megann
Members-
Posts
73 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by megann
-
Dzień dobry wszystkim To ja rozpoczęłam ten wątek. Dzisiaj Ruda jest już po strzyżeniu (a właściwie dwóch) u pani Ewy i po wystawie: dostała ocenę doskonałą i drugie miejsce w małej co prawda stawce, ale zawsze!! Przy pierwszym strzyżeniu Ruda była sama, a ja sobie patrzyłam na ekran laptopa, co sie dzieje. Wolałabym być jednak z nią. Przy drugim p. Ewa strzygła Rudą sama, a ja trzymałam, jakoś tak wyszło, bo było mniej osób do pomocy. Ja lepiej się czułam, trzymając swojego psa w ramionach prawie że, myślę, że nie przeszkadzałam. Ruda zachowywała się w miare spokojnie, ale strzyżenia ogólnie nie lubi i chciała wychodzić co i rusz. W zakładzie jest bardzo miła atmosfera, sama pani Ewa ma bardzo dobre podejscie do psów. Myślę, że je po prostu lubi, a to bardzo ważne. Nie jestem specjalistą od strzyżenia psów, ale Ruda po strzyżeniu wyglądała lepiej niż przed, strzyżenie podkreśliło jej urodę:):), na wystawie prezentowała się ślicznie w nowej szacie (te łapki kocie!). Jestem bardzo zadowolona. Polecam zakład i pozdrawiam. M.
-
Zdecydowałam się w końcu i zapisałam Rudą na wizytę, za trzy tygodnie dopiero, bo takie są terminy. Opowiem, jak było po fakcie:) Dziękuję za wszystkie porady i pozdrawiamy. M. i Ruda z bujnym włosem:)
-
Pytam o doświadczenia z zostawianiem psa u groomera. Nie wychodzę przy tym z założenia, że w innym zakładzie niż na Pomorskiej ostrzygą psa źle. Nie mam (jeszcze) złych doświadczeń. Ani z zakładem na Pomorskiej ani żadnym innym. M.
-
Hmm... muszę się zastanowić, może się jednak zdecyduję na ten zakład, jeśli się na tym znacie:) A może ktoś już strzygł tam psa i opowie z perspektywy właściciela, jak było? Może się trochę uprzedziłam do tego zakładu pomimo jego renomy: zakład ma stronę internetową, a na tej stronie jest utrzymany w ironicznym tonie katalog zaleceń dla klienta, który po jego przeczytaniu nabiera przekonania, że większość właścicieli psów jest co najmniej nieuprzejma, niepunktualna itd. Mało to dowcipne jak na mój literacki gust. A przecież nie każdy właściciel psa, przytrzymując go np. u weterynarza, jest pańcią, która użala się nad nim, jaki to z niego biedny piesek! Odeszłam trochę od tematu, pytanie o doświadczenia własne nadal jest aktualne! Pozdrawiam wszystkich M.
-
Niestety nie udało mi się przekonać tej kobiety, że nie chodzi mi o nią, tzn. o brak zaufania do niej i chęć kontroli, tylko o psa i być może niepotrzebny, dodatkowy stres. Prawie się obraziła, że jestem taka nieufna! Zastanawiałam się nad tym zakładem, bo wyglądają bardzo profesjonalnie i strzygą również setery, a nie wszyscy groomerzy wiedzą, jak to robić. A może ktoś miał doświadczenia z tym zakładem (Łódź, Pomorska)? Dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi i pozdrawiam. M
-
Mam pytanie. Chciałabym podstrzyc mojego seterka, ale w gabinecie na ul. Pomorskiej w Łodzi oddaje się psa w ręce fryzjera, tzn. nie można przy nim być, ale ogląda się go na ekranie monitora. Ruda nigdy jeszcze nie była u fryzjera:). Wolałabym z nią być, bo będzie to dla niej duży stres. Macie jakies doświadczenia w tym względzie? A może ktos zna ten zakład? Pozdrawiam M/
-
O klatkach już jest dyskusja, chyba na wychowaniu. Ode mnie tylko drobna uwaga na temat jej niehumanitarności. Fakt, ograniczasz psu wolność na jakiś czas, oczywiście po przyzwyczajeniu psa do niej, ale jeśli alternatywą jest oddanie psa? Moja Ruda klatkę traktuje jak budę, w której chowa się w chwilach niebezpieczeństwa, np. zakraplanie kropli do oczu, dla niej to najbezpieczniejsze miejsce w domu. Nie sugeruj się więc samym słowem klatka, pomyśl o niej, jak o budzie domowej, tylko że z drutu, którą czasami możesz zamknąć dla bezpieczeństwa swojego domu, no i psa, bo jak przegryzie kable? Serdecznie pozdrawiam M.
-
Moja Ruda też tak galopowała przez całe mieszkanie. Szczególnie wieczorem. Ponoć to typowe dla szczeniaków i tak jak napisała Martens wyrastają z tego. Moja wyrosła, a wspominam te jej galopy z rozrzewnieniem. Pozdrawiam M.
-
Nie mam specjalnego doświadczenia, ale ze wspólnego życia z teraz już półtoraroczną seterką wydaje mi się, że to takie emocjonalne posikiwanie, które przejdzie, jeśli, tak jak pisze Władczyni, nie dojdzie do tego dodatkowy stres ze strony właściciela. Moja Ruda dopiero w wieku 5 i pół miesiąca nauczyła się ostatecznie siusiać poza domem, ale potem zdarzało się, że sobie siknęła z emocji, np. przyszło pare osób, wszyscy wychodzimy, Ruda w emocjach, bo tyle ludzi, obroża i nagle ... przed samym wyjściem z domu, przykucnęła i ... siusia ... Teraz już nie siusia, ale i tak w sytuacjach emocjonujących, również pozytywnie!, chce jej się siusiu, a jak emocje opadną, to już nie:). Nadreaktywny pęchęrz:). Jeśli u Twojego psiaka byołoby to coś takiego, to najlepiej zachować spokój i nie podkręcać sytucji. Małe dzieci tak też mają czasami:) Pozdrawiam M.
-
Kurczę, nie udaje mi się pomimo instrukcji wkleić ani jednego zdjęcia. Muszę znaleźć jakiegoś człowieka do pomocy, który usiądzie ze mną przy komputerze, więc proszę o cierpliwość:). Pozdrawiam. G.
-
Można by otworzyć stowarzyszenie niespotykanie spokojnych szczeniaków:) Pozdrawiam G.
-
Kati, my też mamy klatkę. Zawsze mówię, że mamy taką budę domową (z drutu), bo niektórzy źle reagują na słowo klatka. Ale Rudej nie zamykałam, bo te góra dwie godziny na początku, kiedy zostawała sama, przesypiała i obyło się bez zniszczeń. Teraz Ruda już nie szczenię, ale klatkę traktuje jak azyl w przypadkach zagrażających zdrowiu i życie (według Rudej), np. czyszczenie uszu, wtedy hyc do klatki i siedzi, bo mamy umowę, że w klatce ma pełne bezpieczeństwo i nikt nie ma prawa jej ruszyć. Pozdrawiam, i małego wyjca Gosierry też pozdrawiam:). Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś metoda. G.
-
Zdjęć mamy sporo, tylko nie wiem, jak je wstawiać. Spróbuję się dokształcić i zaprezentuję Rudą:). G.
-
Trochę mnie to naprawdę inrtygowało, bo Ruda jest łagodnego charakteru i 'siła spokoju' z niej jakoś tak nie promieniuje specjalnie:). Jak to seter:). Na szczęście kładzenie się przed każdym psem na spacerze plackiem na ziemi jej przeszło! Chciałam się też radością podzielić z mojej Rudej:). Pozdrawiam Cię Martens serdecznie i dziękuję za odpowiedź. G.
-
Moja seterka też była chudzina, ale tak bardzo wystające kości miednicy to chyba coś jest nie tak. Na przytycie dobry jest makaron, moja Ruda przytyła, ale jadła tylko domowy, sklepowego (a juz nie daj Boże świderki) nie chciała ruszyć. Słyszałam też o takim preparacie na apetyt (u ludzi też)>Citropepsin, ale najpierw na pewno badania i to co powie wet! Pozdrawiam G.
-
Mam trochę moze dziwne pytanie, ale może ktoś znający sie na psiej psychice będzie mi mógł odpowiedzieć. Pytam z ciekawości. Moja Rudą przywiozłam do domu, kiedy miała 9 tygodni. Ponieważ mieszkam sama i w bloku, to najbardziej bałam sie, jak to będzie z zostawaniem samemu. Przygotowałam sie teoretycznie, plan sobie ułożyłam i co .... i nic! Ruda zupełnie nie reagowała na to, że ja sobie idę. Nawet jak zamknęłam jej drzwi przed nosem, żadnego pisku, nic ... wracam, śpi! Oczywiscie byłam zachwycona, ale czym to wytłumaczyć? Nawet pierwsza noc w nowym domu obyła sie bez skomlenia, zawodzenia itp. Moze ktoś ma jakis pomysł? Ja sobie myślę, ze może ona miała takie wysokie poczucie osobistego bezpieczeństwa? PS. Ale żebyście nie pomyśleli, że szczenię Ruda to anioł była i pies nierzeczywisty, o nie... szalała, uprawiała akrobacje na krzesłach, kradła (papier toaletowy, mydło), próbowała pić wodę z muszli, no i gryzła jak pirania, do krwi tymi mleczakami! Normalny szczeniak:) Jeszcze dodam tylko,że dość milkliwy. Do tej pory Ruda szczeka rzadko, raz, dwa razy na tydzień może:). Pozdrawiam Gośka
-
Z jednego z postów zrozumiałam, że oprócz klubu hodowców Biomilla jest jeszcze klub Biomilla (czyli nie dla hodowców). Czy ktoś wie coś więcej? Szukałam w internecie, ale nic nie znalazłam. Gośka
-
Dziękuję za odpowiedź. To ma być osłonowo. Na opakowaniu mam: 2 łyżki nasion zalać 1 szklanką wody, gotować 15 min. Czy ta woda do zalania ma byc ciepła i od zagotowania przez 15 min. gotować? G.
-
Mam pytanie. W jakiej formie najlepiej podawać zwierzakowi siemię lniane? Kupiłam mielone i takie w ziarenkach. Dzięki z góry za podpowiedzi:) Gośka
-
Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi. Mam już taką głowę od myślenia, ale chyba uda mi się zabrać Rudą do Warszawy. Wtedy będę pewna, że zrobiłam wszystko, co możliwe. W Warszawie jest też ponoć bardzo dobry okulista. Z zapaleniem walczymy już parę miesięcy i ciągle wraca. Zostaje chyba kierunek W/wa:). Gośka
-
Kurcze, no a ja właśnie byłam w Sowie, u takiej młodej lekarki (dr Latała) i moje pierwsze wrażenie było dobre. Zaniepokoił mnie Twój mail ogólnie, bo za dwa tygodnie chciałabym iść z Rudą właśnie tam na zabieg usuwania grudek z trzeciej powieki (zabieg w narkozie), jednocześnie chciałabym zrobić rentgen bioder. Lekarka zbadała ją (wyciągnęła nogi itd.), ale nic wiecej nie powiedziała. Mógłbyś napisać, dlaczego odradzałbyś Sowę? Teraz to mi już ręce opadły i boję się o tę operację! Pozdrawiam Gośka
-
Może ktoś coś jednak wie? Nikt z dogomaniaków nie leczy swojego psiaka w Łodzi?!! Jutro idziemy do lecznica Sowa, dr. Sopociński, no i zobaczymy. Pozdrawiam G.
-
Dzień dobry, czy zna ktoś dobrego weterynarza w Łodzi, który zdiagnozuje (ewentualną) dysplazję? Moja ruda (1 rok) od jakiegoś czasu zaczęła trochę inaczej biegać, w galopie odbija się czsami jak zając i jakiś taki krótki ten galop był w porównaniu z psem, z którym właśnie szalała. Zaniepokoiło mnie to bardzo i chciałabym się poradzić doświadczonego weta. Czy może mi ktoś pomóc? Pozdrawiam. Gośka
-
Jak na tak duże psy, to setery są długowieczne. Moja poprzednia seterka przeżyła 14 lat i dwa miesiące. Co prawda nic juz prawie nie widziała, ale radziła sobie dobrze i do końca życia lubiła się bawić. Tylko pysk jej szybko posiwiał. Seterka sąsiadki przeżyła w dość dobrym zdrowiu 15 lat. Pozdrawiam Gośka
-
Ale suczka mojej znajomej siusiała w domu jeszcze w wieku siedmiu miesięcy. Gdzieś czytałam (ale nie pamiętam już gdzie), że do roku tak może po prostu być. Też się swego czasu zdziwiłam, że tak długo! Ja się odstresowałam, jak koleżanka mi powiedziała, że inteligentne dzieci tak mają:):). Gosia