Jump to content
Dogomania

sporti

Members
  • Posts

    70
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sporti

  1. Wiecie co, z naszą forumową koleżanką Fauką rozmawiałam dziś sobie na GG i tak głośno rozważałam adopcję Łezki... I wiecie co powiedziało mi to 15 letnie dziewczątko?? Fauka 19:52:49 warto dać starszemu psu dom by umarł z dobrymi wspomnieniami nie tymi złymi
  2. No to już sprawa obgadana :diabloti: Powiedzcie Łezce jak ją odwiedzicie, żeby się już nie smuciła :)
  3. Uwierz... :) Zadzwonię jutro, bo dziś to już chyba nie wypada?:oops:
  4. PEWNIE! Od pierwszego momentu, kiedy ją zobaczyłam! Czasem potrzeba, żeby ktoś człowieka utwierdził w przekonaniu, że dobrze robi ;)
  5. Czy moglibyście ją do mnie przywieźć?...
  6. Bo już się zmartwiłam, ze palnęłam jakąś głupotę.... Napiszcie coś więcej o tej suńce.... Jest wielkości pinczera, czy większa? Ile mniej więcej ma lat? Czy boi się ludzi? Innych zwierząt? Planując adopcję suńki z Łodzi, sądziliśmy, że jest większym psem. W rzeczywistości okazała się mini - ONkiem. Ponieważ byliśmy przygotowania na psa większego niż się okazał, to może w to miejsce zmieścimy jeszcze drugiego malutkiego...co? :cool3:
  7. A no jak tak, to ja też mam "ogród" bez psa :razz:
  8. [quote name='roz2']Ja to już się boję odezwać... :roll:[/quote] A czemu? :crazyeye:
  9. Ha! My tez mam ogród w planach, jesteśmy przy wykańczaniu domu (raczej dom wykańcza nas - kto budował, ten wie ;) ) ale ja zrobię ogródek "pod psy" bez rabatek "pod linijkę" ;) Póki co stwierdzam, że nieźle spulchniają ziemię :lol: i od czasu do czasu trzeba "rozminować" :p Ale z tą opinią tez już się spotkałam choćby na forum muratora...albo ogród, albo pies.
  10. Wiecie, wiele zależy od mojego męża. Ledwie tydzień temu adoptowaliśmy suczkę, też z Łodzi....Ja kieruje się sercem, on bardziej rozsądkiem... Jest świadom tego, że pies to obowiązek w wydatki, że czasem kosztowne leczenie, ze zawsze musi mieć pełną miseczkę... ja mu na to powtarzam, że jak się wyżywi taka "menażeria", to i dodatkowemu malutkiemu "piesku" nie zabraknie.... Nie wiem, nie chcę nic obiecywać, ale jeśli suńka będzie spokojna, nie będzie ganiać moich kotów i zgodzi się z psami które mam...może mój mąż ją pokocha. I też inna sprawa - mam żywiołową młodą terrierkę, czy nie przyprawi emerytki o zawał?? Powiem Wam "w sekrecie", że mam koty hodowlane, miewam mioty od czasu do czasu (jestem zrzeszona w FIFe). Wielu hodowców uważa, że albo hodowla, albo pomoc bezdomnym zwierzętom, ale ja prowadząc hodowlę nie potrafię odciąć się i przejść obojętnie obok niektórych faktów. Stąd moje dylematy. Ale znowu jak pomyślę, że takiej starowinie dać troszkę ciepełka u schyłku żywota? Kurcze...
  11. Słuchacie takie grożenie to się już można zgłosić na policję. Nie można nikomu grozić śmiercią, a groźbę w necie można udowodnić. Wbrew pozorom nikt w sieci nie jest anonimowy. Może zadzwonić do tego schroniska i powiedzieć jaka jest sytuacja?
  12. Hm... czy jest sens przewozić sunię z Łodzi do Warszawy na tymczasowe 2 tyg? Czy nie będzie to dla niej dodatkowym stresem? O ile dobrze zrozumiałam wątek, to przebywa w Łodzi? Jeśli jestem dla Was osobą godną zaufania i jeśli Łezka nie ma żadnych problemów skórnych i jest odrobaczona, to ja użyczę kąta babulince na te 2 tyg. Właśnie odrobaczyłam i odpchliłam swój psio- koci inwentarzyk, dlatego jest to dla mnie dość istotna sprawa. Mieszkam pod Warszawą mam w domu 4 koty, ale ta sunia wygląda mi na tak spokojną,że chyba raczej nie będzie przejawiać instynktów łowieckich... Kurcze staruszeczka, gdzież ona się będzie błąkać po świecie... i co ją tam na obczyźnie spotka? Przyznam szczerze, że Wasza Łezka rozdziera mi serce... W jakim wieku ona jest? Czy ktoś ma jakieś dokładniejsze informacje na jej temat?
  13. Ta osoba to mama naszej dogomaniaczki, która jest właścicielka JRT, zwariowaną na punkcie swojego psiaka ;)
  14. Trzeba też uważać na tych z ambicjami "hodowlanymi". Tacy rozmnażają teraz wszystko co małe i w ciapki i sprzedają jako JRT lub PRT. Jeśli mógłby ktoś przywieźć go do Wawy, mogę dać mu dom tymczasowy (gdyby zaszła taka potrzeba) i szukać mu stałego, chociaż uważam, że lepiej byłoby gdyby został w Łodzi, bo też mam nadzieję, że ktoś go szuka. Nikt w Łodzi nie ma kąta na maleństwo? :razz:
  15. Fauka, jesteś pewna, że dobrze wpisałaś swój nr GG w profilu?
  16. Napisałam o nim na Gronie Net na forum miasta Łodzi. Zobaczymy.
  17. Komu ślicznotę???
  18. [url]http://forum.russell-terrier.org/viewforum.php?f=45[/url] Fauko a może ktoś tego pieska szuka? Przyklejcie może jakieś ogłoszonka... Teraz te pieski są bardzo "trendy" nie sądzę, żeby ktoś go porzucił, tym bardziej, że to jeszcze szczenię.
  19. Ło matko jakie cudności!!! Ależ moja JRT miałaby koleżkę! :loveu: Ogłoszę psiula na stronie klubu JRT i PRT
  20. Olena, to nie ja znalazłam tego pieska, ja tylko przeczytałam posta dziewczyny na GronieNet i skopiowałam tutaj. Próbuję się z nią skontaktować, niestety bez odzewu narazie.
  21. [quote name='Olena84']To znaczy wysyłać pieniążki na konto fundacji z dopiskiem na operacje dla Azora?? I co z tym psem z metra?? Juz widze ten brak jakiegokolwiek zainteresowania tych tlumow i radosc niektorych... Mam nadzieje, ze nic zlego psa nie spotkalo..[/quote] Dzwoniłam na stację metra, pies został przewieziony do schroniska na Paluchu. Przynajmniej takiej informacji udzielił mi policjant.
  22. Wet, u którego leczona była Elza powinien wystawić opinię weterynaryjną o stanie psa oraz rachunek za leczenia...dla "właściciela" oczywiście. Myślę, że to rozwiązałoby problem.
  23. [quote name='marzenkap']cholera co za ......:angryy: , a jak by mu tak kazać zwrócić koszty leczenia ELZY ?[/quote] Bardzo dobry pomysł! Właściciel? Niech więc płaci! Pewnie mu mina szybko zrzednie.
  24. A po co mu te psy, skoro się nimi nie zajmuje? Co za idiota! To chyba typ który zjałby i g...o spod siebie, byleby nie dać innemu, bez względu na okoliczności. WłAśCICIEL się znalazł, cholera jasna! Powiedz mu, że jeśli nie zrzeknie się psów dobrowolnie, to trzeba będzie się zwrócić do odpowiednich władz, a wtedy gość może mieć duże nieprzyjemności. I możesz mu uzasadnić cytatem z ustawy: Art. 6. 1. Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione. 2. Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: 10)utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego niechlujstwa oraz w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji, Rozdział 2 Zwierzęta domowe Art. 9. 1. Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. 2. Uwięź, na której jest trzymane zwierzę, nie może powodować u niego urazów ani cierpień oraz musi mu zapewnić możliwość niezbędnego ruchu.
  25. Przepraszam za "zaśmiecanie" wątku, ale właśnie przegladając forym "Psy" na GronieNet znalazłam taki oto post: :placz: "Chciałabym podzielić się z wami moim rozczarowaniem i smutkiem wynikającym ze zobojętnienia otaczającej mnie zewsząd chordy nieczułych samolubów… Dziś rano w metrze centrum, a dokładniej pomiędzy bramkami w których kasuje się bilety, a ruchomymi schodami - pałętał się „bezpański” pies. Nie wiem jak się tam dostał gdyż nie umiał się stamtąd wydostać. Popychany i zaczepiany przez tłumy napływających z obu kierunków ludzi, piszczał i szukał drogi ucieczki, uderzając przy tym łbem o szklane drzwiczki znajdujące się po obu stronach kasowników . Widząc to, skorzystałam z żółtego telefonu alarmowego warszawskiego metra i zadzwoniłam do obsługi. Po drugiej stronie kabla odezwała się pani która podziękowała za informację i powiedział że ktoś się tym zajmie. Za około 10-15 minut zjawił się umundurowany mężczyzna. Pokazałam mu psa. Mężczyzna podszedł do niego, wziął do ręki smycz po czym spojrzał na mnie i spytał : „ co ja mam z nim zrobić ? „ . Odpowiedziałam że należy zadzwonić do schroniska żeby po niego przyjechali. Pan odwrócił się, wyszedł przed wejście na stacje i najzwyczajniej w świecie przywiązał psa do metalowej rury. Kiedy to zobaczyłam byłam już na schodach zjeżdżających na peron. Uznałam że polemika z owym osobnikiem nic nie przyniesie, tak więc gdy byłam już na docelowej stacji ponownie korzystając z żółtego aparatu , skontaktowałam się z policja metra. Przedstawiłam „swój” problem. Mój rozmówca zapewnił mnie że zajmie się ta sprawą. Nie wiem jaki był finał. Siedzę teraz w pracy do której niestety się spóźniłam i zastanawiam się czy spotkam owego psa w tym samym miejscu gdy będę wracała … " W pierwszym momencie pomyślałam, ze być może chodzi o Azora, ale dziewczyna napisała to dzisiaj! Może ten psiak nadal stoi tam uwiązany i przerażony?!?!Co robić?!
×
×
  • Create New...