Widzisz, mój Felek jest taki sam, tylko bez wielkiej agresji do ludzi. Choć nienawidzi mojego taty. Ale pierwszy raz widzę psa, który atakuje nawet suki.....:roll:Czasem ręce opadają, też jest malutki więc jakoś sobie radzę. Ale żeby go spuscic ze smyczy mogę zapomnieć. No może czasem na polu jak nikogo nie ma.
To fakt, koszt szkolenia jest porażający.Ale zastanwai mnie też czy umiałby się zachowac w grupie psów, nawet pod okiem trenera. Szykuję się do kastracji, może to ostudzi jego zapędy. Choć żadnej gwarancji nie ma.
A dla nas pies anioł. :eviltong: