Mieszkam w lesie od 8 lat. Moje psy nigdy nie są puszczane luzem, maja 8 metrowe Flexi. Kocham las, kocham sarny, zające, w wszelkie leśne tałatajstwo :), to ja zostałam intruzem na ich terenie, to one są u siebie, ja staram się im tylko teraz nie przeszkadzać. Dzisiaj przeżyłam kolejną karczemna awanturę z myśliwymi i policją. Policja przyjechała po odjeździe myśliwych i miała pretensje, że niepotrzebnie myśliwych przegoniłam, bo oni nie mają już wtedy nic do roboty, od myśliwych usłyszałam, że jestem wiejską kurwą co się nie myje i śmierdzi gnojem, od naganiaczy, żebym się odpier..liła, bo dla nich każdy grosz się liczy. Na moje argumenty, że w tym miejscu polować im nie wolno ( odległość, i art. 26 prawa łowieckiego) usłyszałam jeszcze raz to co powyżej. Mogę tylko powtórzyć to co mówię od lat. Trzeba być popierdolonym psychopatą, żeby zabijać dla przyjemności. To nadaje się do psychiatryka.
P.S. od 13 lat nie jem mięsa, jeśli ktoś nadmieniłby o jakiejś hipokryzji. I nie spuentuję tego amen-em , bo jestem ateistką.