Sterylizacja? jak najbardziej jest popierana przez naszego weta i ja też zawsze twierdzę, że coś czego nie ma się nie psuje. Przezyłam ropomacice i wiem jak psina cierpi. Co prawda w ostatniej chwili moja sunia została uratowana i przeżyła jeszcze z nami dziesięc lat, ( zmarła na raka wątroby) i do końca życia nie było z nią problemów. Nie utyła, nie wypaczył się jej charakter - nadal nie znosiła teściowej, jedynie ja miałam spokój z cieczkami, urojonymi ciążami, kawalerami pod drzwiami i z wszystkimi dolegliwościami tym związanymi.