Jump to content
Dogomania

Waldek

Members
  • Posts

    949
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Waldek

  1. [quote name='Kama2']Kociak nie chorowal, byl silny i bardzo duzy. Zaslabl dzien przed swietami.Oczywiscie natychmiast wet, antybiotyk chociaz wyniki i tem.ciala byla ok. W pierwszy dzien swiat byl ok, drugi gorzej znowu wet. i jego rozlozone rece :shake:. W nocy odszedl za TM:placz:. Nie potrafie zrozumiec dlaczego ?, wogole nie umiem sie pozbierac:placz:. A psica to Viki, najmlodsza z pieskow. 6 i pol miesiaca. Ma chore serduszko i dysplazje :-(. Waldek, wiem, ze Foksowi sie uda. Dobrze, ze na Ciebie trafil;). Czekamy wobec tego na badania. Wymiziaj biedote ode mnie.[/quote] Kama2, doprawdy nie wiem ja Ci sie odwdzięczyć za te słowa napisane....Foks juz po rezonansie , wstępna ocena to jakaś przepuklina kręgosłupa, czyli coś co się da zoperować, jutro będzie opis....ale rokowania są ok ....tak się cieszę....pozdrawiam... Foksa nie odpuszczę !
  2. [quote name='Kama2']Dzieki Waldku. Mojemu kociakowi juz pomoc nie mozna, Foksowi tak. Wierze, ze zrobisz wszystko by postawic go na lapy :-(. Zobacz czy moj Blondyn nie byl piekny? Przepraszam, ze na Twoim watku wklejam linka ale chce Ci go pokazac. [URL]http://images34.fotosik.pl/193/cdb9386906c03050med.jpg[/URL][/quote] nic nie szkodzi, cudny Blondyn, szkoda, że odszedł za Tęczowy Most ....chorował ? i piesa cudna :D Zapewniam że zrobię wszystko o ile to tylko będzie możliwe aby go ratować....na razie robię wszystko aby zdiagnozować przyczynę takiego stanu ....
  3. [B]Kama2,[/B] serdecznie współczuję ....:-(:-(:-( boję sie tego badania tzn diagnozy ale muszę wiedzieć co mu jest , bez tego ani rusz z ew leczeniem czy operacją ...
  4. [quote name='Szczurosława']A może zarażenie tasiemcem kręćkowym? Bo wg mojej mądrej książki (;)) pies jest żywicielem ostatecznym, a objawami są: -zaburzenia równowagi; -porażenie nerwów; -utrata przytomności; -smierć.[/quote] Dziękuję za sugestię Szczurosławo, ale to raczej nie wchodzi w rachubę. Zabrałem go ze szpitalika i zawiozłem do jego apartamentu, widać było jak się cieszy i z jaką radością wdrapuje się przy mojej pomocy do samochodu . Posiedziałem z nim troszkę wczoraj i pozostawiłem jednakże zablokowałem klapkę aby nie wychodził sam na wybieg. Zależy mi aby siedział w ciepełku i miał mało ruchu. Dziś rano przyjechałem i zauważyłem, że tylko nasiusiał. Dałem mu jeść, a je bardzo chętnie i wyprowadziłem na wybieg, bidulka zrobiła kupkę , wytrzymał do rana i mam nadzieję, że tak będzie. Cała sytuacja nakłada na mnie jeszcze więcej obowiązków. Szukam jakiegoś dojścia do rezonansu bo ten zaproponowany będzie dopiero najwcześniej w poniedziałek. Jego stan na razie nie poprawia się, tylne łapki bez czucia i powłóczy nimi niestety. Z prześwietlenia z kontrastem zrezygnowałem, od razu chcę zrobić rezonans, po co ma dwa razy być znieczulany i dwa razy płacić. Jest prawie pewne, że i tak rezonans musiałby być zrobiony więc chcę mu zaoszczędzić podwójnego cierpienia i stresu. To tyle na razie , [B]jestem załamany[/B] :-(:-(:-(.
  5. witam :) .......
  6. byłem dziś u niego , jest grzeczny , tak mi go żal .. zasugerowałem aby nie robić rtg z kontrastem w znieczuleniu tylko od razu zrobić rezonans nawet jesli Foks miałby poczekać dzień lub dwa sugerowałem się tym, że (co prawda jest to droższa opcja) ale ...badanie jest zdecydowanie dokładniejsze i ostateczne ... i jeden raz tylko Foks byłby znieczulany a tak mogłoby się okazać że oprócz RTG z kontrastem potrzebny jest jeszcze dokładniejszy rezonans a wtedy Foks musiałby być ponownie znieczulany a poza tym mogłoby sie okazać że ponosiłbym koszty dwóch badań ....lekarze mieli to skonsultować i zadzwonić do mnie, pokornie więc czekam na telefon.... [B][U]najważniejsze to ustalić przyczynę takiego stanu[/U][/B] a wtedy można myśleć co dalej z tym zrobić ....mogę tylko Was zapewnić że nie odpuścimy aż do (mam nadzieję) szczęśliwego końca.....to tyle na te chwilkę .. aha i Foks bardzo dziękuje za Wasze wsparcie ....ja również ...
  7. A już było tak dobrze , wstał i swobodnie chodził, jednak dziś w nocy paraliż powrócił. Dziś miał prześwietlenie zwykłe i nic nie wykazało, pozostał w szpitalu do jutra rana kiedy to będzie miał podany kontrast i prześwietlenie raz jeszcze, w grę wchodzi również rezonans w tym tygodniu. [B][U][SIZE=4]WYĆ MI SIĘ CHCE KIEDY NA TO PATRZĘ !!!!! [/SIZE][/U][/B] [B][U][/U][/B] [B][U][/U][/B] :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
  8. [quote name='Kama2']Jak sie czuje Foks?[/quote] jest wyraźna poprawa nie mniej jednak to jeszcze nie jest to co było , ma ochotę już skakać i nawet podbiega w kojcu ....jednakże nie jest w pełni stabilny .... po świętach prześwietlenie a teraz dostaje różne medykamenty ....zastrzyki, witaminy ... + leki na odbyt ....mam nadzieję, że się nie pogubię , mam rozpisane wszystko :D ...pozdr
  9. [quote name='asher']Dzięki, dzięki, cieszyłam się wczoraj z tej informatyki, jak dzika!!! :cunao: Już jesteśmy z Bugajskim po konsultacji. Całe szczęście, że zdecydowałam się nie oszczędzić kilkudziesięciu złotych i poszłam do specjalisty od chorób odbytu - dr. Marka Galantego. Guz Bugajskiego okazał się nie żadnym nowotworem, a... zapchaną zatoką :roll: To na pewno nie jest świeża sprawa, zapalenie musiało być od co najmniej kilku miesięcy, wydzielina zbierała się w zatoce, w końcu robiła się przetoka, zatoka oczyszczała się, potem wygajała, robiły się blizny, wydzielina znowu zaczynała się zbierać... I tak w kółko. Nic by w tym dziwnego nie było, gdybym ja sprawę zaniedbała. Ale ponieważ jako młody pies Bugajski miał ogromne problemy z gruczołami, to chodziłam z nim na regularne badania tychże. I zawsze - nawet, jak pies intesywnie wylizywał sobie odbyt i saneczkował - slyszałam od lekarza, że nic się złego nie dzieje :angryy: Nie będę pisac co o tym myślę, bo mi się epitety cisną pod palce :angryy::angryy::angryy: Na razie leczymy się farmakologicznie, ale dr Galanty uprzedził, że raczej trzeba będzie operować. Prostatę trzeba oczywiście zbadac na USG - jesli nie ma nowotworu, to przy okazji usuwania zatok będzie też kastracja. Z oczami Sabiny było już dużo lepiej, ale oczywiście długo tak być nie mogło. Dziś dziubnęla się patykiem prosto w świezo zagojony wrzód. Krew się polała i dziura w oku znowu jest :diabloti: Noooo, ja po smierci do nieba na pewno nie pójdę, będą się bali, że jak ich dorwę to... :diabloti::diabloti::diabloti:[/quote] gratuluje zdanego egzaminu ... i cieszę sie , że to nie nowotwór ....:lol:
  10. [quote name='asher']Waldku, dzięki za namiary na lecznicę, wizytę mamy już dziś wieczorem. Co z Foksem? :kciuki:[/quote] Ooo to może się poznamy w lecznicy bo ja będę około 19.00 z Foksem u Dr Galantego ....:D
  11. [quote name='arrakis']Co z Foksiem? Martwimy się...:-( P.S. Czy w czasie poprzedzającym ten paraliż Foksa ktoś obcy mógł mieć dostęp do kojców? Może ktoś mu krzywdę zrobił podczas twojej nieobecności - pisałeś, że podobno niektórym sąsiadom psy "przeszkadzały":shake:.[/quote] Dziękuję za dobre słowo, wykluczam ingerencję osób trzecich , dziś Foks czuje się lepiej lecz nadal kuleje na tylne łapki ...dostał ponownie 2 zastrzyki i jutro do lekarza ....
  12. [B]asher[/B], wysłałem PW , pozdrawiam
  13. [quote name='Szira/Gosia']Jak Szira miała początki babeszjozy to też miała delikatny paraliż tylnich łap :roll: a może sprawdzić temperaturę psu??? Trzymamy kciuki:lol:[/quote] dziękuje za kciuki i radę , ale nie podejrzewam u Foksa babeszji , miał początki ale w zeszłym roku w maju kiedy go znalazłem lecz wyciągnąłem go z tego ...
  14. [quote name='marmara_19']a jak mocz, kal?jego jedzenie i picie wody?? ahh kurde!trzymam kciuki zeby bylo ok![/quote] kupkę zrobił, siusiu robi normalnie ... apetyt ma wilczy , wody też ubywa choć wtedy wieczorem kiedy go sparalizowało nie tknał ani wody ani jedzenia , jednak rano nastepnego dnia kiedy przyjechałem miska była pusta i wody też ubyło , czyli zastrzyki pomogły ....
  15. [quote name='Martens']Też pomyślałam o chorobie odkleszczowej - ale na pewno nie babeszjoza - prędzej borelioza lub cos innego. [B]Waldek[/B] po wielu psach trudno zobaczyć oznaki bólu, mało które piszczą, raczej dzielnie znoszą cierpienie, a przy środkach przeciwbólowych tym bardziej trudno cokolwiek powiedzieć. Jeśli to coś neurologicznego lub stawy, to na dobrym rtg wszystko wyjdzie.[/quote] też myślałem o kleszczach ....ale teraz przypomniałem sobie, że w środę wieczorem wszystkim psom na kark podałem Fiprex ale chyba to nie powinno mieć związku z tym czwartkowym paraliżem .... Foks w zeszłym roku kiedy go znalazłem w maju miał początki babeszji i ponad 20 kleszczy w sobie ale go z tego wyciągnąłem , czy może to uboczne działanie kleszczy po prawie roku ? Z pewnością dziś wieczorem sprawdzę czy aby jakiś się nie wgryzł a ja go nie zauważyłem ...a tak jak wspomniałem na wstępie , w poniedziałek dopiero do rtg ....i na konsultację .... on tak pięknie patrzy na mnie kiedy leży na macie a ja go głaszczę .... i tak mnie przednią łapką delikatnie zaczepia zachęcając do głaskania :placz:
  16. [quote name='Martens']Takie objawy dają zwyrodnienia kręgosłupa, dysplazja... Z tym że wtedy rzadko coś takiego występuje nagle. Znienacka może psa dorwać wypadnięcie dysku... Myślę, że bez rtg się nie obędzie :shake: A pies okazuje wyraźnie ból, czy po prostu ma niedowład i nie sprawia wrażenia, że go to boli?[/quote] trudne pytanie bo nie bardzo wiem jak pies okazuje ból, przy dotykaniu i masowaniu tylnej części ciała i kręgosłupa nie ma reakcji bólowych , być może zadziałały leki przeciwbólowe i przeciwzapalne , dziś już wstał , załatwił się , zjadł bardzo chętnie .. dokładniej będę się mógł zająć Foksem ( rtg i konsultacje ) dopiero w poniedziałek ....i zrobię to z pewnością
  17. [quote name='Martens']Wiadomo juz coś? Byliście u weta?? Oby nie spondyloza, albo dysplazja :-([/quote] U weta jeszcze nie byłem z psem, ale byłem sam i dostał jakieś dwa zastrzyki po których nastepnego dnia poczuł się lepiej , nie pamiętam w tej chwili co mu podałem, coś co działa przez 3 dni , jutro albo w poniedziałek wybieram się z nim do weta. [B]Obecnie Foks porusza się lecz przychodzi mu to z trudem , pociąga tylne łapki ale apetyt wrócił bo we czwartek wieczorem zanim podałem zastrzyki nie chciał nic jeść i pić ...[/B] co to może być za dolegliwość? we czwartek rano czuł się świetnie ....a wieczorem po 20.00 nie mógł chodzić , tylne łapy ciągnął za sobą ....
  18. Załamka, we czwartek wieczorek przyjeżdżam a Foks ma sparaliżowane tylne łapy:crazyeye::placz::placz::placz::placz: .....co jeszcze dpoadnie tego biednego psa ....
  19. wyedytowałem bo post był nie na temat ...
  20. [B][U][I][COLOR=black]Polecam: Dr Paweł Rabiega W-wa ul. ZWM 1.[/COLOR][/I][/U][/B]
  21. arrakis, Cypryda, : Foks wczoraj miał zdejmowane szwy (szycie wygoiło się ), wygląda na to, że wszystko zmierza w dobrym kierunku , ale nie zapeszajmy , proces leczenia będzie jeszcze trochę trwał , Foks siusia normalnie... po serii antybiotyku znów powrót do Sandimmun tylko w mniejszej dawce , do tego coś na ochronę wątroby, oraz ketokonazol ....od razu kupka luźniejsza się zrobiła.... on sam jest radosny i wesoły ....nie widać po nim oznak choroby z wyjątkiem wygolonego dupska .... futro z niego schodzi nieziemsko , zdjęcia będą jak już dojdę do ładu z jego sierścią .... :) kojce są wykończone lecz budynek jeszcze nie jest otynkowany na "tip-top" ... a reszta zwierzyńca ma się dobrze , tylko działa drażniąco na jedną sąsiadkę , pomimo, że zamykam je na noc do środka ....nawet sporadyczne szczeknięcie w dzień powoduje jej wielki stres i sms-y lub telefony ....trzeba chyba przywyknąć ...
  22. [quote name='arrakis']I jak tam Foksik, spokojniejszy już? Problemy z siusianiem to pewnie efekt operacji - cała okolica pod ogonem go boli. Bierze jakieś leki przeciwbólowe?[/quote] Foksik wydaje sie być w pełni sił, jest żywy, radośnie reaguje na mój widok Wczoraj rano nie mogłem mu zrobić zastrzyków bo nie miał mi go kto przytrzymać więc pojechałem do "zaprzyjaźnionego" gabinetu po pomoc. Oczywiście zabrałem swoje zastrzyki a tam młoda wetka albo jeszcze nie wetka zrobiła te zastrzyki i skasowała ode mnie 47 zł :crazyeye::crazyeye::crazyeye: poprosiłem aby zajrzała pod ogon czy ze szwami wszystko w porządku, zajrzała i powiedziała, że szwy puściły :-o:-o:-o nawet nie raczyła przemyć tego miejsca , totalna ignorancja i zupełny brak profesjonalizmu, profesjonalistką okazała się przy naliczaniu rachunku co zajeło jej więcej czasu niż zastrzyki i obejrzenie ranki. Do tego gabinetu z pewnością już nigdy nie zawitam i wszystkim odradzam ....tam jest nastawienie : minimum pracy maksimum zarobku no i mam wątpliwości co do profesjonalizmu niektórych wetów tam pracujących ...ale to oddzielny temat ... Wracając do tematu, natychmiast zadzwoniłem do Dr Galantego , który umówił się ze mną na wizytę za 3 godzinki....pojechałem ... Okazało sie po przemyciu ranki , że szwy są w jak najlepszym porządku. Ponieważ poprzedni kołnierz Foksik "zrujnował" kupiłem mu nowy o ciut większym rozmiarze i teraz niestety musi mieć drzwi do kojca otwarte bo przez klapkę nie da rady wychodzić.... jednak lepsze to niż rozerwane szwy ....musi się jeszcze 7 dni (do poniedziałku) przemęczyć . Na noc będę go zamykał ale nie na klucz i jak będzie chciał wyjść to skoczy na klamkę i po krzyku . Wrzuciłem mu tylko więcej pledów. Zawsze to jakieś wyjście. Poza tym jeszcze jeden news, wreszcie ma fajne auto do przewozu Foksa, kombi gdzie Foks może obserwować co sie dzieje za oknem nie wstając ...co czyni w innych autach ...a wiadomo jak to jest w czasie jazdy gdy pies stoi ...hamowanie, zakręty, przyspieszanie , a jak leży to nie ma problemu ...:D i włąśnie zaraz wychodzę jadę po niego i pędzimy na Ursynów na zastrzyk ... [B]A w odpowiedzi na Twoje pytanie: tak daję mu pyralginę ...[/B]
  23. [quote name='arrakis']Czyli u Foksa " happy end" :multi:( tfu , tfu, żeby nie zapeszyć). Będzie miał podawane jeszcze jakieś leki ?[/quote] Nie do końca happy end.... Dziś okazuje się że muszę jechać na konsultację po prawdopodobnie skóra na szwach miejscami "puściła"...niewykluczone , że będzie "poprawka " szycia.... Zauważyłem ponadto, że Foks nie siusia jak zwykle tylko "posikuje" stojąc na 4 łapach i sprawia mu to wyraźną trudność. Kołnierz sobie zniszczył poprzez wychodzenie przez klapkę i wylizał sobie więcejsierści przy ogonie niż miał wygolone, więc coś muszę postanowić....prawdopodobnie skończy sie na tym, że na noc będzie zamykany , bo noce są chłodne a w dzień będzie miał otwarte drzwi na oścież....trudno kołnierz musi być i już, jak będzie wiać czy padać to wejdzie do środka tylko nie będzie miał temperatury 14 stopni , będzie miał zimniej w dzień... Reszta relacji wieczorem ....
  24. [quote name='gatara']Super że wszystko poszło dobrze :multi:, trzymam nadal kciuki, tym razem za rekonwalescencję :thumbs: :thumbs:[/quote] bardzo dziękuję ...dzś ranio byłem u niego dąłem mu zastrzyki, pyralginę i usiłowałem rivanolem przemyć odbyt , niestety bezskutecznie, przez noc kołnierza nie zdjął :D ale jest spryciula bo wyjął zaślepkę klapki w drzwiach i z kołnierzem już wchodzi i wychodzi przez okienko w drzwiach :D byłem pewien, że sobie nie poradzi ....mądry piesio ...a jaki był głodny, myślałem, że mnie zje :D
  25. Właśnie odwiozłem Foksa, jest już po operacji, rokowania pozytywne. Teraz jest jeszcze "skołowany" po narkozie, na noc (niestety) zamknąłem go w kojcu tzn w pomieszczeniu, ma założóny kołnierz i trudności z wychodzeniem przez klapkę, dlatego klapkę zaslepiłem. Niestety musi wytrzymać do 08.00 rano kiedy to pojadę do niego i uwolnię , będzie już pewnie głodny i w dobrej kondycji a wtedy zobaczymy czy z tym kołnierzem da radę wchodzić przez klapkę .... widzę, że wątek "umiera" bo ostatnio tylko ja w nim piszę , szkoda :(
×
×
  • Create New...