Jump to content
Dogomania

ULKA12

Members
  • Posts

    6902
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ULKA12

  1. To niesamowite ale tak, znika tylko na moment ale zaraz przychodzi, pewnie jest jakieś racjonalne wytłumaczenie tego faktu ale ja osobiście uważam, że ona chce ją podtrzymać na duchu. Gdyby ta decyzja dotyczyła mnie osobiście było by łatwiej, bo wiem, że nie chciałabym tak żyć. Boję się okropnie, wyrzucam z głowy ten fakt, ciągle mam nadzieję na cud. Wet, który do tej pory opiekował się Borką, który operował ja za pierwszym razem, potem ratował po udarze i teraz przeprowadził operację, zawsze twierdził, że jak jest cień nadziei to trzeba próbować teraz też jest zdania, że nie ma sensu jej męczyć. Dobiła mnie rozmowa z panią w aptece, której pies umarł na raka, a ona nie dała go uśpić tylko ratowała do końca i teraz jak już go nie ma nie może sobie darować, że tak długo zwlekała. Lilk_a pisała o oczach jej psa, tamtą panią też prześladują oczy tego psiaka, czy ja też będę widziała oczy Bory? Czy mi wybaczy decyzję?
  2. Witajcie to do mnie ma przyjechać Aza. Jeśli bym mogła prosić aby przyjechać z nią po południu to byłabym wdzięczna. Rano o 9 ma być u mnie weterynarz w sprawie mojej tymczasowiczki Bory, której stan jest bardzo poważny i lepiej by było abyśmy się umówili później. Mam nadzieję, że Aza szybciutko wróci do formy i znajdzie nowy dom.
  3. Z Borka jest gorzej, prawdopodobnie w nocy miała kolejny udar bo dzisiaj rano ma znowu głowę nienaturalnie przekrzywioną, jest przytomna ale niezbyt kontaktowa. Tylne łapy ma zupełnie niewładne, jak ją podniosę to na przednich chwilkę się utrzyma ale zaraz jej się rozjeżdżają. Podałam jej nivalin i vit B i to wszystko co mogę dla niej zrobić. Rozmawiałam z wetem jestem z nim umówiona jutro o 9. Przyjedzie do mnie do domu i podejmiemy decyzję. Jeśli będzie to decyzja o uśpieniu Bory to chcę aby to się stało u mnie w domu. Gdzie Bora czuje się u siebie gdzie zna otoczenie, gdzie była kochana. Nie chcę jej wieźć do lecznicy aby tam ją uśpić. Nie wiem, może zdarzy się cud i Ona jeszcze wstanie. Tak jak jest to męczarnia dla niej.
  4. Chyba dojrzałam do decyzji. Bora nie bardzo rozumie co się z nią dzieje, wyniesiona na dwór stoi podtrzymywana przeze mnie i oparta o mnie i tak możemy stać i stać, ja płaczę a ona stoi, niczym się nie interesuje tylko stoi, aż się osunie wtedy ją biorę i zanoszę na jej posłanie. Reaguje tylko na głaskanie to jej sprawia przyjemność i na jedzenie ale ja muszę ją karmić. Nie chcę aby ona tak żyła, sama nie chciałabym tak żyć a tylko ja mogę podjąć tę decyzję. Nie wiem co ona czuje ale widzę, że nie rozumie co się z nią dzieje. Modlę się o cud daję sobie i jej jeszcze jakąś szansę, jeszcze noc, jeszcze dzień, ale poprawy nie widzę a dzisiaj wieczorem było gorzej niż rano, rano jeszcze próbowała wąchać trawkę, coś ją interesowało teraz nic.
  5. Borka nie je, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona chce keść ale nie potrafi, muszę ją karmić z ręki a i to jest trudne. Mam wrażenie, że ona straciła koordynację ruchów. Był problem na spacerze do tej pory brałam dwa ręczniki jeden przeciągałam w pachwinach a drugi pomiędzy przednimi łapami i pod klatką piersiową teraz z tym ręcznikiem, który był w pachwinie i częściowo pod brzuchem był problem, Borkę bolało, musiałam ją przynieść na rękach. Jest coraz gorzej, mam wrażenie, że zbliża się TEN moment. Jestem okropnym tchórzem i boję się podjąć tej ostatecznej decyzji ale ile można czekać? Rano myśłałam sobie, że poczekam do niedzieli i jeśli nie będzie poprawy to trzeba będzie ją uśpić ale dzisiaj widzę, że jeśli będzie tak jak teraz to niedziela to bardzo odległy termin. Mam totalnego doła i dobrze, że są inne psy bo jak nimi się zajmuję to nie myślę tyle.
  6. Ok, to czekamy w sobotę. Ta kulawizna pojawia się jak ona długo poleży, np rano jak wchodzę do ich pomieszczenia ale potem wszystko wraca do normy.
  7. Mam chwile czasu więc czas na podsumowanie dotychczasowego pobytu Chanelki u mnie. Sunieczka reaguje na swoje imię i jest bardzo karna. Coraz rzadziej chodzi po oknach i nie jest to przenośnia :-) Niestety ciągle wskakuje na szafkę, tam czuje się bezpieczniej czy ona w schronisku nie siedziała przypadkiem na dachu budy? Wie do czego służy fotel i chętnie z niego korzysta. Najlepiej czuje się na dworze biegając luzem. Chodzi na smyczy bez oporów ale czasami jeszcze zdarzy jej się zamienić w kamień. Jest bardziej ufna do ludzi nawet tych obcych sobie. Aktualnie uczę ją co to są psie ciasteczka, wapniowych kurzych łapek spróbowała i chętnie je je. Chanel zostawiona sama nie niszczy, niestety czasami wyje. Stan zdrowia ogólnie zadawalający ale zauważyłam, że jak dłużej poleży to potem kuleje na tylną nogę, jak zacznie chodzić to to mija. Jak na tak krótki okres wydaje mi się, że sunia szybko będzie na tyle cywilizowana, że będzie ją można szybko wydać do adopcji. W tym tygodniu dam jej jeszcze spokój a ale w przyszłym czeka nas spacerowanie po ulicy. Teraz troszkę spraw finansowych. Jak będziecie przelewać pieniądze za październik to bardzo proszę aby doliczyć 50 zł na szczepienia oraz jakąś kasę na fiprex chyba, że wolicie zaszczepić i zafipreksować samodzielnie. Szczepienie jest konieczne bo ostatnio tyle się naczytałam o zarażeniu psów nosówką, że nie ma sensu ryzykować a Chanell jest w dobrej kondycji i nie ma na co czekać.
  8. Serdecznie dziękuję w imieniu Borki za ciepłe słowa. U nas bez zmian, Borka dzisiaj próbowała wstawać ale nie wiele z tego wyszło, doszedł następny problem Borka miała na łokciach przednich łap takie odgniecenia a teraz to jej się obdarło pewnie przy próbach powstania, nie wiem jak jej to zabezpieczyć jak założę opatrunek to jej się zsuwa a nie chcę jej za bardzo ściskać łapę, zapsikałam jej alusprayem ale nie wiem czy to wystarczy.
  9. Wy nie bierzcie wszystkiego co mówi ta kobieta na poważnie. Jeśli oni są skłóceni to ona różne rzeczy może wygadywać a rzeczywistość może okazać się inna. Najlepiej pójść zapytać samemu, najwyżej ochrzan dostaniecie :-)
  10. Borka dzisiaj nawet nie próbuje wstawać, załatwia się pod siebie. Był weterynarz podał jej jakiś zastrzyk wzmacniający, ale nadziei mi nie daje, kazał się poważnie zastanowić nad eutanazją bo podobno ma być gorzej i pojawi się ból, nawet pieniędzy nie wziął za wizytę. Mama się dzisiaj mnie zapytała poco ją męczę, a ja nie mam odwagi podjąć decyzji. Łudzę się, że będzie lepiej, że je, ale ile ona wytrzyma, nie wiem? Kot dalej przy niej czuwa. Okryłam ją kołdrą aby jej nie było zimno bo temperatury u nas niezbyt sprzyjające. Ciągle czekam na cud.
  11. Tak Borka spędza czas, jak na pewno zauważycie na każdym zdjęciu jest Fibi, a te zdjęcia nie były robione w tym samym czasie od nich minął jakis czas a kotka cały czas jest z Bora. Nigdy wcześniej to się nie zdarzało, owszem Fibi przychodziła czasem na noc do Bory ale jak tylko pojawiały się inne psy to ona się zmywała, nigdy nie były razem w dzień a dzisiaj Fibi była przy Borce cały czas. Bora dalej nie potrafi sama ustać trzeba ją wynosić i podtrzymywać na ręcznikach, optymistyczne jest to , że zjadła nic natomiast nie wypiła. I jeszcze w kwestii formalnej, pieniądze od Myszy2 z konta Tofika, oraz z bazarku dotarły, jeszcze raz serdecznie dziękuję.
  12. Na tych ostatnich zdjęciach to zając jest???? :-)
  13. Ale on pamiętał, ja mu wszystko powiedziałam.
  14. Bora nie wstaje, próbowała, ale się przewróciła, więc ją muszę wynosić na dwór i robię to. Była u nas w odwiedzinach Malawaszka wymyziała Borunie, ona tak uwielbia głaskanie. Teraz Borka leży, obok niej siedzi jej koleżanka kotka Fibi, na początku nie bardzo się lubiły teraz czasami razem spały w nocy a dzisiaj wyjątkowo Fibi siedzi przy niej cały dzień i nie chowa się jak wbiegną inne psy cały czas przy niej czuwa, czyżby ona wiedziała coś więcej niż ja?
  15. Mogę przesłać wieczorem? Mam kryzys z Borką, znowu jest źle teraz czekamy na weta i na ewentualną poprawę i nie bardzo mam głowę wymyślić jakiś dobry tekst dla Misti.
  16. Wczoraj było tak dobrze, a dziś:-(... Rano zastałam Borkę jak leżała w kącie we własnych odchodach i nie mogła się podnieść, przednie łapy odmówiły jej posłuszeństwa, w ogóle była jakby nieobecna. Podniosłam ją wymyłam, wyniosłam na dwór, ona się załatwiła. Rozmawiałam też z wetem, kazał podać zastrzyk z witaminy B oraz nivalin, podałam bo mam te leki w domu i kazał czekać, ale to raczej nie jest udar, nie wiem co będzie dalej. Jeszcze wczoraj zamówiłam dla niej podkłady, oraz łapki wapniowe bo ona je uwielbia a dzisiaj? Nie wiem, jak dałam jej rano smakołyk to go zjadła, pić nie chciała. Teraz tylko zostało czekanie, nie wiem może to kolejny gorszy dzień Borki, ta pogoda jest dobijająca i jeszcze się podniesie, mam nadzieję, że to kolejny fałszywy alarm.:shake:
  17. Zapraszamy serdecznie :-)
  18. Oczywiście podaj moje dane. Numer telefonu: 517251148, mail [B]ulka.radosz@gmail.com[/B] Ale jak jakiś domek będzie się wydawał fajny to będę odsyłała do Ciebie. A może któraś ciotka się nudzi i chciałaby odwiedzić naszego kochanego pupilka Pucka?
  19. Borusia jest teraz nawet na plusie:multi::multi::multi: Ostatnio mamy szczęście do ludzi, Florentynka z wątku Pucka, która dla niego kupiła bardzo drogi lek na stawy powiedziała abym Borze też dosypywała Lilka zorganizowała bazarek a do tego taka niespodzianka na wątku Tofkia, nie spodziewałam się:lol: Jeszcze raz Wszystkim serdecznie dziękuję.
  20. Oczywiście, że wystarczyło po pierwszym pójdę zapytać o rachunek za leczenie i od razu zapłacę.
  21. [quote name='Florentynka']Świetnie! Dzielny Pucek! Myślisz, że Gelacan może mieć z tym coś wspólnego? A tak BTW - Pucek chętnie podzieli się Gelacanem z Borą - wspominałaś, że suczyca ma problemy z poruszaniem - spróbuj jej tam domieszać do jedzonka.[/QUOTE] Powiem szczerze, że nie śmiałam o to prosić:oops: Dziękuję bardzo. Być może tak, a może teraz po stracie klejnotów środek ciężkości mu się zmienił:diabloti: Ale tak na poważnie ten pies ma takie szczęście, że trafił na takich ludzi jak Wy:loveu: Gelacam pomógł na pewno na ten uszkodzony staw, natomiast na rany pomogły te opatrunki, które przysłała Mysza1, mój wet stał się ich ogromnym fanem bo stwierdził, że takich postępów w gojeniu jeszcze nie widział, muszę do niej napisać jakieś specjalne podziękowania bo wydaje mi się, że bez tego to by to tak szybko nie poszło. Jak macie jakieś trudno gojące się rany to polecam, to naprawdę działa, a wygląda tak niepozornie. Jeszcze jedno koszt kastracji wyniósł 180 zł
  22. Proszę mi tu nie obrażać biednego Pucka:mad:, bo jak wydobrzeje to tyłki wygryzie :diabloti:ciekawe jak byście wy wyglądały po takich przejściach jak ten biedaczek. A i jeszcze jedno Pucek prawie cały czas już chodzi na czterech łapach i nie widać aby kulał i co wy na to?
  23. [quote name='malawaszka']grzeczna była????? moja ślicznotka kochana :loveu:[/QUOTE] Oczywiście, że była grzeczna a jaka miała być????:eviltong:
  24. Jej nie trzeba obcinać, wystarczy wyczesać, ja sama mam z tym problem bo ją jedną ręką trzeba trzymać, druga ręka czesze a jeszcze by się trzecia ręka przydała aby przytrzymać aby ją nie szarpać. Teraz Chanelka w dotyku jest strasznie mięciutka i błyszczy się bardzo, może teraz tego nie było widac ale jak w południe słoneczko zaświeciło to było widać.
×
×
  • Create New...