Jump to content
Dogomania

Migori

Members
  • Posts

    1879
  • Joined

Everything posted by Migori

  1. A może ona ma nawagę i ciężko jej sie chodzi?
  2. [quote name='marmara_19']ale ejdnorazowe zapalenie stawu nie ma nic wspolnego z cieszym stopniem dysplazji szzcegolnie stawow biodrowych!!takie przypadki tj pieski z taka ciezsza dysplazja nie klusuja... i wlasnie kicaja jak chca nadgonic... -tyle wiem i obserwuje u owczarkow niem.;)[/QUOTE] Właśnie :) Bora ma obustronną dysplazję bioder i leczoną właśnie dysplazje łokci. Ona nie chodzi kłusem, tylko stępem... co charakterystyczne dla tej chroby, biegając skacze jak zającek, obie tylnie łapy jednocześnie. Jeśli pies ma jeszcze problemy ze wstawanie, albo położeniem się, po śnie lub dłuższym odpoczynku ma sztywny chód, to polecam zdjęcie RTG, może uda mu sie ulżyć
  3. Sprawdź psu stawy. Boja suka też chodzi stępem, gdyż ma chore stawy i tak mniej boli. Właśnie albo chodzi bardzo wolno, łapka za łapką, a jak chce nadgonić to galopuje.
  4. [quote name='Vectra'] Wiesz coś w tym jest :p Znam psy które całe życie żyją na monodiecie i jak tylko zjedzą coś innego niż ich karma to są dopiero rewolucje :shake: Oczywiście są wyjątki kiedy to pies ma wrażliwy przewód pokarmowy i nie z powodu monodiety ;) [/QUOTE] Zgadzam sie z tym. Moja suczka jest od 3 miesiaca zycia na RC a od zawsze na suchej karmie. Bardzo reaguje na każdą zmianę, nie wiem czy to spowodowane nieurozmaiconą dietą ( w sensie - sucha karma) czy przebytą w szczęnięctwie chorobą układu pokarmowego.
  5. A odstawia lekiutko, prawie nie zauważalnie tą łapkę w bok? albo jak siedzi.. tak delikatnie, przyjrzyj się, czy tak samo ją obciąża jak lewą. Jak sie podnosi? możesz to nagrać. Bo bora podnosząc się cały ciężar przenosi na lewą łapę, ale tej chorej nie unosi. Widać, że wstawanie sprawia jej kłopot. Bora też bardzo wolno chodzi, człapie łapka za łapką, potem troszkę podbiegnie, ale znowu wolno człapie. Unika szybkiego chodzenia, widać ją to boli. Troszkę pobiega, jednak woli człapać. Poza tym dziwnie stawia łapy, widać że coś kombinuje. A jak jej biodra? Mówie Ci zrób RTG ale u ortopedy. Gdybym nie trafiła do tej mojej pani ortopedy to pewnie nadal leczyłabym bóle wzrostowe. edit: jednak bóle wzrostowe nie nasilają się po odpoczynku, a zmniejszają po ruchu , tylko na odrót. Po odpoczynku jest oki, a jak piesek troszkę pochodzi to jest gorzej. Poza tym bóle wzrostowe "wedrują" tzn raz na prawą łapkę, raz na lewą itd.
  6. Witaj Nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale najpierw trafiłam na wasz blog, potem pojawiła się informacja o sterylizacji (którą my też chcemy wykonać przed 1 cieczką) a teraz to że Twoja Irish kuleje... Ale od początku Bora ma teraz 6,5 miesiąca. Od tak 3,5 miesiąca życia utyka na przednie łapki. Na początku nie potrafiłam zlokalizować, na którą łapkę utyka, bo chodziła tak koślanie...śmiesznie, dziwnie, że trudno było cokolwiek powiedzieć. Ledwo zauważyłam utykanie przestraszyłam się, wiedziałam o bólach wzrostowych i dysplazji łokciowej u labków. Poszłam do naszej wetki. Też kazała nam się przejśc po gabinecie (2mx2m):roll: . Weta stwierdziła, że nic nie widzi, popatrzyła na mnie jak na chorą psychicznie (jakbym psu choroby wymyślała). Rodzinka też tego nie widziała. Ale co mogli widzieć, jak Bora utykała przy kłusie, a w stępie nie (takim chodzem spaceruje po domu). Wetka po moich namowach zaczęła leczenie na bóle wzrostowe, leki przeciwzapalne przeciwbólowe, antybiotyki, calcihexal itd. Oczywiście po lekach przeciwbólowych utykanie przeszło, no ale nie na długo. Po dłuższym spacerze Bora poważnie utykała... Wsciekłam się, po miesięczna kuracja nie pomagala, a pies faszerowany był tylko lekami. Zarządałam RTG, wetka zrobiła RTG, ale jakoś tak nieudolnie, że nie widziała na zdjęciu żadnych zmian... Wsciekłam się nie na żarty... Pojechałam do innej kliniki na drugi koniec miasta. Do chirurga ortopedy. Ponowne fotki, tym razem juz wszystkich stawów po kolei. Okazało się, że Bora ma luźne panewki stawowe w tylnich łapach, a w przednich początki dysplazji. Wjechał Altroflex ( pomimo podawanej od 3 miesiaca zycia karmy RC digest&osteo), ograniczenie ruchu, spacery na smyczy , pływanie. Z pływania zrezygnowaliśmy, bo wyrządzało więcej szkody niż pożytku. Po miesięcznej kuracji, ponowne RTG (juz 4 ) i operacja w środę :( (kości promieniowa i łokciowa rosnąć nie spotały na w jednakowym miejscu, jedna jest dłuższa druha krótsza, stąd utykanie) Zarządaj RTG wszystkich łap. Koniecznie. Jak utyka mała? możesz ją nagrać na filmik? Jeśli masz RTG to zeskanuj, porównam z naszymi jeśli chcesz... mogę zeskanować Ci moje i powiedzieć gdzie szukać zmian w stawach (wszystko pokazała wetka-ortopeda). Nie jestem wetem, ale myśle że RTG jest konieczne. Nam udało się je wykonać bez głupiego jasia . Jak bedziesz miała kogoś do pomocy, a psiaca nie panikuje to dacie radę.
  7. [QUOTE=Gosia>>>;6618623]od średniego wzwyż? a to niby czemu? Mnie nigdy nie ugryzł duzy pies a niezliczoną ilość razy musiałam odczepiac od nogawki rozwrzeszczanego jamnika albo obchodzić z moim psem na około ulicę, bo po drugiej stronie latał sobie agresywny pinczerek. Nie ma różnicy czy duży czy mały, ja sobie nie życzę, żeby jakikolwiek zabiegał mi drogę, uczepiał się moich spodni czy rękawa albo wbijał zębiska w moją nogę. każdy właściciel bierze odpowiedzialnośc za swojego psa, bo obojętnie czy duży czy mały- każdy może narobić szkód.[/QUOTE] A wiesz dlaczego cie gryzą małe psy, a nie duże? Bo właściciele mniejszych psiaków (nie mówie że wszyscy) tacy np. jak KingaW uważają że szkolić psów malych nie trzeba bo krzywdy nie wyrządzą. A duże - to a i owszem... paranoja. Ja szkole swojego psa dla jej bezpieczeństwa i własnej wygody. Też często musze omijać wielkim łukiem, lub zmieniać trasę spacerową bo jakiś mały psiaczek biega i ustawia wszystkich po kolei. Jednak gdyby moja bestia pacnęła go łapką to już uchodziłaby za agresywnego psa... Chore. Też nie przypominam sobie żebym miała problemy z dużymi psami, a z małymi... nie raz musiałam łatać spodnie to bliższym spotkaniu z takim.
  8. [quote name='orzech']przepraszam a co mialo zabolec? wyjasnilem ci tylko glupote twojego zarzutu wyssanego z palca. bo gdzie napisalem, ze nie bede zalamany po utracie psa? pokaz mi to prosze... [/QUOTE] Widzisz, mnie właśnie o to chodziło... też niby nie napisałeś, a ktoś sobie dopowiedział resztę i jak fajnie tak jest?
  9. No widzisz i jest fajnie :lol:
  10. Orzech lepiej sie czujesz jak to napisałeś? :cool3: po co sie unosisz od razu... dostałeś słowotoku :) Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam i zobacz że tak nie ma ani jednego słowa, że mój pies ma nadprzyrodzone zdolności. I że wyszukuje się tych "cudownych" zjawisk na każdym kroku, na każdym spacerze... wyluzuuj. Nie zamierzasz dyskutować, a spłodziłeś aż 3 posty :) Też kiedyś myślałam że psami kieruje tylko instynkt...
  11. Orzech, dopowiadasz sobie coś, czego ja nie napisałam. Gdzie napisałam że te "dziwne zachowania" to jedyna rzecz na jaką czekam? Że tylko dlatego mam psa? że tylko z tego czerpię przyjemnośc z posiadania psa. Zastanów się. Doszukujesz się podwójnego znaczenia prostych słów które napisałam.
  12. A ja chciałabym się odnieść do przewidywania przez psa śmierci innych (właściciela). Mi przydarzyła się taka sytuacja. Bora, moja labradorka, (pół roku) chętnie jeździ windą, nie boi się jej bo wie że zaraz idziemy na spacer. Jak już windą jedzie grzecznie siedzi i czeka. Jednak pewnego dnia, wracamy ze spaceru, czekamy na windę. Przyjechała, otwieram drzwi, a Bora zapiera się i za chiny ludowe nie chce wejść. Trzymam drzwi otwarte i mówie do niej, że ma wejść. Lekko pociągnęłam ją na smyczy i skierowałam do windy. Weszła, ale nie usiadła (tak jak zwykle), tylko zaczęła piszczeć. I wiecie co? Winda stanęła między piętrami, zepsuła się. Nie mogłyśmy wyjść. Ja zaczęłam kombinować i po 3 mienutach w końcu ruszyła... I co? Bora wiedziała że winda jest popsuta i źle działa?:cool3: Orzech zgadzam się z wypowiedzią Dani&Gini, jeśli nie doświadczyłeś niezwykłych zachowań psów , to po prostu mogę Ci tylko współczuć, bo wiele Cie ominęło. Jednak możesz to nadrobić, mieć otwarte oczy a przede wszystkim umysł. Nie wszystko da się wyjaśnić.
  13. Dziś Bora znów spała ze mną. Uwaliła mi sie najpierw cielskiem na nogach...potem przeniosła się na moją poduszkę i tak chrapała że sie obudziłam :angryy: Nic tylko przerobić na kotlety :lol:
  14. [quote name='saya']ja zdecydowanie jestem za. będę musiała już teraz poszukać jak(ch?)iś ubranek dla mojej chi, bo wczoraj przy 22 stopniach i dość silnym wietrze strasznie się trzęsła :shake:[/QUOTE] poważnie już przy takiej temp. jest jej zimno? Może trzesła się bardziej z emocji i strachu niż z zimna. Z tego co czytałam, to niektóre rasy mają właśnie takie tendencję do drzenia ciałem, tak sobie... bo taka ich urodza. Biedna maludzia, zimno jej :glaszcze:
  15. O matko. Gratuluje. Super My na razie umiemy podawać przedmioty. Podąrzac za targetem. Powoli sie rozkręcamy. Jeszcze raz gratuluje. Jestem pod wrażeniem. p.s. może uda sie nauczyć wrzucania piepierków do kosza?:cool3: Wyzwanie
  16. Może to głupie, ale mi sie wydaje że moja poprzednia suczka Funia, wiedziała że umiera. Dlaczego tak myśle?? Funia całe życie ciężko chorowała, 2 tygodnie przed śmiercią opadła z sił. Nie chciała jeść, była smutna. Wiedzieliśmy że nowotwór powrócił. Leczenie nie pomagało. Przestała chodzić, wszedzie ją nosiłam. Czuwałam przy niej dzień i noc. W dniu jej śmierci leżała sobie w korytarzu, był upał , a tam akurat było przyjemniej. Chodziłam koło niej i poiłam strzykawką. Dostałam telefon, że musze coś pilnie odebrać w mieście. Powiedziałam mamie, żeby miała na nią oko. Tak jak stałam, tak chciałam wyjść. Nagle Funia podniosła się i momentalnie upadła - była w agoni (a sekundkę temu jeszcze u niej byłam i dałam pić). Zawinęłam ją w kocyk i zabrałam do weta. Umarła. Ona wiedziała, że jak ja wyjdę to nikt jej nie pomoże. Wszyscy z rodziny bardzo ją kochali, ale nie byli wstanie działać jak ona umierała. Tylko ja w takich sytuacjach trzeźwo myślałam (podczas jej ataków padaczkowych itd) i zawsze ja ją "leczyłam". Jak cos sie działo, coś bolało, zbliżał sie atak biegła do mnie. Wtedy wiedziała, że jak ja wyjdę, to zostanie sama. Do weta pojechałam sama, rodzina była w takiej histerii że nic do nich nie docierało, zostałam z nią do końca. To był nasz naukochańszy pies. I dlatego uważam ,że tak jak człowiek tak i pies wie, że już jest źle, że jest bez sił.
  17. Ja się broniłąm rękami i nogami żeby Bora nie spała w łóżku - Bo to niewychowawcze :cool3: (wiadomo Fisher i ta cała TD) . Bora śpi u siebie odkąd jest u nas, czyli jak miała 8 tygodni, byłam twarda. Za każdym razem kiedy pchała łapcie na kanapę, zdejmowałam ją na dół. Jak troszkę podrosła, to już potrafiła wskoczyć, wskoczyła raz, drugi, oglądałyśmy razem TV i tak zostało. W "pościeli" w nocy nie śpi, bo jej gorąco. Nad ranem punktualnie o 530 wpakowuje się mi w nogi, potem przesuwa się bliżej mojej twarzy. O 630 budzi mnie liżąc mnie w twarz, czasem jak udaję że śpię i nie reaguje na nią to dostaję "plaskacza" przez twarz i już jestem na nogach. No co piesio głodny...:roll: Zauwazyłam, że spanie w łóżku wcale nie ma wpływu na zachowanie mojego psa. Nadal jest tak nieznośna jak była :P Hihi
  18. Witam Cuciola. Pochwal się jakie sztuczki już umiecie? Jestem ciekawa. Nam idzie bardzo powoli, bo Bora wooolno myśli :p Ale co tam, nie ma co sie zrażać.
  19. Kaska, to nie była Twoja wina. Ty miałaś psa na smyczy. I kropka. Nie ma sie nad czym zastanawiać. Wymóg jest taki że psy mają chodzić na smyczy. Wiele ludzi się do tego niestety nie stosuje. Mnie także irytuje to strasznie. Mogę jedynie zwrócić uwagę. U mnie w klatce mieszka kobieta z jamnikiem mixem. Dziś pies od 6 rano ujadał na balkonie. Slyszałam bo akurat byłam z Bora na spacerze. Kobietę z tym psem spotkałam potem koło 10 na spacerze. Ona siedziała sobie na ławce, a pies latał z 500m od niej. Podbiegł do mojej suczki, zjeżony z wywalonymi kłami. Bora przypadła do ziemi i okazała uległość więc awantury nie było. Potem biegał koło nas jak dziki, a Bora nie mogła sie skupić na "załatwianiu potrzeb fizjologicznych". Jak sie wkułam... Poszłam do tej baby i mówie jej ze ma przywołać psa natychmiast, że jak znowu go zobacze luzem to dzwonię do straży. Jak mnie zwymyślała, wyzwała od najgorszych, postraszyłą że ona pracuje w policji i jej pies chodzić na smyczy nie musi. Jak ja nie panuje nad moją suką to już moja sprawa. Przyszłam do domu tak wściekła, myślałam że wybuchnę.
  20. Dziękuje. Tak wiem :) Bora uczy mnie cierpliwości. Mam jej coraz więcej, wiec bedzie na pewno dobrze. Jeszcze raz dziękuje za miłe przyjęcie.
  21. Witam! Śledzę forum od dawna, jednak teraz zdecydowałam się tutaj pokazać i przedstawić. Jestem właścicielką czarnej labradorki Bory. Mała ma 6 miesięcy. Szkolimy się klikerem. Jak na razie mamy niewielkie postępy, ale staramy się aby umieć jak najwięcej. Bora kocha wszystko i wszystkich. A najbardziej inne psiaki. Walczymy teraz o skupianie uwagi, kiedy w zasięgu wzroku pojawia sie psiak. Postępów jak na razie żadnych, ale nie zniechęcamy się. Pozdrawiamy, Magda i Bora
  22. Dojrzałośc to nie tylko wychodzenie z psem o 12 w nocy. To cała opieka nad nim, zrezygnowanie np. z wyjscia z kumpelami na lody, bo akurat psiak ma biegunke i trzeba sie nim zająć. To także kąpanie, regularne spacery, szkolenie (pinczery trzeba wyszkolic) a rownież wizyty u weterynarza. Zycze Ci powodzenia i dalej takiego zapału jaki masz teraz. Biorąc psa trzeba sie liczyc z tym, że nawet o 3 w nocy bedziesz musiała sie zwlec z wyrka... ale czy to ma świadczyć o dojrzałości? Nie , tzn że psa kochasz i chcesz sie nim opiekować, bo wiesz że Ciebie potrzebuje. Pozdrawiam Cie.
  23. Patka, dzięki. Tego mi było trzeba ;) Masz rację. Czasem irytacja przyćmi myślenie ... Pozdrawiam i zyczę cierpliwości. (sobie również tego życzę)
  24. [quote name='ulvhedinn'] Cała ta obsesja społeczna nt. gryzących psów potrafi doprowadzić do rozpaczy:shake:[/QUOTE] Niestety na to już chyba nie ma rady. Bora jest totalnym cielaczkiem, taki głupol, który kocha wszystkich, ale swoje rozmiary już ma. Jest prowadzona na smyczy, a uchodzi za agresywnego psa bo (i tu uwaga) : JEST CZARNA :-o. Chętnie sie bawi. Nie musze jej zakładać kagańca bo wiem, że nikomu krzywdy nie zrobi, jeśli jest ze mną i na smyczy. Mnie irytują ludzie, którzy zdają sobie sprawę z tego, że psa nie utrzymają na smyczy, to go puszczają luzem. Pies ma ich komendy w głębokim poważaniu. Ja prowadzę moje psa zawsze na smyczy w miejscach publicznych. I podobnie nie życzę sobie żeby jakiś mastif biegał za moim psem śliniąc go po plecach. Podobnie, do rozpaczy doprowadzają mnie teksty "on sie chce tylko pobawić", co z tego, że ja właśnie ćwiczę posłuszeństwo i jakiś psiak akurat nam przeszkadza? Potem musze sie z Borą "szarpać", żeby znowu wrócić do pełnego skupienia. (Bora to labrador). Jednego też nie rozumiem... dlaczego niektóre starsze panie uważają, że ich małe, nieusłuchane psiaczki mogą biegać luzem i włazić na moją suczkę w celach "erotycznych", ale jak ja jej poluzuje smycz a ona pacne łapką delikwenta, to już jestem bezczelna, chamska i niewychowana?:diabloti: I mam agresywnego psa, który powinien zostać uśpiony? EDIT: i jeszcze jedno... dlaczego ja mam uczyć psa bezwzględnego posłuszeństwa a taka pani posiadająca ratlerka nie? Bo co? Bo mój pies urośnie większy? Nie rozumiem tego i irytuje mnie to strasznie. Przepraszam musiałam się wygadać, bo na każdym spacerze spotykam się z totalną głupotą ludzką
  25. Również nie obawiam sie bulowatych, bo mój chłopak ma ASTa i wiem jakie to są cudowne psy (dla ludzi :cool3: ) Jednak macie racje, jak biegnie to istny czołg. Nie patrzy gdzie leci, wyrżnie w ścianę , walnie w słup , otrzepie sie i leci dalej. Mam labradorkę, ale nigdy nie pozwalam jej bawić sie z bulowatymi, poniekąd dlatego, że wiem jaką one mają siłę w szczęce, a po drugie - bulki to takie "szałaputy". Bora-moja labcia, też nie jest delikatna w zabawie, więc wole jej dobierać kompanów, żeby nie zrobiła nikomu krzywdy. Ona nie rozumie że mała grzywka jest delikatna i że jak jej pacnie łapą to może jej połamać co nieco.
×
×
  • Create New...