hahaha, sliczne zdjątka, fajnie że Twoja mama tak polubiła Abre i Pakusia, ja dzis do mojej idę z Chili bo muszę z nią podjechać do weta a potem do mamy robić pierogi, z cała trójką raczej bym się nie wybrała gdyż Johny z radości powywracał by wszystko do góry nogami:evil_lol:, u mnie tylko kobitki są tak spokojne że można je zabierać w gości :loveu: