fandango
Members-
Posts
58 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by fandango
-
I jeszcze coś - odnośnie "zysków":diabloti: Kochana, hodowla to DOKŁADANIE, ciągłe i ustawiczne, hihi... no tak, ale Ty nie byłaś hodowcą więc nie wiesz, o czym mówię.... Jest to też ogromna frajda - ja uwielbiam mieć kocięta.. a że nie rozdaję ich byle menelom, żeby trafił taki kociak np. w ognisko? Oczywiście, jeśli je sprzedam wiem, ze menel nie kupi kota za taką kasę:P Tak samo rozumiem hodowców psów - oni KOCHAJĄ mieć szczenięta, jakaż to frajda, jaka przyjemność i jaka zabawa na wystawach. To też mówię jako hodowca. Ale mam na mysli tych prawdziwych hodowców, którzy tak jak ja - karmią swoje zwierzaki dobrze, nie trzymają ich w klatkach czy kennelach... obdzielają je pieszczotami i kochają bardzo... u mnie koty śpią w łózku, czasem kiedy sa kocięta jest niewygodnie - bo wszystkie razem... Ja tylko nie potrafię zrozumiec, dlaczego ludzie bez sensu rozmnażają zwierzęta bez rodowodu... bo faktycznie - bez rodowodu = nierasowy...!
-
Nikki - ja jestem zagorzałą przeciwniczką hodowania psów BEZ RODOWODU!!! Wszystkie zwierzaki - nieważne, czy to koty czy psy - które nie są przeznaczone do hodowli (a hodowla rasowych ma sens, bo wtedy ludzie małego rozumku, podli nie kupowaliby takich po 2 kafle, czyż nie? woleliby wydać np. na piwko;) ) powinny być sterylizowane!!! Gdyby były dostępne tylko psy i koty rodowodowe - nie byłoby problemu tych nieszczęśliwych , kupionych na allegro za grosze (widziałam tam nawet psy po 150 zł!!!)... a może problem by nie zniknął, ale na pewno mialby mniejsze rozmiary... Tu nie chodzi o dzielenie, ale o logikę - czy menel lub małolat bez sumienia wydałby 2 tys. na psa? Na pewno nie! Ale może ja mam dziwne poglądy na ten temat, w końcu hoduję RASOWE koty:diabloti:
-
[quote name='Agama']nie rozumiem dlaczego sie ,,przepychacie,,,sa osoby co maja po 3 duze charty i kilka kotow i MAJA SIE WSZYSTKIE ZWIERZATKA SWIETNIE,problem ta po prawdzie lezy w spacerach ,milosci glaskach,i smacznej miseczce chyba sie zmeczylam tym tematem-na jakis czas mnie to wyleczy-jutro wystawka-bede znowu meczyc pieska-a jak biore plecaczek wystawowy to Wszystkie sa chetne do wyjazdu-zaznaczam ,ze klateczki w domu nie ma i wszystkie stwory spia na kanapach badz fotelach dobranoc[/quote] Agamo - całkowicie i w 100% się z Tobą zgadzam. Czasem i całe hektary to za mało, gdy nie ma miłosci, głasków i smacznej miseczki;)
-
[quote name='iwop']niestety trzeba realnie podchodzic do swoich możliwości. Sama miłośc nie wystarczy... Niki ma niestety racje - wcale nie napisala, że Norman pozagryza koty . Prawda jest taka, ze chart potrzebuje wiekszej przestrzeni a niki moze to zaofiarowac ... Zawsze chyba wybiera sie lepszą opcje dla psa a nie dla potencjalnego wlasciciela....:roll:[/quote] Oczywiście, to prawda - czasem marzenia trzeba schować w buty...
-
[quote name='xxxx52']fandagngo-chlopowi dasz 200-300 zl,lub zaproponujesz ,ze zaplacisz za kastracje ,to itak cie wysmieje,i nie wykastruje.Szczeniaki zabije,lub do lasu wyrzuci itd.[/quote] Ech, masz rację... idealistka ze mnie:oops: ale jak widze na wsi lub w małych miasteczkach wracając z Mazur te biedne pieseczki... albo suczki gonione w czasie cieczki przez x psów... i świadomość że chłop te szczenięta utopi albo gorzej... to mam ochotę takiego chłopa normalnie zatluc (mam nadzieję, ze to nie jest niedozwolone - w razie co sorry, bo jestem tu nowa...). Nawet widok krów ciągnionych za traktorem wyzwala we mnie chęć przywiązania tak chłopa, ktory siedzi dumnie na tym swoim pojeździe, wrrr...:angryy:
-
Chciałam jeszcze coś dodać... od dziecka kochałam borzoje i chcialam Normana nie dlatego, ze ma rodowód tylko dlatego, że JEST borzojem... skutecznie mnie do tego zniechęcono... Widocznie nie jest mi pisane mieć borzoja; najpierw moja mama mówila "nie" kiedy byłam dzieckiem, potem mój mąż, ktory wolał owczarki... teraz niektórzy z Was, ktorzy ocenili że borzoj "zabije mi koty" itepe... Życze Normanowi dlugiego, spokojnego i szczęsliwego życia w nowym domku... Agamo - dziękuję!
-
Twoja sąsiadka - straciła umiar... trzeba znać swoje mozliwosci... nie sztuka jest zgarniać wszystko co potrzebuje pomocy - sztuką jest dać im tę pomoc... nie skazując na jeszcze większe męczarnie... Widziałam Pirata - aż mi się serce ścisnęło... ale przeciez nie mogę mieć charta, "bo mi koty zagryzie"...
-
A zastanawiałas się, dlaczego jest tak dużo tych niechcianych, "brzydkich" kundelków, wielorasowych...? bo ludzie nie mają bladego pojecia o takim zagadnieniu jak sterylizacja!!! a na wsi - który chłop pójdzie i wywali 200-300 zł na sterylkę?! żaden! Szkoda, ze nie można przeprowadzać akcji sterylizacji takich piesków... ale to przecież kosztuje - skąd fundusze na to? Gdyby sterylizacja nierasowych i niehodowlanych psów była obowiazkowa - nie byłoby tylu psich nieszczęść... Schroniska to w zasadzie umieralnie.. byłam dwa razy w schronisku - raz wyszłam z niego ze starą bokserką, która tak patrzyła.. że nie mogłam... drugi raz, kiedy znajomej zginął kot.. wyszłam stamtąd chora... może nie jestem odporna... żal mi tych piesków, ale przyczyna ich nieszczęścia leży właśnie w małej świadomości ludzi... niestety, ludzie w 75% to... no cóż... nie są zbyt inteligentni.. skoro potrafią dziecko wyrzucić na śmietnik, co dla nich znaczy pies...????:angryy: :angryy: :angryy:
-
[quote name='Nikki - charciara']a może to taki rodzaj rozrywki tutaj?? :diabloti: później można popsioczyć na to, że tak ktoś chciał a tu nagle sie rozmyślił, i "co to za ludzie" :razz:[/quote] To tez może być:diabloti: ... mnie bardzo zrazili:( a co do Normana - zycze mu wspanialego domku - u mnie faktycznie by się pewnie męczył, bo za ciasno itepe... i koty.. i dziecko... i w ogole - do kitu jestem kandydatka, która w dodatku się wymądrza... więc chyba może coś mniejszego znajdzie się w naszym domku:razz: Chociaż borzoje to moja miłość od wieku szczenięcego... cóż, może kiedyś... a co do rodowodu - to jest dokument, który daje Ci pewność, ze jest to pies rasowy, ma określone cechy i nie wyrośnie (jeśli zależy Ci na posiadaniu oczywiscie psa rasowego, kupując np. szczenię) na coś, co nie wygląda jak to, czego się spodziewałaś. Dlatego i te hodowle rasowych zwierząt (kotów, psów) są potrzebne. A to, że są hodowle i "hodowle" - cóz, w naszym kraju nie ma wystarczająco dobrych uregulowań prawnych powstrzymujących takie procedery... :angryy: :angryy: :angryy: Powinno się sterylizowac WSZYSTKIE zwierzaki, które nie mają rodowodu - tak sądze. Ale kto wysterylizuje psa np. na wsi?! Kiedyś moi znajomi chcieli wykastrować znalezionego kundelka, ktory u nich zamieszkał. Mają dwa dogi i dwa nowofundlandy - suki. A wiecie co im weterynarz w miasteczku pod Wwą powiedział - że nie kastruje się psów!!!! Nie potraktowano mnie tu zbyt miło, ale ponieważ jestem osobą pełną dobrej woli i optymizmu - nie obrażam się... Normanowi życze wspaniałego domu - bez jajek;-)
-
[quote name='efka5']Potraficie zrazić do adopcji...i nie wiem, czy ja miałabym odwagę adoptować jakiegoś psa z dogomanii, chociaż ze schroniska zrobiłam to już nie raz, a takze z pobliskich leśnych drzew (czyt. przywiązanych do drzewa przez "kochających włascicieli")[/quote] Oj, tak, potrafią zrazić...
-
No i nie róbcie z borzoi takich "potworów"... takie same mity jak te dotyczące amstaffów - które sa normalnymi psami, tylko w nieodpowiednich rekach i źle wychowane stają sie niebezpieczne. Uważam, że borzoje to także normalne psy, od jego wychowania i podejscia właściciela zalezy jedynie, jaki jest... jak pisałam wcześniej, i z ratlerka można zrobić potworka... Więc nie róbcie proszę z borzoi psów "innych inaczej"...
-
Ależ nic z tych rzeczy! Po prostu wymieniamy poglądy, czyż nie?
-
Coż, to gdzie trafi Norman nie zależy ode mnie niestety... trochę szkoda, bo okazałoby się, że mój pogląd na sprawę wzajemnej akceptacji doroslych psów i kotów jest całkowicie racjonalny i nie pozbawiony sensu... a mówię to z własnych doświadczeń. Może mały przykład: znajomi często przychodzą do nas ze swoim psem, owczarkiem który jak mówili niestety zagryzł parę kotów na spacerze... moim nie robi krzywdy a one z ciekawością go "oblepiają" swoim towarzystwem. To są Devony, nie normalne koty, hihi... To bardzo zalezy od rasy... nie będę dyskutować na ten temat zażarcie, bo przecież każdy ma swoje poglądy;) a ja nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywac do swoich poglądów.
-
Dorothy, widocznie masz małe doświadczenie z kotami i psami. Jak pisałam wcześniej - kiedy byłam z meżem mielismy: bernardyna, owczarka niemieckiego, buldożka i jamniczkę. W domku oczywiscie... oraz zawsze 2-3 koty. NIGDY nie było sytuacji, że musiałam pilnować towarzystwo. Owczarek, ktory na spacerach ganial koty - kiedy przyniosłam kocie i polozylam mu po prostu na lapach - powachal, polizal i odtąd była wielka przyjaźń. Nie zgadzam się więc z Twoją opinią. A co do moich kotów - to jest specyficzna rasa, one mają zupełnie inne usposobienie niż tzw. dachowce:razz: Tak czy inaczej - pies będzie w naszym mieszkanku;-)
-
Mnie również dziwi ten brak dalszych działań - przecież sprawdzenie warunków, w jakich są inne nasze zwierzaki, nie byloby trudne...
-
Nikki, jestem tego samego zdania... takie trzymanie w niepewności jest bolesne:( tym bardziej, że np. ja mieszkam w Warszawie... rzut beretem od miejsca gdzie jest Norman... Ty masz chyba mniejsze dzieci, prawda? Swojej już prawie nastolatce ja wytłumaczę sytuację. Zresztą to rozsądna dziewczynka - zrozumie....
-
Ja juz się w ogóle nie odzywam... nie mam szans:-(
-
wydaje mi się, że źle odbierasz - wcale się nie licytujemy. Jeśli tak uważasz ja chętnie się wycofam tylko dlatego, ze posądzana jestem o targowanie się i publiczne zachwalanie. Sorry,jeśli tak to odbierasz...
-
No to wszystkie czekamy na decyzję:) a moja córka się dopytuje, kiedy pojedziemy po Normana... dobrze, ze jest już rozumną panienką i można jej wszystko wytłumaczyć;)
-
Oczywiscie, ze mają prawo się przestraszyć lub zachowywać agresywnie (np. w stosunku do rowerzystów lub innych psów). Ale zrównoważony pies, którego się socjalizuje z otoczeniem rzadko kiedy się przerazi;-) Szkoda wielka, ze większość tzw. posiadaczy psów (mam na myśli osiedlowe paniusie na przykład) nie ma pojecia o psychice swojego psa... nigdy nie zapomnę tych histerycznych okrzyków takiej paniusi, kiedy szlam z dwoma super wyszkolonymi psami (beniusiem i ON): "prosze trzymac swoje psy bo mój sie rzuca".. a jej był luzem ma się rozumieć... to chore.... i jakże przygnębiające, bo często prowadzi do tego że taki pies ląduje w schronisku:( albo na ulicy.... albo inny przykład właścicielki pudelka, ktora na widok bernardyna wieszała biedaka za szyję do góry na obroży... a mój bernardyn nigdy do psów nie był agresywny.... tacy ludzie własnie nie powinny miec psów...
-
Gonitwa - na każdego psa jest sposob. I z ratlerka można zrobić bandytę... a także aniołka z najgorszego zabijaki. Trzeba tylko wsłuchać się w swojego psa i wiedzieć jak do niego najlepiej dotrzeć. No i kochać bardzo. Z wzajemnością!
-
A kiedyś miałam bernardyna, który jest znacznie cięższy od borzoja... to było dobrych 10 lat temu (biedak dostal zawalu w wieku 3 lat:((((... Nigdy nie wyszarpywał mi ręki ze stawu:loveu: i mógł chodzić bez smyczy wszędzie - nawet na wystawie:D
-
Nie myślcie tylko, ze mam na myśli metody siłowe:P nigdy w zyciu!!! NAGRÓDKI, NAGRÓDKI... i wyraźne określenie miejsca psa w stadzie. No i ciągła praca w formie zabawy, bez przymusu:loveu:
-
Zapomniałam napisać - wybór płci to rzecz względna. Dobrze wychowany pies (a wiem, ze potrafię to osiągnąć) nie będzie się szarpał na smyczy. Nawet borzoj czy afgan. Osobiście znałam - kiedy udzielałam się na szkoleniach - kilka chartów w tym 2 borzoje i afgana, które bez smyczy chodziły po ulicy w mieście (konkretnie - w Warszawie), grzecznie jak baranki... tak więc to jest możliwe!
-
Odpowiadając na oba Twoje posty: ależ wcale nie czuję się atakowana;-)) Miło mi, ze mogę z kimś powymieniac poglady! Hm, no tak, moje warunki lokalowe faktycznie nadają się raczej dla buldożka niż dla borzoja... (abstra***ąc całkowicie od pojęcia rozsądku...!) - mam 2 pokoje, 41 m wszystkiego:( ale park i lasek niedaleko!!:) ... moje szanse maleją... ech... marzy mi się praca taka jak Twoja! a tymczasem muszę zasuwac - czy jest zajęcie, czy nie - siedzę te 8 h, wrrr...:shake: choć serce rwie się do domu... oczywiscie, do dziecka, kotkow (acha - rybki też mamy)... Cóż, pewnie moje marzenie o posiadaniu borzoja pozostaną w strefie marzeń....