Jump to content
Dogomania

pi_wei

Members
  • Posts

    85
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pi_wei

  1. Halo Halo :) Czy ktoś z Was ma może fotki z sobotniego wyboru Najlepszych Par Hodowlanych? :) Konkretnie chodzi o weimary.... Będę bardzo wdzięczna za fociaki :)
  2. Ja zamierzam kwestię "zaświadczeń" wystawianych przy wejściu na stadion jutro skonsultować telefonicznie z Oddziałem w Warszawie. Wydaje mi się, że jest to "grubymi nićmi szyte" gdyż ode mnie żądano 20zł, a gdy dwadzieścia minut później wchodziła koleżanka z dwoma psami, pana weta już nie było.... (była to godzina 11)
  3. Witajcie! Gratuluję wszystkim zwycięzcom! Czy ktoś z Was posiada fotki z sobotnich finałów? Para hodowlana, BOGVII lub BIS Junior? Pozdrawiam :-)
  4. Dzisiaj Jagoda trochę narozrabiała, wyrwała mi się z ręki i zawisła na szyi pieska, który spacerował w tym samym parku! :( Ale na szczęście właścicielka psa mnie nie zabiła :) Jagoda ma kaganiec, chociaż ciężko było na taki pyskol coś dopasować :-) Z tego co widzę, to Jagoda jest partyzantem, który musi zabić każdego napotkanego psa :(
  5. Na spacerkach z moimi psami jest fajnie :-) Natomiast o spotkaniu na "ich" terenie na razie nie ma mowy, weimy to terytorialiści, a Jagoda mały szczekacz tylko czai gdzie by się wkręcić w zadymę :-) Ani troszkę w niej pokory.... Na spacerze z moim Riderem tworzą wspaniały duet - "killerów dwóch" :-)
  6. No nie ma co ukrywać, że psy schroniskowe są wprawione w boju o byt z racji dużej konkurencji itd... więc normalnym jest, że ona chce pokazać kto ile znaczy.... Jednakże właśnie fakt, że Jaga jest ze schroniska i nic nie wiem o jej przeszłości i zachowaniu nie pozwala mi na to żeby sprawy puścić własnym torem.
  7. [quote name='xxxx52']pi wei-prosze nie zamykaj pieska ,ale wiem ,ze jako osoba doswiadczona dasz szanse tej schroniskowej biedulce.Pieskowi normalnie dajemy 2 tygodnie czasu na przyzwyczajenie,i wiem ,ze wszystko sie z innymi pieskami ulozy ,ustala sie hierarchie i bedzie okey.[/quote] Pisząc poprzedniego posta nie widziałam tej odpowiedzi. Wiadmo, że nie mogę jej puścić na żywioł, bo będzie jedynie krew na sufitach i nic dobrego.. Pozdrawiam i będę pisać jak dalej pójdzie
  8. Klatka czy transporter jest dla psa namiastką nory, miejscem bezpiecznym i wierz mi że to, że pies śpi w transporterze szerokości 80cm i długości 120cm na kocu nie jest żadną formą znęcania się. Suka ma ruch, poza tym to ja decyduję kiedy może biegać a kiedy nie i to jest m. in. jedna z form ustalania porządku w stadzie. W tej chwili nie ma mowy o żadnym układaniu psa ponieważ jest tak mało ufna, że każdy nieodpowiedni ruch będzie zbierał żniwo przez DŁUGI czas. Każdy pies, niezależnie czy przy przeprowadzce ze schroniska, czy z innego domu, musi mieć dwa-trzy tygodnie na aklimatyzację. W tym czasie się od psa nie wymaga, a jedynie bierze na spacery, bawi i zaprzyjaźnia. Jagoda reaguje agresywnie na inne psy, więc wybacz, ale nie będę organizowała w domu sparingów w nadzieji że jakoś się ułoży. Będę próbowała stopniowo zaznajamiać ją z moimi psami.
  9. Jagoda jest bardzo ofensywna w stosunku do psów, seterka przyjaźnie do niej podbiegła, na co Jagoda zareagowała atakiem, ewidentnie w celu dominacji. Nie chcę robić sobie sparingu, żeby nie skończyło się przypadkiem jakimś przyszywaniem uszu albo kawałka skóry. W stosunku do ludzi jest nieufna, ale raguje na moje wołanie i do mnie przybiega radośnie. Zjadła już jedzonko, chociaż przyznam, że oszczędziłam jej tej kaszy, dostała samo mięso.
  10. No to jesteśmy w domu... Już na samym początku okazało się, że Jagoda w schronie chyba się nieźle maskowała, bo rozrabiaka z niej pierwszej wody! W stosunku do ludzi okazuje bardzo duże poddaństwo, puszczona na podwórku reaguje na gwizdanie, ale w stosunku do psów, toto niezły z niej terrorysta. Trochę inaczej wyobrażałam sobie początki wspólnego życia Jagody i moich psów... Przy przedstawianiu Molki, seterki, Jagoda w pół sekundy zawisła jej na karku, biedna Mola mało zawału nie dostała:( Molka oczywiście uznała Jagodę jako silniejszą, ale ładnie się przy tym wystraszyła! Chyba do teraz nie może się otrząsnąć. Z weimarami niestety tak się nie da. Pies gdy tylko zorientował się, że Jagoda ma ochotę dominować, wściekł się totalnie, więc trzeba było je odseparować - aby nie doszło do "zęboczynów". To samo z sukami :( Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie w ciągu najbliższych dni. W tej chwili Jagoda po porannym spacerku jest u swoim pokoju w transportówce i, zdaje się, śpi, bo szczekanie ucichło. Jak otworzą sklepy, pójdę po produkty i zrobię jej jedzonko.
  11. [quote name='Berek']Jestem pod wrażeniem. W sporcie np. nigdy nie masz pewności, że konkretny szczeniak kiedy dorosnie będzie się do tej roboty nadawał... :cool1:[/quote] Na szczęście wrodzone cechy przydatne w łowiectwie spokojnie idzie wychwycić na 8-10 tyg. Pozdrawiam
  12. [quote name='Berek']Ależ jest ważny! Jest! Nie rozumiem tylko jak fakt że Twój pies MA PROBLEM - i Ty w związku z tym masz problem - miałby wpłynąć "na zaś" na cała psią populację (albo na populację jakiejś rasy). :roll: [/quote] Dla mnie jednak liczy się najbardziej mój własny pies i moje kłopoty. Wiem, że w przyszłości będę wykorzystywała (chodziaż to słowo jest raczej mało przyjemne) wei czy inne wyżły w celach, w jakich wykorzystuję je teraz. Chcę mieć możliwość zadecydowania. [quote]Jeśli jest taki jednostkowy przypadek i stwierdzono z cała stanowczością że problem tylko w wadliwie zbudowanym (?) ogonie - a nie np. w kłopotach psychologicznych psa (tyż bywa - i w żadnym stopniu nie musi być winą własciciela przecież) to trzeba pomyśleć nad amputacją, co zresztą w trakcie opowieści w tym topiku stwierdzono.[/quote] Ogon mojego psa jest zbudowany dobrze, dobrze osadzony i bardzo dobrze noszony. W trakcie przeczesywania szuwarów (bobrowania) czy krzaków i zarośli (buszowania) pies generalnie chowa ogon pod siebie i jest git. Problem natomiast pojawia się w momencie gdy pies łapie odwiatr i zaczyna intensywnie pracować ogonem (u psa myśliwskiego praca nocha = praca ogona). W tym momencie ogon uderza o wszystko co "stoi" na jego przeszkodzie. [quote]Tyle, że to naprawdę tak śladowy procent przypadków że chyba cięzko w ogóle używać tego jako argumentu na rzecz obcinania ogonów wszystkim zwierzętom danej rasy.[/quote] Jestem jednak zwolennikiem partykularyzmu a nie oceniania na zasadzie masy. [quote]Nie rozumiem zresztą - jak to juz parę osób tu pisało - tych prob działania z wyprzedzeniem.[/quote] :) Akurat mam tak, że kupuję (lub zostawiam z miotu) psa, którego przeznaczenie jest predestynowane... z góry wiem, że ten pies będzie robił robotę i wiem że ogon może spowodować tylko problem (bo zdaje się, że jakieś radości psu to nigdy nie przyniesie.... ale przyznam, widok takiego "urządzenia do okazywania radości" jest rozkoszny) [quote] Ile psów sobie łamie łapy - więc może by tak ciach-ciach na wszelki wypadek - z wózeczka piesek może nie spadnie, bo blisko ziemi? :lol: :cool3: [/quote] Już pisałam że najwpierw to trzebaby łapki niektórym właścicielom piesków poobcinać ;):cool3: [quote] P.S. Przejęzyczenie? A jak miało być w oryginale? :evil_lol:[/quote] Postrzelonego, czyli takiego, który uległ postrzeleniu i żyje, cierpiąc przy tym niemało :( [quote] BTW co złego to nie ja, po prsotu opisywano historię biednego weimara ktory sobie ogon kaleczy, wyglądało to na tę samą (zapewne krążącą na wielu forach) historię, mnie tam ryba kto jest czyim znajomym i kto to ze łzami w oczach opisywał tylko zdawało mi się że problem już był raz dość dokladnie przedyskutowany, stąd - po co go wałkować raz jeszcze... [/quote] Mamy 220ileś stron tego wątku.... na Forum jestem od niedawna i póki co nie mam siły żeby tyle aż przerobić... Opisałam historię mojego psa, już zresztą wcześniej mówiłam... więc znaczy to, że ci weimarowcy to nie tacy znowu krętacze i bestie krwiożercze :) Pozdrawiam!
  13. [quote name='iwona&CAR']Napisalam : [B]Jaka jest roznica miedzy Weimar a Ridgeback ??????????????[/B][/quote] Zdaje się, że ciężko będzie mi z Tobą dyskutować skoro nie widzisz różnicy między wyżłem weimarskim a ridgebackiem. [quote]Dlaczego Ridgeback nie ma cietego ogona :crazyeye: , jego ogon sie nie kaleczy ? czyzby jego ogon byl inaczej zbudowany? tez nie jest owlosiony .[/quote] Może dlatego chociażby, że nie wykonuje nawet dziesięciu procent pracy jaką wykonuje wyżeł? Zdaje się że chodzi tu o przeznaczenie psa... i to praktyczne, wykorzystywane w tej chwili... a nie kiedyśtam w Afryce... Na szczęście ogon mojego psa jest owłosiony, niestety dla niego, włosem krótkim. [quote] [B][SIZE=4]Ridgeback - Ogon pomaga utrzymać psu równowagę w biegu [/SIZE][/B] [SIZE=4][B]i zwrocie wykonanym w pełnej prędkości. [/B][/SIZE] [/quote] Ależ moje psy z kurtyzowanymi ogonami doskonale trzymają równowagę w bieganiu, przy zawrotach na pełnej prędkości, również w trakcie pływania... Jeśli nigdy nie zaznałaś takiego widoku, to zapraszam na pole, zademonstrujemy chętnie :) Czy Tobie wydaje się, że pies z kurtyzowanym ogonem przewraca się przy próbie zmiany kierunku biegu? A może zatrzymuje się, grzecznie zmienia kierunek i zaczyna biec talej??:cool3: Myślisz, że pies, któremu brak kawałka ogona miałby przeszkadzać w pływaniu, aportowałby z wody 40 kaczek przy jednym wyjściu na polowanie? Pływając czasem w "czymś" co mało przypomina wodę? Pozdrawiam
  14. Mokka; niestety do tego samego sprowadza się Wasza rozmowa ze mną. Dlaczego moje argumenty i przypadek mojego psa jest mniej ważny niż reszta? Pozdrawiam!
  15. [quote name='Mokka']Tak było, nie przeczę, suka palucha urwała, więc skoro już była szyta, należałoby usunąć i drugi, bo widać ma dziewucha tendencje do samodestrukcji. Wypadek się zdarzył, trzeba było psa pozszywać. Widać słabym egzemplarzem jest, bo nie wytrzymała karesów Leona i pozwoliła sobie również uszkodzić ogon. I co? Czy to znaczy, że zaraz po urodzeniu trzeba było obciąć jej wszystko, co wystaje? Ogonek, uszki, łapki poskracać? Nawet ładniej by przez to nie wygladała, bo jej nic na urodę nie pomoże :evil_lol: .[/quote] Myślę że należałoby zacząć od usuwania łapek właścicelom :)
  16. [quote name='Berek'].... a co oznacza "[B]skutecznie[/B] postrzelony pies"? :lol: :evil_lol:[/quote] Martwy pies. Zastrzelony pies. I akurat w tym nie widzę nic śmiesznego. Łatwo sobie drwić z cudzego przejęzyczenia... szczególnie gdy samemu siedzi się wygodnie w fotelu i walczy ze złem świata za pomocą klawiaturki :)
  17. [quote name='Mokka']Ja mam psa wybitnie nieużytkowego, kundlicę ze schroniska, niepodobna jest absolutnie do niczego. Kontuzję ogona miała dwukrotnie, skaleczone łapy, dziurę w boku - co, według Twojej teorii powinna mieć obcięte (najlepiej kilka dni po urodzeniu, bo wtedy nic nie boli), aby życie nie przynosiło jej takich bolesnych doznań? Poza tym, nie rozumiem, co ma użytkowość Twojego psa do kontuzji ogona, skoro wypadki te zdarzają się w domu :niewiem: .[/quote] Zawsze można dać psu w żyłę żeby w domu leżał plackiem i w ogóle się nie ruszał... wtedy ani w domu, ani na spacerze, ani w ogóle nigdy nie zrobi sobie krzywdy... Mam niejednego psa i w dodatku nie od wczoraj ani nie od roku czy dwóch lat, wiem co to znaczy cierpienie zwierzęcia, wiem co to widok nieskutecznie postrzelonego psa, sarny złapanej we wnyki i wiem co to widok psa chowającego pod siebie zalany krwią ogon. Rozumiem, że wszystkie osoby wypowiadające swoje zdanie nt. kurtyzowania ogonów są wetami albo chociaż hodowcami, którzy wielokrotnie brali udział w barbarzyńskim procederze kurtyzowania ogonów i z praktyki wiedzą jak psy przy tym cierpią.
  18. [quote name='LALUNA']Pi wei to nie dlatego w niektórych krajach nie wolno ciać ogona i uszu bo ktos ma taki pogląd, nie dlatego ludzie walczą o zakaz kopiowania bo sobie cos tam wymyślili. Mówimy tu o konkretnych argumentach popartych badaniami, dowodami naukowymi, statystycznymi. Już sam fakt ze piszesz ze po 5 minutach pies nie wie co mu zrobili świadczy tylko ze nawet nie wiesz o czym piszesz. Tak samo jak i to ze ogon tna pod znieczuleniem. Gdyby to znieczulenie było skutecznie to pies wogóle by nie sygnalizował. Proponuje najpierw przeczytać materiały zebrane przez weterynarzy i obejrzeć filmy a potem dopiero zajmować stanowisko najlepiej z podobnymi dowodami medycznymi. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=70841[/URL][/quote] Wielokrotnie pisałam już że mój pies nie złamał ogona w pracy, ale konkretnie go pokaleczył i to ja tygodniami chodziłam z nim do weterynarza a nie Ty. Ty też nie płaciłaś za te wizyty. Nie płacili też za nie ci, którym na sercu leży wprowadzenie skutecznego zakazu kurtyzowania ogonów. Najgorsze jest jednak to, że to ja musiałam słuchać wycia psa, któremu trzeba było czyścić rany. Mokka; To, że ktoś skrzywdził Twojego psa nie jest moją zasługą więc zła całego świata nie wkładaj w moje ręce bo jest to po prostu śmieszne. Chwała Ci zato że uratowałaś cierpiącego psa, ja natomiast nie mam zamiaru narażać mojego psa na cierpienie przez dwanaście czy piętnaście lat życia.
  19. Ewentualna amputacja ogona u dorosłego psa jest operacją, natomiast kurtyzowanie ogonka to trwający pół minuty zabieg. Mam nadzieję, że jeśli już zostanie ustanowiony zakaz cięcia ogonów, to w trosce o zdrowie psów będzie też ustanowiony zakaz pudrowania psów, sprayowania lakierami, zakaz nakręcania psom papilotów, zakaz podgalania itd. itd. Pozdrawiam :)
  20. [quote name='iwona&CAR'] To prawda :) przeczytalam poprzednie posty , o tych psach pracujacych w terenie itd mowi sie tylko o urazach A NIC NIE WSPOMNIANO ze ogon sluzy pomoca przy bieganiu, pies wychwytuje rownowage ogonem. Nie mozna wzorowac sie na tym co akurat przydazylo sie mojemu psu. To nie jest wyznacznik. Od tego sa statystyki , a one mowia wyraznie ze powodem pozbawiania ogona nie powinien byc powod uszkodzenia ogona i to na zapas . [/quote] Wyobraź sobie, że mam dwa weimary z kurtyzowanymi ogonami i jednego z ogonem naturalnej długości.... nie zauważyłam żeby te kurtyzowane kiedykolwiek miały problem z bieganiem i zmianą kierunku biegu... Żałosne jest to, że prawdopodobnie nikt z osób, które pienią się nt. kurtyzowania ogonów, nie ma psa użytkowego, któremu długi ogon sprawia ból... ale naprawdę ŻAŁOSNE jest to, że wszystkie osoby mające na uwadze dobro i szczęście psa w tyłku mają argumenty takie jak moje.. oparte niestety na życiu... Mówię wprost i głośno.. wolę kurtyzowanie ogonów u dwudniowych szczeniąt, które i tak po pięciu minutach nawet nie wiedzą że coś im zrobiono, niż późniejsze cyrki z obdrapanymi, zapuchniętymi i bolącymi ogonami.
  21. [quote name='asia_pie']Moja sunia (spanielka) w ciągu 4 lat życia miała tylko jeden raz problemy z uszami (zapalenie), jak poszalała w stawie. Widocznie trochę wody jej jakoś naleciało do ucha. Ale wet przeczyścił, posmarował, zrobił zastrzyk i wieczorem już było ok. To chyba niezły wynik jak na psa z takimi klapniętymi uszami. :cool3: Czyszczę psom uszy wacikiem nasączonym specjalnym płynem, ale nie grzebię zbyt głęboko i robię to może raz na miesiąc. [/quote] Moja seterka ma dość często zapalenie ucha (może jej klapiaki nie są tak duże jak u spaniela, ale zawsze) i od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie że ona po prostu tak ma... każde osłabienie organizmu (po dużych dawkach ruchu) czy drastyczne zmiany pogody wychodzą jej uszami :(
  22. [quote name='shangri_la'] ale piszesz o kopiowaniu uzytków :diabloti: ja rowniez widze tu tylko estetyke ale dlaczego zwierze ma cierpiec z tego powodu? tak wiec tu sie zgadzam [/quote] No ja cały czas piszę o kurtyzowaniu ogonów *bo ogony się kurtyzuje a nie kopiuje* Na temat kopiowania uszu mam swoje zdanie; miałam boksera... w czasach prawie zamierzchłych... ale pamiętam jak dzisiaj wycie biedaka po tym wątpliwym zabiegu :|
  23. Berek; Napisałam to raz i napiszę jeszcze sto razy jeśli będzie trzeba. Gdybym miała możliwość, nigdy w życiu nie pozwoliłabym żeby mojemu Riderowi zostawiono długi ogon. Nie czytałam całego wątku... Ale skoro ktoś już opisywał taką historię, to bardzo dobrze, bo jest tylko potwierdzeniem tego co piszę. Cięcie ogona u dwudniowego szczenięcia, do którego to cięcia używa się znieczulenie, jest miliard razy bardziej humanitarne niż to, że pies wali notorycznie ogonem we wszystko co stoi na jego drodze. Ilu ludzi na ziemi, tyle poglądów i trzeba szanować siebie nawzajem. Uważam że odgórne zakazy czy nakazy są po prostu niedorzeczne. Jeśli ktoś chce, to powinien mieć możliwość kopiowania psich uszu i kurtyzowania ogonów. Berek; czy bardziej humanitarne jest amputowanie ogona dorosłemu psu który to notorycznie ma rozwalony ogon...? Chwała długoogoniastym weimarom i ich właścicelom za to, że ich psioki nie mają problemów z ogonami :) Tylko zazdrościć i trzymać kciuki żeby zawsze tak było. Już pisałam... mój pies nie miał żadnych kłopotów, do czasu.:placz:
  24. [quote name='shangri_la']dobre- naprawde toz to jest taki argument ze zaraz na wszelki wypadek polece uciac psicy wszystko co ma :cool1: zgodze sie ze jest to "możliwe" ale w takim samym stopniu jak rozcięcie opuszka na szkle tudzież innym ostrym ( Bira juz 3 razy miała ale nie obciełam jej łapek z tego powodu :cool1: mogłaby ewentualnie chodzic w butach :evil_lol:)...wiec czy to jest powod dla którego mam psy uszy uciąć ? swoją droga Birnik 2 razy rozwaliła ucho o jakies maliny a po takich haszczach biega codziennie, ale nadal nie uwazam zeby byl to powod do ciecia, bo "może" sie zranić ? argument moim zdaniem z palca wyssany... [/quote] Myślę że nie musisz ze mną rozmawiać jak z dzieckiem... Czy Twój kopov jest psem pracującym czy tylko szlajającym się po krzaczkach? ;) ;) ;) Kto Ci napisał, że trzeba ciąć uszy GP, kopovom, może posokowcom itd.??? Tożto najbardziej komiczny komentarz jaki w życiu słyszałam ;) Pisałam wcześniej że cięcie uszu ma uwarunkowanie estetyczne... innego wytłumaczenia nie widzę. Poza tym kopiowanie uszu jest bolesne... a może inaczej - gojenie jest bardzo bolesne. Co do klapiaków u gończych... napisałam jedynie to co wiem z obserwacji i z rozmów z właścicielami posokowców, gp, gs itd. Pozdrawiam Ciebie i Twojego kopova... to moja ulubiona rasa gończaków. U zaprzyjaźnionego hodocy urodziło się wczoraj.... 11!!! :)
  25. [quote name='LALUNA'] No i sam teraz zaprzeczasz sobie. Skoro Twój pies brał udział w polowaniach i nie złamał sobie ogona,a zupęłnie w innych okolicznosciach to to ze psom polującym trzeba obcinać ogon bo sobie złamia na polowaniu nie jest już argumentem.[/quote] Złamanie jest jedynie jedną z możliwych kontuzji ogona... wbrew pozorom nie takie częste. Dużo gorsze i niestety nagminne jest obdzieranie ogona, ścinanie końcowki (mój Rider ma to niestety przetrenowane), w związku z czym pojawia się ropa, martwice i inne takie, a wiemy wszyscy jak ciężko jest zabezpieczyć zraniony już ogon :( Jestem zwolennikiem nie poprawiania świata na siłę; skoro psom myśliwskim (wyżłom, terierom) obcinano ogony w czasach, w których o wystawach się nawet filozofom nie śniło, to coś w tym jest. Ot co :) A jeszcze co do mojej wypowiedzi - sprawę ogona mojego psiuta dyskutowaliśmy na łowieckim, na euroforum, na wyżle... zapewniam jednak, że nawet jedno zdanie w moim poście nie jest plagiatem. Pozdrawiam :)
×
×
  • Create New...