zaatakowal, wlozyla centralnie reke miedzy dwa gryzace sie psy, twierdzila ze moj pies ja pogryzl, zwrocilismy koszty lekow, nasz pies nigdy nikogo nie zaatakowal, nie obchodza go obcy ludzie, a tu taka sytuacja... moj pies juz w ogole nie chodzi luzem.. a jesli tak to tylk gdy nie ma ani ludzi ani psow.. ale jestem pewna ze nie rzucilby sie na człowieka ot tak... niestety pogryzl, ponieslismy koszty, jak i tamtej pani tak i leczenie naszego psa... :roll: z czym sie absolutni nie zgodze, bo jej pies lata samopas prawie caly czas i jest agresywny... ale nie zglaszalismy sytuacji na SM bo wiadomo, nasz pogryzl... Wiesz co cos mi swita w glowie ze wlasciciel psa musi poniesc WSZELKIE koszty jakie wyrzodzil jego pies, np. zniszczyl kurtke, porysowal samochod.. to tak jak z dziecmi, cos zniszczy rodzice ponosza wszelkie koszty jego wybrykow.[/quote] Tu była podobna sytuacja, choc niewiadomo, czy Ramzes (bo tak nazywa się bokser) celowo ugryzł, czy niechcący. Ale tak czy inaczej ugryzł. I obwiniamy właścicieli, a nie psiaka. Pies to pies, jak juz taki jest, to na smycz go. :angryy: To by było potrzebne, ugryzienie zostało 'wykonane' przez kurtkę, więc i ona napewno ucierpiała. Pinczerka, chcesz nowa kurtkę? :evil_lol:
  11. Dane są :diabloti: Może spróbujemy tą drogą, jak pokojowo nic nie wskóramy i właściciele nadal będą twierdzić, że to Szarik, lub Gizmo ugryzł Pinczerkę. Ale to wszystko zależy od Pinczerki, Ona została pogryziona, Ona jest ofiarą, i Ona ma prawo się mścić. :angryy:
  12. Tak, bezwzględnie chodzi o Nas. Idealnie wszystko opisałaś. Fajnie by było, gdyby teraz ktoś z doświadczeniem napisał, jakie Ty masz prawa, a jakie właściciel ma obowiązki! Dzięki dziewczyny. Nie wiem, czy uda się cokolwiek ugudowo, co Pinczerka? Może spróbujemy być miłe na tej rozmowie. A karteczka od lekarza z tego co wiem będzie.
  13. A ja mam pytanie do Niki-lidka, lub do kogokolwiek, kto może mi pomóc. Niedawno spotkałam się z taką samą sytuacją i chce wiedzieć, czy właściciel psa, który pogryzł jest zobowiązany sfinansowac leczenie? I czy ma jeszcze jakieś obowiązki w stosunku do osoby poszkodowanej?
  14. Dziękuję, spróbujemy. ;)
  15. Może tak w tym CO (ew kogo :eviltong:) przedstawia to zdjęcie? :razz: :mad: :diabloti: Ps. Już so Was lecimy, obładowani jak nigdy ;) Znów cos dla Was mamy! Tym razem dla Twojej ciekawszej połowy :loveu:
  16. Mam coraz większą ochotę na zostanie snajperem :angryy: Jak widze taka słodzinę, taka i wiele innych niewiniątek skrzywdzonych przez ludzi, to mi sie nóż w kieszeni otwiera :angryy: I siekiera też :angryy:
  17. [URL]http://images34.fotosik.pl/110/54a9a6f157a9c4b8.jpg[/URL] Ależ fałduś :loveu: Sarcia ma bardzo różowy jęzorek, Szaruń ma taki majtkowy róż :)
  18. Ale o jakim spacerze Ty mówisz? :hmmmm::PROXY5: Jasne, Ty dojrzałaś, z Twoim sokolim wzrokiem! :eviltong: :evil_lol: :razz:
  19. Coś mi się zdaje, że tu by się jakies prawa autorskie kupić należało :diabloti:
  20. Wystarczy Wam na dzisiaj 10 zdjęć? :oops: Bo tak średnio mam czas teraz jeszcze coś kombinować, a potem z bratem nauka mnie czeka :placz:. Chyba, że się wyrwę na chwilę :diabloti:.
  21. Nie ma to jak ogwizdać psa ;) Ty się gotuj, bo ja tam juz kroczę do Ciebie :D
×
×
  • Create New...