Jump to content
Dogomania

ania_36

Members
  • Posts

    109
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ania_36

  1. Żadnego domu to ona sobie nie wychoruje.:mad: Szybciutko sie wyleczy i odfrunie do nowego domku. :placz:;)
  2. Leczenie niestety może być długie. Weterynarz mówi, że nawet 6 miesięcy, ale mam nadzieję, ze to najmniej optymistyczna wersja. Ale miesiąc to minimum, więc o ogłoszeniach to możemy na razie pomarzyć :lol:. Mam tylko nadzieję, ze to nie będzie aż tak bardzo długo, do tej pory weterynarze straszyli a leczenie zawsze szło u nas bardzo szybko, myślę , że i tym razem tak będzie. Na razie spędza czas głównie na zabawie i na naszych kolankach, już nawet umie się głośno domagać żeby ją wziąć na ręce. Zaczęła też ganiać z naszą półroczną kotką. Więc wyrośnie pewnie na koto-psa. :crazyeye: W nocy śpi w klatce, którą zresztą bardzo lubi, sama prosi żeby ją tam włożyć. I potrafi wytrzymać przez kilka godzin bez siusiania i kupkania, bo czyścioszek w klatce się nie załatwia, a jak jej się chce siusiu, to woła żeby ją wyjąć, np. o 3 w nocy. :diabloti: Nie ma to jak maluch w domu.
  3. Nie strohghold, on na nużeńca nie działa. Dostanie advocate, ale dopiero w czwartek.
  4. Mam nadzieję, ze sobie poradzimy z jej charakterkiem.:diabloti: Przez to, że jest taka mała to jest to tylko zabawne, ale nie wyobrażam sobie wielkiego psa z takim temperamentem. Na razie sobie pozwala na dużo, bo jest niemiłosiernie rozpieszczana przez wszystkich, ale szybko się uczy. Wie już na przykład, że nie wolno gryźć w nogi, bo pierwszego dnia dzieci płakały jak je kąsała ,oczywiście dla zabawy. Imawerol rozcieńczamy 1:50, kapiemy co drugi dzień. Za tydzień kontrola.
  5. Awanturnica to mało powiedziane. Zaczyna nas sobie wychowywać. Dzisiaj chciała do mnie na kolanka, ja byłam zajęta i i nie mogłam jej podnieść, więc poszła prosić do córki, która siedziała obok. Ale kiedy moja córa podniosła ją na tapczan, to od razu zaczęła się wyrywać, nie oszczędzając zębów i zadowolona wgramoliła się na moje kolanka. Dobrze , że jest taka maleńka. Terorystka jedna. Co do leczenia, to na nużeńca są jakieś nowe kropelki na kark, weterynarz sprowadzi na czwartek, podobno bezpieczniejsze to od smarowania. A grzybka smarujemy imawerolem i kąpiemy małą w nizoralu.
  6. Wróciliśmy z malizną od weterynarza. Byliśmy nawet u dwóch. Mała została oskrobana i zbadana po kątem pasożytów. I okazało się, że oprócz grzyba ma jeszcze nużeńca. A wogóle wizyta u weterynarza to prawdziwy wyczyn. Mała nie dała sobie obejrzeć nawet ząbków, taka była groźna. Piszczała i gryzła ze strachu, dobrze, że ma taką małą paszczę i mikroskopijne ząbki.
  7. A co taka malizna może nabroić ? Z uporem maniaka zabiera mi kapcia i biega z nim po całym domu,komicznie to wygląda, bo kapeć jest większy od niej. Teraz właśnie śpi wtulona we mnie. A tak naprawdę to nabroiła. Skradła nam serca. Moje dzieci i TŻ chodzą i jęczą, że fajnie by było mieć takiego małego pieska ( jakby dwa duże nie wystarczały :diabloti:).
  8. Moje psy to nawet wolą kocięta. Ostatniego kociaka to Neli (to ta długowłosa ) nosiła w pysku jak swoje dziecko i przez długi czas byli nierozłączną parą. A mała rzeczywiście jest przebojowa i prawie bezstresowa. Do tej pory to bała się tylko suszarki do włosów.
  9. Rodzinka śpi a my buszujemy. Wykąpałam małą i teraz śpi w moim rękawie.;) Fajne są takie miniaturki.
  10. [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img165.imageshack.us/img165/543/mala003zo3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/8072/mala007hd0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=525&i=mala007hd0.jpg][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/8072/mala007hd0.ea21cec77b.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/1330/mala011bh5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://g.imageshack.us/g.php?h=525&i=mala011bh5.jpg][IMG]http://img525.imageshack.us/img525/1330/mala011bh5.15b1cc2edb.jpg[/IMG][/URL]
  11. Ja też sie przyglądam i nie wiem co to za mieszanka. ;) Szczepionka kosztuje koło 200 zł i pewnie trzeba zaszczepić ze dwa razy. Swoją drogą to dziwne, że dla kotów wyprodukowali tańszą szczepionkę. Zawsze myślałam, że dla psów jest większy wybór leków. No ale się myliłam. I biorąc małą byłam spokojna. Ale poradzimy sobie.
  12. Mała rzeczywiście piękna. Noc minęła w miarę spokojnie. A grzyba to jeszcze niedawno bałam się jak ognia i wydawało mi się, że nic gorszego przytrafić nam się nie może. Kiedy jednak zachorowało 6 moich kociąt i nikt się nie zaraził, to rzeczywiście trochę wyluzowałam, zwłaszcza jak kociaki dostały świerzba, groźnego również dla nas. Grzybek przy tym to na prawdę nic. Jednak okazało się, że leczenie grzyba u psów jest trochę bardziej skomplikowane niż u kotów. Kocięta zawsze szczepię i to przynosi bardzo dobre rezultaty. Jednak szczepionka dla psów jest strasznie droga, więc na razie małej nie zaszczepiłam. Weterynarz ma nadzieję, ja zresztą też, że da się ją wyleczyć tradycyjnymi metodami, tylko to potrwa dłużej.
  13. To nie pierwsze zagrzybione stworzenie w moim domu. Weterynarz powiedział, że psy jezeli są dobrze odżywione i zdrowe to mają małą szanse żeby się zarazić. A dzieci miały kontakt z zagrzybionymi kotami i też się nie zaraziły. Widocznie tez są dobrze odżywione.:diabloti: Wiem, że ryzyko istnieje, najwyżej będziemy się leczyć wszyscy. Ale odizolowanie pieczarki nie wchodzi w rachubę, chyba byscie ją wszyscy słyszeli.
  14. [URL=http://img225.imageshack.us/my.php?image=mala2po5.jpg][IMG]http://img225.imageshack.us/img225/4828/mala2po5.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img295.imageshack.us/my.php?image=malaiz3.jpg][IMG]http://img295.imageshack.us/img295/3806/malaiz3.th.jpg[/IMG][/URL]
  15. [URL="http://img295.imageshack.us/my.php?image=mala1au4.jpg"][IMG]http://img295.imageshack.us/img295/231/mala1au4.th.jpg[/IMG][/URL][IMG]http://%5Burl=http://imageshack.us%5D%5Bimg=http://img295.imageshack.us/img295/231/mala1au4.jpg%5D%5B/url%5D[/IMG]
  16. Malutka jest extra. Jest zupełnie bezstresowa. Jest wesoła i zawadiacka, biega za nami i za dziećmi. Moje psy są nieco przerażone jej temperamentem ale dzieci są zachwycone. Niestety grzybek jest imponujący, byliśmy dzisiaj u weterynarza i zaczynamy leczenie. Jej ulubioną zabawą jest bieganie za nogawką, ale zaczyna też zaczepiać moje psy. więc mam nadzieję że niedługo będą się bawiły razem. Chociaż ona jest taka malutka... Nie mamy pomysłu na imię. Próbujemy ją sfotografować ale jest za szybka.
  17. Co do klatki to się zastanawiam. I tak nie będę małej w niej trzymała, nie wyobrażam sobie tego. Od moich psów izolować jej nie będę, mam nadzieję, ze się nie zarażą. Ostatnio kociaki przywlokły do nas grzybka i psy się nie zaraziły. Za to ja tak, ale psychicznie się na niego uodporniłam. Może jedynie jak nie będzie nikogo w domu to klatka byłaby dobrym rozwiązaniem, ale zobaczymy i się odezwiemy.
  18. Dzwoniłam i jestem umówiona na jutro. Trochę mnie załamały te procedury, nie ukrywam, że w Ciapkowie jest o wiele prościej, funkcjonuje oficjalnie instytucja DT.
  19. Jestem zdecydowana. Tymczasowa kicia jedzie jutro do nowego domku, więc wezmę małą. Jutro bedę wolna już ok. 12, tylko chciałabym wiedzieć do kogo się w schronisku zgłosić, bo nikogo tam nie znam.
  20. Poważnie się zastanawiamy czy nie wziąść jej na tymczas. Jesteśmy DT dla kociąt ze schroniska w Ciapkowie, ale na razie kociąt nie ma. Mamy tylko jedną kotkę do wydania ale już domek się dla niej szykuje, wolałabym żeby się nie zaraziła grzybkiem, chociaż już go przechodziła i nawet była szczepiona na to paskudztwo.
  21. Brązowa, a jak się z Tobą skontaktować? Czy w schronisku pokażą mi szczeniaczka, czy obowiązuje kwarantanna?
  22. Witam. To Ola-była już właścicielka Baxa. Na początek przeprosiny dla Betbet. Mój mąż pojechał dzisiaj oddać Baxa i głupol nie zadzwonił do Ciebie! Przepraszam Cię strasznie, jeśli specjalnie czekałaś. Teraz o Baxie. Jego nowy właściciel był u nas w niedzielę, żeby Baxa obejrzeć. Umówiliśmy się na wtorek, aby pojechać i osobiście go oddać do nowego domu. Jednak jak to w życiu bywa(przynajmniej u mnie ostatnio:roll:) we wtorek po południu popsuł się samochód. Przełożyliśmy więc wszystko na dzisiaj. Pan był szczerze zawiedziony, gdyż specjalnie wziął sobie wolne z pracy, żeby pierwszy dzień posiedzieć z Baxem i zabrać go na dłuuugi spacer. Dzisiaj znowu nie mogliśmy ruszyć, jednak dzięki mojej siostrze która po nas przyjechała, dostaliśmy się do Gdyni. Pożyczyliśmy samochód od teścia i mąż pojechał z Baxem. Po drodze miał zgarnąć Betbet, która trzymała dla nas umowę adopcyjną. Niestety spieszył się i zapomniał!!(proszę mnie nie pytać, jak to możliwe:crazyeye::crazyeye: Umówiliśmy się, że formalności dopełnimy na następnej wizycie. Jak tylko będę miała jakieś wieści, jak się zaaklimatyzował i co zdemolował:diabloti:, to od razu napiszę. A tak na marginesie, to jest to straszne przeżycie dla nas wszystkich. Nawet moja siostra prawie się poryczała jak odjeżdżał.:-(
  23. Witam Tym razem to ja-Ola-właścicielka Baxa. Już wyjaśniam, jak to było. Szukałam boksera przez "boksery w potrzebie", jednak zgłosił się do mnie ktoś spoza forum i napisał na GG. Więc rzeczywiście nie było to organizowane przez fundację. Bax miał być wykastrowany przez nas, ale postanowiliśmy dać mu czas na oswojenie się z nami i przyzwyczajenie do naszych psów. On naprawdę jest kochany, zresztą tak jak pisałam w mailu, to nie przez niego są kłopoty, tylko przez naszego psa. Bax nie prowokuje bójek, sam jest prowokowany i atakowany. Jeśli ktoś chciałby przyjechać do nas i go obejrzeć, to oczywiście zapraszamy. Dziękuję, że tyle osób się nim interesuje.
  24. Tą panią to ja znam osobiście. To moja siostra. Baksa znam również. To cudowny pies i gwarantuję, że nie spotka go z rąk Oli ani jej męża żadna krzywda. Oni go bardzo kochają, zresztą marzyli o bokserze od dawna. I jeżeli podjęli decyzję o jego oddaniu, to jest ona w pełni świadoma i odpowiedzialna i bardzo dla nich trudna. Ale sytuacja jest na prawdę nieciekawa i ja bywając częstym gościem u nich, jestem przerażona widząc co się dzieje z psami. Sama mam w domu dwa duże psy i trzy koty ale czasami mam stracha, przebywając w pobliżu Baksa i Bąbla. Byłam świadkiem jak się gryzły i nie chciałabym znaleźć się w zasięgu ich zębów w takiej chwili. Wszyscy myśleli, że sytuacja się unormuje, ze psy przywykną do siebie, ustalą hierarchię, ale z każdym dniem jest coraz gorzej. I staje się coraz bardziej niebezpiecznie.
×
×
  • Create New...