Jump to content
Dogomania

megann

Members
  • Posts

    73
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by megann

  1. Moja Ruda załapała ostatecznie, że siusia się na dworze, jak skończyła pięć miesięcy. Potem zdarzyło jej się raz w chwili wielkiej ekscytacji. A nasza poprzednia seterka jakoś tak w try miga się nauczyła. Nie wiem, od czego to zależy, bo metody były takie same. Z Rudą już mi ręce opadały, a kałuże były coraz większe. W nocy już się prawie wcale nie załatwiała w domu (od 11 wieczorem do 6 rano), a w dzień... szkoda gadać. Ale się skończyło:). Jakoś tak nagle. Przestała siusiać i już. G.
  2. Ja czeszę Rudą metalowym grzebieniem i włosianą szczotką. Miekką, bo przy twardszej protestuje. Miękką uwielbia, z włosem i pod włos, grzebień toleruje. A na koniec przecieram ją irchą, na błysk:) G.
  3. Ten problem z astami i stafikami w nieodpowiednich rękach to u nas problem chyba nierozwiązywalny. W Niemczech właściciel takiego psa (albo mieszańca tych ras) płaci o wiele większy podatek, co ogranicza na dłuższą metę krąg potencjalnych właścicieli. No i pies musi zdać specjalny egzamin, żeby mógł chodzić np. bez kagańca, czyli musi wykazywać zero agresji, nawet na smyczy. Ten spray, który kupiłam, podziałal na mnie tak psychologicznie trochę. Nie czuję się taka bezbronna:), spadła mi przez to adrenalina i pewnie lepiej, jak bokserka nie wyczuje we mnie strachu. Teraz nawet ze śmieciami wychodzę ze sprayem w jednej kieszeni i kawałkami parówki w garści:). Dzięki za radę, jak podawać smakołyk. Będę pisać, co i jak. Pozdrawiam. Gośka
  4. Tak zrobię! Próbować dać na wyciągniętej dłoni? Spray dzisiaj na wszelki wypadek jednak kupiłam (w sklepie myśliwskim, Anti/Dog), ale wolałabym go nigdy nie użyć. G.
  5. Boże, aż mi ciarki po plecach przeszły. Dziękuję Ci za odpowiedź. Bokserka leży często w oknie (stara kamienica, pierwsze piętro, ma taką barierkę specjalną zrobioną) i obserwuje, a już na mnie to szczególnie intensywnie patrzy. Tak mi się niestety już wydaje. Ona chyba traktuje trawnik przed domem jako swoje terytorium, a moja Rudą (no i mnie) jako intruza. Będę namierzać sąsiadkę, ułożyłam sobie wypowiedź w głowie, żeby mnie nie zatkało z nerwów i zobaczymy. Sprey kupię na wszelki wypadek. Nie wiem, co bym zrobiła tej kobiecie, jakby Rudej coś sie stało... Serdecznie pozdrawiam Gośka
  6. Przepraszam, wysłało mi się dwa razy to samo i trochę literówek jest w tekście. W nerwach cała jestem:) G.
  7. Dzień dobry, moja rudą (seterkę) przedstawiłam już na innym forum. Mam problem, z bokserką sąsiadki i nie wiem, co robić. Otóż w kamienicy obok mieszka bokserka (4/5 lat). Poznałam ją, zanim pojawiła się u mnie Ruda. Bokserka jest straszna przylepa i przyjazna wobec ludzi, lubiła głaski ode mnie. Widywałyśmy sie rzadko. Ale kiedy pewnego razu bokserka zobaczyła mnie z Rudą, podbiegła (Ruda na smyczy, ona pełny luz, nawet obroży nie miała, bo włścicielka wraca z parku i na trawniku przed domem zdejmuje z psa, że tak powiem, wszystko!), zaczęła obwąchiwać i prychać wcale nie przyjacielsko. Ruda była sztywna ze strachu, pociągnęłam ją lekko i poszłyśmy. Teraz Rudej nie ma umnie (jest na wakacjach z rodzicami na wsi), a bokserka, kiedy widzi już tylko mnie, podbiega z daleka (pędzi!) i prycha i obwą****e, nie wyglada to sympatycznie i po raz pierwszy w życiu zaczęłam sie bać! Dzisiaj spotkałam tę kobietę z suką na smyczy, chciałam zagadnąć ją, żeby może sprawę jakoś załatwić, przynajmniej uczulić kobietę na problem, ale bokserka tak ujadała na mnie i szarpała się na smyczy, a w końcu pacnęła mnie pyskiem w kolano podczas tego szarpania, że z rozmowy nic nie wyszło, bo musiałam uchłonąć. Komentarz tej kobiety: bo ona nie lubi suczek. I tyle. Zatkało mnie. Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chciałam przedstawić sytuację. Mam pytanie do tych, którzy znają się na zachowaniach psów. Jak poważne są te zachowania bokserki? Czy ja przesadzam? Boję się bardzo o Rudą, bo jak by doszło do jakiejś awantury, to z mojej suczki strzępy zostaną!! Jej właścicielka ma - tak sądzę po jej zachowaniu zero świadomości - że cos moze sie stać. Już w jakąś nerwicę wpadłam przez tą bokserke, bo tak sie boj€ o Rudą. Moze spraz pieprzowy kupić? Moją poprzednią seterkę pogryzł kiedys bokser, to był horror, wpił jej się w szyję i nie chciał puścić. Może dlatego tak się teraz boję. Pomóżcie. Gosia
  8. Witaj, Moja czternastoletnia seterka miała straszne problemy z wątrobą. Prawie nic nie chciała jeść i chudła w oczach. W końcu udało się z suchą karmą weterynaryjną, ale nie pamiętam, jakiej firmy, bo to było dosyć dawno, kupowaliśmy ją u weterynarza. Oprócz tej karmy jadła do końca życia już tylko kurczaka (piersi albo udka) i ryż. Nic więcej nie tolerowała. Nie mogło być ani za chłodne ani za ciepłe, bo natychmiast wymiotowała. Aha, i do końca życia Essentiale forte. Trzymam kciuki za twojego psiaka. Pozdrawiam serdecznie. Gosia
  9. megann

    Niejadek :(

    Nie wiem, może to jest jakis pomysł? Moja Ruda, która je gotowane jedzenie, nagle zaczęła wybrzydzać. Wszystkie rady, dotyczące niejadków przeczytałam, i nic...., próbowałam z suchą karmą, którą dostaje jako smakołyk, i też nic ... aż do momentu, kiedy wsypałam sporą porcję do plastikowej butelki/zabawki, którą jej kiedys kupiłam (na mampsa, zdaje mi się). Butelka ma dziurki, przez które czuć zapach karmy, a karma wysypuje się przez otwór z drugiej strony. Ruda w ostatecznosci zjadła całą porcję suchej karmy, i to zwielkim zapałem. Trochę jej pomagałam w tym wysypywaniu, bo zależało mi, żeby cokolwiek zjadła. Ruda lubi atrakcje! To nie jest oczywiście rozwiązanie, ale... ja zasnęłam z poczuciem, że pies sie najadł. Teraz je w miarę normalnie, tzn. miska, gotowane:) Pozdrawiam. G.
  10. Słuchajcie, no cud! Suczki się polubiły! Onka wita Rudą lekkim lizem w pysk i zaprasza ja nawet do zabawy. Hierarchia jest jasna i jak coś nie tak, to lekkie warkniecie wystarczy i Ruda leży jak kalkomania płasko na ziemi, ale nie jest to dla niej jakieś stresujące. A cud to to, że ponoć moja suczka jest pierwszą suką w życiu, którą Onka toleruje i jej właścicielka nie moze wyjść ze zdziwienia i wszyscy się oczywiscie cieszymy! Pewnie ma to jakieś logiczne wytłumaczenie, a ja sobie myślę> magia wakacji? Znajoma mówi, że to może dlatego, że Onka znała mnie z czasów swego szczęnięctwa i zapamiętała mój zapach, który rozpoznała na Rudej i miło sie jej skojarzył, ale to było prawie siedem lat temu!! Może tak być? Pozdrawiam. Małgośka
  11. Dzień dobry Moim pierwszym psem w życiu był rasowy kundelek, drugim seterek, kupiony z ogłoszenia w gazecie, bez rodowodu. Ludzie, od których wtedy naszą suczkę kupiliśmy, dbali o psiaki, zadbane, wychuchane, kochane, tak jak i nasza Ruda, która przeżyła z nami (w pełnym zdrowiu) długich 14 lat. Decydując sie teraz na psa, zdecydowałam się kupić psa z rodowodem, z domowej hodowli, od fantastycznych ludzi. A jakiż wniosek z tej historii. Ano chyba taki, że nie nie należy zbyt szybko wydawać osądów. 1. Kundelki są, były i będą, ale może przy tak przepełnionych schroniskach, warto by promować (i wspierać finansowo) sterylizację suczek i kastrację psów w schroniskach. W Niemczech np. każdy pies, oddawany nowemu właścicielowi, jest wykastrowany, a suczka wysterylizowana. 2. Nie każdy właściciel suczki, który sprzedaje szczenięta bez rodowodu, to potwór bez serca, choć tzw. pseudo-hodowle typu 'fabryki szczeniąt' trzeba tępić. Tylko jak? 3. Nie każda hodowla zwierząt rodowodowych jest dobra. Moja znajoma ma kota z rodowodem z ponoć renomowanej hodowli i nie wiem na Boga, jak taka hodowla (już nie chcę opisywać szczegółów) mogła umknąć uwadze Związku. I ostatnia uwaga. Z moja Rudą chodziłyśmy najpierw do psiego przedszkola, a potem na PT. W psim przedszkolu na sporą grupę psów (ze dwadzieścia w porywach ich tam było) był tylko jeden, jeden! kundelek, a na kursie PT żaden. Plus dla właścicieli psów rasowych? Nie wszystkie miały rodowód. Względy finansowe odgrywają pewnie jakąś rolę, ale myślę, że nie to jest często decydujące, lecz stan świadomości właścicieli psów. Może w szkołach promować ideę: "Wychowaj swojego psa na miłego towarzysza?" Pozdrawiam wszystkich. M.K
  12. Uff, spotkanie było. Molly na widok Onki najpierw wzięła nogi za pas ... myk na werandę. Zawsze tak reaguje, jak widzi coś niezwykłego (a Onka jeszcze w życiu nie widziała!), odskakuje na kilka metrów w tył, ale ciekawość zawsze zwycięża. Tak samo zareagowała na widok konia, taki szczenięcy odruch. Ale do rzeczy:) Suczki się obwąchały ostrożnie, Molly z wieeelkim respektem wymalowanym na pyszczku przed taką koleżanką, no i biegają sobie luzem, każda blisko swojego domu, ale co jakiś czas trochę też razem, jak zobaczą coś ciekawego, nie bawią się, ale mam nadzieję, że będą sie wzajemnie tolerować. A może Molly w towarzystwie starszej koleżanki nabierze pewności siebie? Na razie jest dobrze i wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, choć myślę, że jeszcze trzeba na nie trochę uważać. Molly czuje respekt przed koleżanką, ale ma czasami głupie pomysły i jak już się trochę ośmieli, to zaczyna zaczepiać, zabierać patyki itp. Jeszcze raz Wam dziękuję za pomoc. Będę pisać, jakby coś się działo. Gośka
  13. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Z nadmiaru informacji faktycznie popadłam ostatnio w lekką histerię. Musiałabym bym chyba sama kury hodować w ostateczności. Ale własnych bym przecież nie zabiła! Ot, hipokryzja:). Dołożę Rudej indyka. Gdzieś czytałam o sercach indyczych:). Dzięki jeszcze raz. Pozdrawiam serdecznie z Łodzi. Gośka
  14. Dzień dobry, mam dwa pytania. Na jednej ze stron internetowych jednej z lecznic weterynaryjnych przeczytałam, że rosnącym psom nie należy podawać serc wołowych ze względu na wysoką zawartość fosforu w stosunku do wapnia. Karmie moją Rudą mięsem z kurczaka i sercami wołowymi lub cielęcymi, które bardzo lubi (oczywiście ryż plus warzywa plus witaminy), ale ale teraz juz sama nie wiem. Moze ktoś wie coś dokładniejszego na ten temat? Ruda ma prawie 12 msc., ale jako seter jest jeszcze w fazie rozwoju. A drugie moje pytanie dotyczy kurczaków. Mięso z kurczaka Ruda je od zawsze, ma piekną sierść, ale ostatnio tyle przeczytałam o szkodliwym wpływie hormonów, którymi są ponoć te kurczaki szprycowane, że znów sie zaczęłam zastanawiać. Pozdrawiam Gośka
  15. Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Skontaktuję się z moja wakacyjną sąsiadką, dowiem się, o co chodzi (tzn. dlaczego obawia się spotkania) i ustalimy plan działania według Waszych wskazówek. Z sąsiadką się lubimy, więc może i nasze suczki się dogadają:) Napiszę co i jak. Pozdrawiam. Gośka
  16. Dzień dobry, moją seterkę przedstawiłam już w poście o kładzącym się psie (dział strachliwość). Mam pytanie do osób, które widziałyby jak postąpić w takiej oto sytuacji. Mamy domek na wsi (a właściwie mieszkanie w domku), w lesie. Obok są trzy inne podobne domki. Teren jest nieogrodzony, i ogrodzić sie nie da, jedna wielka komuna (domki popegeerowskie). Gdy wszyscy sie zjadą na wakacje, to dla ludzi i psów oznacza to, że trzeba żyć w zgodzie. Do tej pory nie było żadnych problemów> w zgodzie żyły sporej wielkości jamnikomieszaniec o dosyć buńczucznym charakterze, jamnik, berneńczyk (niestety już go nie ma), mały terierek, owczarek niemiecki suczka Donna (4 lata), no i teraz moja suczka (11 msc.). No i teraz zaczynają się wakacje. Molly juz tam jest. Właścicielka Donny trochę sie zaniepokoiła, kiedy usłyszała, że Molly to suczka. Nie wiem, może Donna nie lubi innych suk tak w ogóle. Ludzi lubi i jest w stosunku do nich życzliwa. Jak zaaranżować pierwsze spotkanie naszych dwóch suk, żeby zminimalizować ryzyko konfliktu? Obie trzymać na smyczy? Troche się boję, że Once może się konkurencyjna suczka nie spodobać. Czy macie jakieś rady. Gosia
  17. Nie jestem specjalistą od zachowania zwierząt, ale z własnego doświadczenia... Moja seterka ganiała rowery jak wściekła, teraz troche jej przeszło. Dobrze Cie rozumiem, facet raz mnie strasznie zbluzgał, bo ruda skoczyła na przednie koło. Nie zauważyłam tego cholernego roweru, bo nadjechał jakoś tak znienacka z tyłu i nie zdążyłam kundla złapać. Ćwiczę z rudą tak, że ja mam oczywiście oczy naokoło głowy i jak widzę rower (muszę go zobaczyć wcześniej niż ruda) wołam ją na 'wędkę', tzn. na smakołyk i każę jej siadać. No i tak siedzimy, aż rower przejedzie. Teraz czasami nie biorę jej już na smycz, tylko ruda siedzi sama z siebie i łypie okiem na rower. Ale siedzi, a ja najsłodszym głosem, na jaki mnie stać, mówię> doobry piesek siedzi ślicznie, śliczniiiicznie. Siad stało się dla mnie i rudej najważniejszą komendą w życiu! Myślę, ze ma to też efekt psychologiczny, kiedy rowerzysta widzi, że coś się z psem robi, który gania rowery, bo ja zawsze na użytek rowerzysty mówię jeszcze: ślicznie piesek siedzi, nie goni rowerów, nie wolno gonić rowerów itd.:) Zamiast smakołyku może też być zabawka. Chyba nie ma innego wyjścia. Pies się sam nie oduczy, trzeba ćwiczyć, bo inaczej konflikty z otoczeniem obrzydzą każdy spacer, a poza tym skakanie na rower może być niebezpieczne dla rowerzysty! I sama też jestem od czasu do czasu rowerzystą i nie lubię, jak goni mnie pies, bo się po prostu trochę boję! Trzeba ćwiczyć, bo efekty są, tylko nie od razu. Tak sobie zawszę mówię, kiedy ruda po raz kolejny jednak pognała za rowerem. Ale już nie skacze i szybciej wraca:) PS. Też jestem z Łodzi. Pozdrawiam. Goska
  18. Ruda przywitała sie dzisiaj z psem stojąc twardo na czterech łapach. Cuda jakieś czy co:) Ogon oczywście nisko, ale nie pod brzuchem, głowa lekko w bok. Będę pisać, jak mężnieje to moje cudo. Pozdrawiam serdecznie. Gośka
  19. Może to faktycznie jakaś faza rozwojowa, bo ruda zaczęła się tak kłaść od niedawna. Przed miesiącem skończyła jej się pierwsza cieczka, więc może to taka nastolatkowa nieśmiałość:) Super odważna nie jest, ale ogólnie świat nie budzi w niej strachu, tylko ciekawość. Dziękuję za odpowiedź. Gośka
  20. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Ucieszyłam się, bo to by znaczyło, ze moja ruda po prostu chce w sposób pokojowy nawiązywać kontakty ze światem! Tylko czasami nie wiem co robić, kiedy z naprzeciwka idzie pies na krótkiej smyczy i ani jego właściciel ani pies nie wykazują chęci kontaktu (czasami się chyba po prostu gdzieś spieszą), a ruda leży, na brzuchu, i czeka. Stać koło niej i przeczekać? Chyba mi nic innego nie pozostaje, bo przecież nie chciałabym jej oduczać zasad psiej komunikacji! Pozdrawiam Gośka
  21. Dzień dobry, mam konkretny problem. Moja suczka, seterka (11 msc) od mniej więcej miesiąca zachowuje sie inaczej niż zwykle. Idzie na smyczy, i na widok drugiego psa nawet wielkości ratlerka staje, a potem często sie kładzie z pyskiem na ziemi i tak czekamy, aż drugi pies podejdzie. Ruda jest bardzo łagodna, życzliwa ludziom i psom, uwielbia się bawić z innymi psami, ogólnie nie jest wcale lękliwa, tylko kontakt z nieznanym psem napełnia ją taką jakąś nieśmiałością. Co robić w takiej konkretnej sytuacji, bo przecież nie mogę jej ciągnąć na smyczy! Pozdrawiam. M.
×
×
  • Create New...