nie czuje juz bólu. Moja sąsiadka powiedziała, że gdybym nie zawiozła go do weta, chodziłby sobie jeszcze. Wyglądał jak szkielet, słaniał sie na łapach, piszczał całe noce z bólu. Leki nie skutkowały. Gdy wet usunął śledzionę całą w guzach okazało sie że wątroba też do wyrzucenia i cała reszta, ach. A ona chciała go wypychać puszką, po której - jeśli zjadł- pęczniał jak balon i skowyczał z bólu.
A, nie czuje juz bólu.