Jump to content
Dogomania

Szyszka

Members
  • Posts

    6126
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Szyszka

  1. [quote name='Agata69'] W niedzielę poddana została eutanazji moja podopieczna, maleńka Sonia. Miała tylko 4 lata, w tym tylko ostatnie miesiące życia spędziła w kochajacym domu gdzie była szczęśliwa. W piątek przestały jej działać nerki, w niedzielę także wątroba. Nagle, nie wiadomo dlaczego. Nasi weci nie umieli jej pomóc. Sonia miała jechać do babci Emdziolka, do Augustowa. Była z tego cała awantura, została tutaj, myśleliśmy że na długie szczęśliwe lata. Niestety... To nie jest sprawiedliwe.[/quote] Agatko nie moge uwierzyć:placz::placz::placz: Co za okropny dzień!!!!!!!!!!!!!!
  2. Pamiętam jak ją pierwszy raz zobaczyłam w naszym schronie, była pierwszym psem, którego zabrałam na spacer. Ania z Hanią prowadziły wielkie psy a ja szłam z malutką Szyszką. Była taka samotna, w naszym schronisku, schowana w kąt, zapomniana przez świat, bez szans na dom. Często o niej myślałam, ale samo myślenie jeszcze nikomu nie pomogło. Ale Ania z Hanią, te które wkładają tyle serca w opiekę nad naszymi psami, poza myśleniem, jeszcze działały. Już nigdy nie zapomniały, że ona tam jest. I Ania mi kiedyś powiedziała, że ona nazywa się Szyszka, ode mnie. Dziękuję Aniu. Potem trafiła do budki, gdzie wreszcie wszystko widziała, już nie była zaszyta w kąt, a Ania tuliła ją jak największy skarb. I pamiętam jak w schorniskową Wigilię powiedziała mi, że Szysia jedzie do Oleńki. I byłam najszczęśliwsza na świecie. To był taki świąteczny cud.:placz: Ania też tak to nazwała. A potem pojawiła się już Oleńka, ta która dała jej schronienie i miłość na ostatnie miesiące życia. Ciepły dotyk i poczucie bezpieczeństwa. Oleńka, która nie myślała o sobie, jak będzie jej ciężko kiedy nadejdzie chwila pożegnania. Mysłała tylko o tym, żeby ją zabrać z tego koszmaru. I udało się. Oleńko Tobie też dziękuję. Szysia odeszła kochana, jej losem interesowało się wiele życzliwych osób. I choć wiele z nich nie miało okazji poznać tej kochanej suni osobiście, przeżywało co się z nią dzieje i cierpi dziś po jej stracie. Nie mogę już nic napisać, wyje.... Tak musi być, żal trzeba wypłakać.:placz: Żegnaj Szyszko....:-(
  3. Wiecie co, Lucjan wyszedł na spacer o 11 i nigdzie go nie ma.:shake: Zwykle kręcił się koło bloku, a potem na obiad Pani go zabierała do domu. Bo on lubi włóczengostwo..... Mam nadzieje, ze się znajdzie.... Wyć mi się chce. Wszyscy go szukają. Mam nadzieje, ze nic mu nie jest:placz:
  4. Narazie się nie rozwija, Pani zamilkła:-( Czy zwodziłą mnie tylko za nos?:crazyeye: No nic, nadal czekam....
  5. Błagamy to tylko tydzień.....
  6. Ja też mam doła z powodu Soni:-( I do tego jeszcze się stresuje co z tego wszystkiego wyjdzie.
  7. Tak dziś znów sama mama poszła do lekarza (ja mam taki ból w plecach od ucisku macicy na kregosłup, że ledwo chodzę) z jajkami lepiej, jedno jest jeszcze powiększone, ale trzeba poczekac aż skończymy z lekami, jak się wyrówna to znaczy że jest dobrze, jeśli nie to niewiadomo czy to nie przerost prostaty, ale nie martwmy się na zapas. Mam nadzieje,ze bedzie ok.
  8. Zaraz to napisze Pani. Kochana Pesteczka chyba mi serce pęknie. Trzymajcie kciuki.
  9. Oj ja też trzymam za kanapę, oby nie na próżno.
  10. Rozważyłam z "radą osiedla", ale wszyscy mamy nadzieje, że uda się znaleźć kanapę dla niego, a poza tym tochę wszyscy liczą na to, że Pani go zatrzyma. Może to złudne, może będziemy żałować, ale jak pomyślę,że znów miałby tak leżeć na zimnie jak do tej pory leżał..... Moja mama roziwesiła plakacik, poczekajmy, może się uda....
  11. I co z koteckami? Mam nadzieje, że nie wpierniczyły nam Pestki:diabloti:
  12. Tomi pyszczku kochany, ściskam Cię mocno.
  13. O tym nie napisała ani słowa. Jak ja nie cierpię kontaktu mailowego:roll: Napisała jeszcze, że niewykluczone że razem z Pestką będzie miała jeszcze jedną sunię - owczarka niemieckiego. No nic narazie czekajmy na rozwój wydarzeń.
  14. Wiecie pojawiła się szansa na domek ale przy budzie w ogrodzie, ja jednak bym go widziała na kanapie.....
  15. O jezuuuu. Odezwała się. Czeka na teścik na kociaki.
  16. I nikt tu dziś do bidy nie zajrzał?:crazyeye:
  17. Cholera nadal nic.
  18. A ja cały czas czekam.....:roll: Mam nadzieje, ze sprawa nie zdechnie..... Pesteczko zaciskamy kciuki za domek.
  19. OK. W takim razie zobaczymy co z tego wyniknie. Cały czas czekam na odpowiedź. Dopiero wtorek to jakby co wszystko zdąrzymy ustalić.
  20. I znów na pierwszą zasuwaj.
  21. Zaproponowałam to Pani, czekam co odpowie. Jakby co to domówimy szczegóły.
  22. I jeszcze raz na pierwszą może ktoś nas zauważy.
×
×
  • Create New...