Jump to content
Dogomania

Rodzice Maciusia :)

Members
  • Posts

    5124
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rodzice Maciusia :)

  1. co tam u Mumii? Ja sie trochę zaniedbałam, bo mój półroczny synuś pochłania mi całe dnie bardzo skutecznie :) A Muminio dalej szaleje?
  2. Sybel gratulacje!! Jak właściwie na imię ma Twój synek? Witold? Witkacy? Mnie też nic oprócz rany nie bolało, ale każdy organizm jest inny i może Ty tak masz. Nie polegaj na forum, bo to za poważne sprawy, tylko idź do lekarza, lepiej się upewnić. Ja nie lubię się wymądrzać ogólnie, ale dziwi mnie, że kazali Ci dokarmiać małego oraz ściągać pokarm by patrzeć ile zjadł. Jeśli noworodek jest zdrowy, nie ma żadnych niepokojących objawów, to sam doskonale wie ile ma zjeść. A to normalne, że na początku się ma mniej pokarmu, dlatego właśnie maluchy tracą zamiast przybywać. Potem się normuje, trzeba tylko duuużo przystawiać. Tak naprawdę to na początku noworodek ma prawo wisieć na piersi non stop, nie ma potrzeby niczego przyśpieszać, tylko cieszyć się z bliskości. A jeśli się denerwujesz, to warto kupić wagę, na allegro są niedrogie i ważyć małego co np. tydzień. Gdy zobaczysz jak ładnie rośnie w górę, przestaniesz się stresować. Życzę Ci abyś jak najdłużej karmiła malucha, to cudowna sprawa, ja do tej pory żałuję, że u mnie tak wyszło, bo co by kto nie mówił, karmienie piersią jest wspaniałym doświadczeniem.
  3. ja na razie zrezygnowałam z warzywek swoich bo dopiero się uczę z tego nieszczęsnego blendera korzystać, zmarnowałam już kilka marchewek specjalnie ściąganych dla malca, a przy zwykłym starciu marchewki Wiking odstawia takie harce, że hej. Dlatego zostaliśmy na razie na soczku z marchwi surowej (podobno bardzo zdrowe, dużo lepsze niż gotowana, konsultowałam się z dwoma dobrymi lekarkami), a obiadki na razie słoiczkowe. Boli mnie serce, bo to jednak sztuczne jedzenie, ale pocieszam się, że to tylko jeszcze ze trzy tygodnie. Najważniejsze aby zasmakował w innych posiłkach niż mleko, a potem powoli prawdziwe jedzonko. Zresztą i tak królika mu nigdzie nie złowię :) Jestem totalnie zdziwiona, bo małemu smakują rzeczy, których ja bym nie tknęła (szpinak bleee) :) :) To koło jest świetne, ale ja chcę jeszcze takie z pałąkami, poluję na nie, widzę jedno na allegro, ale używkę, a wolałabym nowe. A Bartuś zainteresowany bardziej niż matą? [url]http://allegro.pl/kolo-edukacyjne-gniazdo-do-nauki-siadania-i2397005501.html[/url]
  4. hmmm, a skąd wiadomo, że ząbek się przebił? Bo u nas już 2 miesiące temu widać było wyraźnie dwie białe jedyneczki na dole, teściowa mówiła, że już lada dzień i będą wielkie, czas mijał, do tej pory są identyczne. I nikt nie umie mi powiedzieć czy to już przebite czy nie. Widać je wyraźnie, ale raczej nie czuć. Co to znaczy? Co do przeziębienia, moja znajoma, która leczy zawsze dzieci domowymi sposobami stosuje jeszcze wódkę (!) , rozciera nią stópki i zakłada ciepłe skarpetki. Aniu, mój mąż właśnie obejrzał Bartusia Twojego i zgodził się ze mną bezspornie, że nasi chłopcy są bardzo do siebie podobni :) Czy Bartuś już na dobre siedzi? I mam jeszcze pytanko odnośnie jedzonka. Z ciekawości. Czy po "normalnym" jedzonku Bartuś jest najedzony? Bo Wiking zje cały słoiczek ziemniaczków ze szpinakiem, do tego wypije 50 ml Bobofruta, i za godzinę już jest głodny. Wydawało mi się że po takim jedzonku powinien właśnie dłużej wytrzymywać.. Tak samo jest u nas z kleikiem. Podaję mu o różnych porach aby wypróbować czy dłużej przetrzyma, nic z tego, tak jakby samo mleczko wypił, zero różnicy :(
  5. dzodzo - a na czym polega zabawa dzieciaczka w tym pontoniku? Czy są jakieś elementy dźwiękowe? Do jakiego wieku Twoim zdaniem może starczyć? I jak to wyszukać na allegro? Jako pontonik? Nabyliśmy blender :) Jutro zobaczymy jak się sprawdzi, ale szkoda, że tylko do gotowanej marchewki, raczej się nie odważę zblenderować surowej.. A szkoda, dalej będę się męczyć robiąc soczek, ale przyda się do zupek i do papki marchwiowo-jabłkowej.
  6. mam jeszcze pytanko do posiadaczy mat edukacyjnych. Zastanawiamy się nad jej kupnem, bo Wiking coraz bardziej się wszystkim interesuje, nie chce już sam spędzać czasu, pragnie być noszony po domu i maca wszystko łapkami radośnie przy tym pokrzykując. Niestety, to co jemu sprawia ogromną radość, "nosicielowi" prawie 8 kg bąbla niekoniecznie.. Dlatego kombinuję jakby go tu zająć. W leżaczku nie chcę go długo trzymać, wkładam go gdy to naprawdę konieczne, np.gotowanie obiadu. Dlatego jak to jest z matami? Dzieci autentycznie się nimi interesują? Jak długo mniej więcej maluch umie w niej sam spędzić? Aniu, czy Bartuś już siada powoli? I czy przewraca się na plecki i brzuszek? Bo Wiking mocno kombinuje żeby na brzuszek się fajtnąć, natomiast z brzuszka sam wrócić nie umie :) Natomiast łepetyna jest ciągle w górze, dźwiga ją jak szalony i płacze w niebogłosy gdy po podciągnięciu za łapki i siadzie na chwilkę jest opuszczany.
  7. tak, podaję surową. Tylko oczywiście najpierw ją obieram i sparzam. Gotowanej za nic nie chce, pluje nią :( W necie szukałam na ten temat info i znalazłam, że i taka i taka może być. W każdym razie nic mu tfu tfu na razie nie jest, a jest dość wrażliwy po tym rota wirusie. W sobotę startujemy z jabłkiem jeśli dalej będzie wszystko ok. Co do blendera to nadal nie kupiony. Jutro podam jeszcze słoiczek, bo napisane że do 48 godzin można. Muszę na spokojnie poczytać jakie są polecane. Wstrzymaliśmy się, bo mąż twierdzi, że nie wyobraża sobie jak można twardą surową marchew zblenderować - nie zajeździ się urządzenie?? Nie sądziłam, że wprowadzanie nowości do jadłospisu malca jest takie bolesne dla kuchni - cały leżaczek zapaćkany, ciuszki codziennie pomarańczowe, że nie wspomnę o facjacie delikwenta i nerwach biednej rodzicielki :) Aniu, Bartuś wcale nie jest jakoś wybitnie wysoki - Wiking ma 69 cm teraz, więc w wieku Bartusia może około 72 będzie miał. Poza tym raczej będzie taki jak Wy, później się spowolni mu wzrost. Ja tak miałam, zawsze byłam najwyższa w klasie, a wyrosłam w sumie tylko 160 :)
  8. dzięki za odpowiedzi! Zdecydowałam, że kupię ten blender, bo się właśnie mocno wkurzyłam. Podaję marchew już od tygodnia, surową sparzam i ścieram na plastykowej tarce, po czym wyciskam przez sito. Ale dziś coś mi nie wyszło, i do soku dostały się farfocle, w związku z czym maluch mi wył, a ja walczyłam z co chwila zatykającym się smoczkiem... Ostatecznie podałam mu trochę gotowego słoiczka trzymanego na czarną godzinę, bo generalnie nie zamierzam mu ich podawać. No i oczywiście biedne dziecko zjadło, nawet nie pluł. Widać taka konsystencja mu bardzo odpowiada. Więc małżyciel wracając nabędzie to urządzonko. Mam nadzieję, że się sprawdzi :) Co do rozstępów - jak ktoś ma je mieć to i tak będą, a żadne kremy tego nie zmienią :) Ja się prawie w ogóle nie smarowałam (ciut tylko przez pierwsze tygodnie, ale to też nie tak namiętnie) i ani jednego rozstępu, koleżanka wykupuje drogerie i ma na brzuchu mnóstwo. Tak samo z kremami do twarzy, mój mąż nie stosuje żadnych i ma cerę jak dziecko, ja mogę się smarować nie wiadomo ile, i tak mam suchą i skłonną do popękanych naczynek.
  9. nie mam blendera, i nie próbowałam w związku z tym. Jeśli rzeczywiście tylko po blenderze można uzyskać właśnie taką kons. to go nabędę :) Ale znowu nie chcę kupić aby potem leżał. Czy miksowałaś nim marchew?
  10. Mam pytanko do dziewczyn, które podają maluchom pierwszą marchewkę, ale NIE ZE SŁOICZKA. Otóż chodzi mi o to, jak uzyskać konsystencję taką , jaka jest w tychże słoiczkach. Podaję już Wikingowi od tygodnia, ale póki co przecieram mu soczki, wypija po 40 ml dziennie i nie ma żadnych rewelacji, niestety, nie chce jeść z łyżeczki gęstszej marchewki, no i w sumie nic dziwnego, skoro po starciu surowej lub ubiciu jej widelcem (na początku mu raz ugotowaną podałam), pozostaje nie gładka masa, ale farfocle.
  11. kur... co to za straszna baba :( obejrzałam tylko fragment i płaczę do tej pory, mąż też wstrząśnięty. Ww takich momentach wiem, że Boga nie ma, bo patrzeć na coś takiego i tolerować to - absolutnie niemożliwe. A ile takich dzieciątek (zwierzaków zresztą też) cierpi, a my nawet o tym nie wiemy. Ja jeszcze tylko dodam żeby może dziewczyny w ciąży tego nie oglądały, bo to naprawdę może tąpnąć po psychice, lepiej się nie denerwować, ten filmik jest naprawdę straszny !
  12. [quote name='Ania+Milva i Ulver']samą Dynię widziałam chyba z Hipp to prawda, że karmienie, to nic super, wolałabym aby dzieciaki jadły samo mleko;) Bartka na szczęście nic nie uczula- odpukać, zjada wszystko ładnie. Czekam na swoje warzywa . Zapraszam na bazar dla niemowlaczków;) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/226870-Po-1-i-3-zł-ciuszki-niemowlęce-w-super-stanie!!-Na-Kleksa-z-bdt-do-19-05-do-20-00!?p=19075131#post19075131"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226870-Po-1-i-3-zł-ciuszki-niemowlęce-w-super-stanie!!-Na-Kleksa-z-bdt-do-19-05-do-20-00!?p=19075131#post19075131[/URL][/QUOTE] No właśnie niestety, byłam w Rossmanie i Tesco, gdzie mają największy wybór słoiczków i jedynie co najsensowniejsze znalazłam to ziemniaczki ze szpinakiem (bobovita) oraz gerbera zupka jarzynowa. Acha, była też chyba bobovity dynia z ziemniakiem. Z Hippa w ogóle pojedyńczych nie mieli. A brokuły same sprawdzałam, są w necie od Gerbera, ale w sklepach ich nie ma, pytałam sprzedawczyń - nie dostarczają im nigdy. Może w bardziej cywilizowanym mieście będą, bo jak nie to zostaje net, a to niezbyt się opłaca.. Fajnie, gdy dziecko nie reaguje alergicznie na nic, jak Bartuś. Być może chodzi o to, że spożywałam za dużo nabiału w ciąży, spotkałam się z takimi opiniami w necie, a ja jadłam mnóstwo twarogu oraz piłam mleko nagminnie na początku ciąży. Starałam się odżywiać jak najlepiej, ciągle przekręcane soki warzywno-owocowe, nabiał, ryby, no i niestety nie pomogło. To tyle jeśli chodzi o te najróżniejsze zalecenia :)
  13. [quote name='agaga21']to po co tutaj prosisz o rady? liczysz na to, że odpowie ci tutaj pediatra? :) rób co chcesz, w końcu to twoje dziecko, tylko po co w takim razie jęczysz, że coś tam nie tak z twoim synkiem i prosisz o porady, skoro sama już zdecydowałaś co i jak będziesz robić. skoro piszesz o tych problemach na forum to wypowiadać się mogą wszyscy na ten temat. nawet ci, którzy mają inne zdanie niż ty :)[/QUOTE] cofnij się do mojego posta jeśli chcesz i zobacz czy prosiłam o rady odnośnie kiedy wprowadzać nowe pokarmy. Nic takiego nie zrobiłam, bo od tego mam lekarza, i jeśli kogokolwiek pytam to albo jego, albo ewentualnie osoby, które mają doświadczenie, bo same przez coś takiego przeszły. A nie kogoś, kto wypowiada się tylko ot tak, bo mu się tak zdaje. Dlatego moje pytanie czy masz jakieś doświadczenie w tej kwestii i nie bardzo rozumiem po co się obrażać. Jakby nie było, sprawa rozszerzania diety zakończona chwilowo, bo oczywiście po odstawieniu żelaza, w czwartek, dziecko już dzisiaj jest prawie idealne. Codziennie obserwujemy poprawę, skórka jest coraz lepsza, wszystko schodzi. Dlatego czekamy spokojnie aż na dobre wszystko zejdzie i wtedy spróbujemy, mam nadzieję, że w tym tygodniu to nastąpi, bo wbrew temu co tutaj pisze większość, zalecane jest jak najwcześniejsze wprowadzanie nowych potraw, bo później jest tylko trudniej :) O tej sytuacji z żelazem piszę ku przestrodze, może akurat się komuś przyda, bo dzieciątko będzie miało podobny problem (oby nie!!!). To pokazuje jacy niestety są nasi lekarze. Niemowlęciu ze skazą białkową przepisują żelazo, które w składzie ma esencję śmietanki. Trzeba niestety mieć oczy i uszy baaaaaardzo szeroko otwarte :mad::lol: Dobrze, że coś mnie tknęło i sprawdziłam to w necie. No i oczywiście Voila, niektóre dzieciaczki miały ten sam problem. Ja już też bym szybciej to wykryła gdyby nie to, że jeszcze wtedy próbowałam z piersią i wysypkę zrzuciłam na karb tegoż faktu..
  14. Dzisiaj oblatałam sklepy i nigdzie nie ma samych brokułów i samej dyni. Jedynie marchewka. Reszta jest łączona, np. z ziemniaczkami. Kupiłam też kleik kukurydziany, najpierw mu go podam. Gameta, Agaga, a Wy macie jakieś medyczne wykształcenie/doświadczenie w tym kierunku? Bo nawet lekarze różnie się wypowiadają i mają różne opinie, a Wy zdajecie się pewne swoich racji.. :) Jak tylko skórka małego się poprawi to wprowadzam nowości, kiedyś już miesięczne dzieciaczki miały zalecane soczki, warzywka, teraz to zmienili, niedługo znowu mogą zmienić. Jukutku - tak, miał robione IgE ogólne. Wyszło negatywnie, ale zdaję sobie sprawę, że jest średnio miarodajne, bo jedna alergolożka mi je zleciła, inna wyśmiała, że w tym wieku to można sobie robić testów ile wlezie, a i tak nic nie dają. A powiedz mi, jak zwalczyliście AZS? Po prostu przeszliście na BP i to pomogło? Jak długo czekaliście na efekty zejścia zmian atopowych? Odstawiłam żelazo i wydaje mi się, że już jest niewielka poprawa, ale na razie nie zapeszam..
  15. fatalnie działą mi dogo, posty widzę z opóźńieniem. Jukutku, a czy kiedykolwiek miałaś problemy z cerą córeczki? Co do tych warzyw, ja się zgadzam, dziwię się,że moja pediatra nie zaleciła pierwszej próby od czego innego niż marchewki. Spróbuję z brokułem na początek Gameta, śpieszy się, bo przez tego rota mały miał słabe wyniki morfo i musiał przyjmować to nieszczęsne żelazo. Teraz już wszystko ok, ale korzystne będzie dla niego przyjmowanie naturalnych jego źródeł jak najszybciej. Konsultowałam się z alergolożką i ona też nie widzi przeciwwskazań. Tym bardziej, że mały nie ma stwierdzonej alergii, wyniki wychodzą ujemne.
  16. dzięki Aniu! lekarka powiedziała, że Nutra nic nie zmieni. Ja ciągle mam nadzieję że to przez to żelazo, trochę w necie ludzie piszą, że dzieci dostały wysypek po tym. U nas czasowo też by się zgadzało, bo wcześniej miał normalną skórę na BP, podałam żelazo i zaczęło się tyle że wtedy myślałam że to może przez powrót do karmienia piersią (po troszeczku próbowałam jeszcze) Nie chcę mu zmieniać mleka, bo do BP już się przyzwyczaił, pije chętnie, nie wiem czy Nutrę by chciał, podobno jeszcze gorsza w smaku.. (choć mi BP całkiem smakuje :)) Bartucha piękny jak zwykle, i cerka śliczna, super się chłopaczek rozwija. 8 kg, fiu fiu :) mój kończy w sobotę 4 m-ce i niestety nie nadgania bardzo wagi, ważył dzisiaj 7100.
  17. dziewczyny, czy któraś z Was ma może dzieciątko z alergią lub skazą białkową? Bo mój Wik cały wysypany jak kurczak :( myślałam, że już na Bebilonie będzie okay, tu się okazuje, że coś go nadal dręczy. Nie wiem czy to może żelazo, które bierze (Ferrum), które w składzie ma jakąś esencję śmietankową, czy jakieś wziewne licho go wzięło, w każdym razie nie wygląda to przyjemnie. Odstawiłam żelazo i modlę się aby wysypka znikła. Bo z nią nie ma mowy o wprowadzaniu nowości, a już w tym tygodniu chciałam mu marchewkę podać. W przyszłym tyg u nas druga dawka szczepionki. Już się boję.. poprzednią zniósł bezobjawowo, mam nadzieję, że teraz też tak będzie. Ale ukłucia straszne. Ryk na całą przychodnię...
  18. Aniu, Twój synek to po prostu przebój! Strrrrrasznie słodki. Śliczniutki jak nie wiem :) Mina pierwsza i ostatnia bezcenne. Czy ząbkujecie już?
  19. No cóż, prawdopodobnie u nas przyczyna jest już znana... Wikingowi idą ząbki :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Teściowa spojrzała dziś swym doświadczonym okiem i wskazała nam dwa śliczne dolne zaczątki ząbków :cool3: teraz jeszcze z dwa tygodnie powinny się przebijać na dobre no i będzie mały trollik ząbkowy. Dodam, że mąż też swe pierwsze ząbki uświadczył w czwartym miesiącu. Gameta - u nas na szczęście tylko takie dni bywają generalnie daje żyć. Teraz zgadzałoby się, że te zębiska idą. Choć dziś wreszcie usnął i pospał nawet 3 godzinki, pilnie obudziwszy się na swoje 120 ml.
  20. kurczak, duuużo je...Mój nawet 120 nie bardzo wyciągnie :( najwięcej zassał 150 ml, ze dwa/trzy razy. A o co chodzi z tym bólem uszek??? Infekcja? Ale wydawało mi się że jeśłi bolą uszka, to pocierają dzieciaczki o poduszkę, a on tego nie robi... Raczej nie sądzę, że coś go boli, bo bawi się normalnie, jest zadowolony, po prostu w momencie, gdy kończy się zabawa po powiedzmy godzinie, i mi się już totalnie nie chce "a kukać", tańczyć z nim, śpiewać mu, układać klocków itp. i wkłądam do wózka aby uspać, zaczyna się jazda. Teraz wreszcie usnął mi o tej 18, śpi do chwili obecnej. I tak mi prześpi do 6 rano, budzi się tylko dwa razy, zjada te nieszczęsne 100 ml i odpływa od razu dalej w kimę. AkurAT noce są super :) A propo Bartuś jest PIĘKNY :) strasznie słodki chłopczyna, zresztą dość podobny do mojego hehe :)
  21. Wiesz co, ja po tych dwóch chorobach, które dopadły małego jestem przewrażliwiona, przyznaję. Dlatego wszelkie rzeczy wyolbrzymiam. Z drugiej strony gdybym bagatelizowała sprawy to byśmy może w ogóle w szpitalu się z rota nie znaleźli i dziecko by się odwodniło, a w konsekwencji nawet nie chcę myśleć :( Dlatego tak pytam o to ile jedzą, tym bardziej, że wcześniej Wika jadł więcej.. Nie sądzę ze coś go boli, bo to już trwa z tydzień, ale dziś jakaś kumulacja jest. Teraz też śpi, ale ledwo zadzwonił telefon (cichutko), już się zerwał i popłakał. Na szczęście szybko odpłynął w niebyt, bo mam zapobiegawczo włączoną melodyjkę z usypiaczem (thank God za to :diabloti:). Ślini się jak szalony, ale lekarz powiedział, że to nie jest jego zdaniem ząb, tylko ślinianki.
  22. jeżu, ja chyba czegoś dostanę! Ostatnio Wiking oszalał totalnie! Czy to jakiś skok rozwojowy czy co, ale wkroczenie w czwarty miesiąc wzbudza we mnie myśli mordercze i samobójcze :shake: Dziś Wiking nie zmrużył oka na minutę, wyje co tylko od niego odejdę, w ja razem z nim. To jest jakieś szaleństwo. Nie pomaga usypianie, puszczanie piosenek, wożenie w wózku, przytulanie. Tylko noszenie, ale ile można?? Po całym dniu każdy by wysiadł :( doszło już do tego, że ściągam z wyjazdu męża i teściową poprosiłam o przyjazd, bo nie daję rady psychicznie. Gameta, jak Ty znosiłaś codzienne całodobowe noszenie synka, bo to chyba Ty pisałaś że taki był absorbujący? Na szczęście kilogramowo się jakoś u nas wyrównało i Wikinga wszedł w 4 miesiąc z wagą 6410 :) ale mam nadzieję że nie zacznie teraz sztucznie przybywać na wadze na tym mm... Bo nie chcę aby był otyły, a podobno na mm dzieci mają większą skłonność. Ech, godzina 18, a on leży jak Lemur, oczy szeroko otwarte i ani mu w głowie uśnięcie. Ale przynajmniej chwilowo nie wyje... edit: Aniu, pytanko jeszcze do Ciebie. Czy Bartuś zjada dziennie tyle samo mleczka co jest na opakowaniu zalecone dla jego miesiąca? Bo mój Wiking zjadał dotąd mniej więcej wg zaleceń, czyli około 750ml, ale teraz powinien w 4 m-cu już 900, a on wręcz mi mniej zjada, często nawet tylko 660. I czy Bartusiowi zmieniły się ilości karmień? Tzn. ile razy je, bo WIKing do tej pory 8 razy jadł, teraz czasem 7, a czytałam, że powinien 5 razy, a za to więcej. Nie widzę tego zupełnie, bo on tylko 100 jednorazowo wypija... I jaki kolor kupek robi Bartuś? Bo Wiking ciągle zielone... acha, co do wprowadzania nowych pokarmów. Spokojnie można już teraz byłoby wg mojej rodzinnej, czyli po skończonym 3 m-cu. Niestety, akurat u nas zaleciła się wstrzymać ze względu na te właśnie problemy które ma po rota, tak więc czekamy jeszcze miesiąc na pierwsze jabłuszko :) akurat trafimy prawie w sezon :)
  23. a co jak niemowlę NIE CHCE się przepajać? Tzn odmawia wody oraz wody z glukozą. Nie ma mowy :( Rozcieńczone mleko też nie idzie... Pozostają herbatki, ale to chyba konserwanty?
  24. wiem wiem, macie rację. No i wiem, że tak się skończy, że będzie na tym mm. Dla mnie karmienie piersią było bardzo ważne i już, ale rzeczywiście nie mogę go dalej stresować, siebie też ciągłym niezdecydowaniem i podawaniem najróżniejszych specyfików. Rzeczywiście, po mm nie ma żadnych rewolucji, jest zadowolony. Choć zauważyłam, że znacznie bardziej ulewa, no ale. I jeszcze zapytam o to dopajanie: CZYM dopajać? I czy to konieczne? Skąd mam wiedzieć, że dziecko chce pić? Bo próbuję podawać Wiksowi samą wodę, absolutnie odmawia. Raz podałam mu herbatkę Hippa, ale po pierwsze nie wolno jej stosować codziennie, tak było napisane, po drugie nie jest podobno za zdrowo przyzwyczajać małego do słodkości. Czy jeśli mały potrzebowałby dopojenia to odmawiałby wody?
  25. ech, teraz czytam sobie w necie jak dzieciaczki przybywają i rzeczywiście wychodzi, że Bartuś jak najbardziej prawidłowo. Mój niestety za malutko, mieści się na dole normy. Co prawda może wdał się w mojego męża - wysoki i szczupły, cokolwiek by nie zjadł to waży malutko, a może wolniej przybywa przez tego wirusa który się przyplątał, nie wiem.. Jutro idziemy do ostatniego już lekarza, mam dość i pasuję. Jeśli ten też powie aby odstawić pierś na dobre i zostać na Pepti to niestety odstawię, bo już mam dość lęku zaglądania do pieluszki czy jest kolejna woda czy nie :( Agaga - ciesz się, że mała chce pierś, doceniaj to póki masz. Ja marzę aby mój maluszek mógł sobie powisieć na cycku :) Teraz wiem jakie to było wspaniałe, nie równa się z niczym i już. Teraz to takie dla mnie bezduszne, i baaaardzo ubolewam.. Mój nosi ciuszki 68, 62 już w większości za malutkie. Niektóre większe rozmiary też pasują, nawet 80. Nie rozumiem jak to jest, że niektórzy producenci na ciuszkach nadających się na np.68 piszę 80.
×
×
  • Create New...