Witajcie,
staram się Zosieńki nie rozpuszczać, ale nie za bardzo mi to wychodzi. A co do Pawła, to sama jestem zdziwiona jego reakcją na dziewczynkę. Siedzą razem na kanapie (o koty pyszczył), przytulają się, głaszczą, rozmawiają.... Nawet wyraził gotowość do wydobycia ze schronu adres właściciela Sunieczki i "ręcznego" przekazania co o nim myślimy, jak również dania nauczki. Powiem Wam, że, delikatnie mówiąc, poszłam w odstawkę. Jak Paweł dzwoni do mnie, to pierwsze pytanie - jak się czuje Zosieńka? Nie znałam go od tej strony.
Suńka ma problem z tylnymi łapkami - dysplazja. Dzisiaj jeszcze idziemy na rtg przedniej łapki, bo zaczęła kuleć. Nie wiem, co to może być - wet każe koniecznie prześwietlić. Uszka są w zdecydowania lepszym już stanie - antybiotyki pomagają. Futro, po kąpielach przeciwgrzybicznych, śliczne i na wysoki połysk. Zosieńka otrzymała więc ksywkę "Oliwa".
Kochaniutka jak wracamy ze spacerku bez błednie wchodzi do swojej klatki, wchodzi na piętro, staje pod drzwiami i rozpoczyna taniec radości, jakby chciała powiedzieć "patrz, ja tu mieszkam".
Niuńka jest bez wątpienia najbardziej uroczym, cudnym i bezproblemowym boksiem na tym świecie.
Pozdrawiam